Felietony

Maurras. Rzymianin dumny ze swej prowansalskości

Francuzi pod berłem królów nie stanowili wspólnoty narodowej. Byli zbiorowością tożsamości regionalnych, które jednoczyła korona Burbonów. Ten stan rzeczy zmieniła republika. Nacjonalizm francuski kształtował się jako zjawisko rewolucyjne i antymonarchistyczne.

Głównym zwycięzcą drugiej wojny światowej okazał się Związek Sowiecki. I nie chodzi tylko o łupy polityczne, które państwo to w wyniku globalnego konfliktu brutalnie zdobyło na arenie międzynarodowej.

Rzecz w tym, że powszechnie dominującym paradygmatem w sferze systemu wartości stał się progresizm. Po roku 1945 w zachodnich kręgach opiniotwórczych nie ma mowy o takim samym traktowaniu komunizmu i niemieckiego narodowego socjalizmu, choć obie te ideologie legły u podstaw potępianych systemów totalitarnych.

Jednym z najświeższych dowodów takiego stanu rzeczy są głosy, które odezwały się przy okazji ubiegłotygodniowej 10. rocznicy masakry na wyspie Utøya. W mediach społecznościowych można było przeczytać, że sprawca zamachu – Anders Breivik to prawicowy fanatyk, z czego miałby płynąć wniosek, iż prawdziwym zagrożeniem dla Europy jest prawicowy ekstremizm, a – w domyśle – ekstremizm lewicowy już takiego zagrożenia nie stanowi. Trzeba zaś wyraźnie podkreślić, że w dyskursie obowiązującym dziś w debacie publicznej krajów zachodnich nazizm i faszyzm uchodzą za ideologie, które narodziły się jako radykalnie prawicowa reakcja na demokrację liberalną i bolszewizm.

Cofnijmy się jednak 76 lat wstecz. Sojusz ZSRR z USA i Wielką Brytanią przeciw III Rzeszy i pozostałym państwom Osi spowodował, że zbrodnie reżimu sowieckiego stały się dla Zachodu gorącym kartoflem. Znamienne jest to, co się stało ze świadectwami przeprowadzonej w roku 1943 przez Niemców ekshumacji szczątków polskich oficerów zamordowanych w Katyniu. Relacje z lasu katyńskiego pisarzy: Polaków – Ferdynanda Goetla, Józefa Mackiewicza, Jana Emila Skiwskiego oraz Francuza Roberta Brasillacha nie przebiły się do świadomości społeczeństw zachodnich. I inaczej być nie mogło, skoro pochodziły one od ludzi, którzy udali się do Katynia na zaproszenie hitlerowców.

Wspomniany Brasillach faktycznie kolaborował z III Rzeszą – miał wręcz pretensje do tak zwanego Państwa Francuskiego (rządu Vichy), że nie przystąpiło ono do wojny po stronie Niemiec, lecz zachowywało neutralność. Z tej przyczyny pisarz po wyzwoleniu Francji spod okupacji niemieckiej został skazany na karę śmierci przez rozstrzelanie. Niemniej o jego ułaskawienie apelowali tacy cieszący się prestiżem francuscy mistrzowie pióra jak: Albert Camus, Paul Claudel, Jean Cocteau, Paul Valéry. Nie przyniosło to skutku. Wyrok na pisarzu wykonano w roku 1945.

Nieco więcej szczęścia niż Brasillach miał jego mentor – Charles Maurras. On także stanął przed sądem pod zarzutem kolaboracji z wysługującą się nazistom ekipą marszałka Philippe’a Pétaina. Skazano go na karę dożywotniego więzienia, lecz w roku 1952 ze względu na sędziwy wiek zwolniono. Osiem miesięcy później zmarł licząc sobie 84 lata.

Maurras był myślicielem, krytykiem literackim, poetą, który istotnie wpłynął na francuskie życie publiczne w XX stuleciu. Niedawno po polsku ukazała się książka zawierająca jego najważniejsze teksty – „Przyszłość inteligencji i inne pisma”. Opasły tom został opatrzony obszernym wstępem Jacka Bartyzela.
Charles Maurras, „Przyszłość inteligencji i inne pisma”, wydawnictwo Fundacja Świętego Benedykta, Dębogóra 2021
Jeśli mowa o XX-wiecznej francuskiej prawicy, to postaci Maurrasa po prostu przemilczeć nie sposób. Dokonał on bowiem syntezy dwóch ważnych nurtów politycznych, które jeszcze w XIX wieku nad Sekwaną były wzajemnie zantagonizowane. Chodzi o monarchizm i nacjonalizm.

Rewolucja francuska kojarzy się przede wszystkim z progresizmem, który wyraża hasło „Wolność, Równość, Braterstwo”. Tymczasem przewrót roku 1789 zapoczątkował również procesy narodotwórcze. Francuzi pod berłem królów nie stanowili wspólnoty narodowej. Byli zbiorowością tożsamości regionalnych, które jednoczyła korona Burbonów.

Ten stan rzeczy zmieniła republika. Jej przywódcy wysuwali choćby postulat powszechnej edukacji. Chcąc nadać podmiotowość ludowi zamierzali z Francuzów uczynić nowoczesny naród. W duchowieństwie i szlachcie widzieli wyobcowane ze społeczeństwa warstwy kosmopolityczne. Tak więc nacjonalizm francuski kształtował się jako zjawisko rewolucyjne i antymonarchistyczne.

Jako symboliczny zwrot sytuacji można traktować aferę Alfreda Dreyfusa. Ten francuski oficer żydowskiego pochodzenia został w roku 1894 oskarżony o przekazywanie tajnych informacji ambasadzie Niemiec w Paryżu, zdegradowany i skazany na dożywotni pobyt w obozie karnym. Zarzuty okazały się jednak bezpodstawne. W roku 1906 francuski Najwyższy Sąd Apelacyjny Dreyfusa zrehabilitował.


Ale rozprawa, która ruszyła 12 lat wcześniej, trwale podzieliła Francję. Tym razem monarchiści i nacjonaliści stanęli po jednej stronie – wystąpili przeciw Dreyfusowi. Wytykali mu żydowskie korzenie. Domagali się oczyszczenia wojska francuskiego z ludzi, których uważali za element obcy.

Wspólny front monarchistów i nacjonalistów zaowocował powstaniem organizacji Akcja Francuska (Action Française). Jej programem były koncepcje Maurrasa. Z upływem czasu to on się stał twarzą AF.

I właśnie Maurras dokonał istotnej rewizji zarówno monarchizmu, jak i nacjonalizmu. Nie był nostalgikiem, którym kierowały sentymenty wobec przedrewolucyjnej przeszłości. Po prostu doszedł do wniosku, że egalitarne i demokratyczne tendencje rozkładają naród francuski. Optował za monarchią, lecz pojętą nie jako ustrój sensu stricto, ale jako porządek polityczny, w którym autorytet władzy góruje nad kaprysami ludu deprawowanego przez demagogów szermujących pięknie brzmiącymi sloganami. Zakładał, że takie rozwiązanie, w zależności od uwarunkowań danego kraju, może być wdrożone również w republice.

Zdaniem Maurrasa, społeczeństwo ma strukturę hierarchiczną, a konstytuuje je historia i tradycja. Pisarz ostro krytykował liberalizm i lewicowe teorie. Oponował wobec modelu państwa, które przy pomocy aparatu biurokratów glajchszaltuje swoich obywateli wedle jednego wzorca. Tożsamość narodu francuskiego łączył ściśle z dziedzictwem katolicyzmu i monarchii, a zarazem cenił różnorodność regionów Francji. Deklarował się jako Rzymianin i jednocześnie był dumny ze swojej prowansalskości. W dziedzinie kultury opowiadał się za klasycyzmem przeciw romantyzmowi.

Antysemici wobec Żydów. Sprawa Dreyfusa

Egalitaryzm rewolucji francuskiej szedł w parze z nacjonalizmem. Można było nienawidzić Kościoła katolickiego i porządku feudalnego, a zarazem być antysemitą i rasistą.

zobacz więcej
Stosunek Maurrasa do Kościoła katolickiego był skomplikowany. Upatrując w tej instytucji życiodajnej siły, która jest Francuzom niezbędna, pisarz sam osobiście długi czas, niemal do swojej śmierci, pozostawał człowiekiem niewierzącym. Z Panem Bogiem pojednał się dopiero tuż przed swoim odejściem z tego świata.

Taka jego postawa sprzyjała atakom na Akcję Francuską ze strony tych środowisk katolickich, które zarzucały organizacji instrumentalne traktowanie Kościoła na rzecz francuskiego egoizmu narodowego. W roku 1926 papież Pius XI nawet nałożył na Maurrasa ekskomunikę, która została zdjęta 13 lat później za pontyfikatu papieża Piusa XII. Według pisarza, do wymierzenia tej kary przyczyniło się lobby niemieckie w Kościele.

I tu trzeba podkreślić, że jednym z rysów myśli Maurrasa jest antyniemieckość. W swojej wizji Europy pisarz przeciwstawiał południe północy, a rzymskość germańskości. Dlatego Niemcy w jego oczach stanowiły cywilizacyjne niebezpieczeństwo dla Francji.

W tym kontekście należy odnotować, że Maurras mimo swoich antysemickich idiosynkrazji (znane są słowa pisarza o tym, że jego ojczyzna jest w szponach „czterech skonfederowanych stanów”: Żydów, masonów, protestantów i niezasymilowanych cudzoziemców) odrzucał nazistowski rasizm biologiczny.

Negatywnie odnosił się też do pomysłu, żeby powołać francuskie jednostki wojskowe, które miałyby walczyć po stronie III Rzeczy przeciw Związkowi Sowieckiemu. Popierał rząd Vichy dlatego, że był przekonany, iż chroni on francuską substancję narodową przed brutalną polityką prowadzoną przez Niemcy w innych krajach Europy.

Do czarnej legendy, która narosła wokół postaci Maurrasa odniósł się jego uczeń, francuski publicysta Jean Madiran w eseju „Dwie demokracje” z roku 1977 ( fragment ukazał się w Tygodniku TVP). Wskazał on istotną okoliczność towarzyszącą skazaniu pisarza na dożywocie. Otóż nazizm i faszyzm zostały przez państwa mieniące się demokratycznymi surowo rozliczone, natomiast komunizm – nie. A przecież konto reżimu sowieckiego, tak jak konto III Rzeszy, obciążone jest ludobójstwem (Madiran nawet dodaje, że pod względem liczb komuniści mają więcej ofiar na swoim sumieniu niż naziści).

Publicysta stawia zatem szokującą tezę, że o potępieniu nazizmu i faszyzmu nie zadecydowały okrucieństwa, których masowo dopuszczali się zwolennicy tych ideologii, lecz wyrażana przez nich wrogość wobec tego, wszystkiego, co w liberalnej demokracji uchodzi za święte.

Naziści i faszyści bowiem gloryfikowali naród, rasę, osobliwie interpretowaną tradycję, a występowali przeciw projektom postulującym emancypację jednostki i równość wszystkich ludzi. Madiran celnie zauważa, że efektem asymetrycznej oceny ideologii, które legły u podstaw systemów totalitarnych jest to, że w odróżnieniu od terminu „socjalizm z ludzką twarzą”, termin „faszyzm z ludzką twarzą” nie występuje.
Charles Maurras w roku 1944 został skazany na dożywocie, w latach 1945-1952 był więziony w Riom, a następnie w Clairvaux. Fot. Tallandier / Rue des Archives / Forum
A zatem – konkluduje francuski publicysta – Maurras został skazany na dożywocie nie dlatego, że swoją działalnością publiczną udzielał poparcia politykom mającym na swoich rękach krew niewinnych osób. Gdyby pisarz w latach 1940-1944 stał po stronie wspólników Józefa Stalina – francuskich komunistów, żadne represje by go nie dotknęły.

Wywód francuskiego publicysty skłania do następującego wniosku: nazizm został potraktowany na Zachodzie jako kwintesencja tego, co w narracji komunistów określano jako „reakcja” i „kontrrewolucja”. W efekcie opiniotwórcze gremia w krajach zachodnich podejrzliwie traktują wszelką konserwatywną krytykę progresizmu widząc w niej potencjalną recydywę brunatnej przeszłości.

Tak więc i liberalna demokracja ma swoje przesądy. Jednym z nich jest przeświadczenie, że takie wspólnoty, jak rodzina, naród, Kościół krępują jednostkę, natomiast instytucje progresywnego państwa ją wyzwalają. A przecież państwo, które rządzi pod dyktando lewicowych i liberalnych grup nacisku oraz faworyzuje choćby rozmaite mniejszości wcale nie służy ogółowi obywateli.

Swoją drogą trzeba odnotować, że nazizm też przechodził przez – jak ktoś mógłby to ująć – niewinną, romantyczną fazę. Tacy niemieccy myśliciele, jak Martin Heidgger czy Carl Schmitt, wyrażając w latach 30. poparcie dla Adolfa Hitlera, przypuszczalnie w największych koszmarach nie wyobrażali sobie, że swoimi deklaracjami politycznymi współuczestniczą w przecieraniu szlaku do Auschwitz.

Co dopiero zaś mówić o Maurrasie, który – jeśli chodzi o poglądy – nazistą nie był? Mało tego – jak już zostało powiedziane – pisarz upatrywał w Niemczech odwiecznego wroga Francji.

Reasumując, komuniści z różnych krajów przekonali polityczne elity Zachodu, że gułagi to były tylko „błędy i wypaczenia” projektu, który jest sam w sobie szlachetny. A przecież aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby analogiczny zabieg udał się niemieckim narodowym socjalistom.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Demonstracja francuskich rojalistów i nacjonalistów z wizerunkiem Charlesa Maurrasa na transparencie w 2016 roku. Fot. Jerome Sessini / Magnum Photos / Forum
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Ten film zafałszował historię rewolucji w świecie win
Nawet Degustacja Paryska odbywa się tu w… jakimś ogrodzie na wsi.
Felietony Najnowsze wydanie
Chopin
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
W parku
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Czy da się pogodzić wiarę mojżeszową z lewacką ideologią?
Racje orędowników prawa do aborcji mogą być na gruncie judaizmu interpretowane jako pogańskie przesądy.
Felietony Poprzednie wydanie
Kwaśnych nie pijemy! Kiedy powinniśmy jednak za flaszkę zapłacić?
Kiedy i czy w ogóle dyskutujemy z sommelierem.