Cywilizacja

Co o narodach mówią ich hymny? Lista subiektywna

Jakiś czas temu brytyjski lewicowy dziennk „Guardian” przeanalizował kilkanaście hymnów, dzieląc je na te, w których dominuje pierwiastek męski, te z należytym udziałem pierwiastka żeńskiego oraz hymny genderowo neutralne. Najgorzej wypadły Włochy, bo tytuł „Bracia Włosi” od razu narzucał fatalną perspektywę, za nimi Niemcy i Rosja. Jednoznacznie pro-żeńskich nie było wcale.

Mecze EURO 2020 można śledzić w TVP 1, TVP 2, TVP Sport, TVP 4K, na stronie TVPSPORT.PL, w aplikacji mobilnej oraz w usłudze telewizji hybrydowej. Półfinały odbędą się 6 i 7 lipca o godz. 21.00, a finał 11 lipca o godz.21.00.

We francuskim Zgromadzeniu Narodowym w 2015 roku deputowani dwukrotnie wspólnie odśpiewali „Marsyliankę” – w styczniu, po zamachu na redakcję satyrycznego tygodnika „Charlie Hebdo”, i w listopadzie, po serii tragicznych w skutkach zamachów w całym Paryżu. W ten sposób uczczono ofiary terroryzmu, podkreślając zarazem jedność narodu i determinację państwa w obliczu zagrożenia.

Gdy brytyjska królowa Elżbieta II przybywa na uroczystości publiczne, witają ją dźwięki „God save the Queen”. Tak samo od ponad 250 lat witano wszystkich jej poprzedników na tronie, co zresztą dało początek idei hymnów państwowych. A gdy rozlega się „Gwiaździsty sztandar”, Amerykanie kładą rękę na sercu i słuchają go z nieskrywanym szacunkiem.

To, że wszędzie podczas uroczystości państwowych czy wizyt zagranicznych odgrywany jest hymn narodowy, jest oczywiste. Taki jest ceremoniał. Ale tylko podczas wielkich międzynarodowych imprez sportowych, takich jak mistrzostwa piłkarskie czy igrzyska olimpijskie, szeroka publiczność ma prawdziwy przegląd hymnów z całego świata. I nie tylko muzyki (słowa pomińmy, bo większość i tak ich nie rozumie) – również reakcji, które są z ciekawością obserwowane, tak jak teraz podczas Euro 2020.

Stadion śpiewa, ale czy śpiewają piłkarze? Czy kładą rękę na sercu, czy raczej dłonie na ramionach sąsiadów, podkreślając, że stanowią drużynę? A jeśli ktoś ledwie porusza ustami, o czym to świadczy? Jeśli to cudzoziemiec – niekoniecznie kolorowy, vide pełna imigrantów drużyna Szwajcarii – może nie dość szanuje kraj, który go przyjął?

Wszystko to obserwujemy od trzech tygodni i w miarę upływu czasu zawęża się lista państw, których hymny zostaną odegrane 11 lipca. Czy będą to „Fratelli d’Italia”, iście operowy hymn Włoch? Może dostojny hymn Anglii, doskonale znany, bo tożsamy z brytyjskim? A może coś mniej znanego, na przykład hymn Danii lub Ukrainy?

Mazurek Dąbrowskiego na drugim miejscu

W światowych mediach tego rodzaju wielkie imprezy to okazja do miłej i bardzo lubianej przez widzów, słuchaczy i czytelników zabawy, jaką jest sporządzanie list hymnów najładniejszych i najprzyjemniejszych dla ucha. Przy okazji rozpoczęcia mistrzostw taki ranking, pod kątem walorów muzycznych, przedstawił w brytyjskim radiu Classic FM David Mellor, krytyk muzyczny i prezenter rozgłośni, niegdyś polityk, deputowany konserwatystów i wiceminister ds. dziedzictwa narodowego w rządzie Johna Majora. I miła niespodzianka: na drugim miejscu wśród dziesięciu najlepszych umieścił Mazurek Dąbrowskiego.

Wszyscy wiemy oczywiście, że mamy hymn wyrazisty, pełen życia i werwy, dobrze wpadający w ucho. Ale zawsze miło, gdy inni też tak to odbierają. „To naprawdę dobra melodia”, ocenił David Mellor, przypominając, że motywy z Mazurka znalazły się w preludium symfonicznym „Polonia” brytyjskiego kompozytora Edwarda Elgara, skomponowanym w 1915 roku.
Który hymn David Mellor uważa za najlepszy? Tu drugie zaskoczenie: hymn Urugwaju! Nas może to dziwić, bo bardzo rzadko mamy okazję go słuchać, ale w rankingach specjalistów od muzyki ma on mocne miejsce. „To na pewno najlepszy z hymnów Ameryki Południowej.

Hymn Urugwaju. Źródło: Orquesta Sinfónica del Sodre/Youtube

Brzmi tak, jak gdyby napisał go Rossini” – mówi brytyjski krytyk. Podobnie uważa Philip Sheppard, kompozytor, który nadzorował nagranie przez London Philharmonic Orchestra 205 hymnów na olimpiadę w Londynie. Wyjaśniał wówczas w rozmowie z BBC, że hymn urugwajski jest bardzo ciekawy muzycznie. „Trwa tylko 6 i pół minuty, a przez ten czas przewija się w nim aż sześć motywów muzycznych. To cała uwertura w stylu Verdiego” – tłumaczył.

Podobny charakter ma hymn włoski, znany pod nazwą „Fratelli d’Italia” (Bracia Włosi), od słów rozpoczynających tekst. Muzykę napisał Michele Novaro, nie Rossini ani Verdi, ale było to w 1847 roku i styl epoki jest doskonale widoczny. W rankingu Mellora znalazł się na dziewiątym miejscu. Obok niego w dziesiątce najlepszych są Rosja, Szwajcaria, Japonia, USA, Niemcy, Francja i Walia. Na delikatne pytanie, który hymn uważa za najgorszy, krytyk bez wahania wymienia czeski hymn „Kde domov muj” (Gdzie jest mój dom), wyjaśniając krótko, że „Praga jest miastem muzyki, ale nie czegoś takiego”.

Na listach najlepszych stale powtarza się kilkanaście melodii. Oceniającym podobają się hymny Kanady, Wielkiej Brytanii, Brazylii (w stylu włoskiego i urugwajskiego) i RPA. Jeśli nas, Polaków, coś może tu intrygować, to niezmiennie wysokie miejsce hymnu Rosji. „Kocham tę melodię od czasu, gdy po raz pierwszy ją usłyszałem. Wprowadziłem ją nawet do swojego telefonu” – ocenia David Mellor. Według Philipa Shepparda, Władimir Putin słusznie przywrócił hymn z czasów sowieckich, bo „jest to muzyka zdumiewająca. Brzmi jak rewolucyjna pieśń robotnicza, ale urodę nadaje jej połączenie harmonii z pewną chropowatością”.

Hymn Federacji Rosyjskiej. Źródło:Youtube

Cóż, nasze skojarzenia są inne – i niekoniecznie muzyczne. Spojrzenie z daleka to, jak widać, zupełnie inna perspektywa.

Poprawność zawsze czuwa

Gdyby klasyfikować hymny według charakteru muzyki, po jednej stronie mielibyśmy melodie pogodne i pełne życia, wręcz operowe, po drugiej – spokojne, uroczyste, niekiedy dostojne. W tej drugiej kategorii mieszczą się dobrze znane hymny Wielkiej Brytanii i Niemiec, ale także Węgier, Finlandii, Turcji i bardzo chwalony, bo rzeczywiście wyjątkowo piękny hymn Walii. Mazurek Dąbrowskiego, „Marsylianka” i grecki „Hymn do wolnosci”, żywe i melodyjne, znalazłyby się gdzieś pośrodku.

Zakazane piosenki. Urażone siły postępu nie chcą ich znać

Gruchnęła wieść, że BBC zamierza pozbawić ostatni koncert swego sztandarowego festiwalu kilku pieśni patriotycznych.

zobacz więcej
Co innego słowa. Treść hymnów jest w sumie o wiele bardziej jednorodna niż ich forma. Wszystkie w gruncie rzeczy mówią o tym samym. To jedno wielkie wyznanie miłości do ojczyzny, prawdziwe akty strzeliste na cześć własnego kraju – jego historii, cnót jego narodu, piękna ojczystej przyrody i krajobrazu, w połączeniu z deklaracjami, iż naród nie ustanie w walce o wolność, jedność i niepodległość. Jest też miejsce dla Boga: „nie szczędź Wegrom łask”, błagają Węgrzy, „chroń królową (lub króla)”, proszą Anglicy.

Okazuje się jednak, że nawet niewinne deklaracje w duchu narodowym mogą być uznane za niebezpieczne czy przynajmniej niewłaściwe. Wydaje się logiczne, że do broni, do walki wzywa się raczej mężczyzn niż kobiety. Ale zarzut seksizmu niewiele ma wspólnego z logiką.

Dlatego już jakiś czas temu brytyjski lewicowy dziennk „Guardian” zadał sobie trud i pod tym kątem przeanalizował kilkanaście hymnów, dzieląc je na te, w których dominuje pierwiastek męski, te z należytym udziałem pierwiastka żeńskiego oraz hymny genderowo neutralne, czyli takie, w których panuje jaka taka równowaga.

Najgorzej wypadły Włochy, bo tytuł „Bracia Włosi” od razu narzucał fatalną perspektywę, za nimi Niemcy i Rosja. Jednoznacznie pro-żeńskich nie było wcale. Polska trafiła do grupy hymnów neutralnych, wraz m.in. z Francją, Wielką Brytanią, Australią i Chinami. Przed genderowym potępieniem uratowały się kraje takie jak Turcja, w których języku nie ma rozróżnienia zaimków męskich i żeńskich. Można domniemywać, że na korzyść Francji mocno przemawiał tytuł hymnu. Gdyby na miejscu Marsylianki był Marsylczyk, sprawy z pewnością wyglądałyby gorzej.

Niedobrze jest też, gdy słowo „ojczyzna” nawiązuje do ojca - jak „patria”, „fatherland”, „Vaterland” czy właśnie „ojczyzna”. O wiele lepiej, gdy jest neutralne, w rodzaju angielskiego „homeland”.


Wszystko to razem wzięte pokazuje, jak pusta, bezsensowna i do niczego nieprzydatna jest genderowa statystyka (i jak łatwo nią manipulować, przydając faktom różne znaczenia). Na łamach „Guardiana” nie sformułowano żadnych zaleceń. Ale postępowe kraje zalecenia formułują sobie same, wyprzedzając zakusy ideowych nadzorców. Tak postąpiły Austria i Kanada, usuwają słowo „synowie” z tekstu swych hymnów. W Austrii zastąpione zostało formą „synowie i córki”, w Kanadzie – słowami „my wszyscy”. W tym roku również Australia wprowadziła zmiany, jest to jednak gest pod adresem Aborygenów. Australijczycy nie śpiewają już, że są „young and free”, bo „young” to pogardliwe określenie rdzennych mieszkańców, lecz „one and free”. Nie są „młodzi i wolni”, „są jednością i są wolni”.
Osobną kwestią są zarzuty dotyczące rzekomego rasizmu. Czy „Marsylianka” rozsiewa idee rasizmu, skoro jest w niej mowa o „krwi nieczystej”? – pada pytanie. Bardzo możliwe, że takie sprawy mogą mieć ciąg dalszy, bo ruch Black Lives Matter mnóstwo spraw postawił na głowie. Ale chyba nie we Francji. Trudno sobie wyobrazić, by Francuzi dopuścili do tego, by ktoś im śmiał dyktować, co ma zawierać ich narodowa pieśń.

Rekordzista ma 158 zwrotek

Na koniec parę ciekawostek, poczynając od pytania, które narody w swych hymnach wzajemnie się do siebie odnoszą. Jest, owszem, taka para: to Polska i Włochy. W Mazurku Dąbrowskiego pada stwierdzenie „z ziemi włoskiej do Polski”. Hymn włoski natomiast kończy się konstatacją, że „austriacki orzeł stracił już swe pióra; pił krew włoską, z Kozakiem pił krew polską, ale wypaliła mu ona serce” – co, skoro wróg osłabł, jest równoznaczne z wezwaniem do boju.

Hymn Włoch. Źródło: André Rieu & His Johann Strauss Orchestra/Youtube

Włoski hymn jest bodajże jedynym, który dał nazwę partii politycznej. Bracia Włosi to konserwatywne ugrupowanie, na czele z Giorgią Meloni, która jest obecnie również przewodniczącą Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (ECR), międzynarodówki skupiającej partie prawicy.

Najbardziej prominentnego autora muzyki ma hymn Niemiec. Trudno uwierzyć, że dostojna melodia wyszła spod pióra Józefa Haydna, bo jego pogodne, pełne życia symfonie zupełnie nie kojarzą się z czymś tak poważnym i uroczystym. Muzykę zaczerpnięto z drugiej części kwartetu smyczkowego op. 76., zwanego „Cesarskim”.

Hymnem, który jako pieśń powstał najwcześniej, bo około 1572 roku jest holenderski „Wilhelm”. Tytułowy bohater to książę Wilhelm Orański, namiestnik Niderlandów w XVI wieku, wódz kierujący powstaniem przeciwko Hiszpanii. Pieśń w 15 zwrotkach opiewa jego życie i walkę – ściślej, opowieść snuje sam Wilhelm, bo tekst jest w pierwszej osobie. Choć pieśń jest stara, hymnem państwowym stała się dopiero w 1932 roku.

Pod względem długości rekordzistą jest hymn Grecji, raczej nie do pokonania – bo ma aż 158 zwrotek! Kolejne partie poematu, napisanego przez Dioniziosa Solomosa, opisują zmagania Greków z tureckimi najeźdźcami i wszystkie etapy ich dramatycznej walki o wyzwolenie. Opis jest tak szczegółowy, że po prostu musiał być należycie długi!

Hymn Grecji. Źródło: Berlin Philharmonic Orchestra/Youtube

Za to tylko cztery wersy ma hymn Japonii, najkrótszy ze wszystkich.

Matka wszystkich hymnów

Najstarszym hymnem świata – jako hymn, nie jako pieśń – jest „God save the Queen”. Jego powstanie wiąże się z tłumieniem przez Anglię – która już wtedy, po połączeniu ze Szkocją, występowała jako Wielka Brytania – ostatniej rebelii Szkotów pod wodzą Karola Edwarda Stuarta, zwanego Bonnie Prince Charlie, zresztą prawnuka króla Jana Sobieskiego. Szkoci przegrali, za to pieśń, którą zagrzewano Anglików do boju, pozostała. W 1745 roku wykonano ją po raz pierwszy publicznie, po spektaklu w londyńskim teatrze Drury Lane. Publiczności spodobało się to bardzo, pieśń zaczęto grać co wieczór i tak narodziła się tradycja, by ową melodią witać króla.
Można by zatem, bez wielkiej przesady, powiedzieć, że tak jak Izba Gmin jest uważana za matkę wszystkich parlamentów, tak hymn brytyjski jest matką wszystkich hymnów. Angielska pieśń bowiem zainspirowała innych – czasem do stworzenia własnej pieśni narodowej, a czasem do skopiowania tego, co jest. Jej melodia, z innymi słowami, w ciągu XIX wieku zadomowiła się bowiem w wielu ówczesnych krajach, na czele z Rosją, Danią i państewkami niemieckimi. Później była hymnem niektórych państw Commonwealthu, m.in. Australii, a do dzisiaj jest hymnem Anglii, choć są opinie, iż Anglia, tak jak Szkocja, Walia i Irlandia Północna, powinna mieć coś własnego i odrębnego.

Hymn Wielkiej Brytanii i Anglii.Źródło: Auckland Symphony Orchestra/Youtube

W jednym zaś kraju, wcale nie z kręgu imperium ani kultury angielskiej, pozostała na dobre. To Liechtenstein. Tytuł i słowa są inne – „Oben am jungen Rhein” (Nad młodym Renem) – ale muzyka ta sama. I mieszkańcy księstwa nie tylko nie zamierzają niczego zmieniać, ale w ogóle się tym nie przejmują.

Wielka Brytania i Liechtenstein nie są jedyne. Jest więcej par krajów, które mają takie same hymny: Grecja i Cypr, Finlandia i Estonia, RPA, Tanzania i Zambia. W swoim czasie w tym gronie była też Polska i dawna Jugosławia, której hymn – pod wiele mówiącym tytułem „Pieśń Wszechsłowian” – miał melodię naszego Mazurka.

Ranking osobisty

A moja własna lista najlepszych? Na pierwszym miejscu ex aequo znalazłyby się Włochy z hymnem, który doskonale nadaje się i do odegrania, i do wspólnego śpiewania, co zresztą Włochom świetnle wychodzi; Grecja, której hymn znakomicie wypada zwłaszcza w wersji instrumentalnej; i Walia, z hymnem podniosłym, ale mającym też w sobie rozmach i ciepło.

Hymn Walii.Źródło:FA Wales/Youtube

Za nimi poważny, uroczysty, oryginalnie brzmiący hymn Węgier, a także hymny Niemiec, Wielkiej Brytanii, USA, Urugwaju i Brazylii. Węgrzy zwracają się do Boga („Boże, zbaw Węgry”), Niemcy – do siebie („Rozkwitaj, niemiecka ojczyzno”), ale jedni i drudzy robią to w sposób, który zapada w pamięć.

Każdy hymn coś mówi o narodzie, który go stworzył. Dlatego warto ich posłuchać.

– Teresa Stylińska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Stadion śpiewa, ale czy śpiewają piłkarze? Czy kładą rękę na sercu, czy raczej dłonie na ramionach sąsiadów? Drużyna belgijska w czasie hymnu narodowego, EURO 2020, Fot. Julio Munoz/EPA/PAP
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Talibowie. Who is who. Przewodnik po władzach Afganistanu
Są w nich nie tylko terroryści, ale też uczestnik negocjacji z Donaldem Trumpem i… były współpracownik CIA.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Ze skoczni na rower. Z nart na bieżnię. Z płotków na bobsleje
Primož Roglič i inni sportowcy wszechstronni.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Eksperci – największa plaga Ameryki
Fachowcy od urządzania innym życia wedle naukowych metod.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Dlaczego cukrzycy są bardziej narażeni na ciężki COVID-19?
Czwarta fala może być niewesoła, jeśli wziąć pod uwagę, że w otyłości dobiliśmy do statystyk USA!
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Eurokraci zgrzytają zębami. Francuz gorszy niż Polacy
Kandydat na prezydenta Francji zaatakował podstawy Unii Europejskiej, której przez dekady wiernie służył.