Cywilizacja

Talibowie. Who is who. Przewodnik po nowych władzach Afganistanu

Wśród najważniejszych przywódców emiratu są islamscy teolodzy, znawcy prawa koranicznego i twórcy organizacji terrorystycznej. Ale też uczestnik pokojowych negocjacji z Donaldem Trumpem i… syn byłego współpracownika CIA.

W sierpniu oczy całego świata zwrócone były na Afganistan. Kiedy Stany Zjednoczone, decyzją prezydenta Joe Bidena (1) rozpoczęły chaotyczne wycofywanie swoich wojsk z tego kraju, ich miejsce błyskawicznie zajmowali talibowie.

Czy można się dziwić, że wydarzenia w Afganistanie potoczyły się w ten sposób? Media pokazywały nam chaos i przerażenie mieszkańców Kabulu, jednak nikt nie wyjechał z kamerą poza stolicę. A tam wielu ludzi witało talibów niemal z radością, nikt nie chciał z nimi walczyć. Władza Amerykanów i obce wzorce – to w Afganistanie się nie przyjęło, choć w mediach w ogóle o tym nie mówiono, skupiając się jedynie na panice, jaka zapanowała w największym mieście.

Muzułmanie bardzo niechętnie akceptują wszystko, co związane jest z kulturą inną, niż islamska. Afganistan AD 2021, gdzie w miejsce „zachodniego porządku” i „demokracji”, od razu wchodziło surowe prawo szariatu, jest tego najlepszym przykładem. Wydaje się wręcz, że sytuacją w Afganistanie bardziej przerażony był Zachód i stosunkowo nieliczni uciekinierzy, którzy mieli za sobą „podejrzaną” przeszłość jako współpracownicy USA – niż wielu mieszkańców tego kraju.

Nowe porządki w Afganistanie z pewnością najbardziej uderzą w kobiety. Przez ostatnich 20 lat przyzwyczaiły się one do większych swobód, mogły chodzić do szkół i pracować. Media codziennie pokazują nam protesty trwające w Kabulu, organizowane przez odważne grono kobiet, które sprzeciwiają się surowym prawom, jakie chcą w kraju zaprowadzić talibowie. Warto się jednak zastanowić, co o talibach sądzą mieszkanki wsi i mniejszych miasteczek. Afganistan to przecież nie tylko Kabul, liczący 4,5 mln ludzi, ale także 34 mln innych Afgańczyków.

Informacji na temat liderów talibów jest bardzo niewiele. Oni sami unikają rozgłosu i dziennikarzy, rzadko pokazują się publicznie. Jest to oczywiście związane z kwestiami bezpieczeństwa, gdyż wielu członków tej organizacji jest poszukiwana na całym świecie jako terroryści.

Kim są talibowie, skąd pochodzą – wiele tych informacji pozostaje jedynie w sferze domysłów. Jakie mają poglądy i jak widzą świat? O tym można wnioskować jedynie poprzez wyznawaną przez nich religię i prawo koraniczne, jakie uznają (islam nie jest jednolity i dzieli się na różne odłamy oraz uznaje różne szkoły prawne). Większość talibów należy do skrajnych szkół, które interpretują Koran całkiem dosłownie – stąd właśnie publiczne obcinanie głów (jak słynna egzekucja kobiet na boisku piłkarskim) czy zasady szykanujące kobiety.
Żołnierze armii talibskiej w parku rozrywki w Kabulu we wrześniu 2021. Fot. WANA NEWS AGENCY / Reuters / Forum
Wśród talibów można rozróżnić dwie frakcje: skrzydło wojskowe, które prowadzi codzienne kampanie i było zaangażowane w walki oraz zamachy, a także skrzydło religijne, skupiające „specjalistów” od prawa koranicznego, zakorzenionego w deobandizmie (2), które działa jako polityczne ramię ruchu.

Talibowie wywodzą się z medresy (szkoły koranicznej) skupionej wokół Mohammada Omara. Grupa zaczęła formować się na początku lat 90., a jej członkowie wywodzą się przede wszystkim z Pasztunów (największej grupy etnicznej w Afganistanie, która zamieszkuje także Pakistan). W 1995 roku, w trakcie wojny domowej w Afganistanie, to talibowie przejęli władzę w kraju tworząc Islamski Emirat Afganistanu.

Ich przewodnikiem duchowym, a z czasem także politycznym, był właśnie Omar. Nigdy nie pokazywał się publicznie, ani nie wypowiadał do żadnych mediów. Dostępnych jest zaledwie kilka jego fotografii.

Urodził się w roku 1959 niedaleko Kandaharu. Pod koniec lat 70., w czasie interwencji sowieckiej w Afganistanie, walczył w szeregach mudżahedinów. Kiedy talibowie przejęli władzę w Afganistanie został przywódcą kraju i przyjął tytuł amir al-muminin, co oznacza „wódz wiernych”. Kiedy Amerykanie weszli do Afganistanu w roku 2001, talibowie zostali obaleni. Omar zbiegł w góry Hindukusz, blisko granicy z Pakistanem, skąd kontrolował dalsze działania zbrojne i ataki na obce wojska stacjonujące w Afganistanie.

Zmarł prawdopodobnie w roku 2013, choć informacja o jego śmierci była ukrywana przez około dwa lata, stąd nieznane są okoliczności, w jakich zginął, ani kiedy dokładnie miało to miejsce. Przypuszcza się, że zmarł na gruźlicę, choć możliwe, że został zabity przez swojego rywala, Achtara Mansura, który po jego śmierci na krótki czas przejął władzę nad ruchem talibów.

Mansur zginął w czasie przeprowadzonego przez Stany Zjednoczone 21 maja 2016 roku ataku za pomocą drona. Jego następcą został Hibatullah Achundzada i to właśnie on sprawuje rolę przywódcy talibów od tamtej pory, aż do dzisiaj.

Achundzada jest obecnie faktycznym przywódcą Afganistanu. To duchowy i polityczny przewodnik talibów, który posługuje się tytułem emira. Urodził się w 1961 roku nieopodal Kandaharu, na południu Afganistanu. Jego ojciec był imamem (duchownym). Po wkroczeniu Sowietów, rodzina wyjechała do Pakistanu, gdzie Achundzada zaangażował się w działania opozycji antykomunistycznej. Jednocześnie pobierał nauki w szkole koranicznej (medresie).

Będzie Emirat Afganistanu. Ale to nie są ci sami talibowie, co 20 lat temu

Afgańczycy wcale nie chcieli systemu, jaki narzucili im Amerykanie.

zobacz więcej
Od lat 90. działał wokół szkoły Mohammada Omara. Szybko zyskał miejsce wśród najbliższych współpracowników przywódcy. Zgłębiał prawo muzułmańskie i zaczął spisywać fatwy (3) co dało mu miejsce przewodniczącego wśród rady uczonych talibów.

Z czasem został „ekspertem” w dziedzinie prawa koranicznego, zyskując wielki autorytet. Wszystkie wątpliwości dotyczące sposobu życia zgodnego z szariatem konsultował z nim sam przywódca Omar. To nie podobało się zresztą wielu talibom, którzy uważali, że Achundzada ma zbyt duże wpływy w ich ruchu.

A wpływy Achundzady były rzeczywiście potężne. W czasie, kiedy talibowie nie mieli (rzekomo) żadnej władzy w Afganistanie, Achundzada prowadził bez większych przeszkód dziesięć szkół koranicznych, które, choć w większości ulokowane na terenie Pakistanu, szkoliły młodych Afgańczyków. Ma ponoć ogromną charyzmę, co pozwoliło mu przez lata utrzymywać się u szczytów władzy, a po 2016 roku ją przejąć.

Achundzada nie był początkowo najważniejszym kandydatem na schedę po Mansurze. Wymieniało się raczej Siradżuddina Haqqaniego czy Mohammada Yaqooba (syna Mohammada Omara). Jednak to właśnie Achundzada zyskał największe poparcie i obecnie to on sprawuje rządy nad całym ugrupowaniem.

Achundzada jest zwolennikiem bezwzględnego stosowania szariatu. Już w latach 90., kiedy talibowie przejęli władzę w Afganistanie, to właśnie Achundzada, popierany przez rodzinę Haqqani, był odpowiedzialny za wprowadzenie w życie przepisów, które mówiły np. o publicznych karach śmierci (np. poprzez kamienowanie lub obcinanie głów) za cudzołóstwo i morderstwo oraz o publicznym obcinaniu kończyn za kradzieże.

Kierując się prawem koranicznym, Achundzada wyraził także zgodę na przeprowadzenie – przez swojego własnego syna – samobójczego ataku na bazę wojskową w Gereshk w lipcu 2017 roku. Jak mówił później rzecznik talibów, przywódca był z syna dumny i aprobował jego czyn.

Warto dodać, że dla wielu zwykłych Afgańczyków, Achundzada nie kojarzy się tylko z wprowadzeniem surowych zasad szariatu, ale też ze zwalczaniem ISIS. Talibowie pod jego przewodnictwem, w roku 2018 prowadzili ciężkie walki z Państwem Islamskim na północy kraju, głównie w prowincji Dżozdżan. Wyparli wtedy ISIS, zwyciężając w bitwie o Darzab (4).

Kilka tygodni temu, po zajęciu Kabulu przez talibów zaczęły pojawiać się pytania o to, gdzie jest Achundzada, dlaczego jeszcze nie wystąpił publicznie. Spekulowano nawet, że tak naprawdę nie żyje, a talibowie ukrywają ten fakt. Rzecznik talibów, Zabiullah Mudżahid zapewnił jednak, że przywódca żyje, ma się dobrze i mieszka w Kandaharze.
Mohammad Hassan Akhund (w środku) to nowy premier Afganistanu. W latach 1998-1999 był szefem dyplomacji tego państwa (na zdjęciu podczas spotkania ze swoim pakistańskim odpowiednikiem Sartajem Azizem - z lewej - w sierpniu 1999). Fot. Reuters Photographer / Reuters / Forum
Odczytał także oświadczenie, które pisać miał Achundzada. Przekazał w nim, że „talibowie chcą silnych i zdrowych stosunków ze swoimi sąsiadami oraz wszystkimi innymi krajami. Stosunków opartych na wzajemnym szacunku i współpracy, z zastrzeżeniem, że [kraje te] będą szanować międzynarodowe prawa i traktaty niebędące w konflikcie z islamskimi prawami i wartościami narodowymi Afganistanu”.

Zadziwiające jest, z jakim ubolewaniem media na całym świecie podkreślają, że talibowie powołali rząd, gdzie „nie ma ani jednej kobiety”. To nie powinno przecież nikogo dziwić. Talibowie bowiem od lat nie ukrywają swoich przekonań na temat roli kobiety w społeczeństwie.

W czasie ich poprzednich rządów, w latach 1995-2001, kobiety miały zakaz samodzielnego wychodzenia z domu (bez opieki mężczyzny będącego bliskim członkiem jej rodziny), nie mogły pracować ani się uczyć. Do szkół mogły uczęszczać jedynie dziewczynki do 10 roku życia.

Trudno oczekiwać, że – choć minęło 20 lat – talibowie nagle zmienią zdanie na temat pozycji kobiety w społeczeństwie. Ich opinia na temat kobiet wywodzi się bowiem z prawa, które częściowo sami stworzyli (5), a które ma oparcie w świętych pismach islamu.


Jaki zatem rząd powołali talibowie? Wbrew temu, czego oczekiwano (i co sugerowali sami talibowie) większość nazwisk jest znana, a zarazem wcale nie kojarzona zbyt dobrze.

Premierem rządu talibów ma zostać Mohammad Hassan Akhund. To jeden z najważniejszych talibskich przywódców od czasów Mohammada Omara. Należał do jego najbliższych współpracowników. Jest także autorem licznych pism dotyczących prawa muzułmańskiego. Uważa się, że pośród talibów pełni bardziej funkcje religijne, niż polityczne. Po roku 2001 to Akhund przygotowywał ideologiczne uzasadnienie wojny przeciwko Stanom Zjednoczonym i wspieranemu przez USA rządowi afgańskiemu.

Data urodzenia Akhunda nie jest znana. Według danych Rady Bezpieczeństwa ONZ mógł urodzić się pomiędzy 1945 a 1958 rokiem (w prowincji Kandahar). To i tak czyni go jedną z najstarszych, a może najstarszą liczącą się postacią pośród wszystkich talibów.

Prawdopodobnie to właśnie on zdecydował o zniszczeniu w roku 2001 ogromnych, zabytkowych posągów Buddy pochodzących z VI wieku (Budda z Bamianu) i namówił do zaakceptowania tej decyzji mułłę Omara. Według ONZ Akhund ma reputację „jednego z najskuteczniejszych dowódców talibskich”. Jego nazwisko znajduje się na „czarnej liście” ONZ za udzielanie schronienia grupom terrorystycznym.

Sajgon 2.0? Nie, gorzej. Upada mit o potędze Ameryki

– Nie zobaczycie obrazków ludzi zabieranych z dachu ambasady USA w Kabulu – obiecywał Biden.

zobacz więcej
Pozycja Akhunda od lat jest bardzo wysoka, również ze względu na jego domniemane pochodzenie. Według informacji, jakie przekazała telewizja Al-Jazeera, Akhund wywodzi się w prostej linii od Ahmada Shaha Durraniego, przywódcy i twórcy potęgi Imperium Durrani, państwa istniejącego w latach 1747 -1842 i obejmującego obszar dzisiejszego Afganistanu, Pakistanu oraz części Turkmenistanu, Iranu i Indii. Imperium Durrani uważa się za początek istnienia współczesnego Afganistanu.

Akhund to podobno wybór kompromisowy pomiędzy „twardogłowymi” a bardziej umiarkowanymi talibami. Wydaje się, że za jego nominacją stoi walka o władzę pomiędzy Abdulem Ghanim Baradarem a rodziną Haqqani.

Zastępcą Akhunda (wicepremierem) ma byćAbdul Ghani Baradar, choć spekulowano, że to właśnie on stanie na czele rządu. Baradar prezentuje nieco bardziej umiarkowane podejście do spraw społecznych i na stanowisku premiera nie chciała go rodzina Haqqani, znana z bardzo radykalnych poglądów i stojąca za licznymi zamachami terrorystycznymi. Amerykańskie źróła donoszą, że przed kilkoma dniami Baradar po kłótni z Haqqanimi obraził się i wyjechał z Kabulu.

Abdul Ghani Baradar (właściwie Abdul Ghani; Baradar to w tłumaczeniu „brat”) urodził się około 1968 roku. Jest jednym z założycieli ugrupowania talibów, być może ostatnim już żyjącym. Był także bliskim współpracownikiem Omara oraz jego szwagrem. Po 2001 roku stanął na czele powołanej w Pakistanie Quetta Shura, rady przywódców talibskich.

Baradar został aresztowany przez pakistańskie służby na początku 2010 roku. Powodem było prawdopodobnie to, że potajemnie, bez udziału Pakistanu, omawiał porozumienie pokojowe z rządem afgańskim.

Został zwolniony dopiero w 2018 roku po interwencji Stanów Zjednoczonych. Specjalny wysłannik USA do spraw relacji z Afganistanem, Zalmay Khalilzad powiedział wówczas, że Stany Zjednoczone liczą, iż Baradar przyczyni się do przyspieszenia procesu pokojowego w Afganistanie.

Baradar faktycznie włączył się w rozmowy, stając się pośrednikiem pomiędzy talibami a rządem amerykańskim. Jako pierwszy talibski przywódca, Baradar odbył rozmowę telefoniczną z prezydentem USA, Donaldem Trumpem. 29 lutego 2020 roku podpisano porozumienie z Doha, które miało gwarantować stabilizację w kraju po wycofaniu wojsk amerykańskich z Afganistanu. Jego sygnatariuszami byli Baradar i sekretarz stanu USA, Mike Pompeo.

Od lat Baradar jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych talibów i dlatego to właśnie on był wymieniany jako następca Omara, a później jako szef rządu Emiratu Afganistanu. Nie wszystkim jednak podoba się jego koncyliacyjne podejście do Stanów Zjednoczonych i sprawowania rządów.
Dżalaluddin Haqqani (zdjęcie z roku 1994), założyciel organizacji terrorystycznej "Sieć Haqqani", ojciec obecnego szefa MSW Afganistanu Siradżuddina Haqqaniego. Fot. Robert Nickelsberg/Liaison/ Gettyimages
Drugim wicepremierem jest Abdul Salam Hanafi. O nim wiadomo bardzo niewiele. Pochodzi prawdopodobnie z północno-wschodniego Afganistanu, z pochodzenia jest Uzbekiem (Uzbecy to 9-procentowa mniejszość w kraju, największą grupę narodowościową stanowią Pasztuni, których jest ok. 40 proc.). Należy do ugrupowania talibów niemal od początku. Przez jakiś czas wykładał na Uniwersytecie w Kabulu, a wśród talibów ma przydomek „Uczony”.

Wyjątkowo dużo emocji wzbudza za to postać ministra spraw wewnętrznych w nowo powołanym rządzie. Ma nim zostać Siradżuddin Haqqani, czołowa postać organizacji terrorystycznej „Sieć Haqqani”. Jest jednym z najbardziej poszukiwanych ludzi przez FBI. Urodził się około 1975 roku. Nosi przydomek „Khalifa”, co oznacza „Spadkobierca”, jest bowiem synem Dżalaluddina Haqqaniego, który założył „Sieć”.

Haqqani senior wsławił się przede wszystkim walkami przeciwko Sowietom w latach 80. Wtedy też… współpracował z CIA i był ceniony przez Amerykanów. W latach 90. zmienił jednak swoje podejście do Ameryki, stając się jej zaciekłym przeciwnikiem. Haqqani senior zmarł w roku 2018, a schedę po nim przejął jego syn, Siradżudin.

„Sieć Haqqani” to organizacja łącząca różne grupy terrorystyczne w wielu krajach muzułmańskich, która odpowiedzialna jest za liczne zamachy oraz walki z wojskami amerykańskimi i siłami NATO na całym Bliskim Wschodzie. Wydaje się, że rodzina Haqqani jako pierwsza w Afganistanie przyjęła iracką taktykę wykorzystywania zamachowców-samobójców.

Haqqanich oskarża się o liczne porywania, ścinanie głów i zabijanie kobiet. Uważa się, że obecnie ich wpływy mogą być większe niż wpływy Państwa Islamskiego.

Siradżudin Haqqani jest także autorem artykułu „Czego chcemy my, talibowie”, który ukazał się na łamach „New York Times” w lutym 2020 roku. Gazeta spotkała się z dużą krytyką za udostępnianie swoich łamów terroryście. Choć Haqqani pisał w tekście m.in., że Afganistan potrzebuje pokoju i ma już dość przelanej krwi. Jednocześnie nawoływał do pojednania i zgody pomiędzy wszystkimi mieszkańcami kraju.

Te słowa stoją w oczywistej sprzeczności z „dziełem”, którego Siradżudin również jest autorem. Chodzi o liczący 144 strony podręcznik szkoleniowy zatytułowany „Wojskowe lekcje dla Mudżahedinów”. Haqqani pisze w nim o sposobach walki z obcymi wojskami na Bliskim Wschodzie, zachęca do przemocy i karania niewiernych np. poprzez ścinanie głów. Ataki na nie-muzułmanów legitymizuje jako walkę z niewiernymi.

Wspomnienia sowieckiego żołnierza z Afganistanu: Idę po swoją kulę w brzuch

Słychać było pojedyncze wystrzały z AKS-74: to nasi dobijali rannych duszmanów. Duszmani też nie brali komandosów do niewoli.

zobacz więcej
Zaleca również staranne przygotowywanie zamachów w krajach zachodnich, a wszystkim zamachowcom-samobójcom doradza m.in. „wtopienie się w otoczenie, golenie bród, noszenie zachodnich ubrań i cierpliwość”.

Do talibskiego rządu ma wejść jeszcze dwóch członków rodziny Haqqani: Abdul Baqi Haqqani (jako minister szkolnictwa) i Khalil Haqqani (minister do spraw uchodźców), który jest stryjem Siradżudina. Khalil jest także jednym z najbardziej poszukiwanych ludzi na świecie. Zarzuca mu się wspieranie terroryzmu, kontakty z Al-Kaidą, a także planowanie i organizację zamachów terrorystycznych.

Jedną z ważniejszych postaci, choć pozostającą na razie na uboczu, jest Mohammad Yaqoob. W rządzie talibów ma sprawować funkcję ministra obrony. Jest on synem założyciela ugrupowana, Mohammada Omara i ma obecnie około 30 lat. Podobno po śmierci Achtara Mansura przywódcą talibów miał zostać właśnie Yaqoob, jednak ze względu na młody wiek i niewielkie doświadczenie jego kandydatura nie została zaakceptowana przez część talibów.

Yaqoob uważany jest za umiarkowanego dowódcę. Od kilku lat sprawuje ważne funkcje wojskowe w talibskich strukturach. W 2020 roku miał nadzorować wszystkie operacje talibów w Afganistanie.

Ostatnią postacią, o której można powiedzieć coś więcej jest Amir Khan Muttaqi, który został powołany na stanowisko ministra spraw zagranicznych. Do talibów dołączył po 1996 roku. Nie interesuje się raczej kwestiami wojskowymi i uchodzi za dość umiarkowanego polityka. Muttaqi brał udział w rozmowach z Amerykanami u boku Baradara.

„Dlaczego mielibyśmy pozwolić innym wybrać nasz gabinet, podczas gdy inne kraje same wybierają swój własny?” – mówił na konferencji prasowej rzecznik talibów, odpowiadając na pytanie, czemu z nikim nie konsultowano składu nowo utworzonego rządu.

Na razie wydaje się, że talibowie postawili w większości na polityków dość umiarkowanych, którzy mieliby przekonać świat, a zwłaszcza jego zachodnią część, że Afganistan będzie krajem stabilnym i starającym się rozwijać. Zapowiedziano, że nowe władze chciałyby nawiązać stosunki dyplomatyczne ze wszystkimi państwami (oprócz Izraela).

Talibowie starają się przekonać świat, że Afgańczycy chcą ich rządów i akceptują je. Zapowiedziano, że kobiety będą mogły kontynuować naukę i chodzić do pracy, choć na ten moment zaleca się im jeszcze pozostanie w domach „w celach bezpieczeństwa”.
Amir Khan Muttaqi, obecnie szef dyplomacji Afganistanu. W latach 1996-2001 był ministrem informacji i kultury tego kraju. Zdjęcie z roku 2001. Fot. SS/CRBReuters Photographer / Reuters / Forum
Jak zapowiedział minister ds. szkolnictwa, edukacja kobiet będzie mogła być kontynuowana pod pewnymi warunkami: szkoły koedukacyjne będą zlikwidowane, a dziewczęta będą mogły być nauczane tylko przez kobiety. Trudno jednak powiedzieć, czy to obietnica możliwa do zrealizowania, bo wątpliwe jest, czy w Afganistanie jest wystarczająca ilość nauczycielek, a przede wszystkim, czy szkoły są przygotowane na taki tryb nauczania.

Nowo mianowany minister zapowiedział też, że przedmioty wykładane na uczelniach zostaną poddane przeglądowi. Oświadczył, że talibowie chcą „stworzyć rozsądny i islamski program nauczania, który jest zgodny z wartościami islamskimi, narodowymi i historycznymi, a z drugiej strony który jest w stanie konkurować z innymi krajami”.

Oświadczenie ministra szkolnictwa pojawiło się po demonstracji kobiet popierających politykę talibów w zakresie segregacji płci, jaka odbyła się na Uniwersytecie Shaheed Rabbani w Kabulu. Setki kobiet, w większości ubranych w czarne nikaby i niosących małe talibskie białe flagi, słuchało przemówień wychwalających nowy reżim i atakujących osoby, które zaangażowały się w demonstracje zarzucające talibom „rzekome łamanie praw kobiet”.

Można więc przewidywać, że talibowie będą stosować mieszankę propagandy i zastraszania. Na pewno nie zrezygnują z zaprowadzenia surowych zasad prawa szariatu. Jednocześnie będą starali prezentować się jako rząd „postępowy”, choć zakorzeniony zarówno w afgańskich tradycjach, jak i w i silnej wierze w Proroka. Zapewne to, jak ukształtuje się polityka talibów, zależy w dużej mierze od tego, od jakich krajów otrzymają wsparcie. Chiny i Pakistan nie będą się raczej zastanawiały, czy w Afganistanie przestrzega się praw człowieka, a to, czy talibowie otrzymają szerszą międzynarodową legitymizację, a tym samym pomoc z Zachodu, pozostaje sprawą otwartą.

– Anna Szczepańska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Przypisy:

(1) Decyzję o wycofaniu sił amerykańskich z Afganistanu podjął jeszcze Donald Trump, lecz ewakuacja miała wyglądać w inny sposób. Joe Biden przyspieszył operację, decydując, w pierwszej kolejności, o wycofaniu wojska, a później o wyjeździe cywilów, co spowodowało ogromny chaos i konieczność szybkiej ewakuacji ambasady i współpracujących z USA Afgańczyków, kiedy okazało się, że talibowie rozpoczęli ofensywę i lada dzień wejdą do Kabulu.

(2) Deobandizm (Ruch Deobandi) powstał pod koniec XIX wieku. Dąży on do powrotu do podstaw islamu praktykowanego w czasach Mahometa. Chce oczyścić islam z amoralnych i materialistycznych wpływów zachodu, nawołując jawnie do prześladowania, a nawet zabijania chrześcijan, hindusów i wyznawców judaizmu. Cechuje się także bardzo surową i dosłowną interpretacją słów Koranu. Największe wpływu deobandizm posiada w Afganiastanie, Pakistanie, Indiach i Wielkiej Brytanii.

(3) Fatwy to zalecenia (opinie) wyjaśniające kwestie prawne w prawie islamskim. Fatwami są także wydane na piśmie odpowiedzi na konkretne pytania w kwestiach wzbudzających wątpliwości u kadich (sędziów muzułmańskich).

(4) Amerykańskie służby próbowały przypisać wojskom USA zwycięstwo w bitwie o Darzab, jednak to przede wszystkim talibowie doprowadzili do tego, że Państwo Islamskie wycofało się z Afganistanu.

(5) Islam dopuszcza samodzielną interpretację Koranu. Istnieją także różne szkoły prawa koranicznego, różniące się między sobą, m.in. właśnie w kwestii miejsca kobiety w społeczeństwie. Różne interpretacje Koranu określają nawet to, jaką część ciała wolno kobiecie „pokazać” – w prawie uznawanym przez talibów, kobieta nie powinna pokazywać nawet dłoni – stąd właśnie wzięły się burki, które mają jedynie wycięcie w miejscu, gdzie znajdują się oczy.
Zdjęcie główne: Abdul Ghani Baradar (siedzi w środku) wygłasza oświadczenie w imieniu władz Emiratu Afganistanu. Fot. SOCIAL MEDIA / Reuters / Forum
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Będzie sobie życie… sztuczne
Można je zaprogramować, by precyzyjnie dostarczało leki i polowało na komórki nowotworowe.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Wiedźmin wydrukuje trzustkę
Polska firma zaczyna produkcję szczepionek na COVID-19. Kolejne pracują nad lekami na raka, cukrzycę czy depresję.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Sytuacja na granicy USA jest jak sprzed Trumpa, tylko gorsza
Złego białego ma zastąpić dobry niebiały. Zmiany demograficzne mogą dać władzę Demokratom na dziesiątki lat.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Wstrząsnął establishmentem. Czy teraz idzie po władzę?
Mówi wprost, nazywając rzeczy po imieniu. Nic dziwnego, że okrzyknięto go „francuskim Trumpem”.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Jak eurokraci usiłują przejąć kontrolę nad Polską
Jan Rokita: Chodzi o oddanie rządów – przynajmniej na jakiś czas – zaufanym funkcjonariuszom instytucji unijnych.