Felietony

Kapłan to nie kawaler na wydaniu, a zdrada nie jest godna pochwały

Panuje przekonanie, że porzucenie kapłaństwa dla kobiety to nic złego. Bo przecież każdy człowiek ma potrzebę intymnej więzi z inną osobą, więc celibat to bzdura.

Moralne upadki ludzi w sutannach i habitach są dla łaknących wszelkich sensacji mediów łakomą pożywką. Nie inaczej stało się w przypadku pewnego biskupa z Hiszpanii. W ubiegłym tygodniu świat obiegła wiadomość, że ów człowiek zrezygnował ze sprawowanej funkcji i związał się z kobietą.

Wokół sprawy zrobiło się jednak głośno przede wszystkim z powodu wieści, która zaczęła krążyć w internecie, a mianowicie, że hierarcha został opętany, kapłaństwo zaś porzucił dla autorki literatury erotycznej o przesłaniu satanistycznym. Oficjalnie władze kościelne tych doniesień nie komentują. Opinii publicznej został tylko przekazany lapidarny komunikat z diecezji, której ordynariuszem był biskup: wierni za niego się modlą.

Media jednak modlitwy w intencji tego, żeby duchowny wrócił na drogę swojego powołania, nie traktują poważnie. Kierują się one regułami gry i standardami ustanowionymi przez rozprzestrzeniającą się w skali globalnej, świecką, liberalną kulturę zachodnią. A ta lansuje pogląd, że religia to zabobon stający na przeszkodzie szczęściu osobistemu.


W społeczeństwach, na które owa kultura skutecznie oddziałuje, panuje przekonanie, że porzucenie kapłaństwa dla kobiety to nic złego. Bo przecież każdy człowiek ma potrzebę intymnej więzi z inną osobą, więc celibat to bzdura.

Znamienne są słowa, które niegdyś padły po tym, gdy w Polsce pewien dominikanin odszedł z zakonu, ponieważ – jak stwierdził – wybrał „zwyczajną ludzką miłość”. Takie uzasadnienie tej decyzji spotkało się z następującym komentarzem filozofa Tadeusza Bartosia (zresztą byłego dominikanina): „To piękne wyznanie miłości, szczere i uczciwe. To odejście pokazuje fakt, że człowiek się zmienia, inny jest, mając lat 19-20, inny w wieku lat 40. Inaczej patrzy na życie, warto więc, żeby miał możliwość wyboru”. Opuszczenie przez mężczyznę wspólnoty zakonnej dla kobiety ocenił też psycholog i nauczyciel Przemysław Staroń, oznajmiając: „Zaprezentował postawę, która moim zdaniem zasługuje na poklask. On po prostu dojrzał do tej decyzji”.

Myliłby się jednak ten, kto by myślał, że chodzi tu wyłącznie o kwestię celibatu. Zacznijmy od tego, że w przekonaniu, które jest w świecie rozpowszechnione, życie duchownego odbiega od normy, ponieważ różni się ono od życia w małżeństwie. Nie bierze się pod uwagę ogromu służby, do jakiej powołany jest człowiek, który wybiera sutannę lub habit. Warto się zastanowić na przykład nad tym, jaka byłaby kondycja spowiednika przebywającego wiele czasu w konfesjonale, gdyby miał on na swojej głowie problemy własnej rodziny.

Tymczasem kapłan, który porzuca swoje powołanie i się wiąże z kobietą, okazuje się na gruncie współczesnej popkultury romantycznym bohaterem. To człowiek buntujący się przeciw ograniczeniom narzuconym przez opresyjną instytucję (Kościół) w imię prawdziwej miłości, a jego postawie przypisywana jest dojrzałość. Ale skoro tak, to i zdrada małżeńska może być czymś zasługującym na pochwałę, jeśli tylko ten, kto się jej dopuszcza, motywuje ów akt wiernością swoim uczuciom.
Archanioł Michał pokonujący Szatana – figura z drewnianego kościoła w Archipelagu Chiloe w regionie Los Lagos w Chile. Według św. Tomasza z Akwinu „jest tchnieniem Ducha Odkupiciela, który przy końcu świata podejmie walkę i pokona Antychrysta, tak jak na początku uczynił to z Lucyferem”. Fot. Jon G. Fuller/VW PICS/Universal Images Group via Getty Images
Rzecz w tym, że mamy tu do czynienia z promocją infantylizmu. Własne namiętności okazują się ważniejsze niż inna osoba. To pielęgnowanie egoizmu, który dziś nieraz usprawiedliwiany bywa przymiotnikiem „zdrowy”.

Kościół ma ze współczesnym romantyzmem na pieńku, ponieważ definiuje miłość jako wierność innemu człowiekowi, a nie własnym uczuciom. Ktoś, kto zawiera małżeństwo (a jest ono sakramentem, czyli polem działania łaski Bożej), bierze na siebie pod pewnymi względami taką samą odpowiedzialność, jak ten, kto zostaje duchownym.

Takie postawienie sprawy może kogoś zdziwić, bo przecież celibat oznacza życie w samotności. Tyle że pokutuje w tym przypadku fałszywy mit, który zakłada, że skoro kapłan lub zakonnik nie ma żony, to jest to tak, jak byłby on człowiekiem stanu wolnego. Bycie duchownym niesie jednak ze sobą zobowiązania, które w wielu momentach wymagają od niego poczucia rodzicielskiej odpowiedzialności. Śluby kapłańskie i zakonne mają swoje konsekwencje również w wymiarze stosunków międzyludzkich.

Wracając do sprawy biskupa z Hiszpanii, media zamiast apelować o modlitwę za niego, wolą wśród swoich odbiorców wzbudzać ekscytację tym, że – jak można przeczytać w internecie i o czym było na wstępie powiedziane – związał się on z satanistką, a nawet został opętany. I tu z kolei dochodzimy do kwestii tego, jak świecka, liberalna kultura zachodnia interpretuje duchową walkę Dobra ze Złem.

Chrystus podrobiony. Wielkie oszustwo fałszywego dobra

Słynny austriacki pisarz pochodzenia żydowskiego kreślił wizję nadejścia Antychrysta.

zobacz więcej
Jeśli dziś w debacie publicznej mowa jest o satanizmie w negatywnym znaczeniu tego słowa, to zazwyczaj chodzi o zachowania stricte czy quasi religijne, które przybierają kryminalny czy patologiczny charakter. W przypadku, gdy nie mamy do czynienia ze zbrodnią lub chorobą, kłopot znika. Wówczas satanizm jest rozpatrywany po prostu jako niegroźny, niewinny ekscentryzm. Taka jego bagatelizacja świadczy o rozpowszechnionym przeświadczeniu, że Zły nie istnieje.

Tyle że dowodem na istnienie Szatana nie muszą być jakieś nadzwyczajne wydarzenia, kojarzące się choćby z opartym na faktach filmem fabularnym „Egzorcysta” z roku 1973 w reżyserii Williama Friedkina. W produkcji tej pokazane zostało opętanie nastolatki, któremu towarzyszą zjawiska paranormalne.

Zdaniem XIX-wiecznego francuskiego poety Charlesa Baudelaire’a, jednym z największych podstępów diabła jest wmówienie ludziom, że on nie istnieje. Tak więc jego obecność może się przejawiać w tym, co jest społecznie akceptowalne – choćby w porzucaniu kapłaństwa czy zdradzie małżeńskiej.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Spowiedź święta podczas pielgrzymki Fratello w Rzymie. Fot. Godong / Universal Images Group via Getty Images
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Ten film zafałszował historię rewolucji w świecie win
Nawet Degustacja Paryska odbywa się tu w… jakimś ogrodzie na wsi.
Felietony Najnowsze wydanie
Chopin
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
W parku
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Czy da się pogodzić wiarę mojżeszową z lewacką ideologią?
Racje orędowników prawa do aborcji mogą być na gruncie judaizmu interpretowane jako pogańskie przesądy.
Felietony Poprzednie wydanie
Kwaśnych nie pijemy! Kiedy powinniśmy jednak za flaszkę zapłacić?
Kiedy i czy w ogóle dyskutujemy z sommelierem.