Historia

Japoński dyplomata, który ratował polskich Żydów

W 1947 r. rząd w Tokio bezceremonialnie zdymisjonował Chiune Sugiharę. Jego kariera była zrujnowana. Musiał zacząć wszystko od nowa. Przez ponad rok nie miał stałej pracy. Sugihara – w przeszłości wschodząca gwiazda japońskiej służby dyplomatycznej – pracował na pół etatu jako tłumacz. Przez dwie ostatnie dekady swojego życia był kierownikiem spółki eksportowej z interesami w Moskwie. Taki był jego los, ponieważ odważył się ocalić tysiące ludzi przed pewną śmiercią.

Dzięki uprzejmości Wydawnictwu Aromat Słowa publikujemy fragment książki Aleksandra B. Skotnickiego „Chiune Sugihara. Konsul, który ratował Żydów”

Przez ostatnie półwiecze ludzie zadawali pytanie o to „kim jest Chiune Sugihara”. Pytali także dlaczego ryzykował swoją karierę, rodzinny majątek, oraz życie swojej rodziny, aby wydawać wizy żydowskim uchodźcom na Litwie. Nie są to łatwe pytania, a być może nie da się w pełni na nie odpowiedzieć tak, aby zaspokoić naszą ciekawość lub dociekliwość.

Chiune (Sempo) Sugihara zawsze robił wszystko po swojemu. Urodził się 1 stycznia 1900 r. Liceum skończył z najwyższymi ocenami więc jego ojciec nalegał, aby został lekarzem. Ale Chiune marzyło się studiowanie literatury i mieszkanie za granicą. Sugihara uczęszczał na prestiżowy Uniwersytet Waseda w Tokio, gdzie studiował angielski. Swoją edukację opłacił sam – pracował na pół etatu jako robotnik portowy i prywatny nauczyciel.

Pewnego dnia zobaczył w gazecie ogłoszenie. Ministerstwo Spraw Zagranicznych poszukiwało ludzi, którzy chcieliby studiować za granicą i zainteresowani byliby karierą dyplomatyczną. Zdał trudny egzamin wstępny i został wysłany do japońskiego instytutu językowego w Harbinie w płn.-wsch. Chinach, w Mandżurii. Studiował rosyjski; studia zakończył z wyróżnieniem. Mieszkając w Harbinie poznał i poślubił emigrantkę rosyjską Klaudię Apołłonową. Dla niej przeszedł także na greckie prawosławie. Kosmopolityczny charakter chińskiego miasta Harbin otworzył mu oczy na to, jak różnorodny i ciekawy jest świat.

Następnie służył w kontrolowanym przez Japonię rządzie Mandżurii (było to marionetkowe państwo utworzone na terenie północnowschodnich Chin przez Japonię ze stolicą w Harbinie, istniało w latach 1931-1945 jako Mandżukuo). Awansował później na wiceministra Departamentu Spraw Zagranicznych. Wkrótce miał szansę objąć stanowisko Ministra Spraw Zagranicznych w Mandżurii.

Podczas swojego pobytu w Mandżurii wynegocjował korzystny zakup przez Japonię, należącej do Rosji, Mandżurskiej sieci kolejowej. Pozwoliło to rządowi Japonii zaoszczędzić miliony dolarów i rozwścieczyło Rosjan.
Chiune Sugihara oraz jego syn Nobuki podczas pobytu w Izraelu w grudniu roku 1969. Fot. Common Wikimedia
Sugihara był zgorszony polityką swojego rządu oraz okrutnym traktowaniem Chińczyków przez rząd Japonii. W proteście zrezygnował ze swojego stanowiska w 1934 r. W 1935 powrócił do Japonii (przedtem ze względów taktycznych rozwiódł się z Klaudią) i ponownie ożenił się z 15 lat młodszą Kikuchi Yukiko.

W 1938 r. Sugihara został oddelegowany do japońskiej placówki dyplomatycznej w Helsinkach w Finlandii. Z początkiem II wojny światowej rząd japoński wysłał Sugiharę na Litwę, gdzie miał założyć w Kownie jednoosobową placówkę konsularną. Stamtąd miał raportować na temat ruchów wojsk sowieckich i niemieckich. Osiem miesięcy później 15 VI 1940 Związek Radziecki zaanektował Litwę. Sowieci nakazali zamknąć wszystkie konsulaty w Kownie. To w takich okolicznościach Sugihara stanął przed prośbami o wizy japońskie tysięcy polskich Żydów uciekających z okupowanej przez Niemców Polski.

Sugihara, człowiek

Osobista historia i charakter Sugihary mogą być kluczem do zrozumienia dlaczego wbrew rozkazom swego rządu wydawał wizy. Był osobą życzliwą i opiekuńczą, miał artystyczną duszę. Interesował się zagranicznymi ideami, religiami, filozofią i językami. Chciał zwiedzić cały świat i zobaczyć i doświadczyć wszystkiego, co możliwe. Zdobyte umiejętności językowe (chiński, rosyjski, angielski, niemiecki) Chiune świadczą o jego zainteresowaniu głębszym poznaniem innych narodów i kultur.

Sugihara był skromnym i stonowanym człowiekiem. Był pełny poświęcenia dla innych, unikał rozgłosu. Jego żona, Yukiko, mówiła, że trudno mu było dyscyplinować swoje dzieci, kiedy były niegrzeczne. Nigdy nie tracił panowania nad sobą.

Sugihara wychował się w surowym japońskim kodeksie etycznym samurajskiej rodziny z przełomu wieków. Podstawowymi wartościami wyznawanymi przez tę społeczność były oya koko (umiłowanie rodziny), kodomo no tamane (a zwłaszcza dzieci), posiadanie gidi i on (obowiązek i odpowiedzialność oraz powinność oddania długu), gaman (powściągliwość w okazywaniu emocji), gambate (wewnętrzna siła i zaradność) oraz haji no kakate (nie przynoś wstydu rodzinie). Należąca do klasy średniej małomiasteczkowa samurajska rodzina Chiune wpoiła mu te wartości.

Sugihara musiał się wykazać wielkim charakterem, aby sprzeciwić się woli swojego ojca i nie studiować medycyny podążając własną ścieżką akademicką. Wykazał się odwagą opuszczając Japonię, by studiować za granicą. Tylko bardzo nowoczesny i liberalny Japończyk poślubiłby białą kobietę i przeszedłby na chrześcijaństwo. Jeszcze większą odwagą wykazał się otwarcie sprzeciwiając się japońskiej polityce wojskowej dążącej do ekspansji w latach 30. XX wieku.
Tablica Chiune Sugihary w Yad Vashem. W roku 1985 japońskiemu dyplomacie został nadany tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Fot. Michael Jacobs/Art in All of Us/Corbis via Getty Images
To czyniło Chiune Sugiharę wyjątkowym Japończykiem oraz wyjątkowym człowiekiem. W czasie kiedy on i jego żona, Yukiko, myśleli o niedoli żydowskich uchodźców, prześladowały go słowa starego samurajskiego powiedzenia: „Nawet myśliwy nie może zabić ptaka, który leci w jego stronę w poszukiwaniu schronienia”.

Czterdzieści pięć lat po tym, jak Sugihara podpisał wizy, zapytano go dlaczego to zrobił. Zwykł podawać dwa powody: „Byli ludźmi i potrzebowali pomocy”. „Cieszę się, że znalazłem w sobie siłę, aby im jej udzielić”. Sugihara był religijnym człowiekiem i wierzył w jednego Boga dla wszystkich ludzi. Lubił mawiać: „Wolę być nieposłuszny wobec mojego rządu, ale w przeciwnym wypadku musiałbym być nieposłuszny wobec Boga”.

Wybór Sugihary

Uchodźcy mieli coraz mniej czasu, kiedy Sowieci zajęli Litwę w czerwcu 1940 r. Hitler opanował cała Europę zachodnią i za rok zaatakuje Rosję w tym kraje bałtyckie z Litwą. Uchodźcy wpadli na pomysł, który przedstawili Sugiharze. Odkryli, że dwa holenderskie kraje kolonialne na Karaibach, Curaçao i Surinam, nie wymagały oficjalnej wizy na wjazd, a holenderski konsul poinformował ich, że jest skłonny wbić im do paszportu holenderskie wizy na podróż do tych kolonii. Co więcej, holenderski konsul uzyskał pozwolenie od swoich zwierzchników w Rydze na wystawianie takich wiz, i był gotów wystawić je każdemu, kto o to poprosi.

Aby dostać się na którąkolwiek z tych kolonii, trzeba było przedostać się przez Związek Radziecki. Sowiecki konsul, zgodził się ich przepuścić pod jednym warunkiem: oprócz holenderskiej wizy muszą uzyskać także japońską wizę tranzytową, jako że w drodze na Curaçao i Surinam będą musieli przejechać przez terytorium Japonii.

Żydowskie losy. Wśród ludzi, podludzi i nadludzi

Jak to się stało, że Żydzi – przeważnie inteligenci, byli adwokaci (a większość oficerów policji żydowskiej była przed wojną adwokatami) – sami przykładali rękę do zagłady swych braci? Jak doszło do tego, że Żydzi wlekli na wozach kobiety i dzieci, starców i chorych, wiedząc, że wszyscy idą na rzeź? – pytał w 1942 roku Emanuel Ringelblum.

zobacz więcej
Sugihara miał trudną decyzję do podjęcia. Wychował się w surowej tradycji japońskiej dyscypliny. Był zawodowym dyplomatą, który nagle stanął przed trudnym wyborem. Z jednej strony ograniczało go tradycyjne posłuszeństwo, które wpajano mu przez całe życie. Z drugiej zaś strony, pochodził z rodziny samurajskiej, w której nakazywano pomagać ludziom w potrzebie. Wiedział, że jeśli przeciwstawiłby się rozkazom swoich przełożonych, zostałby zwolniony i okryłby się hańbą, i pewnie nigdy więcej nie mógłby pracować jako dyplomata dla rządu japońskiego, o czym zawsze marzył. To postawiłoby jego rodzinę również w trudnej sytuacji finansowej.

Chiune i jego żona, Yukiko Sugihara obawiali się nawet o własne życie podejmując tę decyzję. Mieli ponadto ze sobą troje małych dzieci – najmniejsze miało kilka miesięcy. Oboje uważali, że nie mają w tej kwestii wyboru. Pan Sugihara powiedział: „Przyszło mi sprzeciwić się wobec mojego rządu, ale inaczej będę musiał sprzeciwić się Bogu”. Pan Sugihara był skromnym człowiekiem, i zapytany o to, dlaczego tak postąpił, często odpowiadał: „Widziałem ludzi w niebezpieczeństwie, i mogłem im pomóc, więc dlaczego miałbym tego nie zrobić?”. Pani Sugihara wspomina, że „oczy uchodźców, zwłaszcza kobiet i dzieci, przepełnione były rozpaczą. Na zewnątrz stały setki ludzi”. Pięćdziesiąt cztery lata od podjęcia ich decyzji, Pani Sugihara powiedziała: „ludzkie życie jest bardzo ważne; prawość jest także ważna”. Ta decyzja ostatecznie ocaliła trzecią największą grupę Żydów podczas II wojny światowej. Zdecydowali się pomóc tysiącom ludzi, którzy tłoczyli się przed jego konsulatem w Kownie.

Wybór, przed jakim stanęli Państwo Sugihara był moralnym dylematem, przed którym codziennie stawało tysiące konsuli na całym świecie. Niewielu spędzał sen z powiek fakt, że zamknęli Żydom drzwi przed nosem. Ci konsulowie trzymali się kurczowo przepisów, często stawiając więcej warunków przy wystawianiu wizy, niż wymagały tego od nich ich rządy. Niezliczone tysiące innych mogły być ocalone, gdyby tylko inni konsulowie postąpili tak jak Sugihara. Gdyby znalazło się 2 000 konsuli takich jak Chiune Sugihara, milion żydowskich dzieci mogło zostać ocalonych od pieców Auschwitz.

Wizy na życie

Przez 34 dni, od 26 lipca do 28 sierpnia, Państwo Sugihara nieugięcie godzinami podpisywali wizy własnoręcznie. Godzina po godzinie, dzień po dniu, przez pięć tygodni wystawiali wizy. Wystawiali kilkadziesiąt do 300 wiz dziennie, co przewyższało normalny miesięczny wynik w pracy konsula. Yukiko pomagała mu także rejestrować te wizy. Na koniec dnia zwykła masować jego strudzone ręce. Sugihara nie robił nawet przerw na jedzenie. Żona dostarczała mu kanapki, bowiem nie chciał tracić ani minuty, ponieważ ludzie stali w kolejce przed jego konsulatem dniami i nocami w oczekiwaniu na wizy. Kiedy kilku z nich przeszło przez płot i wdarło się na teren, wyszedł do nich, aby ich uspokoić. Obiecał im, że dopóki przed jego konsulatem znajduje się choćby jedna osoba, to ich nie opuści.
Aleksander B. Skotnicki „Chiune Sugihara. Konsul, który ratował Żydów”, Aromat Słowa 2021, Kraków 2021
Po otrzymaniu wizy uchodźcy jak mogli najszybciej wsiadali do pociągu do Moskwy, a potem dalej, Koleją Transsyberyjską do Władywostoku. Stamtąd większość udawała się do Kobe w Japonii. Wolno im było zatrzymać się w Kobe przez kilka miesięcy. Potem wysyłano ich do Szanghaju w Chinach. Wszyscy polscy Żydzi, którym wydano wizy, przetrwali pod opieką japońskiego rządu w Szanghaju. Przeżyli dzięki człowieczeństwu i odwadze Chiune i Yukiko Sugihara. Wizy, które wydali okazały się być przepustką do świata żywych. Kiedy Sugihara musiał opuścić Kowno i objąć stanowisko w Berlinie, pieczęć wizową przekazał uchodźcy, a więc jeszcze więcej Żydów zostało ocalonych.

W 1947 r. rząd japoński bezceremonialnie zdymisjonował Chiune Sugiharę. Jego kariera dyplomatyczna była zrujnowana. Musiał zacząć wszystko od nowa. Przez ponad rok Sugihara nie miał stałej pracy. Kiedyś wschodząca gwiazda japońskiej służby dyplomatycznej, Chiune Sugihara pracował na pół etatu jako tłumacz. Przez dwie ostatnie dekady swojego życia pracował jako kierownik spółki eksportowej z interesami w Moskwie. Taki był jego los, ponieważ odważył się ocalić tysiące ludzi przed pewną śmiercią.

Dzisiaj, 50 lat później, 40 000 ludzi lub więcej zawdzięcza swoje życie Chiune i Yukiko Sugihara. Dwa pokolenia wywodzące się od ocalałych Sugihary zawdzięczają mu swoje życie. Wszyscy ocaleli nazywają go swoim zbawicielem, niektórzy uważają go za świętego. Yukiko Sugihara wspominała, że za każdym razem, kiedy spotykali lub słyszeli o ludziach, których uratowali, czuli wielką satysfakcję i szczęście. Niczego nie żałowali.

Po wojnie Pan Sugihara nigdy nie wspominał ani z nikim nie rozmawiał o swoim niezwykłym czynie. Dopiero w 1969 r. odnalazł go człowiek, którego pomógł uratować. Wkrótce wielu innych, których uratował, ujawniło się i złożyło swoje oświadczenia w Yad Vashem w Izraelu o jego pomocy. Ocaleni przez Sugiharę przesłali setki świadectw w imieniu swojego zbawiciela. Zebrawszy świadectwa z całego świata, komitet Yad Vashem docenił ogrom poświęcenia tego człowieka w imię ratowania Żydów. Przed śmiercią Sugihara otrzymał najwyższe odznaczenie izraelskie, tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata (w 1985 r). Słabe zdrowie nie pozwoliło mu na podróż; odznaczenie w jego imieniu odebrali jego żona i syn. Ku jego pamięci posadzono także drzewo i nazwano jego imieniem park w Jerozolimie.

Powiedział, że bardzo się cieszył z tego odznaczenia. „Uważam, że moja decyzja była humanitarnie właściwa”.

– Aleksander B. Skotnicki

Autor jest profesorem nauk medycznych, hematologiem, transplantologiem. Był wieloletnim kierownikiem Kliniki i Katedry Hematologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zajmuje się też popularyzacją historii Krakowa oraz dziejów polskich Żydów, przede wszystkim tych związanych z tym miastem

Zdjęcie autora: PAP/Radek Pietruszka


TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Tablica pamiątkowa na budynku dawnego konsulatu japońskiego w Kownie. Fot. Common Wikimedia
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Setki manifestantów utopionych w rzece? Fakty czy legenda
Prezydent przyjął wersję wydarzeń przygotowaną przez komunizujących historyków.
Historia Najnowsze wydanie
Ścięty na gilotynie. Śląski męczennik
Dlaczego młody ksiądz został oskarżony o zdradę stanu?
Historia Poprzednie wydanie
Polska pod obcym protektoratem. Suwerenność reglamentowana
Skoro sami Polacy zaprosili „zagranicę” do ingerencji, trudno, żeby nie skorzystała.
Historia Poprzednie wydanie
Sybiraczka z rodu Mickiewiczów
Dwa tygodnie po śmierci synka przyszła paczka od męża przez Czerwony Krzyż z Persji. Myślałam, że mnie to zabije. Czemu nie przyszła wcześniej!
Historia Poprzednie wydanie
Miał kmicicowatą naturę. Pierwszy rzucał butelkę z benzyną
Śmierć przyszła po Baczyńskiego wcześniej, i to na polu chwały, a nie w ubeckich kazamatach, jak dopadła „Anodę” Rodowicza.