Felietony

Popiel, Miłosz i polityczny terror na uniwersytetach

Harcownicy, którzy chcą wysadzić w powietrze cywilizację zachodnią, są aktywni na uczelniach od lat 60. XX wieku.

Kiedy rok temu rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego został literaturoznawca profesor Jacek Popiel, trudno było przypuszczać, że przyjdzie on w sukurs zwolennikom lewicowej polityki tożsamościowej. A tak się stało niedawno przy okazji inicjatywy, którą na krakowskiej uczelni podjął – ponoć nie po raz pierwszy – Dział do spraw Bezpieczeństwa i Równego Traktowania „Bezpieczni UJ”.

Studenci otrzymali z tej komórki do wypełnienia ankietę (jak twierdzi rzecznik prasowy placówki – anonimową, dobrowolną i poufną). Mieli w niej podać swoją płeć. Do wyboru było sześć odpowiedzi: „kobieta”, „mężczyzna”, „transkobieta”, „transmężczyzna”, „niebinarna”, „nie chcę odpowiadać na to pytanie”.

O akcji tej zrobiło się głośno, gdy skomentowała ją na Twitterze małopolska kurator oświaty Barbara Nowak oznajmiając, że „Uniwersytet Jagielloński zamienia się w agencję towarzyską” i „stosuje segregację studentów po neomarksistowsku”. Jak można się było spodziewać, frazy te wywołały oburzenie wśród progresywistów, a więc ludzi, którzy do subkultury LGBT mają stosunek nabożny.

Głos zabrał też sam rektor UJ. Profesor Popiel skierował do Barbary Nowak list otwarty. Zarzucił jej w nim trywializację dramatycznych problemów trapiących te młode osoby, które codziennie narażone są na dyskryminację z powodu swojej odmienności.

W liście czytamy między innymi: „Mowa nienawiści nie jest wymysłem, abstrakcją. Napędzana słowami spirala agresji, skierowana wobec jakiejkolwiek grupy społecznej, oderwana od badań i faktów naukowych, błądząca wśród potocznych przekonań, wyrastająca z niewiedzy i lęków wywołanych »obcością«, może stać się inspiracją do bezpośrednich ataków i aktów przemocy”.

Konieczność upominania się o szacunek dla każdego człowieka – zwłaszcza gdy dotyczy to ludzi obciążonych rozmaitymi traumami, które są efektem bolesnych doświadczeń społecznych – nie podlega dyskusji. I można oczywiście mieć zastrzeżenia do tego, w jak dosadny sposób małopolska kurator oświaty sformułowała swoją opinię.

Tyle że stanowisko profesora Popiela cechuje skrajnie naiwna jednostronność. Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego nie dostrzega lub nie chce dostrzegać ideologicznego wymiaru akcji, której broni. Tymczasem stanowi ona przejaw lewicowej polityki tożsamościowej.

Mamy tu do czynienia z podnoszeniem kłopotów, z jakimi zmagają się osoby o nieregularnej seksualności, do rangi kwestii politycznej. Założenie jest następujące: „homofobiczny” patriarchat odwołuje się do tradycyjnych norm moralnych, psychicznych, społecznych po to, żeby pętać jednostki, które się w nich nie mieszczą.
Strajk Kobiet na dziedzińcu Collegium Novum Uniwersytetu Jagiellońskiego w grudniu 2020 roku. Fot. Sylwia Penc/ Forum
Dlatego chodzi o to, żeby przeprowadzić rewolucję w świadomości społecznej, czyli zredefiniować tak ważne pojęcia, jak „małżeństwo”, „rodzina”, „miłość”, „seksualność”. A polem walki jest kultura.

I tak podczas zakończonego w ubiegłym tygodniu Festiwalu Młodzi i Film w Koszalinie została przyznana… nagroda aktorska gender za – jak można przeczytać w „Gazecie Wyborczej” – „kreację, która przekracza tradycyjne granice płci”. Pisarka Manuela Gretkowska wręczając ten laur Mikołajowi Matczakowi oświadczyła, że „dziś podział tylko na dwie płcie jest zdecydowanie passé”.

W Polsce głównym strażnikiem tradycyjnej moralności pozostaje Kościół katolicki. To instytucja, która w oczach progresywistów jawi się jako wróg ludzkości. Rektor UJ chyba jednak progresywistą nie jest. A przynajmniej tak się mogło do niedawna wydawać. Profesor Popiel to badacz dorobku literackiego Karola Wojtyły oraz twórczości Karola Huberta Rostworowskiego – dramatopisarza, który tworzył w pierwszej połowie XX wieku i przestrzegał przed ówczesnymi ruchami rewolucyjnymi.

Warto przypomnieć, co obecny rektor najstarszej akademii w Polsce powiedział niegdyś krakowskiej edycji „Gościa Niedzielnego” – zanim jeszcze objął funkcję, którą teraz sprawuje – o tym autorze sztuk teatralnych: „Wydaje mi się, że myśl polska i historia przemian ideowych XX w. nie wykorzystała (…) fascynującej osobowości Rostworowskiego - człowieka, który przeszedł bardzo trudną drogę od młodzieńczych zwątpień i odrzucenia religii, życia studencko-młodzieńczego, które było zaprzeczeniem tego wszystkiego, co się wiąże z podstawami etyki chrześcijańskiej, do bardzo głębokiego powrotu do wiary. To doświadczenie może być cenne także dla współczesności”.


Lewicowi radykałowie, których „antydyskryminacyjne” postulaty są realizowane na Uniwersytecie Jagiellońskim, pod tą dawną wypowiedzią profesora Popiela zapewne by się nie podpisali. Pewnie ci, którzy wiedzą, kim był Rostworowski, upatrują w dramatopisarzu „reakcjonisty”. A skoro tak, to uważają oni, że jego miejsce jest na śmietniku dziejów.

Trzeba jednak też podkreślić, że akcja na UJ nie stanowi przecież w skali światowej ewenementu. Harcownicy, którzy chcą wysadzić w powietrze cywilizację zachodnią, są aktywni na uczelniach od lat 60. XX wieku.

Czesław Miłosz był świadkiem tego, jak na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, gdzie wykładał, młodzież podniosła bunt przeciw temu wszystkiemu, co uznała za wsteczne. Swoje refleksje dotyczące tamtej rewolty noblista zawarł w zbiorze esejów „Widzenia nad Zatoką San Francisco”.

Jak wiadomo, Miłosz to na warszawskich i krakowskich salonach – w kręgach, w których królują ideologiczne przesądy lewicy kulturowej – autorytet. Dlatego jego krytyczna obserwacja wydarzeń w USA sprzed ponad półwiecza ma szczególną wartość.

Dlaczego nie lecą z nami pan i pani? Nowy język i nowy świat

Na polu językowo-genderowym wiele może nas czekać.

zobacz więcej
Weźmy choćby następujący fragment książki: „Zupełnie uczuciowy, ślepy protest zaciera różnice pomiędzy złem mniejszym i większym. Poczciwy rektor college’u sprzeciwiający się najzupełniej bezsensownym żądaniom studentów zostaje publicznie nazwany Hitlerem albo Eichmannem, prezydenta kraju przedstawia się w teatralnej sztuce jako Macbetha z zakrwawionymi rękami, a jego żonę jako lady Macbeth. Przy takim stanie umysłów nie można się dziwić, że terror polityczny zaczyna być zaopatrywany znakiem plus i że nie uchodzi za właściwe zastanawiać się, ile przez jego użytek zyskuje się, ile się traci”.

Miłosz patrząc na amerykańskich lewicowych kontestatorów przyjmował perspektywę przybysza z kraju komunistycznego. Jak można domniemywać, porównywanie społeczeństwa, w którym panuje tradycyjna moralność do obozu koncentracyjnego – co nieraz dziś w Polsce czynią orędownicy lewicowej polityki tożsamościowej – uznałby za aberrację.

A jeśli chodzi o postawę profesora Popiela, to być może wynika ona z jego niechęci do tego, żeby konfrontować się z potężnym lobby, mającym swoje wpływy w elitach kultury i nauki. Gdyby bowiem stawił on opór tęczowym rewolucjonistom, mogłaby go spotkać przykrość podobna do tej, która spotkała wspomnianego przez Miłosza rektora college’u.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


30 czerwca 2021 minie 110. rocznica urodzin Czesława Miłosza. Tego dnia o godz. 17:10 TVP Historia wyemituje film dokumentalny „Miłosz”
Zdjęcie główne: Czesław Miłosz (z prawej) w roku 1989 z Jerzym Turowiczem i Piotrem Skrzyneckim krakowskiej w Piwnicy pod Baranami. Fot. Włodzimierz Wasyluk/ Forum
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Koguty
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Debata
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Kapłan to nie kawaler na wydaniu
Gdy porzuci powołanie dla kobiety, popkultura przedstawia go jako romantycznego bohatera. Męża porzucającego żonę też?
Felietony Poprzednie wydanie
Oblicza politycznej niepoprawności
Wystawa bez cenzury.
Felietony Poprzednie wydanie
Koniec lata
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.