Felietony

Ma wykłute oczy, budzi niepokój. Czym jest i kim jest?

Jej wysokie czoło dumnie świeci w galeryjnym ciągu imitującym wnętrze katedry w Faras, której już nie ma. Teraz Eleusa odpoczywa.

W 2021 roku obchodzimy jubileusz 60-lecia rozpoczęcia polskich wykopalisk w Faras w Sudanie. Misja archeologiczna pod kierownictwem prof. Kazimierza Michałowskiego przybyła wtedy do Faras. Podczas wykopalisk odkryto ruiny chrześcijańskiego kościoła, którego ściany pokryte były malowidłami pochodzącymi z okresu między VII a XIV wiekiem. Wkrótce sensacyjne wieści obiegły cały świat.

Na odrapanej, wilgotnej ścianie zachowała się ikona. Zdjęcie Mieczysława Niepokólczyckiego odsłania całą nędzę sytuacji tuż po jej odkryciu. Przedstawienie Eleusy (Miłosiernej) namalowano na wschodniej ścianie klatki schodowej prowadzącej na galerię katedry w Faras, w 1961 roku odkrytej w Sudanie. Cała budowla od wieków zasypana była piaskiem, a na szczycie tego sztucznego wzgórza Arabowie postawili strażnicę.

Wewnątrz zrujnowanego kościoła Polacy znaleźli malowidła na tynku – mocno naruszone przez czas, z wykłutymi przez muzułmanów oczami, zawilgłe, zapomniane, połupane, sprofanowane. Są aniołowie bez skrzydeł, głowa świętej Anny, z Marii Magdaleny pozostały tylko usta. Samotny konik galopuje gdzieś po piasku pustyni. Przy niektórych postaciach zachowały się nawet zapiski wiernych sprzed tysiąca lat – prośby, modlitwy, pobożne westchnienia.

Eleusa została uratowana, potem poddana konserwacji i wciąż – jak pisała o niej Bożena Mierzejewska – „Prawą dłonią podtrzymuje pośladki i podkulone stopy małego Emmanuela, lewą – jego plecy i lewe ramię. Dzieciątko obejmuje ją obiema rączkami za szyję, splatając palce dłoni na prawym ramieniu Matki i przytula policzek do jej policzka. Głowy obu postaci są okolone nimbami, a w nimb Chrystusa wpisany jest krzyż”. Przed tysiącem lat pod wizerunkiem Eleusy klękały kobiety i mężczyźni, musiały płonąć lampki wypełnione olejem palmowym, oświetlające swym tajemniczym światłem ten zakątek katedry w Faras.
Prof. Kazimierz Michałowski (z prawej) w Muzeum Narodowym w Warszawie prezentuje zbiory z Faras szefowi MSZ RFN Walterowi Scheelaowi. Listopad 1970. Fot. PAP/Jan Morek
Wizerunek z X wieku, potem przemalowywany, dziś w stanie szczątkowym wciąż jednak istnieje, można odwiedzić Eleusę w Galerii Faras w Muzeum Narodowym w Warszawie. Jak dziś na nią patrzeć? Ma wykłute oczy. Ikona budzi niepokój, wcale nie jest tylko zabytkiem, obrazem, znaleziskiem, kawałem starego tynku naklejonym na nowe podłoże. Czym jest i kim jest Eleusa?

Jest ikoną miłości, zawsze nią będzie. Nawet jeśli nie patrzy już pełnym czułości wzrokiem, który jej odebrano. Podobnie jak w baśni Hansa Christiana Andersena. Tej matce, przypomnijmy, Śmierć, pod postacią ubogiego staruszka odzianego w końską derkę, wykradła chore dziecko z kołyski. Matka rzuciła się w szaleńczą pogoń za Śmiercią i, pytając o drogę, po kolei oddawała napotkanym istotom wszystko, co miała najpiękniejszego.


„Wtedy przyszła nad wielkie jezioro, na którym nie było widać ani okrętu, ani żadnej łódki. Jezioro nie było tak zamarznięte, aby mogło ją utrzymać, ani tak płytkie, aby można było przez nie przebrnąć, a musiała przedostać się na drugi brzeg, jeżeli chciała znaleźć swoje dziecko; położyła się więc i chciała wypić jezioro, a to przecież niemożliwe dla człowieka. Ale zrozpaczona matka myślała, ze może jednak nastąpi cud.

– Nie, tak nic nie poradzisz – powiedziało jezioro – lepiej się pogódźmy! – Bardzo lubię zbierać perły, a twoje oczy są najczystszymi perłami, jakie widziałem. Wypłacz je dla mnie, to cię przewiozę na drugą stronę aż do wielkiej cieplarni, gdzie mieszka Śmierć i hoduje kwiaty i drzewa, a każde z nich jest życiem ludzkim.

– O czegoż ja nie oddam, byle tylko dostać się do mego dziecka! – powiedziała płacząca matka i zapłakała jeszcze bardziej, i oczy jej spłynęły na dno wody, i stały się dwiema kosztownymi perłami”.

Eleusa nie wypłakała swoich oczu, wykłuli je dzicy ludzie z nubijskiej pustyni, wyznawcy wierzeń, wedle których jej wizerunek z tulącym się Dzieciątkiem mógłby obrazić samego Boga. Co za nonsens!

Çatalhöyük

Pornografia sprzed 9000 lat? Tajemnice najstarszego miasta świata.

zobacz więcej
Ona też płakała, ale wtedy, kiedy to Dzieciątko przytulone teraz do policzka konało na krzyżu. To jednak nastąpi wiele lat później. Na razie Eleusa, po wysłuchaniu tysięcy modlitw pobożnych Nubijczyków, odkopana z piasku w zapomnianej świątyni, patrzy nieobecnym wzrokiem. Patrzy i nie patrzy.

Za to jej wysokie czoło dumnie świeci w galeryjnym ciągu imitującym wnętrze katedry w Faras, której już nie ma. Teraz Eleusa odpoczywa. Czy już nic złego się nie przytrafi i będzie można trwać w jej obecności tyle czasu, ile się chce, za cenę zwykłego biletu do muzeum?

Ikona namalowana tysiąc lat temu na tynku milczy. Jej pojawienie się przed oczami polskich archeologów przed sześćdziesięciu laty w zapomnianym przez Boga zakątku Sudanu jest tak wielką niespodzianką jak spojrzenie w oblicze Eleusy tu i teraz.

– Wojciech Chmielewski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Madonna z Dzieciątkiem, Eleusa, fresk z katedry w Faras ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie. Fot. Prisma/Universal Images Group via Getty Images
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Koguty
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Debata
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Kapłan to nie kawaler na wydaniu
Gdy porzuci powołanie dla kobiety, popkultura przedstawia go jako romantycznego bohatera. Męża porzucającego żonę też?
Felietony Poprzednie wydanie
Oblicza politycznej niepoprawności
Wystawa bez cenzury.
Felietony Poprzednie wydanie
Koniec lata
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.