Historia

Jak Jane Fonda znienawidziła własny kraj i pokochała Wietnam Północny

Wietnamscy komuniści zorganizowali i sfilmowali spotkanie aktorki z kilkoma jeńcami wojennymi, trzymanymi w koszmarnych warunkach w miejscu zwanym przez nich ironicznie „Hanoi Hilton”. Fonda, podając im rękę, mówiła na przywitanie: „Czy jest ci przykro, że mordowałeś wietnamskie dzieci?”. Oraz: „Czy jesteś wdzięczny za humanitarne traktowanie, którego tutaj doświadczasz?”.

W 1972 roku świat obiegły zdjęcia amerykańskiej aktorki, Jane Fondy, siedzącej na miejscu strzelca działka przeciwlotniczego. Aktorka była w hełmie i robiła miny i nic nie byłoby w tym nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że działko stało w Hanoi, stolicy Wietnamu Północnego, z którym USA toczyło wojnę. Na dostępnej w internecie serii fotografii jest jedna, na której Fonda patrzy w niebo przez celownik optyczny, jakby szukała bombowca US Air Force, które rzeczywiście bombardowały niedawno Wietnam Północny.

Dla środowiska Jane Fondy Amerykanie bombardowali, z jakiejś niewytłumaczalnej zbrodniczej pasji, wyłącznie cele cywilne. „Hey, hey, LBJ, how many kids did you kill today?” – podśpiewywano na demonstracjach antywojennych, jak Ameryka długa i szeroka, czyli w głównych metropoliach zachodniego i wschodniego wybrzeża i na campusach uniwersyteckich. Pytanie „ile dzieci dziś zabiłeś”, zadawane było oczywiście prezydentowi Lyndonowi Bainesowi Johnsonowi (LBJ), który objął urząd po śmierć Johna F. Kennedyego i w lipcu 1964 wydał polecenie zwiększenia obecności militarnej USA w Wietnamie Południowym, a w lutym 1965 – nalotów na teren Wietnamu Północnego.
Amerykańska aktorka i działaczka antywojenna Jane Fonda patrzy przez celownik działa przeciwlotniczego podczas swojej wizyty w Wietnamie Północnym w lipcu 1972 roku. Fot. Bettmann/Getty Images
Kiedy Jane Fonda odwiedziła Hanoi, prezydentem nie był już LBJ (sprawował urząd w latach 1963-1969), ale Richard Nixon, który obiecał zakończyć coraz bardziej niepopularną w społeczeństwie amerykańskim wojnę w Wietnamie. W czasie dwutygodniowego, antywojennego, co znaczy – antyamerykańskiego tournée Fondy po Wietnamie pierwsze jednostki armii amerykańskiej już opuściły ten teren. I wycofywane były następne, realizując koncepcję nowego prezydenta wietnamizacji wojny, to znaczy obciążenia armii Wietnamu Południowego odpowiedzialnością za obronę swojego kraju przed komunistycznym Wietnamem Północnym.

Media kupowały propagandę, partyzanci przybywali nocą

W 1955 roku, po wycofaniu się Francuzów z Indochin, półwysep podzielono wzdłuż 17. równoleżnika na dwa państwa. Analogicznie, jak na półwyspie koreańskim, powstało komunistyczne państwo na Północy i demokratyczne na Południu. Poziom życia i swobody polityczne na Południu zaczęły być solą w oku Północy – kompromitowały system komunistyczny. Poza tym, wtedy jeszcze zgodne, Związek Radziecki i Chiny chciały rozszerzyć komunizm w Azji. Następne w kolejce były Kambodża, Laos, Indonezja, a jak się uda, to i Australia.

Priorytetem międzynarodowej polityki USA było powstrzymywanie komunizmu na świecie. W Wietnamie Południowym najpierw pojawiła się więc niewielka liczba doradców wojskowych, z czasem coraz więcej regularnego wojska. W oczach świata propaganda komunistyczna – i za nią spora część mediów na Zachodzie – forsowały obraz walki Wietnamczyków na Południu o wyzwolenie społeczne od skorumpowanej dyktatury.

W rzeczywistości niezadowoleni z ustroju Wietnamu Południowego przybywali nocą w zwartych oddziałach partyzanckich z Wietnamu Północnego. Siły Wietkongu urosły szybko do około 130 tysięcy żołnierzy, z czego 1/3 to regularne wojsko Północy. Aby siać terror dalej na południe, Wietkong poruszał się po kambodżańskiej i laotańskiej stronie wschodniej granicy Wietnamu Południowego, czyli państw formalnie niezaangażowanych w konflikt. Przekroczenia granicy Kambodży i Laosu, do czasu, jak ognia unikali Amerykanie, w obawie przed międzynarodowym medialnym linczem.

Klęską zakończyła się „partyzancka” Ofensywa Tết w Wietnamie Południowym. A gdy Jane Fonda odwiedzała Hanoi, amerykańskie bombardowania szlaków komunikacyjnych i infrastruktury w Wietnamie Północnym znacznie pomogły zatrzymać ofensywę regularnej armii północnowietnamskej z Północy i od Wschodu, z terenów Kambodży i Laosu.

Na jakiś czas pochód komunizmu w Azji został zatrzymany. Nie na długo. W roku 1973 ostatni amerykański żołnierz opuścił Wietnam Południowy i Północ dwa lata później zajęła słabo broniony kraj.
Wiec przeciwko wojnie w Wietnamie na campusie Uniwersytetu Los Angeles, czerwiec 1970. Jane Fonda z Angelą Davis, komunistką oskarżoną o pomoc w napadzie i w efekcie – masakrze w sądzie w Kalifornii. Kupiła broń, z którą 17-letni Jonathan Jackson wszedł na salę rozpraw i zażądał uwolnienia swych braci oskarżonych o morderstwo. Jednym z nich był założyciel Czarnej Rodziny Guerillla, komunistycznego gangu. Broniona przez artystów Davis, nie została skazana. Fot. ADN-Bildarchiv/Ullstein Bild via Getty Images
Atmosfera w opinii publicznej na świecie nie pozwalała Amerykanom podczas rozmów pokojowych w Paryżu żądać zbyt wiele, toteż nie żądali niczego. Amerykanie nie przegrali żadnej bitwy ani kampanii, po ośmiu latach wojny i 58 tysiącach zabitych żołnierzy musieli oddać wszystko komunistom, bo jednak przegrali wojnę. Przegrali ją w amerykańskiej telewizji, kinie, prasie i całej popkulturze.

„To jest Berlin roku 1936, a my wszyscy jesteśmy Żydami”

Jedną z wielu pacyfistycznych aktywistek była Jane Fonda i nie tylko ona jeździła do Wietnamu Północnego, aby poprzeć walkę tego państwa z własnym krajem. Mało kto jednak miał tak nośne nazwisko. Córka Henry'ego Fondy, który swoimi rolami wpisywał się w obraz tego, co w tradycyjnej Ameryce było najlepsze (szósty na liście największych aktorów wszech czasów – The 50 Greatest American Screen Legends), po posmakowaniu paryskiego maja 1968 roku postanowiła zmieniać świat. W 1972 roku, w momencie przybycia do Hanoi miała już własny niebagatelny dorobek. Była m.in. po „Barbarelli” we Francji i świeżo po pierwszym Oscarze za „Klute”, co doceniła oficjalna delegacja wysłana po nią na lotnisko, witając Fondę jako „największą amerykańską aktorkę”.

Swój kraj widziała jak najgorzej. Jak przedstawia podsłuch FBI w mieszkaniu, gdzie postępowcy lubili pogadać, już w 1970 roku mówiła towarzyszom o współczesnym Los Angeles: „To jest Berlin roku 1936, a my wszyscy jesteśmy Żydami. Więzienia tego kraju są pełne ludzi pokutujących nie za to, co zrobili, lecz za to, kim są. (...) Jeżeli nie zrobimy nic, jeżeli odwrócimy oczy od tego, co dzieje się w naszym kraju, jeżeli schowamy głowy w piasek, będziemy tak samo winni jak kaci i do nikogo nie będziemy mogli mieć pretensji, z wyjątkiem samych siebie”.

Tę diagnozę poprzedziła analiza: „Znajdujemy się obecnie w specyficznym momencie naszej historii, zmuszeni do walki z potworem, którego sami stworzyliśmy i uwieczniliśmy. Tym potworem jest amerykańskie społeczeństwo. (...) Ten totalitarny i rasistowski system stworzyliśmy my, obywatele tego kraju, i my także możemy go zmienić. Musimy tylko tego naprawdę chcieć”. Z obu wypowiedzi wynika konieczność działania, czyli aktywizmu.

Nowa świecka religia Ameryki i jej prorok(ini)

Ponad 50 proc. studentów chce zaprowadzenia w USA socjalizmu w wydaniu leninowskim.

zobacz więcej
Aktorka brała udział w wiecach antywojennych, szczególnie na uniwersytetach i radykalizowała się z dnia na dzień. „Gdybyście naprawdę poznali, czym jest komunizm, to razem ze mną padlibyście na kolana modląc się, by wszyscy obywatele tego kraju zostali wkrótce komunistami” – mówiła studentom. Razem z aktorem Donaldem Sautherlandem założyła kabaret „FTA” („Fuck The Army”), gdzie w niewybrednej formie kpiono z wojska i namawiano do dezercji. Fonda popierała feminizm i ruch „Czarne Pantery”, czyli czarnych marksistowskich terrorystów.

„Amerykańscy jeńcy traktowani z godnością, na jaką nie zasługują”

Pobyt artystki w Wietnamie Północnym trwał dwa tygodnie, zdążyła osiem razy wystąpić w północnowietnamskim radiu: „Zwracam się do stacjonujących w Zatoce Tonkińskiej amerykańskich żołnierzy. Mówi do was Jane Fonda, prosto z Hanoi. (...) Bombardujecie wietnamskie wioski, w których giną niewinni ludzie, starcy, dzieci i kobiety. Ci, którzy każą wam to czynić, są po prostu zbrodniarzami wojennymi. Nie słuchajcie ich. To nie nasza wojna i nie bronicie tu amerykańskiego narodu” – powiedziała już dzień po przylocie do Hanoi.

Wśród innych wypowiedzi znalazło się rutynowe u lewicowca: „Panie Nixon – jest pan nowym Hitlerem”. A także:
„Dziękuję dzielnym partyzantom Wietkongu i żołnierzom Armii Północnego Wietnamu za ich heroiczną walkę!”;
„Wszyscy mamy wspólnego wroga – amerykański imperializm”;
„Amerykańscy jeńcy wojenni są tu traktowani z godnością, na jaką, jako zbrodniarze, nie zasługują”.

Wietnamscy komuniści zorganizowali i sfilmowali spotkanie Fondy z kilkoma jeńcami wojennymi, zestrzelonymi pilotami, trzymanymi w koszmarnych warunkach w miejscu zwanym przez nich ironicznie „Hanoi Hilton”. Piloci drewnianymi głosami zapewniali, że są tak dobrze traktowani, że gdyby nie tęsknota za rodziną, to chętnie zostaliby w Wietnamie Północnym na zawsze. Fonda, podając im rękę, mówiła na przywitanie: „Czy jest ci przykro, że mordowałeś wietnamskie dzieci?”. Oraz: „Czy jesteś wdzięczny za humanitarne traktowanie, którego tutaj doświadczasz?”.

Po setkach autografów i fotek z żołnierzami Wietkongu oraz armii Wietnamu Północnego, przyszła kolej na najważniejsze zdjęcia – te na stanowisku strzelca przeciwlotniczego. Wizytę skończyła audiencja u wicepremiera Wietnamu Nguyena Duy Trinhena, któremu powiedziała, że zaangażowanie narodu wietnamskiego w walkę o zwycięstwo zrobiło na niej wielkie wrażenie. Uradowany dygnitarz odparł: „Ta wizyta ma wielkie znaczenie dla naszego narodu. Dowiedzieliśmy się dzięki niej, że są różni Amerykanie. Są tacy, którzy zrzucają na nas bomby, ale też tacy, którzy okazują nam swą pomoc i sympatię”.

Amerykanie nie przegrali żadnej bitwy ani kampanii. Po ośmiu latach wojny i 58 tysiącach zabitych żołnierzy musieli oddać wszystko komunistom, bo jednak przegrali wojnę – w amerykańskiej telewizji, kinie, prasie i całej popkulturze.

Było miło do tego stopnia, że są analitycy, którzy uważają, iż występy – niekoniecznie artystyczne – Jane Fondy w Wietnamie Północnym usztywniły stanowisko negocjacyjne Wietnamczyków w rozmowach z Amerykanami.

Dziękowała ZSRR za pomoc Wietkongowi w walce z USA

Po powrocie do Stanów Zjednoczonych przestało być miło, przynajmniej w jakimś zakresie. Już na lotnisku Kennedy’ego znalazł się gwiżdżący komitet powitalny i właśnie tam nazwano Fondę Hanoi Jane. W 1973 roku powrócili do kraju jeńcy wojenni i starali się przekazać prawdę o ich traktowaniu przez północnych Wietnamczyków. Hanoi Jane w setkach wywiadów nazywała ich kłamcami, a miała znacznie większy zasięg medialny. No i była przecież na miejscu i wszystko widziała. Przyznawała, że były jakieś represje komunistyczne po zajęciu przez nich Wietnamu Południowego, ale pogłoski, że komuniści zrobią rzeź przecież się nie sprawdziły.

Przyznać trzeba, że rzezi na wielką skalę nie było, tylko ponad 300 tysięcy ludzi trafiło do obozów reedukacyjnych. To plus wywłaszczenia, terror i nędza spowodowały zjawisko „boat people” – Wietnamczyków uciekających łodziami przez morze od komunizmu.

Hanoi Jane pojechała jeszcze raz do Wietnamu Północnego w 1974 roku i wyznała tam publicznie, że jej syn, Troy, nosi imię na cześć bojownika Wietkongu Nguyen Van Troya. Po powrocie zarzuciła USA, że nie odbudowują Wietnamu po wojnie. Wątek wietnamski w zaangażowaniach Fondy ujawnił się jeszcze spektakularnie w 1976 roku. Będąc w Związku Radzieckim podczas zdjęć do filmu, publicznie dziękowała władzom tego kraju za pomoc dla Wietnamu Północnego w walce z USA.

A w kraju Jane Fonda była i jest podziwiana przez kręgi lewicowe i zachowania w Wietnamie nie miały negatywnego wpływu na jej karierę. Nie czekała długo na drugiego Oscara, a jej przerwy w karierze filmowej powodowane były poświęcaniem czasu zaangażowaniu społecznemu lub – jak kto woli – lewackim zadymom.

W PRL nie istniał James Bond ani „Łowca jeleni”

Filmy, o których wszyscy słyszeli, a nie mogli zobaczyć przed 1989 rokiem.

zobacz więcej
W Hollywood była zawsze czujna. Gdy jakimś cudem czy niedopatrzeniem w 1979 roku nagrodzono Oscarem „Łowcę jeleni” Michaela Cimino, gdzie wietnamscy komuniści nie są miłymi chłopcami, to na gali oscarowej określiła film jako rasistowski.

Pisuary US Air Force z naklejką: „Hanoi Jane urinal target”

Tymczasem inaczej postrzegała i postrzega Hanoi Jane armia i weterani. Fonda, pojawiając się publicznie, musi się liczyć z protestami weteranów z transparentami. Zdarzają się wyzwiska, bo żołnierski język nie przyswoił pseudonimu Hanoi Jane – to dobre w debacie publicznej, dla weteranów Fonda jest Hanoi Bitch, nawet jeden z nich opluł ja publicznie w 2005 roku. W tym samym roku Fonda wyznała, że dotarło do niej, iż jej zachowania w Wietnamie mogą być postrzegane jak zdrada kraju.

Według angielskojęzycznej Wikipedii, w US Naval Academy dopiero w 1985 roku zakazano przełożonym kończenia wieczornego apelu dla pierwszego roku hasłem: „Good night Jane Fonda!”, na co elewi regulaminowo odpowiadali: „Good night bitch!”. W bazach lotniczych US Air Force jeszcze w latach osiemdziesiątych widywano wewnątrz pisuarów naklejkę z podobizną Fondy i napisem „Hanoi Jane urinal target”. Tak armia ją oceniała, doceniała i budowała przy tym swoje morale przez lata.

Podczas wojny w Wietnamie prasa miała całkowitą swobodę – oczywiście po stronie amerykańskiej. Po jednej stronie widać było śmierć, rany i zniszczenia. Śmierć i zniszczenia także zadawane były w prasie i telewizji tylko przez jedną stronę. To spowodowało, że prezydent Nixon musiał zakończyć wojnę, bo przeciwników było w Stanach już ponad 40%. To dane statystyczne, bo w mediach wszyscy mieli dosyć. Powszechnie palono karty powołania do wojska i żal po śmierci amerykańskich chłopców szedł o lepsze z oburzeniem na to, co oni tam robią. Statystyki mówią jednak, że z ponad dwóch milionów żołnierzy, którzy przeszli przez Wietnam, 2/3 było ochotnikami.

Badania po czterdziestu latach od zakończenia wojny wykazują, że 91% weteranów jest dumnych, że wtedy służyło, a 71% zrobiłoby to jeszcze raz. Te same badania rujnują medialny i filmowy obraz rozchwianego psychicznie przez wojnę i znarkotyzowanego weterana. Weterani lepiej poradzili sobie na ryku pracy, jest wśród nich mniej samobójstw, alkoholizmu i narkomanii, niż wśród mężczyzn z ich pokolenia, którzy nie służyli.

Ameryka przegrała wojnę w amerykańskiej telewizji i prasie

Fakty to jedno, a wizerunek to zupełnie co innego. Ameryka przegrała wojnę w amerykańskiej telewizji, co znaczyło w demokratycznym kraju, że ją po prostu przegrała z powodu kilkunastu powtarzanych do znudzenia ujęć i fotografii.
Dzieci uciekające z południowowietnamskiej wioski Trang Bang po tym, jak samoloty przypadkowo zrzuciły bombę z napalmem na domy położone 26 mil od Sajgonu. 25 lat później biegnąca nago dziewczynka, Phan Thi Kim Phuc, została mianowana ambasadorem dobrej woli UNESCO. Fot. Bettmann/Getty Images
Zdjęcia spalonej wioski My-Lai, z której do oddziału amerykańskiego padły strzały. W reakcji dowodzący oficer nakazał pacyfikację, wieś spalono i zastrzelono ponad 360 rolników, w tym pewnie też tych „rolników”, którzy strzelali. Dla porównania, Wietkong spalił ponad dwieście wsi w Południowym Wietnamie mordując ponad 36 tysięcy chłopów, ale mordercami cywilów dla świata byli Amerykanie.

Zdjęcie Wietnamczyka w wojskowej kurtce, czyli żołnierza Wietnamu Południowego przykładającego rewolwer do głowy Wietnamczykowi w cywilu – za chwilę padnie strzał. Cywil był z Wietkongu i to dziełem jego oddziału było kilkanaście cywilnych trupów w rowie nieopodal, czego na zdjęciu nie widać.

Mnich buddyjski płonący na ulicach Sajgonu w antywojennym proteście. No i najbardziej znane i wstrząsające zdjęcie małej, nagiej dziewczynki, poparzonej napalmem, biegnącej środkiem drogi z przerażeniem na twarzy. Napalm Girl była ofiarą pomyłkowego ataku wojsk Wietnamu Południowego na jej wioskę. Wojska Południa miały zaatakować sąsiednią, gdzie krył się – swoim zwyczajem: wśród cywilów –Wietkong. W powszechnej opinii była to zbrodnia amerykańska.

Napalm Girl, gdy dorosła i powracała do kraju z Kuby – zapewne z jakichś występów antyamerykańskich – w Paryżu podczas przesiadki zmyliła opiekunów i wybrała wolność. Żyje do dziś w Kanadzie.


Wśród tych najbardziej znanych kadrów z Wietnamu mieszczą się ujęcia „artylerzystki” Hanoi Jane. Z tym, że gdy ona patrzyła w niebo przez celownik, to decyzje o wietnamizacji konfliktu już zapadły i w zasadniczej sprawie niczego nie osiągnęła. Już nie zdjęciami, a wywiadami i całą działalnością przed i po nich podgrzała histerię pacyfistyczną i atmosferę infamii, jaka dotknęła Amerykę w latach siedemdziesiątych w opinii światowej.

Życiorys Jane Fondy ma wątki związane z Polską. Odwiedziła nasz kraj w 1987 roku. Widziała się z Lechem Wałęsą, udzieliła wywiadu tygodnikowi „Polityka” i zjadła kolację u państwa Urbanów, na której byli także Mieczysław F. Rakowski i Daniel Passent. Nie widziała się z nikim ważnym z władz – Jerzy Urban był tylko rzecznikiem – to znaczy, że tą wizytą raczej wspierała „Solidarność”. W 2000 roku wręczyła Oscara Andrzejowi Wajdzie.

Co u Jane Fondy dzisiaj? Gra w dwóch serialach Netflixa, przedtem było wiele ról, ale nie o tym tu mówimy. W 2019 roku 81-letnia Fonda została zatrzymana na schodach Kapitolu za udział w demonstracji popierającej idee charyzmatycznej nastolatki Grety Thunberg, a raczej wytykającej rządowi USA, że się nimi nie przejmuje. Gwiazda eksponowała na zdjęciach z zatrzymania plastikowe kajdanki i pokazywała język – chyba prezydentowi Donaldowi Trumpowi. Miała na sobie bardzo ładny czerwony płaszcz.
Jane Fonda aresztowana przez policję Kapitolu podczas protestu przeciwko zmianom klimatycznym „Fire Drill Friday” w Waszyngtonie, w piątek 1 listopada 2019 r. Protestujący domagali się natychmiastowych działań na rzecz Zielonego Nowego Ładu. Fot. Ken Cedeno/ UPI Photo via Newscom/PAP
– Krzysztof Zwoliński

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Jane Fonda brała udział w wiecach antywojennych (tu: w nowojorskim Central Parku 31 maja 1970), szczególnie na uniwersytetach i radykalizowała się z dnia na dzień. „Gdybyście naprawdę poznali, czym jest komunizm, to razem ze mną padlibyście na kolana modląc się, by wszyscy obywatele tego kraju zostali wkrótce komunistami” – mówiła studentom. Fot. Keystone-France/Gamma-Keystone via Getty Images
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Od Wańkowicza przez Najdera po Słaunikawą
W czasach PRL nie było większego wroga systemu niż Wolna Europa.
Historia Najnowsze wydanie
Bomby zamiast dzwonków
Kobiety udzielały Komunii św. Wszyscy przyjmowali Pana Jezusa na drogę, a może na śmierć jako wiatyk…
Historia Poprzednie wydanie
Prawdziwe okoliczności pierwszego rozbioru Polski
Spożyjemy hostię: Polskę – pisał król Prus. Manifest zaborców zaczynał się: „W imię Trójcy Przenajświętszej!”
Historia Poprzednie wydanie
Radio dla Warszawy
Stołeczna rozgłośnia była spóźniona o ponad 10 lat w stosunku do innych stacji regionalnych otwartych w Polsce.
Historia Poprzednie wydanie
Żydówka, święta Kościoła katolickiego, patronka Europy
Prosiła, by dołączyć do swej siostry w bydlęcym wagonie. Zginęła w Auschwitz.