Historia

Plan ładu gospodarczego RP sprzed 80 lat. Wciąż do wykorzystania

Był taki okres w historii naszego państwa, kiedy własnymi siłami, nie licząc na żadną pomoc z zewnątrz, stworzono plany zagospodarowania i rozbudowy Rzeczypospolitej Polskiej. Państwa mającego być wzorem dla najbardziej rozwiniętych gospodarczo krajów świata. „Dość daleko pozostały czasy wyznawania tych prawd społecznych, które nam ktoś inny, jako zapóźnionym prostakom, do wierzenia podaje” – napisali twórcy planu.

Zręby Państwa Podziemnego zaczął tworzyć w czasie okupacji niemieckiej i sowieckiej Związek Walki Zbrojnej (ZWZ), przekształcony w lutym 1942 roku w Armię Krajową. Latem 1940 roku płk Stefan Rowecki „Grot”, Komendant Główny ZWZ, zlecił Ludwikowi Muzyczce „Benedyktowi”, oficerowi rezerwy, powołanie konspiracyjnej administracji cywilnej – Wydziału Przemysłu Wojennego.

Zaczął go tworzyć Stefan Bryła, przed wojną profesor Politechniki Lwowskiej (1921-1933) i Politechniki Warszawskiej od 1934 roku (w latach 1938-1939 dziekan Wydziału Architektury). Wybitny inżynier i naukowiec, autor pierwszego na świecie spawanego mostu drogowego na rzece Słudwi w Maurzycach koło Łowicza (istnieje do dzisiaj, pięknie odrestaurowany) oraz budynków o konstrukcji żelbetowej, które przetrwały Powstanie Warszawskie (m. in. Prudential przy pl. Napoleona – wybudowany w 1933 roku był drugim najwyższym wieżowcem w ówczesnej Europie, gmachu Powszechnej Kasy Oszczędności przy ul. Świętokrzyskiej, kompleksu gmachów Muzeum Narodowego i Muzeum Wojska Polskiego, Domu bez Kantów przy Krakowskim Przedmieściu, a także wieżowców w Katowicach i w Łodzi). Współautor konstrukcji najwyższego na świecie w latach 20. zeszłego wieku wieżowca Woolworth Building w Nowym Jorku (241 m). Współzałożyciel Polskiego Związku Inżynierów Budowlanych, członek Stałej Międzynarodowej Komisji Mostów i Konstrukcji Inżynierskich. Aktywny w życiu politycznym II RP (poseł trzech kadencji Sejmu w latach 1936-1935 z okręgu Lwów), działacz Chrześcijańskiej Demokracji.

Mistrz Morawieckiego, idol Miłoszewskiego. Wicepremier wraca do gry

Powinien być patronem studiów MBA, wzorem dla twórców startupów, przykładem dla polskich inwestorów.


zobacz więcej
Po wkroczeniu Niemców do Warszawy, od pierwszych dni zaangażował się w działalność konspiracyjną. Pod przybranym nazwiskiem Władysława Zakrzewskiego, z pseudonimem „Osiński”, kierował tajnym Wydziałem Architektury Politechniki Warszawskiej oraz komórką Robot Publicznych i Odbudowy w Biurze Delegata Rządu na Kraj. Przyjął propozycję ppłk. Ludwika Muzyczki i płk. Stefana Roweckiego utworzenia Wydziału Przemysłu Wojennego w ZWZ. Jego zastępcą i najbliższym współpracownikiem został inż. Witold Gokieli „Ryszard”.

Gokieli był synem Gruzina, Szymona Gokieli-Gokiełowa, carskiego lekarza w stopniu pułkownika i Lucyny Rozenfeld, z żydowskiej rodziny zamieszkałej w Częstochowie. Od 1907 roku małżeństwo mieszkało w Warszawie, a ich dzieci Romana i Witold wychowane były w wierze katolickiej. W 1917 roku płk. Gokieli-Gokiełow zmarł w Kijowie na tyfus plamisty, dowodząc pociągiem sanitarnym. Wdowa z dziećmi mieszkała wówczas w Tyflisie (Tbilisi), skąd wróciła do Warszawy. Witold jako młodociany ochotnik walczył w 1920 roku przeciwko bolszewikom w obronie Warszawy. W wieku 22 lat ukończył jako jeden z prymusów Wydział Mechaniczny na Politechnice Warszawskiej. Wyjechał do Francji, zatrudniając się jako pracownik w fabryce samolotów. Wieczorami eksternistycznie zaliczał semestry na paryskiej Sorbonie. Tam poznał studentkę, rodaczkę z Warszawy, Wandę Blikle, córkę znanego cukiernika. Wzięli ślub. Po powrocie do kraju Witold podjął pracę w polskim przemyśle zbrojeniowym. Został kierownikiem obróbki mechanicznej w Fabryce Broni w Radomiu, następnie kierownikiem Wydziału Remontowego w Fabryce Amunicji w Skarżysku, później szefem Działu Zapalników i Biura Projektowego. W wieku 33 lat objął stanowisko dyrektora technicznego i pierwszego wicedyrektora Fabryki Amunicji nr 2 w Dąbrowie-Borze.

W pierwszych tygodniach okupacji Witold Gokieli przygotowywał wraz ze swoim przyjacielem ze studiów inż. Stefanem Dąbrowskim plan przedarcia się przez Rumunię do Francji. Zatrzymał go w Lublinie rozkaz gen. Karaszewicza-Tokarzewskiego, komendanta ZWZ, by wrócił do Warszawy, do pracy konspiracyjnej. Wspólnie z Dąbrowskim zgłosił się do Ludwika Muzyczki. Z czasem inż. Dąbrowski zostanie zastępcą Gokielego, odpowiedzialnym za produkcję zapalników i granatów.

Przygotowani przez ojców i dziadków. Współtwórcy 10-latki

Okupacja i praca konspiracyjna zetknęła ze sobą prof. Bryłę i inż. Gokielego. Jesienią 1940 roku obaj rozpoczęli bliską współpracę, o której tak niewiele wiemy. Nie ulega wątpliwości, że genialny naukowiec, projektant i budowniczy trafił na znakomitego organizatora, menedżera i mechanika-zbrojeniowca.
Od lewej prof. Inż. Stefan Władysław Bryła w latach 30. XX wieku, podczas II wojny działął w konspiracji pod nazwiskiem Władysław Zakrzewski „Osiński”. Fot. NAC/IKC, sygn.1-N-71 Obok inż. Witold Gokieli „Ryszard” w okresie okupacji. Fot. z archiwum autora Macieja Kledzika
Wspólnie koordynowali konspiracyjną pracę kilku tysięcy osób, wykorzystując uzyskane od nich informacje do niezwykłego opracowania. Meldunki wywiadu gospodarczego są tak dokładne, że rejestrują w zakładach przemysłowych dosłownie każde urządzenie i maszynę. Wśród informatorów byli również rodowici Niemcy (zachowały się szczegółowe informacje od nich z portów wojennych w Królewcu i w Gdyni), Litwini, Łotysze itd.

Z tych tysięcy drobnych, napływających informacji zespół pracowników prof. Bryły i inż. Gokielego przygotował pod ich kierunkiem plan odbudowy kraju. Pierwszym szkicem planu było opracowanie zatytułowane „Notatki dotyczące organizacji przemysłu”.

Z punktu widzenia historyka, pokolenia profesora i inżyniera były nieźle przygotowane do działań konspiracyjnych przez swych ojców i dziadków. Musieli dostosować sprawdzone w czasach zaborów i powstań metody oraz sposoby walki z terrorem niemieckim i rosyjskim, co dokonywało się nie bez strat.


Sieć powiązań konspiracyjnych była liczna, wykraczała poza granice okupowanego kraju, ale dla zabezpieczenia jej przed rozszyfrowaniem, inwigilacją i zniszczeniem przez okupanta, należało wiedzieć jak najmniej o najbliższych współpracownikach. Po zakończeniu wojny terror stalinowski uniemożliwiał odtworzenie konspiracyjnych struktur, planów i dorobku Polskiego Państwa Podziemnego. Potem już nie było kogo o to pytać. Ci, których męczono i torturowano w więzieniach, lecz nie zamordowano, szybko umierali, a ci, którzy zaprzedali się komunistom, dla dobra swoich własnych interesów – milczeli.

Kilka wersji 10-letnego planu odbudowy Rzeczypospolitej po zakończeniu wojny ocalało w dziwnych okolicznościach. Plany uratowane z Powstania Warszawskiego, ukryte zostały w jednej z willi na Saskiej Kępie. Niedługo potem żona właściciela po rodzinnej awanturze z zemsty doniosła do Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego o przechowywanej dokumentacji. Dzięki tej denuncjacji po 45 latach mogłem zapoznać się w 1990 roku, jako pierwszy zainteresowany, z 10-letnim planem i jego wersjami, przechowywanymi w komunistycznych archiwach. Dokumentacja zachowała się, co zrozumiałe, bez nazwisk współautorów i współpracowników, informacji o trybie prac i o losach związanych z nim osób.

Jedno nie ulega wątpliwości: plan i jego założenia powstały dzięki profesorowi Bryle i inżynierowi Gokielemu.

Nie lekarze budują elektrownię. Założenia odbudowy kraju

Jaka miała być Rzeczpospolita Polska po zakończeniu wojny, o jakim ustroju politycznym i gospodarczym?

Druga Gdynia czy wielki blef II RP?

Józef Mackiewicz: „Druja wygląda strasznie. Domy są oberwane, jak stare żebraczki. Na rynku stoją gmachy bez okien, dachów, ruiny tutejszego mieszczaństwa. Otóż przyszły port zamienić ma tę Druję w Eldorado handlu”.

zobacz więcej
Autorzy planu słusznie obawiali się po zakończonej okupacji gwałtownych, rozbuchanych i nieokiełzanych nastrojów społecznych. Przewidzieli proroczo, że początkowo bardzo trudno będzie odzwyczaić ludzi od postępowania niezgodnego z prawem, które w warunkach okupacyjnych traktowane było jako bohaterskie czyny patriotyczne. Napisali z pełną świadomością, że gra sił w wielopartyjnym parlamencie nie będzie sprzyjała planowanej, konsekwentnej i ciągłej realizacji opracowanego programu społeczno-gospodarczego. Przyjęli założenie, że idea demokracji powinna sprowadzić się do zapewnienia rozsądnego wpływu obywateli na bieg spraw żywotnych dla społeczeństwa polskiego.

Nie rozpatrywali rodzaju ustroju demokratycznego po wojnie, ale byli przekonani, że powinien on dawać każdemu obywatelowi poczucie bycia współwłaścicielem państwa. Jakie w takiej koncepcji byłyby relacje między obywatelami i rządem?

Założyli, że między rządem a obywatelami istniałyby organizacje społeczne, którym rządzący przekazaliby szereg uprawnień publicznych i prawnych w myśl zasady, że wpływ na każdą decyzję powinien mieć każdy obywatel lub najmniejsza społeczna komórka organizacyjna. Na czym polegałaby rola rządu i do czego by się sprowadzała? Na przekazywaniu ogólnych wytycznych, funkcji kontrolnej i ułatwianiu współżycia obywateli, a nie naginaniu ich do swoich planów, koncepcji i dążeń. Taki ustrój zapewniłby prymat dobra ogólnego nad interesami poszczególnych jednostek, grup i ugrupowań politycznych – wpływałby na wzrost poziomu życia całego społeczeństwa.

Czy tak wyidealizowany ustrój miał szansę zaistnienia po wojnie? Zdaniem autorów, miał szansę wraz z dynamicznie rozwijającym się przemysłem i ludźmi w nim zatrudnionymi.

Cała koncepcja autorstwa prof. Bryły i inż. Gokielego sprowadzała się do dwóch słów: Samorząd Gospodarczy. Jeden z nich, a może wspólnie, napisali: „Samorząd gospodarczy wyrasta z podstawowych elementów gospodarki: przedsiębiorstwa i jego pracowników. Zapewnia przez to stały dopływ świeżych sił do władz organizacji przemysłu, uniemożliwia tym samym wszelką fikcję wiodącą do degeneracji.
Piramida władz, oparta na szerokiej podstawie, wyklucza zakłócenia statyki całej struktury. W chwili, gdy sprawy gospodarcze urastają do społecznego problemu nr 1, politycy z konieczności muszą się nimi zająć. Nie mając do tego przygotowania, znajdą się w sytuacji lekarzy budujących elektrownię i to jest niewątpliwie jedna z najsłabszych stron demokratycznego ustroju”.
Jakie rozwiązanie autorzy zaproponowali w takiej sytuacji? Włączenie polityków do Samorządu Gospodarczego, którego zadaniem byłoby czuwanie nad równowagą między rozwiązaniami koncepcyjnymi a ich realizacją. Naruszenie równowagi groziłoby przekształceniem samorządu w organy wykonawcze politycznych ośrodków dyspozycyjnych. Samorząd musi mieć charakter publiczno-prawny i zajmować się działalnością gospodarczą, publiczną, uspołecznioną i prywatną, przy czym struktura samorządu nie może być narzucona i jednolita. Każde z działów – przemysł, rolnictwo, handel, spółdzielczość, bankowość itd. – muszą stworzyć własne struktury i zasady działania. Administracja rządowa nie może w nich sprawować żadnych funkcji kierowniczych. Do rządu należałby nadzór, kontrola oraz prawo do powoływania do rad samorządowych np. ekspertów, ludzi nauki.

Organami samorządu byłyby rady lub izby powiatowe, wojewódzkie i rada (izba) naczelna. Oprócz gospodarczego, powoływane byłyby: samorząd rolniczy (wszystkie gospodarstwa rolne, ogrodnicze, rybackie, hodowlane itp.) z najwyższym organem – Centralną Izbą Rolniczą; samorząd przemysłowo-handlowy z Centralną Izbą Przemysłowo-Handlową i pracy z Centralną Izbą Pracy. Izby pracy, będąc organami samorządu, nie współzawodniczyłyby ze związkami zawodowymi, lecz współdziałały z nimi, koordynując i uzupełniając ich działalność.

Przestroga przed szybką prywatyzacją. Zadania przemysłu

Natychmiast kierowanie przedsiębiorstwami przemysłowymi po wyzwoleniu przejęliby komisarze, działający do momentu wprowadzenia powszechnej reprywatyzacji. Plan zakładał przekazywanie przedsiębiorstw w ręce prywatne, zrzeszeń lub przekształcania w skomercjalizowane zakłady państwowe. Autorzy planu przestrzegali przed szybkim, pochopnym oddawaniem przedsiębiorstw w niewłaściwe ręce. Uważali, że w okresie II RP było niewielu prawdziwych przemysłowców i przedsiębiorców. Większość walczyła o utrzymanie się, nie dbając o rozwój. Zamiast ulepszania metod, organizacji i wydajności pracy, wprowadzenia nowych rozwiązań, wynalazków i pomysłów, obniżali stawki pracownikom i – według autorów – „fryzowali” bilanse.

Dlatego konieczne jest – napisali – utworzenie, obok związków zawodowych, organizacji zrzeszających inżynierów i techników. Ich przedstawiciele spotykaliby się w interesach lokalnych w oddziałach okręgowych, a w interesach ogólnych – w powołanej z myślą o nich centralnej organizacji fachowej świata technicznego, którą autorzy planu nazwali Organizacją Techniczną (O.T.). W założeniu cele tej organizacji podobne byłyby do działalności związków zawodowych, ale wyższa wiedza techniczna i ekonomiczna oraz fachowe przygotowanie jej członków wykorzystywane byłoby np. w radach związków gospodarczych, w centralnych władzach przemysłu i Głównej Izbie Pracy, gdzie udział związków miałby charakter czysto formalny.

Rokossowski na Kasztance. Co ze sztuki II RP przejęła PRL

Dawne animozje między artystami wróciły po 1945 roku, stanowiąc zarówno trampolinę dla późniejszych karier, jak i niekiedy przyczynę ich blokady.

zobacz więcej
Autorzy byli zdania, że powszechny, a nawet przymusowy udział w O.T. środowiska inżynieryjno-technicznego wpływałby na podniesienie wiedzy fachowej, etyki zawodowej oraz prestiżu społecznego i stwarzał możliwości twórczego udziału w pracach Samorządu Gospodarczego.

Walce klas i mobbingowi dziękujemy. Rola robotników i płac

W 10-letnim planie odbudowy Rzeczypospolitej autorzy wielokrotnie używają słowa „robotnik”, nigdy nie przeciwstawiając go pracownikowi umysłowemu, technikowi czy inżynierowi. Napisali:

„W robotniku widzimy jednostkę o pozytywnych ideałach życiowych, których urzeczywistnienie przyczynić się powinno do podnoszenia poziomu całego społeczeństwa. Dobrze wiemy, co niesie ze sobą pojęcie «naturalnej» odrębności i przeciwstawności klas oraz nakaz walki klasowej jako drogowskaz współżycia. Dwie wojny nauczyły poglądowo nawet najzapamiętalszych, co myśleć o solidarności międzynarodowej proletariatu. Dość daleko pozostały też czasy wyznawania tych prawd społecznych, które nam ktoś inny, jako zapóźnionym prostakom, do wierzenia podaje.

Kto nie jest zdolny wznieść się ponad traktowanie ludzi, z którymi współpracuje, jako podmiot chwytów taktycznych, kto musi «zaskakiwać», «wykańczać» lub «rozgrywać» tych, którzy mają mieć do niego zaufanie, ten może oddać sprawie organizacji ludzi przemysłu największą usługę, obierając sobie inne pole działania”.

Autorzy, w przeciwieństwie do wzorców marksistowskich i komunistycznych, przedstawili w swoim opracowaniu robotnika jako obywatela, przed którym stoją największe możliwości pogłębiania wiedzy i awansów.

Sporo miejsca poświęcili systemowi płac, przedstawiając go jako czynnik współdecydujący o rozwoju przedsiębiorstwa. Zaproponowali stworzenie siatki płac gwarantowanych dla zespołów pracowniczych w układzie terytorialnym, pozostawiając zakładom pracy swobodę w doborze systemów i stawek. Napisali, że ich zdaniem zarobki wprost proporcjonalne do przepracowanego czasu pracy ustalają najprymitywniejsze zakłady, te, które stosują stałą dniówkę, niezależną od wydajności pracy oraz zakłady o niezawodnej technice i organizacji pracy, gdzie o wydajności robotnika decyduje bieg pracy. We wszystkich innych przypadkach wynagrodzenie w stosunku do jednostki czasu nie powinno być ustalane. Wartość dobrej woli pracownika wzrasta wraz z postępem przedsiębiorstwa.

Testament niezrealizowany

Przedstawiłem założenia prof. Bryły i inż. Gokielego z ostatniej wersji 10-letniego planu odbudowy Rzeczypospolitej, najlepiej i najpełniej opracowanego, sygnowanego datą 6 III 1944, napisaną ołówkiem.
Legitymacja Komendy Okręgu AK z Powstania Warszawskiego, wystawiona Witoldowi Gokielemu. Fot. z archiwum autora Macieja Kledzika
Tej ostatniej wersji prof. Bryła nie mógł przeczytać ani nanieść na niej swoich uwag. Aresztowany pół roku wcześniej i osadzony w więzieniu na Pawiaku, został 3 grudnia 1943 roku rozstrzelany w ulicznej egzekucji razem z 66 Polakami, oskarżonymi przez niemieckiego okupanta o przynależność do Polskiego Państwa Podziemnego. Kierowany przez profesora Wydział Przemysłu i Handlu „Magazyn” Delegatury Rządu na Kraj, po jego aresztowaniu wraz z Wydziałem Przemysłu KG AK „Tokarnią” podległą inż. Gokielemu, przejął inż. Janusz Tymowski „Ernest”. Od października 1943 roku oba wydziały kierowane przez „Ernesta” podlegały bezpośrednio „Ryszardowi” Gokielemu.

Odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi i orderem Virtuti Militari (10 kwietnia 1944 r.), por. Gokieli w Powstaniu Warszawskim był w sztabie płk.gen. Antoniego „Montera” Chruściela. Po kapitulacji wywieziony do obozu Gross-Born, później Oflagu X-C koło Lubeki, został wyzwolony 2 maja 1945 roku z innymi polskimi oficerami przez żołnierzy brytyjskich. Nie przyjął propozycji zatrudnienia w kilku firmach zachodnioeuropejskich. Po kilku miesiącach wrócił do kraju. Zniewolona przez komunistów Polska potrzebowała go i wykorzystała jako wybitnego fachowca w przemyśle zbrojeniowym, a nie jako współautora 10-letniego planu odbudowy Polski. Przez dwa lata był dyrektorem technicznym w Centralnym Zarządzie Przemysłu Zbrojeniowego, później na takim samym stanowisku w Dyrekcji Średniego Precyzyjnego Przemysłu Maszynowego Centralnego Zarządu Przemysłu Metalowego „Prozamet”. Równocześnie w latach 1948-49 był członkiem Rady w Polskim Komitecie Normalizacyjnym i przez niespełna rok doradcą w Biurze Projektowania Fabryk Przemysłu Metalowego.

Został aresztowany we wrześniu 1949 roku pod zarzutem działalności konspiracyjnej, mającej siłą zmienić ustrój narzucony przez komunistów, wrogiego stosunku do ZSRR, rozpracowywania ruchu lewicowego w czasie okupacji przez AK (był członkiem Komendy Głównej), a po wojnie sabotażu przy budowie fabryki trotylu w Pionkach. Przez pięć lat siedział bez wyroku i postawienia przed sądem w celi więzienia przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Nie przyznał się do żadnego ze stawianych mu zarzutów.

Brudna gra o spadek. Jak komuniści zagrabili majątek Ignacego Paderewskiego

Dla MSZ w Warszawie wyrwanie spadku po słynnym pianiście stało się sprawą prestiżową w rozgrywkach z emigracją polską na Zachodzie

zobacz więcej
Nie był bity i torturowany fizycznie jak inni więźniowie polityczni. Stosowano wobec niego inne metody. Gdy usiłował położyć się na pryczy, polewano go zimną wodą, nie pozwalając zasnąć. Trzymano pod ścianą jednoosobowej celi z rękami podniesionymi do góry. Gdy je opuszczał, dźgano go bagnetem w plecy. Przez trzy i pół roku uniemożliwiano mu kontakt z najbliższymi. Gdy po tym czasie otrzymał paczki, ich zawartość była niszczona, np. cukier wymieszano z tytoniem. Przesłuchiwali go najwybitniejsi żydowscy oprawcy z UB – dyrektor Departamentu Śledczego Józef Różański, wicedyrektor Adam Humer, szef Biura Specjalnego Anatol Fejgin. Kierowali śledztwem: Zastępca Naczelnego Prokuratora Wojskowego ppłk. Maksymilian Lityński, płk. Józef Feldman, ppłk Helena Wolińska.

Dlaczego go nie uśmiercili, jak innych jego współtowarzyszy-więźniów na Rakowskiej? Być może zadecydowały nie cztery powojenne lata przepracowane na kierowniczych stanowiskach w przemyśle maszynowym i zbrojeniowym (odznaczony przez komunistów Złotym Krzyżem Zasługi), a matka Żydówka? Tego się już prawdopodobnie nie dowiemy.

Zwolniony został z więzienia w złym stanie zdrowia w grudniu 1954 roku. Przez kilka miesięcy Gokieli wykładał na Wydziale Mechanicznym Politechniki Warszawskiej, wspólnie z kolegą z akowskiej konspiracji inż. Januszem Tymowskim, do którego Urząd Bezpieczeństwa Publicznego nie miał żadnych zastrzeżeń, gdyż wstąpił do PZPR (w PRL-u doszedł w nauce do stopnia profesora).

Witold Gokieli zmarł w lipcu 1956 roku w wyniku wycieńczenia organizmu pobytem w więzieniu. Miał 51 lat. Realizacja 10-letniego planu odbudowy powojennej Polski pozostała jego życiowym, niespełnionym marzeniem.

* * *

Wiosną 1990 roku w tygodniku „Gazety Wyborczej” – „Gazeta i Nowoczesność” (jeszcze ze znaczkiem Solidarności) opublikowałem kilka tekstów o Gokielim, Bryle i ich planie odbudowy. Według projektu w ciągu dziesięciu powojennych lat produkcja przemysłowa Polski wzrosnąć miała w porównaniu z okresem przedwojennym trzykrotnie, a zatrudnienie w przemyśle z 17 do 30 procent. Miałem nadzieję, że wykorzystają go nowe, pokomunistyczne rządy. Przyjmą zasady reprywatyzacji, wprowadzą Samorząd Gospodarczy (z rolniczym, przemysłowo-handlowym i pracy), zorganizują przemysł, powołają Organizację Techniczną (O.T.), sprowadzą robotnika do roli partnera technika, inżyniera itp. Nikt z rządzących nie zainteresował się wówczas tymi propozycjami.

Zamiast Rzeczypospolitej Bryły i Gokielego, mamy Polskę ustaleń okrągłostołowych ze wszystkimi wadami, które dopiero teraz, po trzydziestu latach, usiłuje się naprawić. A może warto jeszcze teraz sięgnąć do rozwiązań zaproponowanych 80 lat temu przez zapomnianych, wybitnych Polaków.

– Maciej Kledzik

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Most żelazny na Słudwi pod Łowiczem - budowa przęsła, projektu prof. Politechniki Lwowskiej dr. inż. Stefana Bryły. 1928 rok. jako pierwszy na świecie spawany most stalowy. Fot. NAC/IKC, sygn. 1-G-3400-2
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Japoński dyplomata, który ratował polskich Żydów
Wiedział, że jeśli przeciwstawiłby się rozkazom swoich przełożonych, zostałby zwolniony i okryłby się hańbą.
Historia Poprzednie wydanie
Syberyjski Rockefeller. Polski milioner w Rosji
Produkował dla Rosjan setki tysięcy wiader spirytusu.
Historia Poprzednie wydanie
Freie Stadt Danzig. Niebezpieczna nostalgia nad Motławą
Ulice były wolne dla brunatnych batalionów.
Historia Poprzednie wydanie
Tłum szturmował samoloty, statki i barki. Amerykańska hańba
To moralna porażka Stanów Zjednoczonych – donosił prezydentowi Fordowi Henry Kissinger.
Historia wydanie 10.09.2021 – 17.09.2021
Dekalog dobrego człowieka
Społeczna Krucjata Miłości miała doprowadzić do powstania „nowych ludzi plemienia”.