Rozmowy

Chcieli zmniejszyć Warszawę, ale rozbudować Kraków. Architektoniczne plany nazistów

Przebudowywali Gdańsk i Poznań. A Auschwitz, po likwidacji obozu w Brzezince, miało stać się miastem-ogrodem, wzorowym aryjskim ośrodkiem – mówi prof. Marek Kornat, historyk z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie i Polskiej Akademii Nauk.

TYGODNIK TVP: W czwartek 2 września 2021 o godz. 20:10 w TVP Dokument zostanie wyemitowany film „Idealne miasto Auschwitz”, dotyczący niemieckich planów z czasu II wojny światowej przekształcenia Oświęcimia w bastion niemczyzny na Wschodzie. Jakie były założenia okupanta?

MAREK KORNAT:
Przed II wojną światową Oświęcim liczył ok. 15 tys. mieszkańców. Znaczną część ludności stanowili Żydzi. Z kolei liczba Niemców nie przekraczała 800 osób. Ale po wybuchu wojny miał nastąpić koniec historii Oświęcimia, jako miasta polskiego. Oświęcim, a właściwie już Auschwitz, miał się stać wzorcowym miastem aryjskim.

Ludność polska była wysiedlana. Miasto funkcjonowało w cieniu wielkiej fabryki śmierci, jaką był obóz koncentracyjny. Ale to nie przeszkadzało planistom. Chyba nie przeszkadzało i Niemcom tam sprowadzonym i osiedlonym. Należy jeszcze dodać, że miasto włączono do Rzeszy, przeprowadzając rozbiór podbitych ziem polskich jesienią 1939 r.

Plany niemieckie – w znacznej mierze niezrealizowane – zakładały gruntowną przebudowę urbanistyczną miasta. Miało ono liczyć 30 tys., a według jednej z koncepcji nawet 80 tys. osadników niemieckich. Rozpoczęto budowę bloków mieszkalnych (obecnie stanowią one część Osiedla Chemików); planowano też budowę domków jednorodzinnych.

Początkowo zakładano budowę jednego osiedla dla niemieckich rodzin. Z czasem plany zostały rozszerzone – do dwóch dzielnic.

Osiedla miały być bogate w zieleń (wzorowane na koncepcji miasta ogrodu). Przebudowa miasta była skrupulatnie zaplanowana – łącznie z powstaniem szkół, przedszkoli, placów zabaw, salonów fryzjerskich itd. Budynki użyteczności publicznej, podobnie jak budynki rządowe, miały się znajdować w centrum miasta.

Za te plany odpowiadał znany wrocławski architekt Hans Stosberg. Jeżeli zaś chodzi o zabudowę administracyjną, partyjną, to nie tylko w Auschwitz, ale też w innych miastach – w każdym tego rodzaju projekcie – jej lokalizacja była traktowana priorytetowo.

W Auschwitz powstała też fabryka niemieckiego koncernu chemicznego IG Farben, która wytwarzała produkty na potrzeby wojska, m.in. gumę syntetyczną. Koncern był zaangażowany w nazistowski proces zagłady ludzi, o czym sporo pisali historycy po latach. Wykorzystywał do swojej produkcji więźniów z obozu. Przeprowadzano na nich eksperymenty medyczne.

Z czasem planowano likwidację obozu w Birkenau, który – przypomnijmy – został stworzony głównie po to, by powiększyć obóz Auschwitz I, ale też w celu wykorzystania go do eksterminacji jeńców sowieckich. W jego miejscu miały powstać pola uprawne. Obóz Auschwitz I miał pozostać, jako zaplecze siły roboczej.

Pochodzi pan z okolic Krakowa, który był w czasie II wojny stolicą Generalnego Gubernatorstwa. Jakie plany wobec tego miasta mieli Niemcy?
Projekt autorstwa niemieckiego architekta Wilhelma Kreisa przedstawiający pomnik II wojny światowej. Miał powstać w podbitym przez nazistów Związku Radzieckim. Fot. Everett / Forum
Kraków miał zostać zgermanizowany. Generalny gubernator Hans Frank wielokrotnie powtarzał, że Kraków w swojej tożsamości jest miastem niemieckim. W całym mieście wprowadzono segregację ludności. W Krowodrzy wydzielono dzielnicę niemiecką; przy ulicy Królewskiej wybudowano osiedle mieszkaniowe. Można powiedzieć, za prof. Andrzejem Chwalbą, że podczas okupacji były dwa Krakowy – polski i niemiecki, a właściwie trzy – również żydowski (niemieckie władze utworzyły przecież getto).

Okupant intensywnie rozwijał sieci komunikacyjne, drogi, kolej. Przy wspomnianej ulicy Królewskiej w 1941 roku uruchomiono linię tramwajową.

Zgadza się. Wiele budynków zostało również przeznaczonych cele urzędowe. A Kraków, jako stolica Generalnego Gubernatorstwa, był nasycony różnymi służbami, urzędnikami, których liczba nie mogła nie być znaczna. Do Królewskiej przylega ulica Pomorska, przy której mieściła się siedziba gestapo. W budynku Akademii Górniczej mieściła się siedziba rządu GG. Do celów partyjnych była wykorzystywana Biblioteka Jagiellońska – w czytelni głównej odbywały się zebrania elity nazistowskiej itd.

W drugiej połowie 1943 roku, po niemieckiej klęsce pod Stalingradem, w Krakowie nastąpiły pewne działania, mające na celu ocieplenie wizerunku władz miasta. Hans Frank na przykład wznowił działalność Filharmonii Krakowskiej, zaczął przecież wypowiadać się pozytywnie o Fryderyku Chopinie – którego kompozycje są tak ważne dla polskiej tożsamości. Tego wcześniej nie było.

Próbował zaskarbić sympatię mieszkańców?

W swojej ostatniej książce „Niższość cywilizacyjna wrogiego narodu. Niemieckie dyskursy o Polsce i Polakach 1919-1945” napisałem, że Hans Frank prawdopodobnie był jednym z nielicznych nazistów, którzy w pewnym momencie zrozumieli, że niesłychanie trudno będzie Niemcom wygrać tę wojnę, którą rozpętał ich przywódca. Że to zwycięstwo raczej jest nieosiągalne, że wojna albo zakończy się dla nich klęską, albo może pokojem, który jakimś cudem uda się wynegocjować z mocarstwami anglosaskimi.

To zresztą sfera domniemań, a nie pewnej wiedzy. Bezsporne jest jedno. Otóż kiedy porównamy wypowiedzi Franka o Polsce i Polakach z końca 1939 i 1940 oraz te z lat 1943—1944 jest widoczna zasadnicza różnica. W tych pierwszych mamy niesłychaną arogancję i pogardę, w tych drugich jest dużo myślenia kategoriami politycznymi. Widać złagodzenie przemyśleń.

Tak też Frank planował pójść na takie czy inne ustępstwa wobec ludności polskiej (w roku 1944). Ale te plany nie zostały zaakceptowane przez kierownictwo III Rzeszy. Głównym przeciwnikiem Franka na tym polu był Heinrich Himmler, prawdopodobnie człowiek nr 2 w aparacie państwa.

Wracając do planu przebudowy miasta – o ich rozmachu może świadczyć chociażby to, że w 1941 roku granice Krakowa zostały powiększone trzykrotnie.

Dlaczego Niemcy czczą Bismarcka, a nienawidzą Hitlera? Bo Führer okazał się nieskuteczny

W Berlinie bez wstydu wysławia się imperialnych pruskich przywódców, bezwzględnych wrogów Polaków i polskości.

zobacz więcej
Tak. Rozszerzono bardzo znacznie granice miasta. Takie dzisiaj każdemu jawiące się jako części miasta dzielnice jak Łagiewniki, Borek Fałęcki, Bronowice, Olsza albo Prądnik Biały, Prądnik Czerwony czy Czyżyny – włączono w obszar miasta. I to już potem tak zostało. Zatwierdzenie tych zmian przyszło już za czasów komunistów – w roku 1948.

Stworzono też projekt nazwany „Generalbebauungsplan von Krakau”, czyli „Generalny Plan Budowlany Krakowa”. Służył on radykalnej przebudowie miasta. Miała powstać niemiecka dzielnica rządowa. Do rozważań przebudowy miasta wyzyskiwano zresztą polskie przedwojenne koncepcje urbanistyczne – m.in. autorstwa Kazimierza Dziewońskiego.

Interesującą inwestycją było wybudowanie zamku Schloss Wartenberg w Przegorzałach – na dotychczasowej posiadłości architekta Adolfa Szyszko-Bohusza, przejętej przez nazistę i starostę dystryktu krakowskiego Ottona von Wächtera.

Tak. Obecnie tzw. zamek w Przegorzałach jest użytkowany przez Uniwersytet Jagielloński. Wächter (nazista austriacki zasłużony dla III Rzeszy) wchodził w skład tzw. Rządu Generalnego Gubernatorstwa. Rezydował urzędowo w pałacu Potockich „Pod Baranami”. Zamek w Przegorzałach miał służyć temu dygnitarzowi jako letnia rezydencja. Po wyjeździe von Wächtera z Krakowa, Hans Frank przekazał ten zamek Himmlerowi, z przeznaczeniem na sanatorium dla funkcjonariuszy SS.

Duże zmiany planowano wprowadzić również na Wawelu. Wielu z nich nie zdążono zrealizować. Choć na przykład gruntownie przebudowano Kuchnie Królewskie.

Chciano usunąć ślady polskości z Wawelu. Co ważne, wyłączono z użytkowania Katedrę Wawelską, odtąd nie odbywały się w niej żadne nabożeństwa, co poświadcza dziennik prowadzony przez ks. Kazimierza Figlewicza (proboszcza katedry). Właściwie nie było do niej dostępu. Zastępczo liturgię sprawowano wówczas w bazylice św. Franciszka z Asyżu na placu Wszystkich Świętych (jako prokatedrze). Tam celebrował, jako ordynariusz miejsca, metropolita krakowski Adam Stefan Sapieha.

Jakie znaczenie dla Hansa Franka miał Wawel? Tam też mieściła się jego rezydencja.

Przede wszystkim Wawel podnosił prestiż tego zbrodniarza, czyniąc mu zaszczyt gospodarzenia się w miejscu świętym dla Polaków. Lubił on to akcentować – choćby w swoich przemówieniach. A lubił dużo przemawiać. Pogarda do polskiego dziedzictwa narodowego łączyła się u dygnitarzy hitlerowskich (w tym oczywiście Franka) z poczuciem satysfakcji z powodu podboju napadniętego kraju.

Granice Krakowa, jak zostało powiedziane, w czasie okupacji zostały rozszerzone. Zgoła inne plany Niemcy mieli wobec Warszawy, której terytorium miało zostać dziesięciokrotnie zmniejszone. Do tego planowano znacznie zredukować liczbę jej mieszkańców.

Okupanci rozważali przekształcenie Warszawy, która ofiarnie broniła się we wrześniu 1939 roku, w niemieckie miasto prowincjonalne. Miało być tylko węzłem kolejowym – choćby z racji centralnego położenia na ziemiach polskich. Plan ten był powiązany w pewnym stopniu z „Generalnym Planem Wschodnim” (Generalplan Ost), czyli największą operacją przesiedleńczą i eksterminacyjną na Wschodzie.
Zeppelinfeld w Norymberdze, tu odbywały się wiece niemieckich nazistów. Zdjęcie z 1945 roku, po zdobyciu Norymbergi przez aliantów. Fot. Keystone/Getty Images
W miejsce polskich mieszkańców mieli zostać sprowadzeni niemieccy osadnicy. Zamek Królewski, który we wrześniu 1939 roku w znacznym stopniu uległ zniszczeniu, planowano zrównać z ziemią, a następnie wybudować w tym miejscu halę ludową. Z kolei Kolumnę Zygmunta miał zastąpić pomnik Germanii. Taka Warszawa stałaby się niewielkim ośrodkiem tranzytowym na Wschód.

Chodziło o ukaranie warszawiaków, ale i całego narodu polskiego. Niemcy pamiętali, jaką rolę odgrywała Warszawa w dobie niewoli narodowej, powstań i walk o niepodległość. Poza tym, przy całym szacunku do Krakowa, z którym jestem związany, w którym się wychowałem, to jednak Warszawa stanowiła centrum odrodzonego po długotrwałej niewoli życia polskiego – politycznego, kulturalnego. Tak więc uderzenie w to miasto służyło realizacji planu likwidacji polskiej państwowości, polskiej tożsamości duchowej i kulturowej.

Plany stworzenia z Warszawy prowincjonalnego miasta nie wyszły jednak poza wstępne stadium przemyśleń. Po wybuchu Powstania Warszawskiego, jak i po jego upadku, miasto zostało zniszczone. Czyniono to metodycznie, systematycznie. Pierwszy rozkaz Himmlera przewidywał wymordowanie wszystkich jego mieszkańców. Ale Erich von dem Bach-Zelewski odmówił, odpowiadając, że nie wystarczy amunicji, aby wypełnić ten rozkaz. Po kapitulacji Armii Krajowej burzono miasto. Historia nie zna tak zbrodniczych przedsięwzięć.

Wzorcowym niemieckim miastem miał być między innymi także Poznań. Rozpoczęto tam budowę mieszkań dla niemieckich osadników, przebudowano Zamek Cesarski, który miał spełniać rolę rezydencji Adolfa Hitlera – zmieniono układ wnętrz zamku, choćby w miejscu dawnej kaplicy powstał gabinet Hitlera, ponoć z podgrzewanym elektrycznie balkonem.

Zamek Hohenzollernów w Poznaniu – wzniesiony po roku 1905 – został w roku 1921 przekazany na wniosek rządu Uniwersytetowi Poznańskiemu. Przez Niemców istotnie był przebudowywany. Miał być kluczowym obiektem, symbolizującym niemieckość Poznania. Planowano adaptować obiekt na rezydencję wodza III Rzeszy.

Zamek był siedzibą Arthura Greisera, szefa tzw. Kraju Warty. W przebudowę był zaangażowany wpływowy nazistowski architekt Albert Speer. Nadać chciano obiektowi totalitarny styl architektoniczny, m.in. tam, gdzie była kaplica – zrobiono gabinet Hitlera. Prace zawieszono w 1943 roku, w obliczu klęsk w wojnie przeciw Sowietom.

Realizacja projektów często wiązała się z wyburzeniem istniejącej zabudowy. Polska kultura architektoniczna i urbanistyczna była dla niemieckiego okupanta nie do przełknięcia?

Przede wszystkim była obca, i – z punktu widzenia nazistów – powinna zniknąć. Nie wolno jej było kultywować, bo to przeszkodziłoby w skutecznej ekspansji niemczyzny. Narodowym socjalistom przyświecała ideologia „walki narodowościowej” (Nationalitätenkampf), sprowadzająca się do codziennej, bezwzględnej konfrontacji na każdym polu; walki o panowanie, ziemię, przestrzeń, światopogląd. Nie było tu możliwości kompromisu między rządzącymi a rządzonymi, między okupantem a społeczeństwem okupowanego kraju.

Nie tylko Haberbusch i Schiele. Jak Niemcy zostawali Polakami

Ojciec poety był weteranem powstania styczniowego, dziad – listopadowego. Ale prapradziad przybył z Turyngii.

zobacz więcej
I tak też wszelkie inwestycje niemieckie – osiedla mieszkaniowe, ośrodki wypoczynkowe, usprawnienia komunikacyjne itd. – realizowano wraz z bezlitosnym tłamszeniem kultury polskiej i w ogóle życia społeczeństwa polskiego. W historii nowożytnej nie był dotąd znany na przykład fakt, żeby okupant zabronił nawet szkolnictwa średniego na terytoriach podbitych.

A jak sytuacja wyglądała w Wolnym Mieście Gdańsku? Tam narodowi socjaliści jeszcze przed wojną przejęli władzę.

Partia hitlerowska ruszyła do walki o władzę zdobywając najpierw Senat, czyli rząd. Pierwszym jego prezydentem został Hermann Rauschning, który rychło zdobył się na zerwanie z nazizmem i w roku 1936 musiał opuścić miasto.

Pełne zdobycie władzy przez gdańskich nazistów nastąpiło w oku 1935, czyli dwa lata po ustanowieniu rządu Adolfa Hitlera w Berlinie. Przez te dwa lata w Wolnym Mieście Gdańsku utrzymywał się ustrój, który można nazwać „demokracją z problemami”. Praktycznie codziennie dochodziło do różnego rodzaju incydentów, np. do pobicia przez bojówki nazistowskie przedstawicieli partii opozycyjnych.

Natomiast od kwietnia 1935 roku (po zwycięstwie w wyborach do Izby Ludowej) nastąpiła – przy bierności Polski – gwałtowna nazyfikacja miasta. Konstytucję łamano. Partią i Senatem kierowało dwóch zbrodniarzy – zresztą rywalizujących ze sobą. Mam na myśli Alberta Forstera i Artura Greisera.

Z czego wynikała bierna postawa Polski?

Józef Beck uważał, że w tej sprawie należy zostawić Niemcom wolną rękę, bo Polska nie ma możliwości, by zaradzić tej sytuacji. Nie mogła okupować miasta, bo to oznaczałoby wojnę. Nie chciała zaostrzać stosunków z Niemcami – zresztą po to, aby osiągnąć jakieś modus vivendi, w styczniu 1934 roku zawarto z nimi układ o nieagresji.

W tych warunkach, przy bierności Polski i postępującej słabości Ligii Narodów, udało się nazistom opanować miasto, niszcząc tym samym pluralistyczny system polityczny; wszystkie partie – poza nazistowską – zostały rozgromione. Liga Narodów musiałaby mieć swoje siły zbrojne (interwencyjne), aby temu zaradzić.

Do 1939 roku trwał proces intensywnej hitleryzacji Wolnego Miasta Gdańska, liczącego wówczas ok. 400 tys. mieszkańców – z czego zdecydowaną większość, bo niemalże 90 proc., stanowili Niemcy. 1 września 1939 miasto włączono do Rzeszy. Władze nazistowskie często podkreślały, że miasto intensywnie się rozwija. Równocześnie oskarżały politycznych poprzedników o nieudolność i brak wizji zarządzania Gdańskiem.

Należy jednak podkreślić, że główny impuls w zakresie przedsięwzięć architektonicznych dał miastu wybitny architekt niemiecki Martin Kießling, który kierował Urzędem Budowlanym w Wolnym Mieście w latach 1927-33. Rozbudowa miasta toczyła się w duchu wpływów narodowego socjalizmu – podobnie jak w Niemczech. Wznoszono rozmaite gmachy użyteczności publicznej: szpitale, czy osiedla robotnicze.
Makieta Germanii, stolicy świata pod przywództwem Tysiącletniej Rzeczy, na berlińskiej wystawie w 2008 roku. Fot. Sean Gallup/Getty Images
Jeszcze przed wybuchem II wojny, nazistowskie koncepcje urbanistyczne były realizowane za naszą zachodnią granicą. Chociażby w Berlinie.

Miała tam powstać stolica świata Germania; olbrzymie centrum, z którego rządzony byłby świat. Berlin ewidentnie Hitlerowi się nie podobał. Wskazują na to jego spontaniczne wypowiedzi (mam na myśli choćby słynne „Rozmowy przy stole” z czasu II wojny światowej). Swoim współpracownikom mówił, że nie żal by mu było, gdyby Berlin w obecnej postaci został zburzony. W jego miejscu miało powstać gigantyczne nowe miasto, dające pokaz sztuki architektonicznej narodowego socjalizmu. Dążono do tego, by epoka narodowego socjalizmu pozostawiła po sobie ślad, widzialny dla przyszłych pokoleń – nawet po przeminięciu tysiącletniej Rzeszy.

Architektura narodowego socjalizmu ma pewne cechy szczególne. Czerpała z klasycyzmu, ale jest to klasycyzm uproszczony, czy też okrojony, jak mawiają historycy sztuki. Narodowi socjaliści byli zwolennikami imitacji tego, co klasyczne, ale możliwie najbardziej monumentalne. Chcieli czerpać z tego, co wydał starożytny Rzym. Do modernizmu ustosunkowywali się z dystansem. Dotyczy to przede wszystkim Alberta Speera.

Gdzie w tym wszystkim była ideologia narodowego socjalizmu?

Była ona wpisana w plany architektoniczne i urbanistyczne. Była wręcz kluczowa. W przebudowywanych przez nazistów miastach, uwypuklano epokę narodowego socjalizmu poprzez rozmach, monumentalność inwestycji, podkreślanie rangi budynków partyjnych, rządowych, ale i budynków użyteczności publicznej – w tym także obiektów sportowych, jako że silnie kładziony był akcent na uprawianie sportu. W wielu miastach, wchodzących w kontrolowane przez Niemców terytorium, było to widoczne.

Wracając do Berlina – jakie były podstawowe założenia Planu Germania?

Przez miasto miały przechodzić dwie krzyżujące się osie w postaci ogromnych arterii: północ-południe i wschód-zachód. Ważną częścią pierwszej arterii miała być (zamknięta dla ruchu) Aleja Wspaniałości – przy niej planowano wybudować gigantyczną halę (największy budynek świata), inspirowaną rzymskim Panteonem.

Bryła hali byłaby piętnaście-szesnaście razy większa od Bazyliki św. Piotra. Miały się w niej odbywać wielkie zgromadzenia polityczne a Hitler wygłaszałby w tym miejscu swoje przemówienia. Hala byłaby symbolem potęgi Rzeszy. Świadczyłaby o wielkości epoki, którą symbolizuje.

Przy Alei Wspaniałości planowano wybudować ogromny łuk triumfalny, którego wysokość miała przekroczyć sto metrów. Przypomnijmy, że ten paryski liczy jedynie 51 metrów. A więc olbrzymi obiekt. Zresztą łuk triumfalny również wiąże się z ideą architektury starożytnego Rzymu – jest świadectwem panowania Konstantyna Wielkiego. Z idei tej skorzystali Francuzi wznosząc w łuk paryski w r. 1837, aby uczcić wielkość Napoleona I.

Zdobywszy Francję latem 1940 r., Hitler podziwiał razem z Albertem Speerem Paryż. Odprawił defiladę wojskową pod Łukiem. I zdaje się, że to wtedy po raz pierwszy pojawiła się u nich myśl, żeby – pod względem architektonicznego rozmachu – przewyższyć Paryż.

„Hitleriana”, sztuka w służbie Führera

zobacz więcej
W 1936 roku zbudowano w Berlinie stadion olimpijski.

Zarówno stadion, jak i same Igrzyska, które odbyły się w tym samym roku, były wielkim popisem propagandy i potęgi III Rzeszy. Ale jeżeli chodzi o plany budowy Germanii, to istniał poważny problem. Mianowicie, miasto zostało zbudowane na mokradłach. Była zatem poważna groźba, że wielkie budowle będą się zapadać. Zrobiono nawet eksperyment – w Berlinie postawiono masywny blok betonowy, który nie zakończył się powodzeniem, albowiem się zapadał. Było to ostrzeżenie, że nie wszystkie inwestycje, o jakich marzyli naziści, można było zrealizować.

Przywołał pan wcześniej nazwisko Alberta Speera, głównego architekta i zaufanego człowieka Adolfa Hitlera, a przy tym zbrodniarza wojennego.

Speer był jednym z najzdolniejszych ludzi w otoczeniu Hitlera. Człowiekiem pełnym rozmachu i wielkiej wyobraźni. Niemiecki historyk III Rzeszy Joachim Fest nazwał go sługą narodowego socjalizmu z pozycji człowieka zafascynowanego techniką, a przy tym zupełnie amoralnego. W 1937 roku został on generalnym inspektorem budowlanym stolicy Rzeszy. Starał się nawiązać do tradycji monumentalizmem, klasycyzmem, ale i utylitaryzmem – użyteczność projektowanych budynków była dla niego bardzo ważna.

Aby móc prowadzić prace budowlane w Berlinie, Speer deportował z miasta dziesiątki tysięcy Żydów, którzy trafili m.in. do Łodzi. Wypierał się tego po klęsce III Rzeszy, ale to prawda niepodważalna.

W lutym 1942 r. został Speer ministrem uzbrojenia i amunicji. Okazał na tym stanowisku liczne zdolności. Mówi się w historiografii o niezwykłym wkładzie w mobilizację wszystkich rezerw przemysłu niemieckiego, aby walczyć do końca i wojnie podporządkowując wszystko. Ale jest on wspominany z jeszcze jednego powodu. Otóż w trakcie procesu norymberskiego nie bronił zaciekle idei narodowego socjalizmu. Zdobył się na pewne słowa rozrachunkowe, co wśród elity przywódców hitlerowskich nie miało miejsca.


Plan przebudowy miasta realizowany był również w Norymberdze, w której powstały monumentalne budowle na użytek NSDAP.

Norymberga była dla nazistów bardzo ważnym miastem. Tam przecież rodził się hitleryzm. Tam odbywały się zjazdy NSDAP – na Polu Zeppelina (nazwa pochodzi od konstruktora sterowców Ferdinanda von Zeppelina, który w 1909 roku wylądował w tym miejscu jednym ze swoich sterowców), na którym znajduje się wzorowana na greckim Ołtarzu Pergamońskim Trybuna Zeppelina. Oczywiście nadano im monumentalne rozmiary.

Należy też wspomnieć o ogromnej Hali Kongresowej, wzorowanej na starożytnym Koloseum, czy o planach wybudowania największego stadionu świata Deutsches Stadion, na którego trybunach mogłoby zasiąść 400 tys. ludzi – jego budowa została jednak wstrzymana. W tym wypadku Speer Inspirował się rzymskim Cirrus Maximus.

Uogólniając nieco, warto powiedzieć, że rozmach architektoniczny III Rzeszy nie wyraził się realizacją tego wszystkiego co zaplanowano. Wojna przyniosła Hitlerowi klęskę. Wiele koncepcji trzeba było zarzucić. Wiele nie wyszło ze stadium początkowego. Wiele pozostało jedynie ogólną wizją.
Kanclerz Niemiec Adolf Hitler planuje parteitag NSDAP w Norymberdze w lipcu 1935. Z prawej architekt Albert Speer. Fot. Keystone/Hulton Archive/Getty Images
Nasuwa się pytanie, co z urbanistycznym i architektonicznym dziedzictwem narodowego socjalizmu należy zrobić? W Niemczech toczą się spory, dotyczące choćby sensu podjęcia konserwacji niszczejących budynków, budowli z tamtej epoki.

Jest to bardzo trudne pytanie. Spoglądając z jednej strony, ich odbudowanie jako zabytków łatwo może zostać skontrowane, że konsekwencją konserwacji, będzie odnowienie śladów epoki narodowego socjalizmu, które powinno się potępić i wymazać z przestrzeni publicznej.

Z drugiej strony, jeżeli dany obiekt ma wartość użyteczności publicznej, to wydaje się, że należy zadbać, aby nadal on był funkcjonalny. Trudno, żebyśmy wyburzali na przykład osiedla mieszkaniowe albo drogi, które wybudowano w dobie Hitlera. Ale niewątpliwie kwestia dziedzictwa architektonicznego III Rzeszy jest bardzo problematyczna.

– rozmawiał Łukasz Lubański

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


W czwartek 2 września 2021 o godz. 20:10 w TVP Dokument zostanie wyemitowany film dokumentalny „Idealne miasto Auschwitz”
Zdjęcie główne: Gipsowy model Wielkiej Halii zaprojektowanej przez Alberta Speera na podstawie rysunków Adolfa Hitlera, która miała stanąć w Germanii, nowej stolicy III Rzeszy. Hala miała pomieścić około 180 tysięcy osób i być największym budynkiem świata. Fot. Bundesarchiv, Bild 146-1986-029-02 / CC-BY-SA 3.0
Zobacz więcej
Rozmowy Najnowsze wydanie
O kunszcie kucharskim świadczył fałszywy łosoś. Na stołach II RP
W słodkiej bułce lądowała słonina. W kompocie – alkohol. Tryumfował wynalazek Szwajcara Juliusa Maggi, konserwy i kuchnia gazowa.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Abba. Między nagraniami jedli cynamonowe bułeczki, popijając je...
Czy za powrotem słynnej szwedzkiej grupy stoją pieniądze? Niekoniecznie.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Odsiecz wiedeńska była głupotą. A Jan Chryzostom Pasek draniem
Sarmatyzm to tradycja, z której wyrastają wolność, demokracja i ruch Solidarności.
Rozmowy wydanie 3.09.2021 – 10.09.2021
Uszy szeroko otwarte. Reżyser jest jak dron
Krafftówna i Pieczka. „Moralność Pani Dulskiej” 4 września 2021 o godz. 20, Narodowe Czytanie na antenie Radia dla Ciebie.
Rozmowy wydanie 27.08.2021 – 3.09.2021
Monarchia i republikanizm to ta sama polska tradycja
Homoseksualista. Oficer NKWD. Współtwórca prawicowej antykomunistycznej opozycji. Bartyzel o Krzeczkowskim.