Historia

Syberyjski Rockefeller. Polski milioner w Rosji

Majątku dorobił się na gorzelniach i gospodach. Oskarżano go, że rozpija Sybiraków. Ale zarabiał też na kopalniach złota, hutach i na produkcji mąki. Wykupywał zesłanych na katorgę Polaków i zatrudniał ich w swoich przedsiębiorstwach. Finansował też budowę i upiększanie kościołów katolickich.

Otwarcie Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku, w którym eksponowane są m.in. pamiątki po rodzinie Koziełł-Poklewskich, nastąpi 17 września 2021.Zaś 18 września o godz. 19 TVP Historia w cyklu „Giganci historii” pokaże program „Syberia w czasach carskich. Miejsce zsyłki, miejsce odkryć”

Był największym producentem i dystrybutorem alkoholu w zachodniej Syberii, ale w jego biznesowym portfolio były huty – i szkła, i żelaza – pierwsza fabryka fosforu w Rosji i jeden z pierwszych zakładów produkujących tam kwas siarkowy. Do tego kopalnie azbestu, miedzi, złota, a nawet kopalnia szmaragdów, którą dzierżawił. A i to jeszcze nie wszystko. Polski przemysłowiec Alfons Koziełł-Poklewski żyjący w XIX wieku dorobił się jednej z największych fortun nie tylko na Syberii, ale w całym imperium rosyjskim.

Polski Rockefeller? – To jest bardzo dobre porównanie – przyznaje doktor Tomasz Danilecki, historyk Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku. – Czasami jak opowiadamy o Alfonsie Koziełł-Poklewskim, to mówimy, że to Bill Gates tamtych czasów. Zgromadził potężny majątek wyceniany na ponad 4 mln rubli – mówi historyk. Ile było warte 4 mln rubli? Dr Danilecki podaje dla porównania, że na przełomie XIX i XX w. Królestwie Polskim, w guberni lubelskiej, w powiecie janowskim w Księżomierzu ładna posiadłość – dom w dobrym stanie, zabudowania gospodarskie i 14 morgów gruntu czyli około siedem hektarów – kosztowała około 1 tys. rubli. Za 4 mln rubli można byłoby kupić około 4 tys. takich posiadłości.

– W chwili śmierci w skład majątku Koziełł-Poklewskiego wchodziło mienie w 17 miastach i 10 wsiach rosyjskich. Synom zostawił kilkanaście przedsiębiorstw zatrudniających 4,5 tys. pracowników. Trochę krzywdzące jest określenie „wódczany król Syberii”, które do niego przylgnęło. Gorzelnie była tylko jedną z gałęzi jego działalności. Koziełł-Poklewski miał znacznie szerszy wkład w rozwój Syberii. To co stworzył można nazwać koncernem, w którym przeplatały się różne dziedziny przemysłu. Jego wielkość była dostrzegana w całej Rosji – mówi historyk Muzeum Pamięci Sybiru.

Setki tysięcy wiader spirytusu

Koziełł-Poklewski urodzony w 1809 r. w guberni witebskiej (dziś na Białorusi) na Syberię nie trafił – jak się to często zdarzało - z powodu zsyłki. Nie był też potomkiem zesłańca. Jednak to, że się tam znalazł miało związek z niepodległościowymi dążeniami Polaków. W konsekwencji powstania listopadowego Koziełł-Poklewski nie mógł skończyć studiów na Uniwersytecie Wileńskim.

– Zmarł też jego ojciec. Sytuacja ekonomiczna rodziny była trudna, więc Koziełł-Poklewski wstąpił do służby państwowej, został carskim urzędnikiem. Miał wówczas 21 lat, ale był już dość dobrze wykształcony. Zanim jeszcze wstąpił na Uniwersytet Wileński skończył w Połocku katolicką polską szkołę – słynną Akademię Połocką prowadzoną wówczas przez Pijarów – opowiada dr Danilecki.

W związku z pracą urzędniczą Koziełł-Poklewski dużo podróżował po Rosji. Pracował m.in. w Petersburgu, Astrachaniu, Tomsku. Odpowiadał za państwowe monopole – koncesje na produkcję alkoholu, obrót tytoniem czy solą jak również za dostawy dla wojska.
Alfons Koziełł-Poklewski. Fot. Wikimedia
– To były strategiczne towary i usługi, a Koziełł-Poklewski był traktowany jako urzędnik do zadań specjalnych, z których bardzo dobrze się wywiązywał. Na stanowiskach, które sprawował zapracował sobie na dobrą opinię. Uchodził za porządnego, uczciwego urzędnika, co w bardzo skorumpowanej administracji rosyjskiej nie było rzeczą codzienną. Dzięki temu zdobył zaufanie gubernatora Piotra Gorczakowa, który w połowie XIX w. stał się swego rodzaju patronem Koziełł-Poklewskiego – mówi dr Danilecki.

Karierę urzędnicza rozwijał przez dwie dekady, ale jeszcze pełniąc stanowiska państwowe zaczął myśleć o własnym przedsiębiorstwie. Najpierw była regularna żegluga parowców po syberyjskich rzekach. Pierwszy parowiec „Osnowa” kupił i zwodował w 1838 r. Za nim poszły następne. „Na rzekach spławnych Zachodniej Syberii kursowały liczne parowe statki Poklewskiego, ułatwiające komunikację, handel, przemysł itd.” – wspominał Konstanty Rinald Borowski zesłany na Syberię za udział w powstaniu styczniowym (cytat za „Syberia. 400 lat polskiej diaspory”, Antoni Kuczyński).

– Regularna żegluga przyniosło sukces ponieważ swobodny transport towarów przez Syberię był piętą achillesową tej krainy, o której już wówczas wiedziano, że kryje w sobie wielkie bogactwa m.in. złoto, srebro, rudy miedzi, rudy żelaza i wiele innych bogactw naturalnych – mówi dr Danilecki.

– Tak zwaną gorączkę złota kojarzymy z Ameryką, z Alaską. To samo działo się m.in. w latach 40. XIX w. na Syberii. Tysiące ludzi z całej Rosji, i nie tylko z Rosji, ruszyło na Syberię w poszukiwaniu tego cennego kruszcu. Ci ludzie by móc prowadzić swoje poszukiwania potrzebowali dostaw żywności, ubrań, różnych innych towarów. Dróg na Syberii nie było. Transport mogła zapewnić regularna żegluga po syberyjskich rzekach. W tamtym czasie w Syberii wschodniej, gdzie odkryto złoto, cena pszenicy była dziesięciokrotnie wyższa niż w Syberii zachodniej. Dobrze zarobić można tam było nie tyle na samym złocie, co na obsłudze jego poszukiwaczy – tłumaczy historyk Muzeum Pamięci Sybiru.

Żeglugowy interes Koziełł-Poklewski prowadził do końca lat 60. XIX w. po czym go sprzedał i zainwestował w gorzelnię w Talicy położonej między Jekaterynburgiem a Tiumeniem. Nie miał problemu z uzyskaniem koncesji na produkcję alkoholu, a z podupadającego zakładu stworzył dobrze prosperujące przedsiębiorstwo, zyski inwestował w kolejne wytwórnie wódek, w punkty sprzedaży.

„Wszystkie gorzelnie były jego własnością, wyrabiały setki tysięcy wiader spirytusu, którego partie po dwadzieścia kilka tysięcy nieraz wysyłano do Petersburga i do innych miast Rosji europejskiej” – opisywał wódczany biznes Koziełł-Poklewskiego Konstanty Rinald Borowski. „W licznych miastach Syberii były destylarnie i rektyfikacje wódek, a prawie we wszystkich miastach osadach i większych siołach posiadał Poklewski składy takowych, a w całej Syberii Zachodniej rzadko w której wsi, nie było własnych jego domów, w których była sprzedaż wódek” – dodawał.

Chińskie firmy rabują rosyjskie lasy. Syberia w ogniu

Rosja płaci cenę za zniszczenie systemu zarządzania gospodarką leśną.

zobacz więcej
Koziełł-Poklewski stał się największym producentem alkoholu na Syberii. I jak pisał Michał Janik w książce „Dzieje Polaków na Syberii” wydanej w 1928 r. w związku z wódczanym biznesem musiał zmierzyć się z krytyką. „Niektórzy Rosjanie, a nawet nasi, czynili mu niekiedy zarzuty, że zakładaniem gorzelni i kabaków (dawniej karczma, szynk – przyp. red.) przyczynił się razem ze swoimi polskimi dzierżawcami do rozpojenia Sybiraków. Na częściowe bodaj usprawiedliwienie Poklewskiego trzeba zauważyć, że Sybiracy pijali do bez pamięci, zanim Poklewski pojawił się na Syberji”.

Stacja „Poklewskaja”

Produkcja wódki i jej sprzedaż z pewnością przyczyniła się do finansowej potęgi Koziełł-Poklewskiego. Z działalności płynęły duże dochody, które przeznaczała na rozliczne biznesowe przedsięwzięcia.

– W kilku hutach szkła, które posiadał produkował nie tylko butelki do własnych alkoholi, ale także szyby, naczynia szklane, porcelanę, które sprzedawano w całej Syberii. Był właścicielem wielkiego młyna, w którym po raz pierwszy zastosowano maszynę parową. W tamtym czasie to był ogromny postęp, bo maszyny parowe w II poł. XIX w. dopiero wchodziły do systemu produkcyjnego w Rosji. Po wybudowaniu tego młyna Koziełł-Poklewski stał się największym producentem produktów mącznych w całej Syberii zachodniej – mówi dr Danilecki i wylicza kolejne przedsięwzięcia Koziełł-Poklewskiego.

– Posiadał wiele różnych kopalń co czyniło z niego największego przedsiębiorcę górniczego na Uralu. Tylko jedna z jego kopalń złota na przełomie XIX i XX w. wydobywała rocznie około pół tony złota zatrudniając ponad tysiąc osób. Był też udziałowcem banków syberyjskich. Został akcjonariuszem budowy linii kolejowych, które sukcesywnie rozrastały się w kierunku wschodnim. Jeszcze do lat 60. XX w. stacja kolejowa znajdująca się nieopodal Talicy – głównej siedziby Koziełł-Poklewskiego przez kilkadziesiąt lat – nosiła nazwę „Poklewskaja”.

Powstała za sprawą Koziełł-Poklewskiego. Wpłynął on na budowniczych linii, którzy zmienili projekt trasy tak, by przebiegała w okolicach Talicy. Cały wachlarz jego różnego rodzaju przedsięwzięć trudno nam dzisiaj połączyć logicznie w jedną całość. A on, dzięki swojemu talentowi, był w stanie prowadzić to wszystko równocześnie. Jeśli decydował się na zakończenie jakiejś działalności to odsprzedał przedsięwzięcia z zyskiem.

Posady dla zesłanych, ornaty dla kościołów

W pamięci zesłańców Koziełł-Poklewski zapisał się jednak nie tylko jako wielki przedsiębiorca i przemysłowiec. Był też społecznikiem, mecenasem i wspomożycielem zesłańców.

Borowski nazywa go w swoich wspomnieniach „największym dobroczyńcą” zesłanych na Syberię rodaków. „Otóż we wszystkich tych gorzelniach, destylarniach, składach, a nawet i w szynkach Poklewski dawał zesłanym braciom naszym posady, zajęcia i wszelką pracę, do jakiej kto miał kwalifikacje i był zdolny” – pisze. „Ilu to ten zacny człowiek dał tym biednym, nieszczęśliwym wygnańcom przytułek i kawałek chleba! A ilu to biednych zesłanych księży pracowało w jego instytucjach!”
Nie małą rolę w dobroczynnej działalności odegrała żona Koziełł-Poklewskiego – Aniela z Rymszów. Zesłaniec, weteran powstania listopadowego Michał Modzelewski, który w swoich syberyjskich pamiętnikach nie stroni od plotek o rodakach, twierdzi że małżeństwo Koziełł-Poklewskiego to efekt nadużycia skarbowego jakie rzekomo miał on popełnić. Owych nieprawidłowości miał dopatrzyć się Polak, czynownik Rymsza, a Koziełł-Poklewski by ukręcić sprawie głowę miał poprosić o rękę jago córki.

Ten sam Modzelewski nie szczędzi jednak pochwał dobroczynnej działalności Koziełł-Poklewskich, a panią Anielę określa mianem „błogosławionej orędowniczki”. W domu w Talicy, którego była gospodynią, nikt nie był odprawiany bez pomocy. Pani Aniela miała mawiać, że „lepiej obdarzyć i ugościć tysiąc ludzi niegodnych, niźli jednemu potrzebującemu odmówić gościny i pomocy”.

Inny z zesłańców – Szymon Tokarzewski – w swoich wspomnieniach „Ciernistym szlakiem” tak opisywał wsparcie Koziełł-Poklewskiego dla zesłanych na syberyjską tułaczkę rodaków:


„Alfons Poklewski-Koziełł uświadomiony o pochodzie partii skazańców wypraszał sobie, a ściśle rzecz biorąc wykupywał zawyrokowanych na katorgę Polaków i tych rozmieszczał w swoich zakładach przemysłowych. Robotnicy polscy otrzymywali dobre wynagrodzenie. Po amnestii dostawali pieniądze na powrót do kraju. Państwo Poklewscy podawali do chrztu dzieci swoich pracowników, wywiązywali się z obowiązku rodziców chrzestnych, często łożyli na wykształcenie, wysyłali ich do Europy, gdyż podówczas w Syberii nie było żadnych zakładów naukowych. Taki robotnik Polak, polityczny przestępca kosztował Alfonsa Poklewskiego drogo. Przede wszystkim w zakładach, gdzie pracowali polscy zesłańcy musiał swoim kosztem utrzymywać i opłacać żołnierzy, których obowiązkiem było niby to czuwać, aby skazańcy nie uciekli z Syberii”.

Michał Janik zauważa jednak, że wsparcie Koziełł-Poklewskiego dla zesłańców przynosiło obustronne korzyści, bo na wygnanych na Sybir rodakach przedsiębiorca mógł bardziej polegać niż na Rosjanach.

Doktor Danilecki przypomina, że Koziełł-Poklewski wykładał pieniądze m.in. na budowę darmowych stołówek dla ubogich. W Talicy, gdzie miał siedzibę sponsorował szkoły, stypendia dla zdolnych uczniów. – Był też mecenasem budowy co najmniej pięciu syberyjskich kościołów katolickich. Chociaż był wyznania katolickiego wybudował również jedną cerkiew, kilka innych wyremontował – wylicza historyk.

„Największe fundusze składał on na upiększanie kościołów katolickich, które (…) w dziejach wygnania miały ważne znaczenie pod względem utrzymania ducha narodowego wśród zesłanych” – tłumaczy Zygmunt Librowicz w wydanej w 1884 r. książce „Polacy w Syberii”. „Z jego funduszy wybudowano w Omsku kościół; dzięki jemu mury budującego się kościoła w Ekaterynburgu [czyli w Jekatyrenburgu, w czasach sowieckich był to Swierdłowsk – przyp. red.] wzniesione zostały; jemu też zawdzięcza wiele innych kościołów w Syberji ozdoby, ornaty, obrazy, relikwie”.

Podróż przez ZSRR: wszędzie ten sam ostry smród

Tłumy na obrzeżach miasta i tłumy w centrum były tak samo marnie ubrane, tak samo nieogolone, o tak samo niechlujnych włosach.

zobacz więcej
– Został zapamiętany jako osoba bardzo życzliwa innym – mówi dr Danilecki. – W tamtym czasie to nie była typowa postawa przemysłowców w Rosji. Często byli to ludzie, którzy dorabiali się wielkich pieniędzy, ale niekoniecznie chcieli się nimi dzielić.

Dom Handlowy Braci Poklewskich

Alfons Koziełł-Poklewski zmarł 1890 r. roku w Bykowszczyźnie, miejscowości, w której się urodził. – Po jego śmierci rodzina zbudowała okazałą kaplicę nagrobną, choć władze cerkiewne długo nie chciały się na to zgodzić. Bały się, że będzie to ośrodek rozwoju wiary katolickiej, dlatego też zabroniono tam odprawiania nabożeństw. Kaplica przetrwała do połowy lat. 30, a więc do czasów bolszewickich, po czym została rozebrana, a szczątki zmarłych z rodziny Poklewskich zostały zebrane do jednej trumny złożonej na małym, wiejskim cmentarzu – mówi dr Danilecki.

Majątek zgromadzony przez Alfonsa Koziełł-Poklewskiego przeszedł pod zarząd trzech jego synów – Jana, Wincentego i Stanisława. – Prowadzili oni Dom Handlowy Braci Poklewskich. Była to duża firma, która prezentowała się na wszelkiego rodzaju wystawach ogólnorosyjskich. Bracia Poklewscy byli odnotowywani jako biznesmeni znacznej rangi – mówi dr Danilecki.

Z rodzinnym przedsięwzięciem po kilku latach rozstał się Jan. Bracia wypłacili mu niemal ćwierć miliona rubli i przekazali zakłady metalurgiczne w Chołunicy, ale po kilkunastu latach Jan zbankrutował.

Stanisław zajął się dyplomacją, podobnie jak Alfons Aleksander Poklewski (syn Wincentego). Służył w armii carskiej w czasie I wojny światowej, odznaczono go rosyjskimi Orderami Świętej Anny i Świętego Włodzimierza. Później został radcą rosyjskiej ambasady w Londynie. Po rewolucji bolszewickiej pracował w Komisji Likwidacyjnej do spraw Królestwa Polskiego i był członkiem polskiej delegacji ekonomicznej w czasie Konferencji Pokojowej w Paryżu. W latach 20. został radcą handlowym w przedstawicielstwie RP w Wielkiej Brytanii. Po 1939 r. organizował pomoc polskim uchodźcom.

Żyłkę do interesów po Alfonsie seniorze odziedziczył Wincenty i jego syn Władysław. Nie mieli jednak zbyt wiele czasu na rozwinięcie skrzydeł. – Losy przemysłowców w Rosji przerwała rewolucja bolszewicka i jeśli nie trafiali do więzień, to pozbawieni majątku musieli zaczynać życie od nowa – mówi dr Danilecki.

W syberyjskiej Talicy jest też Zespół Parkowy im. Koziełł-Poklewskich, wciąż istnieją budynki związane z rodziną, w tym dom z czerwonej cegły wzniesiony według koncepcji syna Alfonsa – Wincentego Koziełł-Poklewskiego. Na budynku zamieszczono pamiątkową tablice ze zdęciami Alfonsa i Anieli oraz Wincentego i słowami wyjaśnienia: „Dom ten od 1895 r. do 1919 r. był własnością Koziełł-Poklewskich. Z nimi związana jest historia Talicy, talickiego regionu i całego Uralu. Pomyślny rozwój ekonomiczny regionu nierozłącznie związany jest z ich działalnością. Ich dobroczynna działalność odcisnęła duży ślad w rozwoju kultury, edukacji i ochronie zdrowia Talicy”.
Niejedna syberyjska kariera

Syberia, choć w pierwszej kolejności kojarzy nam się z cierpieniem pokoleń Polaków, z zsyłkami, życiem w trudnych warunkach i z przymusową pracą łagierników, dla niektórych rodaków okazała się miejscem sukcesów finansowych i naukowych. Ich historie będzie można odkryć na ekspozycji Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku, które dla zwiedzających zostanie otwarte 17 września 2021.

Na wystawie znalazło się miejsce nie tylko dla rodziny Koziełł-Poklewskich, ale także dla Borodziczów, którzy mieli w Tomsku pierwszą na Syberii parową fabrykę cukierków czy polskich badaczy Syberii takich jak Bronisław Piłsudski czy Aleksander Czekanowski.

– W XIX w. Syberia byłą ziemią obiecaną, miejscem, gdzie część Polaków dorobiła się ogromnych fortun. I to nie dzięki koneksjom, znajomościom, ale za sprawą swojego wykształcenia, umiejętności i pasji. Na Syberii byli nosicielami cywilizacji i techniki i to na każdym poziomie – mówi dr Danilecki.

– Wciąż mało znana jest historia dobrowolnego osadnictwa chłopskiego na Syberii czy historia rozwoju rolnictwa syberyjskiego. Ono rozwijało się w dużej mierze dzięki zesłańcom, którzy znali się na uprawie ziemi, ściągali na Syberię nowe odmiany zbóż do zasiewu, stosowali nowe metody uprawy. To tysiącom ludzi, którzy pod koniec drugiej poł. XIX w. i na początku XX w. ciągnęli na Syberię kraina ta zawdzięcza swój rozwój. Alfons Koziełł-Poklewski wpisał się w tę historię. Może jest nawet na szczycie całej grupy polskich przemysłowców, którzy intensywnie wpływali na rozwój ekonomiczno-gospodarczy Syberii w tamtym czasie – podkreśla historyk Muzeum Pamięci Sybiru.

Pisarz i reporter Ksawery Pruszyński w swoim reportażu z 1942 r. „Zagubione pokolenia” tak pisał o roli jaką odegrali nasi rodacy w historii Syberii:

„Jeżeli Niemcy uważają, że wkład ich narodu w naszą cywilizację jest duży, to jest on przecież niczym w porównaniu z wkładem polskim w kraju za Uralem. To nasz inżynier budował tam drogi i koleje wytyczał, i skarby kruszców odkrywał, i ziemiami zarządzał i przedsiębiorstwa handlowe zakładał, i szkoły wznosił. Był wszystkim. Dziś, pozornie, z tego wszystkiego pozostały tylko spróchniałe krzyże zesłańcze na cmentarzach Irkucka, Semipałatyńska, Nowosybirska. Ale kto spojrzy głębiej, ten powie, że mało który naród świata w mało którym kraju dalekim zdobył się na tak wielki wysiłek cywilizacyjny, jak zniewolona Polska na niepolskiej Syberii”.

– Agnieszka Niewińska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Rezydencja Koziełł-Poklewskich w Jekatarynburgu (dziś Regionalne Muzeum Krajoznawcze). Fot. Wikimedia/ Владислав Фальшивомонетчик - Praca własna, CC BY-SA 3.0
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Setki manifestantów utopionych w rzece? Fakty czy legenda
Prezydent przyjął wersję wydarzeń przygotowaną przez komunizujących historyków.
Historia Najnowsze wydanie
Ścięty na gilotynie. Śląski męczennik
Dlaczego młody ksiądz został oskarżony o zdradę stanu?
Historia Poprzednie wydanie
Polska pod obcym protektoratem. Suwerenność reglamentowana
Skoro sami Polacy zaprosili „zagranicę” do ingerencji, trudno, żeby nie skorzystała.
Historia Poprzednie wydanie
Sybiraczka z rodu Mickiewiczów
Dwa tygodnie po śmierci synka przyszła paczka od męża przez Czerwony Krzyż z Persji. Myślałam, że mnie to zabije. Czemu nie przyszła wcześniej!
Historia Poprzednie wydanie
Miał kmicicowatą naturę. Pierwszy rzucał butelkę z benzyną
Śmierć przyszła po Baczyńskiego wcześniej, i to na polu chwały, a nie w ubeckich kazamatach, jak dopadła „Anodę” Rodowicza.