Cywilizacja

Cichy białoruski bohater – arcybiskup Artemiusz

Jego największym przewinieniem jest to, że ośmiela się mieć nadzieję na lepsze białoruskie jutro – wolne od przymusu, poprawności politycznej i obłudy. Żartował z sytuacji w jakiej sam się znalazł, iż główny problem dzisiejszej Białorusi polega na tym, że „jeśli na balkonie suszą się jednocześnie białe i czerwone skarpetki, to można za to trafić do więzienia”.

W Grodnie, nieopodal granicy Polski i Białorusi, w dobie antyprezydenckich wystąpień, jakie rozpoczęły się u naszych sąsiadów latem 2020 roku, swoją patriotyczną i bohaterską wręcz postawą zasłynął wikariusz prawosławnej diecezji grodzieńskiej arcybiskup Artemiusz (Aleksandr Kiszczanka). Jest to biskup Kościoła prawosławnego na Białorusi, który jako jedyny hierarcha prawosławny wystąpił z krytyką przemocy stosowanej przez władze białoruskie w celu rozpędzenia protestujących i niezadowolonych ze sfałszowania wyniku wyborów obywateli. Wiele osób zastanawiało się, jakie konsekwencje poniesie grodzieński arcybiskup. No i stało się. Na początku czerwca bieżącego roku arcybiskup Artemiusz (Kiszczanka), decyzją swych współbraci w biskupstwie, został przeniesiony w stan spoczynku.

Białoruski Egzarchat – jaki był i jaki jest

Białoruski Kościół Prawosławny, do którego przynależy zdecydowana większość Białorusinów, od czasów II wojny światowej znajduje się w jurysdykcji Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. W 1989 roku Rosyjski Kościół Prawosławny powołał Egzarchat Białoruski Patriarchatu Moskiewskiego, który funkcjonuje jako kościelna jednostka administracyjna, znajdująca się poza granicami terytorialnymi Kościoła macierzystego i która może podlegać innym zasadom prawnym oraz administracyjnym niż Kościół Matka, ze względu na różną sytuację polityczną państwa, w którym się znajduje.
Białoruski Kościół Prawosławny w Grodnie. Fot. A Kostichev – Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=21543243
Egzarchat Białoruski Patriarchatu Moskiewskiego posiada własny synod biskupów, który odpowiedzialny jest za posługę duszpasterską na terenie Białorusi oraz administracyjne zarządzanie Kościołem prawosławnym na Białorusi. Synodowi Egzarchatu Białoruskiego przewodniczy Patriarchalny Egzarcha Białorusi, którym zawsze jest metropolita miński. Synod biskupów Egzarchatu Białoruskiego nie może jednak samodzielnie wybierać swojego egzarchy, bowiem tego wyznacza Synod Patriarchatu Moskiewskiego. Pod tym względem zachowana jest względna samodzielność Egzarchatu i jednocześnie uzależnienie go od Kościoła macierzystego. Tak niefortunnie się złożyło, że dopiero w 2020 roku Egzarchą Białoruskiego Kościoła Prawosławnego został Białorusin, dotychczas stanowisko to zajmowali Rosjanie.

W Białoruskim Egzarchacie znajduje się piętnaście diecezji, spośród których te centralne i zachodnie związane są z historią Rzeczpospolitej i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Pod koniec X wieku Patriarchat Konstantynopola powołał Metropolię Kijowską, która terytorialnie była bardzo rozległa i swoimi granicami otaczała całą Ruś. Na początku XIV wieku, gdy z powodów politycznych doszło do podzielenia Metropolii Kijowskiej, obecne tereny Egzarchatu Białoruskiego weszły w skład Metropolii Litewskiej, a w połowie wieku XV ostatecznie ukształtowały się w ramach metropolii kijowsko-litewskiej.

W związku z likwidacją struktur Kościoła prawosławnego po Unii Brzeskiej w 1596 roku, tereny te stopniowo znalazły się pod jurysdykcją biskupów unickich. Dopiero w wieku XIX wschodnie chrześcijaństwo strukturalnie odrodziło się na tych terenach. Strukturalnie, ponieważ mentalność ludzi, ich wiara i zwyczaje religijne zawsze zakorzenione były w tradycji prawosławnej. W dwudziestoleciu międzywojennym prawosławna diecezja grodzieńska znajdowała się w jurysdykcji Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, a w jej składzie znajdowało się całe ówczesne województwo białostockie, czyli tereny od Bielska Podlaskiego do Suwałk (obecnie cała północno-wschodnia Polska). Jedność administracyjna tych terenów i ich wzajemne historyczne powiązania sprzyjały kontaktom lokalnej ludności białoruskiej i polskiej. Po drugiej wojnie światowej część tej diecezji została w Polsce i weszła w skład prawosławnej diecezji białostocko-gdańskiej, a druga część została w Związku Radzieckim.

Chodzą za nami agenci KGB

Wspomnienia korespondenta polskiej gazety z kraju Łukaszenki.

zobacz więcej
Diecezja grodzieńska była ściśle związana z terenami dzisiejszego województwa podlaskiego. Przed wojną wikariusz biskupa grodzieńskiego był biskupem białostockim, a tereny na północ od dzisiejszego Zabłudowa to była grodzieńszczyzna. Grodzieńskie biskupstwo prawosławne otaczało swoją jurysdykcją ludność wyznania prawosławnego, która zachowywała język białoruski, tradycje białoruskie, sięgające swą historią Wielkiego Księstwa Litewskiego. W takiej sytuacji społeczno-kulturowej znajduje się dziś arcybiskup Artemiusz (Kiszczanka).

Czy biskup mógł nabrać wody w usta?

Podlegli mu kapłani i wierni to Białorusini, ludzie świadomi swojej odrębności etnicznej i językowej. Wśród nich żyje nadzieja na białoruskie państwo, białoruską flagę, na język białoruski. Kapłani prowadzą edukację w języku białoruskim, wprowadzają ten język do liturgii, dbają o białoruskie zwyczaje, uczestniczą w narodowych wydarzeniach kulturalnych, są lokalnymi białoruskimi działaczami kulturowymi, artystami, naukowcami. Lokalna społeczność widzi w nich wsparcie i co najważniejsze – spotyka się ze zrozumieniem. Czy ich biskup mógł nabrać wody w usta, wiedząc, że za pokojowymi protestami i niechęcią do kłamstwa tak naprawdę kryje się miłość do swojej białoruskości, do rodzimego języka, do wolności, której wciąż jeszcze tam nie ma?!

Wszyscy wiemy o pokojowych marszach rozganianych przez milicję i o pobiciach pokojowych demonstrantów na Białorusi. Prawosławna społeczność białoruska i tam, i w Polsce miała nadzieję na jakikolwiek głos wsparcia ze strony ich hierarchów. Nikt nie oczekiwał wielkich deklaracji, ale przynajmniej kilku słów otuchy dla ofiar przemocy. Jedna, osamotniona, ale przez to nadzwyczaj mocna wypowiedź padła właśnie z ust arcybiskupa grodzieńskiego: „Nie można bawić się prawdą, wypaczając ją i niszcząc w celach politycznych. Krew ofiar i wielkie cierpienia ludzi w ostatnich dniach leżą na sumieniu tych, którzy świadomie zabijali bądź zmuszali innych do zabijania prawdy!”.

Arcybiskup Artemiusz (Kiszczanka) urodził się w Mińsku w 1952 roku. Po odbyciu służby wojskowej, w roku 1982 rozpoczął posługę w Kościele prawosławnym na Białorusi. Studia magisterskie (2007) i doktoranckie (2013) ukończył w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Jego zainteresowania naukowe związane były z historią tego, co niegdyś było wspólne prawosławiu polskiemu i białoruskiemu, a co w drugiej połowie XX wieku zostało podzielone. Rozprawę doktorską poświęcił historii swojej grodzieńskiej diecezji w dwudziestoleciu międzywojennym. Były to czasy, kiedy wchodziła ona w skład Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego i znajdowała w Rzeczpospolitej.
Kościół nie może być obojętny na to, co się dzieje – mówił abp Artemiusz w kazaniu 11 marca 2021. Fot. printscreen z Youtube’a Symbal.by
Arcybiskup Artemiusz doskonale rozumiał specyfikę kulturowo-narodowościowo-wyznaniową zachodniej Białorusi. Rozumiał i czuł odrębność kulturową narodu białoruskiego, przez wiele lat gorliwie pełnił posługę duszpasterską w swojej diecezji, wspierał ludzi, nie angażował się w politykę. Jego postawa na samym początku sierpniowych protestów na Białorusi była jednak bardzo zdecydowana. Osądził stosowanie przemocy przeciwko pokojowym manifestacjom.

Starał się nie zajmować stanowiska politycznego, lecz chciał dać moralne wsparcie protestującym. W swych słowach łączył się z nimi w bólu, cierpieniu, w więzieniu, na ulicach i na cmentarzach. Przeżywał bezprawie, jakie dokonywało się wobec ludzi, którzy cierpieli za prawdę. Chcąc uniknąć posądzenia o wspieranie jakiejkolwiek opcji politycznej, głosił w cerkwi podczas liturgii: „My nie mówimy o jakiejkolwiek polityce, o jakimkolwiek polityku lub jakiejkolwiek władzy. My mówimy, że w tej chwili dokonuje się bezprawie. Nasi ludzie przekształcili się w dzikie zwierzęta, które atakują swoich braci. Do nas, kapłanów, przychodzą i opowiadają ze łzami w oczach, »co zrobili mojej córce«! Do nas przychodzą ludzie starsi i opowiadają, jak na ławeczce siedzieli i ich pobito, poniżono. A przecież oni życie oddawali za naszą Ojczyznę. Takie przykłady można mnożyć... Dlatego nasz przekaz jest następujący: Przestańcie! Postępujecie niezgodnie z Ewangelią! Podnieśliście rękę na Chrystusa i jeśli nie przestaniecie, nie będziecie mogli liczyć na wybaczenie! A to, czego się w ten sposób dobijecie, będzie bardzo kruche!”.

Za swój sprzeciw, a w rzeczywistości za chrześcijańską postawę, abp Artemiusz został pozbawiony katedry i odesłany na emeryturę.

Pisanki z Pogonią i duchowy hymn Białorusi

Opowiadając o zarzutach, jakie mu przedstawiono, śmiał się. Ze zdziwieniem mówił, jak pokazywano mu z oburzeniem zdjęcia, na których były jajka wielkanocne, święcone w Wielką Sobotę w jego diecezji, z wyrytym herbem Białorusi – Pogonią. Uznano to za akt polityczny, bo przecież obecny dyktator trzymający władzę w Mińsku używa komunistycznych symboli państwowych. Odpowiadając na ten zarzut pięknie stwierdził, że przecież „jajeczko wielkanocne jest jajeczkiem wielkanocnym. A to jest święto radości. Ludzie malują na nich to, co jest dla nich święte i wartościowe, a to przecież odpowiada paschalnemu podejściu do życia”.

Kolejny zarzut dotyczył wykonania podczas koncertu wielkanocnego hymnu „Mahutny Boża”. Jest to tak zwany duchowy hymn Białorusi. Pieśń, niesamowicie emocjonalna, związana z białoruskim ruchem niepodległościowym, wykonywana od wielu lat podczas uroczystości patriotycznych. Hymn zaśpiewał chór dziecięcy, działający przy jednej z parafii diecezji grodzieńskiej. Konsekwencje tego poniósł arcybiskup Artemiusz. Mądrze jednak motywował swoją postawę. Stwierdził, że „to, co śpiewamy na koncertach, to nasza prywatna sprawa”. Nie było to wykonywane w świątyni, nie była to manifestacja polityczna, ale część koncertu.

Ta „prywatna sprawa” w ustach grodzieńskiego biskupa odsłania olbrzymią potrzebę wewnętrznej wolności, której nikt nie ma prawa naruszać. Właśnie to jest „największym przewinieniem” arcybiskupa Artemiusza, że ośmiela się mieć nadzieję na lepsze białoruskie jutro – wolne od przymusu, od poprawności politycznej i obłudy. Żartując z sytuacji w jakiej sam się znalazł, stwierdził, że największy problem obecnej Białorusi polega na tym, iż „dziś, jeśli na balkonie suszą się jednocześnie białe i czerwone skarpetki, to można za to trafić do więzienia”.

Inne winy arcybiskupa, za które został odesłany na kościelną emeryturę, dotyczą odwiedzania przez podległych mu kapłanów ludzi uwięzionych, przynoszenia im lekarstw oraz posiłków. A także używania przez kapłanów słów „Niech żyje Białoruś!”. Na pierwszy zarzut abp Artemiusz odpowiedział słowami ewangelii (Mt 25, 35-36): „Byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”. Zaś na drugi retorycznym pytaniem: „A wy chcecie, by nie żyła?!”. Sam, solidaryzując się z cierpiącymi i rozczarowanymi, z głębi serca wypowiada słowa: „Niech żyje wiecznie!”,

Należy wspomnieć także i o tym, że w przeciągu ostatniej dekady arcybiskup Artemiusz jako jedyny dążył do wykształcenia kadry kapłanów w duchu wolności, otwartości i białoruskości. Oddelegowywał kandydatów na księży do polskich prawosławnych szkół teologicznych, zachęcał ich do „zobaczenia normalnego świata”, by „choć przez chwilę pożyli jak ludzie”, by „oddychali głęboko powietrzem wolności”, „by zobaczyli, jak może w przyszłości wyglądać Białoruś”.
Protest głodowy przed przedstawicielstwem Komisji Europejskiej podczas manifestacji „Warszawa solidarna z Wolną Białorusią!”, 27 maja 202. Fot. PAP/Wojciech Olkuśnik
Mądrość tego człowieka oraz jego postawa przez ostatnie lata pozwala sądzić, że dla wielu Białorusinów będzie on wzorem. Szkoda tylko, że jego osobista przyszłość jest dla niego samego niewiadoma. Zapytany o plany, stwierdził: „Emeryturę już mam, a jeśli jej nie wystarczy, to może zostanę gdzieś kościelnym”. Dopytany, czy czuje złość za to, jak go potraktowano, odpowiada krótko: „Była to odgórna decyzja polityczna”.

Swoją odważną postawą arcybiskup Artemiusz zasłużył już na miano „sumienia Kościoła prawosławnego w Białorusi”. Nawet jeśli nikt więcej nie odważy się na sprzeciw, to praca wykonana przez grodzieńskiego hierarchę pozostawi ślad w postaci wyrzutów sumienia u każdego hierarchy Białoruskiego Egzarchatu Patriarchatu Moskiewskiego. Bo był taki, który się odważył!

Solidarność z ludźmi, wsparcie moralne, jakie dał Białorusinom, wierność etyce ewangelicznej sprawiają, że dla prawosławnych Białorusinów staje się on kimś w rodzaju autorytetu moralnego. Kimś, kto teraz może mówić jeszcze więcej i swobodniej niż dotychczas, bo sam dał przykład, że można zachować się honorowo. Czas pokaże czy spotka go nagroda Sokratesa i „złota statua” przyniesiona przez następne pokolenia Białorusinów, czy może głos grodzieńskiej diecezji będzie powoli wyciszany i ponownie zapanuje „jednomyślność”, a o niesfornym arcybiskupie z czasem się zapomni. Pozostaje mieć nadzieje, że sprawdzi się pierwszy scenariusz.

– Łukasz Leonkiewicz

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Autor jest redaktorem Redakcji Ekumenicznej TVP, doktorem filozofii, diakonem, filozofem i teologiem prawosławnym – absolwentem Instytutu Filozofii UW oraz Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie
Zdjęcie główne: Arcybiskup Artemiusz podczas kazania, 14 marca 2021 r. Fot. printscreen z Youtube’a Worship Belarus
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Talibowie. Who is who. Przewodnik po władzach Afganistanu
Są w nich nie tylko terroryści, ale też uczestnik negocjacji z Donaldem Trumpem i… były współpracownik CIA.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Ze skoczni na rower. Z nart na bieżnię. Z płotków na bobsleje
Primož Roglič i inni sportowcy wszechstronni.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Eksperci – największa plaga Ameryki
Fachowcy od urządzania innym życia wedle naukowych metod.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Dlaczego cukrzycy są bardziej narażeni na ciężki COVID-19?
Czwarta fala może być niewesoła, jeśli wziąć pod uwagę, że w otyłości dobiliśmy do statystyk USA!
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Eurokraci zgrzytają zębami. Francuz gorszy niż Polacy
Kandydat na prezydenta Francji zaatakował podstawy Unii Europejskiej, której przez dekady wiernie służył.