Historia

Zwycięskie powstanie 1944

Powstańcy w Paryżu nie mieli sił i środków, aby zagrozić Niemcom. Walki polegały na atakach na patrole i ciężarówki z zaopatrzeniem. Niemcy bronili zajmowanych obiektów i nie kontratakowali.

Powstanie Warszawskie po kilu dniach osiągnęło nieliczne cele militarne w mieście z tych, które chciało osiągnąć i trwało w oczekiwaniu na ofensywę sowiecką na lewy brzeg Wisły. Miasto podzielone na wyzwolone dzielnice poprzedzielane pozycjami niemieckimi stopniowo, przez 63 dni, traciło jedną z nich po drugiej. Powstańcom nie udało się zdobyć tzw. dzielnicy policyjnej, dworców, lotniska i umocnionych obiektów policji, SS i administracji niemieckiej.

Inicjatywa strategiczna Armii Krajowej wyczerpała się na przełomie 4 i 5 sierpnia. Później trwała obrona zajętych na początku powstania pozycji, za wyjątkiem zdobycia gmachu PAST-y 25 sierpnia i późniejszym kościoła św. Krzyża oraz niemieckiej Komendy Policji na Krakowskim Przedmieściu.

Padły Ochota, Wola, Stare Miasto, Czerniaków, Mokotów, Żoliborz. Do kapitulacji AK utrzymała Śródmieście. Zginęło osiemnaście tysięcy powstańców i około dziesięciokrotnie większa liczba ludności cywilnej. Przynajmniej sześćdziesiąt tysięcy cywilów zginęło nie na skutek bombardowań i ostrzału, ale w wyniku pacyfikacji Woli i Ochoty, warszawiacy byli wypędzani z domów i rozstrzeliwani w ich pobliżu.

Formacje złożone niemieckich kryminalistów i byłych jeńców sowieckich w służbie SS nie ograniczały się do rozstrzeliwań. Zadawali śmierć w męczarniach, kobiety zbiorowo gwałcili. W wyniku ostrzału z lądu i bombardowania z powietrza, a szczególnie systematycznego burzenia po kapitulacji, zniszczeniu uległo 80% zabudowy prawobrzeżnej Warszawy.

Paryż nie był na trasie

W sierpniu 1944 roku wybuchło także inne powstanie – w Paryżu. Trwało siedem dni i zakończyło się kapitulacją niemieckiego garnizonu miasta. Straty w ludziach są nieporównywalne, szacuje się je na łącznie 1500 żołnierzy Wolnej Francji, członków ruchu oporu i cywili, a zabudowa stolicy Francji pozostała nienaruszona, obiekty kultury, archiwa i muzea, unicestwione w Warszawie, w Paryżu pozostały nietknięte. To zasadnicze różnice obu powstań i ich rezultatów. Są i uderzające podobieństwa.

W obydwu stolicach ruch oporu podjął walkę w obliczu nacierających na Wehrmacht armii koalicji antyhitlerowskiej bez porozumienia z ich dowództwami. Obydwa narody chciały same wyzwolić swoje stolice. W Warszawie AK chciała zamanifestować suwerenność legalnego rządu polskiego na uchodźstwie wobec nowego najeźdźcy. W Paryżu, paradoksalnie, także chodziło o sprzeciw wobec komunistów, no i o miejsce Francji w gronie zwycięzców, do czego był potrzebny znaczący symbolicznie gest militarny.

Inaczej, niż w Warszawie, w Paryżu siły koalicji antyhitlerowskiej przyszły miastu z natychmiastową pomocą i po dwóch dniach działań wojsk amerykańskich i podporządkowanych im operacyjnie francuskich, niemiecki garnizon w Paryżu skapitulował przed francuskim generałem Philippem Leclerkiem. A Paryż nie był na trasie planowanych ofensyw alianckich.
Dzień po zwycięstwie powstania paryskiego, 26 sierpnia 1944. Fot. Collection RDA / Rue des Archives / Forum
Siły amerykańskie, kanadyjskie i brytyjskie po lądowaniu amerykanów w Normandii 6 czerwca 1944 i po zwycięskiej nad Niemcami bitwie pod Falaise zamierzały posuwać się jak najszybciej do Niemiec wzdłuż wybrzeża morskiego. Wojska, które dokonały lipcowej inwazji południa Francji od strony Morza Śródziemnego chciały jak najszybciej osiągnąć zagłębie Ruhry.

Obydwa kierunki natarcia omijały Paryż, jeden od północy, drugi od południa. Dwudziestotysięczny garnizon niemiecki w Paryżu nie był istotny dla aliantów i wyzwolenie miasta planowano na październik, może nawet później, po kapitulacji Wehrmachtu.

Demonstracja przeciw Niemcom

W Paryżu ruch oporu był podzielony. Najliczniejsze były FFI (Forces Françaises de l'Intérieur) dowodzone przez zawziętego komunistę, uczestnika wojny w Hiszpanii po stronie republiki, pułkownika Henriego Rol-Tanguya. Były jeszcze oddziały Francuskiej Partii Komunistycznej i mocno lewicowych związków zawodowych CGT. Na tym tle oddziały Wolnej Francji generała Charlesa de Gaule'a były mniejszością, były mniej liczne nawet od samego FFI, głównego skrzydła ruchu oporu we Francji.

Komuniści parli do powstania, zamierzali sami, przed aliantami, wyzwolić Paryż w nadziei, że umocnią w ten sposób swoje wpływy w kraju po wojnie. Bojownicy Wolnej Francji nie mogli w tej sytuacji stać z boku jeżeli po wojnie republika francuska miała pozostać demokratyczna i wrócić do znaczenia w świecie sprzed wojny. Siły podległe rozkazom generała de Gaule'a chciały ze względów prestiżowych przywitać Amerykanów w Paryżu jako gospodarze miasta.


Powstanie poprzedził strajk generalny kolejarzy i innych służb miejskich, który sparaliżował miasto 10 sierpnia. Jeszcze wcześniej, 14 lipca, w rocznicę zdobycia Bastylii, przez Paryż przeszła stutysięczna demonstracja z flagami narodowymi. Sposób walki z okupantem nie do pomyślenia w Warszawie – we Francji Niemcy nie rozjechali demonstracji czołgami, a przywódcy strajku nie pojechali do Auschwitz.

Pragnienie odwetu na wycofujących już z miasta swoją administrację Niemcach wzrosło po ich ostatniej zbrodni. 16 sierpnia agent Gestapo zwabił do Lasku Bulońskiego 35 członków FFI, których rozstrzelano.

Bezpośrednim impulsem do powstania była próba rozbrojenia kolaboracyjnej policji paryskiej przez dowodzącego garnizonem niemieckim generała Dietricha von Choltitza, który nie był pewien ich lojalności. I słusznie, bo wielu policjantów francuskich poparło strajk 10 sierpnia w Paryżu i uczestniczyło w pochodzie 14 lipca.

Policja francuska na terenach okupowanych była podporządkowana rządowi Vichy i jak dotąd szła ręka w rękę z Niemcami w każdej sytuacji, a w usuwaniu Żydów z Paryża do obozów przejściowych w ręce Niemców robiła nawet więcej, niż się od niej oczekiwało. Jak się okazało, tylko do czasu gdy Niemcy zaczęli przegrywać wojnę na wszystkich frontach. 19 sierpnia policja zabarykadowała się w komendzie na wyspie Cité na Sekwanie i nie dała się rozbroić.

Eisenhower ustąpił

Słodki smak kolaboracji

We francuskim teatrze niemiecką okupację zapamiętano jako złoty wiek – mówi amerykański pisarz i dziennikarz Alan Riding.

zobacz więcej
Powstańcy paryscy byli mniej liczni i znacznie słabiej uzbrojeni od warszawskich, a niemieckich żołnierzy w Paryżu było mniej więcej tylu, co w Warszawie, ale mieli więcej broni pancernej. Jak to się mogło stać, że powstanie w Paryżu zakończyło się zwycięstwem?

Na wiadomość o powstaniu w Paryżu przedstawiciele Wolnej Francji, między innymi powojenny premier i przewodniczący Zgromadzenia Narodowego Jacques Chaban-Delmas, zaczęli naciskać dowódców amerykańskich, aby zmienili swoje plany co do kierunku natarcia i skierowali się na Paryż.

Sprawa oparła się o głównodowodzącego aliantami we Francji, generała Dwighta Eisenhowera, który początkowo stanowczo odmówił. Jednak niesubordynacja dowódcy dywizji francuskiej, generała Philippe’a Leclerca postawiła go przed faktem dokonanym.

Leclerc wysłał szpicę pancerną do Paryża, a Eisenhower został poinformowany przez de Gaule'a drogą radiową z Londynu, że jeżeli nie skieruje całej dywizji Leclerca na Paryż, to on wyda taki rozkaz. Siły francuskie były operacyjnie podporządkowane Amerykanom, ale politycznie to było wojsko Wolnej Francji. Eisenhower ustąpił i Leclerkowi dodał nawet wsparcie z 3 Armii generała George'a Pattona.

Powstańcy w Paryżu nie mieli sił i środków, aby na serio zagrozić stacjonującym tam Niemcom. Zdobyli wprawdzie ratusz, Pałac Elizejski i dworzec kolejowy Gare de l'Est, ale walki polegały raczej na atakach na patrole i ciężarówki z zaopatrzeniem oraz dość bezładnych strzelaninach. Niemcy bronili zajmowanych obiektów i nie kontratakowali. W drugim dniu powstania nawet podpisali rozejm z powstańcami, ale nie wszystkie oddziały – brak jednolitości ruchu – go przestrzegały i pozostał na papierze.

Ekspresowa denazyfikacja

Gubernator wojskowy Paryża, generał Dietrich von Choltitz, miał bezpośrednie rozkazy od Hitlera, aby Paryż zamienić w twierdzę i nie oddać go aliantom inaczej jak tylko kupę gruzów i to dopiero w sytuacji, gdy straty własne przekroczą 40% stanów osobowych. Von Choltitz odmówił przyjęcia pomocy jednej z niemieckich armii pancernych i nie zgadzał się na naloty Luftwaffe na miasto, dopóki są w nim jego żołnierze.

Dietrich von Choltitz, zanim został gubernatorem wojskowym Paryża, brał udział w bitwie pod Falaise, co przekonało go, że wojna jest przegrana. Lawirował. Miał dużo materiałów wybuchowych do dyspozycji i rozkaz niszczenia obiektów ważnych cywilizacyjnie, kulturalnie i religijnie dla Paryża i Francji. Niektóre rzeczywiście kazał zaminować.

Ale 25 sierpnia poddał garnizon właściwie bez frontalnej walki, za co sąd wojskowy w Berlinie skazał go na śmierć, ale generał był już wtedy w niewoli u aliantów. Podczas ataku regularnego wojska na Paryż Amerykanie uczynili gest wobec Francuzów i to ludzie Leclerca szli w pierwszym rzucie i to na ręce Francuzów: Leclerca i Rol-Tanguya von Choltitz złożył kapitulację.
Generał Dietrich von Choltitz podpisujący kapitulację oddziałów niemieckich na paryskim Montparnasie 25 sierpnia 1944. Fot. PLTallandier / Rue des Archives / Forum
Dietrich von Choltitz po kapitulacji przywitał jeszcze generała Charlesa de Gaulle'a na dworcu w Paryżu, a następnie został przewieziony do obozu dla wyższych wojskowych niemieckich. General von Choltitz wyszedł z niewoli w 1947 roku i ekspresowo przeszedł denazyfikację. W wydanych wspomnieniach uzasadniał swoje postępowanie przywiązaniem do kultury francuskiej i brakiem wiary – szczególnie w 1944 roku – w szalonego Hitlera.

Goldfinger w roli generała

Na podstawie wspomnień von Choltitza powstała w 1964 roku książka „Czy Paryż płonie?” (takie pytanie zadał Führer generałowi przez telefon) a w 1966 roku film po tym samym tytułem René Clémenta z Ivesem Montandem, Alainem Delonem, Jean-Paulem Belmondo, Leslie Carroll i Orsonem Wellesem. W Dietricha von Choltitza wcielił się niemiecki aktor Gert Fröbe, ten sam, który dwa lata wcześniej wystąpił w tytułowej roli Goldfingera w filmie o Jamesie Bondzie.

Film Clémenta wspiera wersję wydarzeń von Choltitza, który twierdził, że nie zniszczył miasta z powodów humanitarnych i kulturalnych. Nowsze prace historyczne mówią, że nie miał takich możliwości. Co do całego miasta to pewnie nie, ale gdyby był fanatykiem to Opery, Luwru, Notre Dame, Łuku Triumfalnego i nie tylko mogło by nie być.

W 1956 roku niemiecki turysta Dietrich von Choltitz przyjechał do Paryża. Gdy zajrzał do baru Hotel de Meurice, gdzie w czasie okupacji była jego kwatera, został rozpoznany przez obsługę. Pokazano mu chętnie jego dawny apartament.

Von Choltitz musiał odmówić kierownikowi restauracji wypicia szampana – spieszył się na spotkanie z byłym merem Paryża powspominać dawne czasy. Republika Francuska odznaczyła generała Legią Honorową. W ojczyźnie postać generała budziła kontrowersje w kołach byłych wojskowych – przecież Befehl ist Befehl.

Ćwiczenie dla czytelnika

Dzięki uprzejmości Amerykanów Francuzi wyzwolili Paryż spod okupacji niemieckiej. 26 sierpnia defiladę na Polach Elizejskich otwierał generał Charles de Gaulle. Kryptokomuniści z FFI oraz otwarci komuniści z FPK nie triumfowali, bo regularne wojsko, które mogło by ich wesprzeć było bardzo daleko, na innym froncie. W przeciwieństwie do dywizji generała Leclerca i amerykańskich.

W przemówieniu na zwycięskiej paradzie generał de Gaulle podsumował wydarzenia we właściwym sobie stylu, który towarzyszył Francuzom przez powojenne dekady:

Kłopoty z kapitulacją Niemiec. Dlaczego francuski generał groził samobójstwem?

Prosił, groził, uderzał w płaczliwe tony.

zobacz więcej
Dlaczego mielibyśmy skrywać emocje, które nami zawładnęły? Nami wszystkimi, mężczyznami i kobietami, tymi, którzy są tutaj u siebie w powstańczym Paryżu, wyzwolonym własnymi siłami. Ta emocja jest wielka i święta. Bywają chwile ważniejsze od całego marnego żywota. Paryż, zhańbiony, zdruzgotany, terroryzowany, ale Paryż wolny, wyzwolony własnymi siłami, przez mieszkańców, dzięki pomocy wojsk francuskich, dzięki pomocy całej Francji. Francji, która walczy, czyli jedynej Francji, prawdziwej Francji, wiecznej Francji.

Ćwiczenie dla czytelnika to wyobrażenie sobie generała Zygmunta Berlinga u marszałka Konstantego Rokossowskiego i Wandy Wasilewskiej u Stalina zabiegających, aby zmienić rozkazy dla armii, bo w Warszawie zaczęło się powstanie. – A tak przy okazji, towarzysze, Warszawa leży jak najbardziej na kierunku waszych działań i nie trzeba wcale zbaczać z obranej marszruty – mogliby nieśmiało napomknąć Wasilewska i Berling.

– Krzysztof Zwoliński

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Barykada sił FFI podczas powstania paryskiego w sierpniu 1944 roku. Fot. SEEBERGER Freres / Rue des Archives / Forum
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Setki manifestantów utopionych w rzece? Fakty czy legenda
Prezydent przyjął wersję wydarzeń przygotowaną przez komunizujących historyków.
Historia Najnowsze wydanie
Ścięty na gilotynie. Śląski męczennik
Dlaczego młody ksiądz został oskarżony o zdradę stanu?
Historia Poprzednie wydanie
Polska pod obcym protektoratem. Suwerenność reglamentowana
Skoro sami Polacy zaprosili „zagranicę” do ingerencji, trudno, żeby nie skorzystała.
Historia Poprzednie wydanie
Sybiraczka z rodu Mickiewiczów
Dwa tygodnie po śmierci synka przyszła paczka od męża przez Czerwony Krzyż z Persji. Myślałam, że mnie to zabije. Czemu nie przyszła wcześniej!
Historia Poprzednie wydanie
Miał kmicicowatą naturę. Pierwszy rzucał butelkę z benzyną
Śmierć przyszła po Baczyńskiego wcześniej, i to na polu chwały, a nie w ubeckich kazamatach, jak dopadła „Anodę” Rodowicza.