Rozmowy

Walczyli o niepodległość Polski. Powiedzieć Tatarowi, że nie jest Polakiem, to największa obelga

Tatarzy w Polsce są sunnitami ze szkoły hanafickiej. To najbardziej liberalna szkoła interpretacji islamu. Tatarskie kobiety w Polsce nigdy nie nosiły na co dzień chustek na głowach. Obecnie sporadycznie noszą je młode Tatarki, ale na moje pytanie, dlaczego to robią, odpowiadają: „bo chcemy” – to jest ich wybór, nikt im tego nie narzuca – mówi dr hab. Aldona Piwko, islamoznawca i specjalistka od relacji chrześcijańsko-muzułmańskich.

TYGODNIK TVP: W TVP Dokument emitowany jest serial dokumentalny „Tatarzy polscy”. Kiedy i w jakich okolicznościach rozpoczęła się historia Tatarów na ziemiach polskich?

ALDONA PIWKO:
Historia Tatarów w Polsce jest bardzo długa. Rozpoczęła się dla nas negatywnie, jako że w XIII wieku dochodziło do najazdów tatarskich na Rzeczpospolitą; przypomnę chociażby bitwę pod Legnicą. Z kolei na przełomie XIV i XV wieku Tatarzy zaczęli przybywać na tereny Polski i Litwy już z zamiarami pokojowymi.

Wskutek układu wielkiego księcia litewskiego Witolda z chanem Złotej Ordy Tochtamyszem?

Tak, Tatarzy żyjący na stepach Mongolii byli prześladowani za praktykowanie islamu, dlatego rozpoczęli emigrację na Zachód. Zgodę na ich osadnictwo na ówczesnych terenach polsko-litewskich wyraził książę Witold, który był kuzynem króla Władysława Jagiełły.

Jak to się stało, że udało im się przetrwać w zupełnie innej kulturze?

Przede wszystkim Polska od zawsze była krajem bardzo tolerancyjnym. Tatarzy, podobnie jak Żydzi czy Ormianie, mogli spokojnie żyć na terenach Rzeczypospolitej. Poza tym dość szybko przyjęli oni europejskie zwyczaje życia codziennego. Oczywiście zostali przy swojej religii, islamie, tyle że Tatarzy liberalnie podchodzą do wielu zagadnień religijnych.

Szybko zintegrowali się z Polakami, a z czasem także zasymilowali. Przywiązali się do Polski. Mówi się, że w ciągu stu lat zapomnieli swojego języka. Współczesna społeczność tatarska w Polsce nie zna języka stepów mongolskich. Ten język wymarł. I nie można go odtworzyć, jako że nie zachowały się żadne formy pisane w tym języku. Natomiast niektórzy uczą się języka krymsko-tatarskiego, który wciąż jest żywy. I pozwala przynajmniej w jakiejś części nawiązać do tradycji przodków.

Przejęcie polskiej mowy było bardzo ważnym czynnikiem. Tatarzy mają zresztą powiedzenie, że „mówi się językiem tego państwa, którego chleb się spożywa”.

Jakie jeszcze elementy ułatwiły Tatarom zaadaptowanie się do nowych warunków?

Doskonale jeździli konno. Wiemy, że wieki XVI i XVII to okres intensywnych bitew, wojen. A Tatarzy – od początku osadnictwa na ziemiach polskich, aż do kampanii wrześniowej w 1939 roku – zawsze wystawiali swoją chorągiew. Ich oddziały składały się ze świetnie wyszkolonej jazdy.

Selim Chazbijewicz, polski politolog i poeta tatarskiego pochodzenia, obecnie ambasador RP w Kazachstanie, pisał w jednym z wierszy: „Tatarską szablą walczę o Wielką Polskę”.

Tatarzy chętnie uwypuklają swoją historię; podkreślają, że walczyli o niepodległość Polski. Pod dowództwem księcia Witolda walczyli z Krzyżakami w bitwie pod Grunwaldem. Wydarzeniem, które miało duży wpływ na osadnictwo Tatarów na Podlasiu i na to, że jest ono dzisiaj sercem tatarskości (przede wszystkim Kruszyniany i Bohoniki), była bitwa pod Parkanami. Tatarska jazda konna uratowała wówczas życie króla Jana III Sobieskiego, a w zamian za to – i inne dokonania podczas bitew – król nadał Tatarom tereny na Podlasiu.

Społeczność tatarska jest bardzo przywiązana do Rzeczypospolitej, która ich przyjęła, wychowała, przez wiele lat karmiła; w obronie której – przez setki lat – walczyli. Wszystko to spowodowało, że przetrwali – zachowując swoją religię, tradycję, kulturę. Powiedzieć Tatarowi, że nie jest Polakiem… To dla niego największa obelga. On czuje się jednocześnie i Polakiem, i Tatarem.

Jarosław Marek, prawnuk Dżyngis Chana

Mamy tu Tatarów i Niemców, kupców i szlachciców, opowieści kresowe i powstańcze. Z tego tygla wyłania się świadomy polski obywatel i patriota.

zobacz więcej
Tatarzy się asymilowali, zawierano też małżeństwa polsko-tatarskie. Ale jak małżeństwa mieszane mają się do wyznawanego przez Tatarów islamu?

O ile Tatarzy zapomnieli swojego języka, przyjmując mowę polską, o tyle islam cały czas jest przez nich kultywowany, choć w formie bardziej liberalnej, aniżeli na Bliskim Wschodzie. Społeczność tatarska w Polsce nie jest bardzo liczna, stąd w pewnym momencie zaistniała naturalna potrzeba mieszania małżeństw. Islam zasadniczo nie pozwala kobietom muzułmankom wychodzić za mąż za innowierców. Ale polska społeczność tatarska nie stosuje się rygorystycznie do tych obostrzeń.

W jednym z artykułów naukowych pisała pani, że w II Rzeczypospolitej społeczność tatarska przeżywała rozkwit, m.in. zakładano struktury związkowe.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, społeczność tatarska przeżywała intensywny boom. Kwitło życie intelektualne. Tatarzy zaczęli również zawiązywać stowarzyszenia. Najstarszym był Muzułmański Związek Religijny, powstały w 1925 roku w Wilnie, które było dużym ośrodkiem tatarskim. Po II wojnie światowej struktury MZR przeniesiono do Białegostoku.

Jak w II RP odbierano Tatarów? Czy zdarzały się wobec nich szykany, np. ze strony narodowców?

Nie spotkałam się z przypadkami prześladowań. Na pewno Józef Piłsudski miał duży szacunek do Tatarów, właśnie za działalność obronną, niepodległościową (Tatarzy brali udział także w wojnie polsko-bolszewickiej – red.). Po śmierci Marszałka wydano w 1936 roku ustawę o wzajemnych relacjach między Rzeczpospolitą a Muzułmańskim Związkiem Religijnym, co świadczy o tym, że relacje na linii państwo-społeczność tatarska musiały być dobre, inaczej nie byłoby wspólnie napisanej ustawy. Ona zresztą po 1989 nie została znowelizowana, obowiązuje do dzisiaj.

Jak wyglądały losy Tatarów podczas II wojny światowej i w okresie PRL-u?

Byli represjonowani, wyłapywani przez Niemców i więzieni w obozach koncentracyjnych, m.in. w Auschwitz. Walczyli też pod dowództwem gen. Władysława Andersa pod Monte Cassino.

Po wojnie również – ze względu na swoją wiarę – podlegali represjom. Oczywiście w sposób szczególny na celowniku był Kościół katolicki, ale i muzułmanie – a historia islamu w Polsce do końca PRL to głównie historia tatarszczyzny – mieli utrudnione życie. Komuniści zabronili m.in. sprawowania funkcji muftiego.
odc. 7
Tatarzy podlegali intensywnej inwigilacji. Przeglądałam w IPN dokumenty na ten temat, pokazujące, jak bardzo funkcjonariusze bezpieki byli – mówiąc kolokwialnie – nieogarnięci intelektualnie. Było w tych materiałach wiele błędów, cały czas porównywano islam z rytuałami Kościoła katolickiego itp.

Od prof. Selima Chazbijewicza wiem z kolei, że w społeczności tatarskiej, w strukturach stowarzyszeń, SB podstawiała swoich ludzi (tzw. krety). Skutkowało to tym, że w PRL-u praktycznie upadła nauka islamu – edukację prowadzono w formie chałupniczej; wiedzę przekazywano z ojca na syna – oraz tym, że społeczność tatarska w Polsce przez wiele lat nie posługiwała się językiem arabskim (robiła to jedynie w celach rytualnych).

Gdy pytam Tatarów ze starszego pokolenia, jak wygląda u nich sytuacja ze znajomością języka arabskiego, to zawsze odpowiadają: „Tak jak u katolików z łaciną” – czyli każdy potrafi powtórzyć, ale żeby dokładnie wiedzieć o co chodzi, to już niekoniecznie. Po prostu nauczono się na pamięć formułek, odpowiedzi po arabsku wypowiadanych podczas modlitwy, bo modlitwa muzułmanów musi odbywać się po arabsku.

W PRL-u praktycznie nikt się tego języka nie uczył. Dopiero w końcu lat 80., a zwłaszcza po roku 1989, Tatarzy znowu zaczęli się uczyć arabskiego; obecnie robią to już 6-7 letnie dzieci, tak, by potrafiły przynajmniej przeczytać Koran w oryginale.

Po 1989 roku znowu kultura tatarska odżyła.

Tak. Dzięki temu, że starsze pokolenie Tatarów pielęgnowało kulturę w domach, meczetach, ona cały czas funkcjonowała – przetrwała PRL. Po 1989 roku nastąpił rozkwit tatarszczyzny. Duży wpływ miał na to Jan Paweł II i jego podejście do islamu. Tatarzy chętnie przypominają spotkanie z Ojcem Świętym w 1999 roku w Drohiczynie.

Tradycja tatarska dla części Polaków może być jednak nieco egzotyczna.

Obecnie chyba mniej egzotyczna, aniżeli jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu. Chociażby dzięki temu, że Polacy coraz więcej podróżują, także do krajów bliskowschodnich. Jeszcze niedawno na przykład fakt, że do meczetu wchodzi się bez butów, był dla przeciętnego Polaka dziwny.

Jednakże mimo podróży, dostępu do wielu informacji, m.in. w internecie, polskie społeczeństwo sceptycznie nastawione jest do islamu. Kojarzy nam się on bowiem z terroryzmem.
Tymczasem Tatarzy w Polsce są sunnitami ze szkoły hanafickiej. Jest to najbardziej liberalna szkoła interpretacji islamu. Była też dominującą szkołą w Imperium Osmańskim. Nie ma w niej takiego rygoryzmu, jak na przykład w Arabii Saudyjskiej, gdzie kobiety muszą być ubrane szczelnie, by nie podkreślać walorów kobiecości itd. – tego w islamie wyznawanym przez Tatarów polskich praktycznie nie ma.

Oczywiście powinno się modlić pięciokrotnie w ciągu dnia, wystrzegać się wieprzowiny i alkoholu – ale życie w otoczeniu chrześcijańskim spowodowało jeszcze większą liberalizację zwyczajów. W Polsce tatarskie kobiety nigdy nie nosiły na co dzień chustek na głowach. Obecnie sporadycznie młode Tatarki je noszą, ale na moje pytanie, dlaczego to robią, odpowiadają: „bo chcemy” – to jest ich wybór, nikt im tego nie narzuca. Z kolei starsze kobiety zakładają chustki tylko wtedy, gdy idą do meczetu.

A czy rzeczywiście Tatarzy nie jedzą wieprzowiny? Może zdarzają się odstępstwa również od tej zasady?

Różnie z tym bywa. Znam muzułmanów, którzy uważają, że żyjąc w Polsce trudno nie jeść wieprzowiny; że wieprzowina dostarcza energii, bo jest tłusta. A do tego – odpowiednio przyrządzona – po prostu jest smaczna. To pokazuje, że islam w społeczności tatarskiej jest bardzo liberalny.

Również pięciokrotna modlitwa w ciągu dnia nie zawsze jest praktykowana. Chociażby ze względu na konieczność pracy w określonych godzinach. A pewna starsza Tatarka powiedziała mi, że młodzi bardzo często modlą się tylko wieczorem. Jeżeli mają zaś daleko do meczetu, to zdarza się, że do niego nie chodzą, tylko modlą się w domu.

Muzułmanie powinni pielgrzymować, chociaż raz w życiu udać się do Mekki. Ale ze względu na odległość Polski od Arabii Saudyjskiej i na koszty związane z podróżą Tatarzy rzadko się na to decydują.

Powinni też przestrzegać postu w miesiącu ramadan, nie jedząc i nie pijąc od wschodu do zachodu słońca. Ale jeżeli ktoś musi iść rano do pracy, to trudno mu utrzymać rygor postu. To nie Bliski Wschód, gdzie w czasie ramadanu nie funkcjonuje wiele instytucji.

Nie podają ręki nauczycielom, dziennikarzom, politykom. Nakaz religijny czy pogarda dla niewiernych

Spór o uścisk ręki to nowe pole konfliktu czy może nawet wojny religijnej i kulturowej.

zobacz więcej
Arabia Saudyjska czy inne kraje muzułmańskie próbują wywierać wpływ na społeczność tatarską?

Tego typu informacje są bardzo delikatne, trudne do zdobycia. Prowadząc badania dowiedziałam się, że Saudyjczycy, jak i Zjednoczone Emiraty Arabskie finansują różne przedsięwzięcia, szczególnie budowlane. Emirat Szardży z ZEA dofinansował remont domu modlitw w Białymstoku, który został pięknie odrestaurowany i rozbudowany.

Natomiast kilka lat temu było głośno o finansowaniu przez saudyjskich sponsorów meczetu w Warszawie, podlegającego Lidze Muzułmańskiej, ale to już mowa o innej społeczności.

Nie spotkałam się jednak z informacjami, żeby Arabia Saudyjska albo inny kraj muzułmański próbowały ingerować w sposób praktykowania religii przez Tatarów. A nawet gdyby tak było, gdyby próbowano wprowadzić bardziej ortodoksyjną wersję islamu, to wydaje się, że skoro w Polsce nie stało się to przez tyle stuleci, to już się to nie uda. Przyzwyczajenia kulturowe, lokalne są często silniejsze, aniżeli zapisy prawa religijnego.

A jak wyglądają relacje między polską społecznością tatarską a innym imigrantami muzułmańskimi? W Polsce jest ich obecnie więcej niż Tatarów.

Według spisu powszechnego sprzed dziesięciu lat, w Polsce żyje dwa tysiące osób określających się jako Tatarzy; z kolei naukowcy szacują, że może być sześć tysięcy Tatarów. Trzeba też rozdzielić, kto jest Tatarem-muzułmaninem, a kto Tatarem tylko z etniczności. Bo mamy Tatarów, którzy są przywiązani do tatarskości, ale w wyniku różnych zawirowań historyczno-rodzinnych zostali chrześcijanami.

Jeżeli zaś chodzi o relacje, w 2015 roku – w tracie kryzysu migracyjnego – społeczność tatarska sprzeciwiała się przyjmowaniu imigrantów z Bliskiego Wschodu.

Dlaczego?

Po pierwsze, uważali, że pomocy należy udzielać na miejscu; że Syryjczycy, których wojna zmusiła do ucieczki z kraju, powinni szukać bezpiecznego schronienia w swoim kręgu regionalnym, czyli w sąsiednich państwach. Choć o ile Jordania i Liban przyjęły wielu imigrantów, o tyle kraje Zatoki Perskiej miały w tej kwestii odmienne podejście.

Po drugie, może nie było to nagłośnione w mediach, ale w rozmowach z Tatarami wyraźnie słyszalne – otóż obawiali się oni, że jeżeli imigranci z Bliskiego Wschodu trafią do Polski, to ucierpi ich reputacja. Nie chcieli, by w naszym kraju doszło do sytuacji, jak w Szwecji czy Niemczech, gdzie tworzą się enklawy muzułmańskie, zamknięte getta (jakkolwiek to koszmarnie zabrzmi), osławione „no-go zones”. Obawiali się, że dobra opinia, wypracowana przez nich na przestrzeni wieków, mogłaby bardzo szybko lec w gruzach. Nie było to oficjalne stanowisko Tatarów, ale w rozmowach można było o tym usłyszeć.
W jaki sposób Tatarzy w Polsce pielęgnują swoją tradycję?

Na pewno duże znaczenie mają spotkania kulturalne, obchodzone są święta ludowe. Dzisiaj jest prościej niż kiedyś, bo można uwiecznić elementy kultury, zrobić zdjęcia, utrwalić w formie video. Muzułmański Związek Religijny prowadzi ożywioną działalność wydawniczą (w skład zespołu redakcyjnego MZR wchodzą m.in. obecny mufti Tomasz Miśkiewicz i jego żona Barbara Pawlic-Miśkiewicz); ukazują się publikacje zarówno dotyczące kultury, religii – w ubiegłym roku na przykład wydano Koran w języku arabskim – ale też książki kucharskie itd.

Wydawane jest czasopismo „Przegląd Tatarski”. Do tego dr Aleksander Miśkiewicz opisuje historię Tatarów polskich, ich dziedzictwo. Jest także poezja tatarska, w której prym wiedzie prof. Chazbijewicz.

To wszystko może wydawać się błahe, ale dla społeczności tatarskiej – w której utrwalanie swojego dziedzictwa w postaci wydawniczej, literackiej było przez lata zaniedbane – stanowi to krok milowy.

Po 1989 roku powstał też Związek Kultury Tatarskiej, pielęgnujący tatarskie tradycje i zwyczaje. Wśród młodzieży dużym zainteresowaniem cieszy się zespół taneczno-wokalny Buńczuk, upowszechniający tradycję tatarskich tańców i strojów ludowych.

Wielki wkład w kultywowanie tradycji kulinarnych ma Dżenneta Bogdanowicz, która prowadzi w Kruszynianach Tatarską Jurtę, w której karmi przybyszów specjałami tatarskimi.

Bardzo chętnie wracam na Podlasie, do Kruszynian i Bohonik, i widzę, że kultura tatarska cieszy się dużym zainteresowaniem. Kiedy byłam tam w maju na badaniach naukowych, widziałam wielu turystów oczekujących na wejście do meczetu i chcących „dotknąć” historii Tatarów w Polsce.
Tatarskie pierogi
Tatarzy również łączą różne tradycje, obchodzą święta chrześcijańskie.

Dżemil Gembicki, opiekun i kustosz meczetu w Kruszynianach, zawsze powtarza, że bardzo lubi to, iż jest muzułmaninem, jak i to, iż mieszka w regionie wielu kultur. Bo świętowanie zaczyna się od chrześcijańskiego Bożego Narodzenia Kościoła rzymskokatolickiego, w styczniu jest Boże Narodzenie w tradycji prawosławnej – a na Podlasiu jest dość liczna społeczność chrześcijan prawosławnych – i jeszcze w tym samym miesiącu święto muzułmańskie. Zresztą Dżemil Gemibicki ma żonę katoliczkę.

A jak wygląda sytuacja z religijnością wśród młodych Tatarów?

Różnie. Kiedyś miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu międzyreligijnym i jeden z imamów żalił się, że jego syn buntuje się przeciwko praktykowaniu tradycji religijnej. Wydaje się, że młodzież w całej Polsce, niezależnie od wyznawanej wiary, jest podobna. Mamy kryzys religijności wśród młodego pokolenia, bez względu na to, czy mówimy o młodzieży katolickiej, prawosławnej czy muzułmańskiej.

Ważną rolę w kwestii religijności pełni dom rodzinny. W rodzinie religijnej jest duża szansa, że i dziecko będzie religijne, choć oczywiście nie jest to pewne. Społeczność muzułmańska ma świadomość, że trzeba kultywować tradycję religijną. Ale w Polsce jest ona na tyle mała, że nie ma zorganizowanych lekcji islamu w szkołach powszechnych. Lekcje religii są zazwyczaj prowadzone w meczetach.

Niedawno pisałam artykuł o religijności w czasie pandemii – z punktu widzenia polskiej społeczności muzułmańskiej – i o sytuację pytałam imamów w różnych ośrodkach muzułmańskich w Polsce. Wszyscy – nie wiedząc, z kim wcześniej rozmawiałam – mówili, że były prowadzone lekcje religii online. Podejrzewam jednak, że lekcje te mogły się odbywać podobnie, jak i inne lekcje w formie zdalnego nauczania. To znaczy, młodzież owszem, łączyła się, ale czy słuchała i fizycznie była obecna przed komputerami?

Niewątpliwie jest problem z religijnością wśród młodzieży. Duży wpływ odgrywa tutaj środowisko, ale też chociażby media społecznościowe. Panuje przekonanie, że chodzenie na lekcje religii (niezależnie od wyznania) nie jest modne.

Jak Tatarzy są traktowani w Polsce?

To zależy od tego, na ile się znamy.
Kilka lat temu została pomalowana sprayem elewacja meczetu w Kruszynianach, zdewastowano też nagrobki na miejscowym cmentarzu.

To były akty wandalizmu, chuligaństwa. Wiemy doskonale, że one mają miejsce także wobec kościołów, ale też pomników, miejsc publicznych, drzew itd. Nie ma chyba sposobu, by skutecznie wandalizmowi przeciwdziałać…

A wracając do relacji, jeżeli ktoś nigdy nie miał do czynienia z muzułmaninem, Tatarem, to może mieć obawy. Usłyszał bowiem w mediach, że islam ma charakter terrorystyczny. Ale jeżeli ktoś ma styczność z innymi kulturami, przedstawicielami innych religii, to te relacje są zupełnie inne, często przyjacielskie.

Kilka lat temu CBOS przeprowadził badania, z których wynikało, że 88 proc. Polaków nigdy nie spotkało muzułmanina. Zatem jak my mamy mieć jakieś podejście do społeczności muzułmańskiej, tatarskiej, skoro tak wielki procent naszego społeczeństwa nigdy nie zetknął się osobiście z wyznawcą islamu?

Ale cieszy mnie, że coraz więcej Polaków chce czerpać wiedzę o islamie. Obserwowałam to przed pandemią, podczas Dnia Islamu w Kościele katolickim – frekwencja z roku na rok rosła. Jest to okazja do spotkania się z muzułmanami, porozmawiania z nimi, przekonania się, że są zwykłymi ludźmi. Także coraz więcej ludzi wybiera się do Kruszynian i Bohonik, by zwiedzić te miejsca i czegoś się dowiedzieć.

Jak Tatarzy czują się w Polsce?

Nigdy nie usłyszałam od Tatarów, by mieli w Polsce jakieś problemy. Rozmawiałam o tym z Jordańczykiem, którego rodzice w latach 90. przyjechali do Polski; on urodził się już w Polsce, chodził tutaj do szkoły, skończył medycynę. Powiedział mi, że do czasu kryzysu migracyjnego nie było żadnych problemów. Natomiast od 2015 roku zaczął doświadczać różnych niewybrednych komentarzy. Dwukrotnie zdarzyło się nawet, że pacjentka, jak tylko zobaczyła, iż lekarzem jest Arab, to uciekła z gabinetu.

Ten strach przed islamem, który jest ogólnoświatowy, rzutuje na postawy Polaków w życiu codziennym. Natomiast w przypadku Tatarów, nigdy od nich nie usłyszałam, że są źle traktowani czy mają problemy.

– rozmawiał Łukasz Lubański

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Serial dokumentalny „Tatarzy polscy” w reżyserii Nataszy Ziółkowskiej jest emitowany w TVP Dokument co niedziela, w okolicach godz. 18 (15 sierpnia o 18:25; 22 sierpnia o 18:00; 29 sierpnia o 18:20). Powtórki również na antenie TVP Dokument w poniedziałki około g. 11:45.
Wyemitowane odcinki można obejrzeć również na VOD TVP

Dr hab. Aldona Piwko z Akademii Finansów i Biznesu Vistula w Warszawie jest religioznawcą, islamoznawcą, specjalistką od relacji chrześcijańsko-muzułmańskich. W przeszłości zasiadała w Radzie Wspólnej Katolików i Muzułmanów. Autorka m.in. książek „Muzułmanie z Bliskiego Wschodu. Różnorodność społeczno-kulturowa”, „Między konserwatyzmem a liberalizmem. Muzułmańskie praktyki religijne w Polsce”, „Recepcja islamu w Polsce – synteza”.
Zobacz więcej
Rozmowy Najnowsze wydanie
O kunszcie kucharskim świadczył fałszywy łosoś. Na stołach II RP
W słodkiej bułce lądowała słonina. W kompocie – alkohol. Tryumfował wynalazek Szwajcara Juliusa Maggi, konserwy i kuchnia gazowa.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Abba. Między nagraniami jedli cynamonowe bułeczki, popijając je...
Czy za powrotem słynnej szwedzkiej grupy stoją pieniądze? Niekoniecznie.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Odsiecz wiedeńska była głupotą. A Jan Chryzostom Pasek draniem
Sarmatyzm to tradycja, z której wyrastają wolność, demokracja i ruch Solidarności.
Rozmowy wydanie 3.09.2021 – 10.09.2021
Uszy szeroko otwarte. Reżyser jest jak dron
Krafftówna i Pieczka. „Moralność Pani Dulskiej” 4 września 2021 o godz. 20, Narodowe Czytanie na antenie Radia dla Ciebie.
Rozmowy wydanie 27.08.2021 – 3.09.2021
Monarchia i republikanizm to ta sama polska tradycja
Homoseksualista. Oficer NKWD. Współtwórca prawicowej antykomunistycznej opozycji. Bartyzel o Krzeczkowskim.