Felietony

Małe białe postaci na ulicach polskich miast

Pierwsza Komunia dla sześciolatków? Zachętom do rodzinnej indywidualnej pracy z dzieckiem – zawsze we współpracy z parafią – może towarzyszyć także zachęta do wcześniejszej komunii dziecka.

– Właściwie pandemia nie tylko nie zaszkodziła, ale nawet doprowadziła do tego, że Pierwsza Komunia naszej córki jest jakaś piękniejsza, wszystko się odbywa w wyjątkowej bliskości, bez ścisku i hałasu – taką refleksją dzielił się pierwszokomunijny tata w kolejnym dniu tak zwanego białego tygodnia.

Choć mogłoby się wydawać, ze w Polsce wszyscy powinni wiedzieć, co ten termin – biały tydzień – oznacza, to jednak na wszelki wypadek przypomnę: to czas, kiedy dzieci przez cały tydzień uczestniczą – najlepiej razem z rodzicami – we mszy świętej już w pełni. Czyli ze przyjmują Komunię Świętą ze świadomością, że to jest Ciało Jezusa, jakkolwiek tajemnicze by im się to wydawało.

Ale to jest rzeczywiście prawdziwa tajemnica i nie ma co udawać, że jest inaczej. A w dodatku dzieci szybciej ją akceptują niż wielu dorosłych i dlatego cała mistyka tego wydarzenia jest dla nich poniekąd oczywista. Nawet jeśli rodzice nierzadko po prostu hołdują tradycji, to i tak dziecko uczestniczy w tajemnicy. W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: „Jeśli Eucharystia jest pamiątką Paschy Pana, jeśli przyjmując Komunię z ołtarza, otrzymujemy „obfite błogosławieństwo i łaskę”, to Eucharystia jest także zapoczątkowaniem niebieskiej chwały” (KKK, 1402).

Pierwsza Komunia Święta to w Polsce wydarzenie na skalę masową, co widać zwłaszcza w maju i w czerwcu. To także ogromne zjawisko społeczne, nie do końca opisane, w większości mediów sprowadzane – już to bezmyślnie, już to manipulatorsko – do kwestii finansowych. Sukienki tyle, garniturki tyle, przyjęcie w restauracji tyle – jakby to w jakikolwiek sposób mogło oddać istotę rzeczy. Rozpędzeni w temacie dziennikarze przez kilka lat nawet nie zauważali – ale i nie mieli chyba zamiaru – że w zdecydowanej większości polskich parafii skromne i zunifikowane białe tuniki oraz proste sukienki wyparły dawne stroje a la „panna młoda” .

Podobnie można kwitować bardzo standardowe podejście większości mediów do tematu pierwszokomunijnych rodzinnych spotkań, zupełnie jakby dziennikarze sami nigdy nie uczestniczyli w takich obiadach i jakby nie wiedzieli, że w każdej religii i kulturze wielkie przeżycia duchowe wiążą się ze spotkaniami przy jak najlepiej i jak najpiękniej zastawionym stole, właśnie po to by uczcić bohaterów wydarzenia i uhonorować gości. Jeszcze innym ulubionym sezonowym tematem są prezenty, ale znowu – sprowadzanie wszystkiego do tej kwestii jest przede wszystkim dowodem na wygodnictwo dziennikarzy, żeby nie powiedzieć: brak wiedzy na tematy merytoryczne.

Paradoksalnie, właśnie pandemia pozwoliła wyraźniej i ostrzej zobaczyć, jak to jest z naszym podejściem do meritum.
Uroczystości Pierwszej Komunii Świętej w 2013 roku w parafii pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu w Kielcach. Fot. PAP/Michał Walczak
Najtrudniejszy pod tym względem był ubiegłoroczny maj, pierwszy maj pod znakiem koronawirusa. Kiedy przez pierwsze tygodnie pandemii obowiązywał zakaz masowego uczestnictwa w nabożeństwach, mowy o tym wielkim społecznym wydarzeniu jakim jest Pierwsza Komunia jeszcze nie było. Pierwsze rozporządzenia biskupów pojawiły się pod koniec marca (2020) i siłą rzeczy dotyczyły przeniesienia – często na bliżej nieznany termin, może jesień – zaplanowanych dużo wcześniej uroczystości. Ale nie wszędzie!

– Nie ma na dziś żadnych decyzji o odwołaniu majowych Pierwszych Komunii Świętych – odpowiadała przed rokiem na zapytania niektórych rodziców Kuria w Szczecinie. Jednocześnie zalecała, by w związku z ograniczeniem (z uwagi na koronawirusa) liczby wiernych na mszy, przygotowywać się do rodzinnych Pierwszych Komunii Świętych, zamiast grupowych.

Ale jak to – zamiast grupowych? To znaczy – jakich? Wyjaśniał to wprawdzie przymiotnik „rodzinnych”, ale nie tak łatwo było to zrozumieć ludziom, którzy nigdy nie znali innego modelu Pierwszej Komunii Świętej jak tylko grupowy.

– W tradycji naszej archidiecezji są rodzinne Komunie Święte. Od wielu lat jest taka możliwość praktykowana dość licznie, że rodzina umawia się z kapłanem na dzień i godzinę Mszy Świętej i w gronie najbliższych przeżywa taką rodziną Komunię. Uwrażliwiamy kapłanów aby, jeśli będą ku temu dogodne możliwości: rodzice będą chcieli, dziecko będzie przygotowane, byli otwarci na taką ewentualność – mówił wtedy Katolickiej Agencji Informacyjnej (KAI) ks. dr Sławomir Zyga, kanclerz Kurii Metropolitalnej ze Szczecina.

Konkretów dostarczył ks. dr Paweł Płaczek, dyrektor Wydziału Wychowania Katolickiego Kurii Metropolitalnej w Szczecinie. Otóż na terenie archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej kilka lat temu opracowano „Domowniczek”. – To książka, która bezpośrednio przygotowuje całą rodzinę do tego wydarzenia. To forma katechezy domowej, gdzie rodzice są pierwszymi katechetami – mówił. – Na ten moment „Domowniczek" jest bardzo cenną pomocą w nauczaniu zdalnym. Jest też przepiękną formą budowania na nowo relacji między rodzicami, dzieckiem, rodzeństwem, całą rodziną i też jest na dziś formą odpowiedzialności rodziców. To wy teraz przygotowujecie dziecko do tego wielkiego wydarzenia, jakim jest Pierwsza Komunia Święta (za KAI).

Dla wielu, bardzo wielu rodzin – na przykład warszawskich – był to szok. Jak to? Bez odgórnych wskazówek, bez prowadzenia za rączkę, bez opiekuńczych sióstr zakonnych i katechetek, bez ubierania kościoła w białe kwiaty i kokardy, bez grupowych fotografii? Sami?

A przecież w kilku jeszcze środowiskach w Polsce takie działania – na rzecz zindywidualizowanych, rodzinnych Pierwszych Komunii dziecka – były podejmowane grubo przed pandemią. Nie z powodu bezpieczeństwa „higienicznego”, ale dla większego bezpieczeństwa duchowego. W Poznaniu i Archidiecezji Poznańskiej, w Katowicach i Archidiecezji Katowickiej, w Płocku i w Tarnowie, ze posłużę się tylko tymi przykładami.

Między koronawirusem a Panem Jezusem. Msza z dachu, komunia po pięć osób, spowiedź drive-thru

Jak zachować zdrowie i nie utracić zbawienia?

zobacz więcej
Zachętom do rodzinnej indywidualnej pracy z dzieckiem – zawsze we współpracy z parafią, co w sposób oczywisty wymaga zwiększonej aktywności od księży – towarzyszyła tam także zachęta do wczesnej Pierwszej Komunii Świętej dziecka, niekoniecznie w wieku przewidzianym przez ogólnokrajowe przepisy kościelne, zresztą podobne do przepisów kościelnych w innych krajach: dziewięć lat. Ostatnio w wielu diecezjach w Polsce, w związku z chaotycznymi ruchami wokół wieku rozpoczęcia edukacji szkolnej, wiek pierwszokomunijny podniesiono do dziesięciu lat. A przecież Kanon 912 Kodeksu prawa kanonicznego stwierdza: „Dzieci wtedy można dopuścić do Komunii świętej, gdy posiadają wystarczające rozeznanie i są dokładnie przygotowane, tak by stosownie do swojej możliwości rozumiały tajemnicę Chrystusa oraz mogły z wiarą i pobożnością przyjąć Ciało Chrystusa”.

Można śmiało powiedzieć, że nie mamy o tym pojęcia. W zaprzyjaźnionej rodzinie, bardzo katolickiej i bardzo tradycyjnej, z wielkopolskimi korzeniami – czyli wielkim szacunkiem dla polskiego obyczaju – pojawiła się już osiem lat temu kwestia jednoczesnej Komunii Świętej całej trójki dzieci, od lat sześciu do dziesięciu. Nawet najstarsi w rodzinie, lat dziewięćdziesiąt z okładem, nie zdawali sobie sprawy że jest możliwość takiej wczesnej komunii i martwili się, jak tak można. A przecież zdecydował o tym już w roku 1910 papież Pius X, który sam, jako mały Giuseppe Sarto, nie mógł przystępować do Komunii zanim nie ukończył lat czternastu! Znana jest – nie wiadomo, na ile koloryzowana – opowieść o tym, ze zwrócił się z tym problemem do wizytującego jego parafię biskupa, który miał ze śmiechem powiedzieć, że kiedy chłopiec zostanie papieżem, to zmieni ten przepis. No to zmienił!

Ale zostawmy miłe anegdoty, bo nasza rzeczywistość za nimi nie nadąża. Wprawdzie jest pewien, może nawet nie całkiem znikomy, ruch rodziców na rzecz wczesnej Pierwszej Komunii, jest nawet znakomicie prowadzona przez ks. Marcina Węcławskiego z Poznania strona internetowa na ten temat, ale zjawiska nie ma. Jakieś dwa-trzy lata temu zainteresowanie wśród warszawskich znajomych – rodziców i dziadków pierwszokomunijnych dzieci – budził artykuł mojej koleżanki ze Śląska, dziennikarki Katarzyny Migdoł-Rogóż o wczesnych komuniach – pisała opierając się także na własnym doświadczeniu mamy sześciolatka, który przystąpił do Pierwszej Komunii – ale na ciekawości się skończyło.

I oto przyszła pandemia. Rok ubiegły przyniósł przede wszystkim zmianę terminów – na jesień. W tym roku, niejako w tym sezonie pierwszokomunijnym, przeglądając newsy na stronach KAI zobaczyłam, że coraz to nowe diecezje proponują rodzicom i parafiom procedury rodzinne – zamiast odkładania Pierwszej Komunii. Mniej lub bardziej dokładnie powtarzał się schemat:
Pierwsza Komunia Święta w Lublińcu w czerwcu 2020. Fot. Forum/ Daniel Dmitriew
„Termin uroczystości Pierwszej Komunii Świętej ks. Proboszcz ustala w porozumieniu z rodzicami dzieci. W zależności od warunków parafialnych należy rozważyć przystępowanie dzieci do Pierwszej Komunii Świętej w małych grupach, a nawet indywidualnie biorąc pod uwagę różne terminy. Przy organizacji uroczystości należy uwzględnić obowiązujące zasady reżimu sanitarnego oraz postulaty rodziców co do bezpiecznego przeprowadzenia uroczystości” (KAI).

A nawet indywidualnie! Ile z tego wyszło, nie wiadomo, choć widać jakieś – nie wiadomo jak liczne i jak trwałe – pozytywne efekty. Pierwszokomunijny tata, którego wypowiedz przytoczyłam na początku, był poruszony dobrą atmosferą jak panowała w małej kilkunastoosobowej grupie jego córki. Msza została zaplanowana na sobotę, każde dziecko siedziało w towarzystwie swoich rodziców i rodzeństwa, każde było traktowane indywidualnie. „Biały tydzień” tej grupy też został zindywidualizowany – dzieci razem z rodzicami w kolejnym dniu tygodnia odwiedzały kolejny kościół, najczęściej sanktuarium. Były tam zauważane i mile witane, jako pielgrzymi Białego Tygodnia. Jak zawsze, nie wszystkim rodzicom się chciało, ale z tego wnioski są raczej socjologiczne – że taki jest rozkład sił społecznych.


Czy należy wyciągać daleko posunięte wnioski z działań, które wywołała pandemia? Liczyłabym raczej na to, że choć do kościoła przychodzi coraz mniej ludzi, to ich więź z Panem Bogiem jest coraz bliższa. Że wiara i rozum mają w ich przypadku coraz większe znaczenie.

Dwa lata temu – przed pandemią – papież Franciszek mówił do dzieci pierwszokomunijnych: „wy dzisiaj pomagacie, aby dokonał się cud przypomnienia nam, wszystkim obecnym tu dorosłym, pierwszego spotkania z Jezusem w Eucharystii i abyśmy mogli dziękować za ten dzień. Dzisiaj pozwalacie nam, byśmy ponownie świętowali i celebrowali Jezusa obecnego w Chlebie Życia. Istnieją bowiem cuda, które mogą się zdarzyć tylko wtedy, gdy mamy serce takie, jak wasze, zdolne do dzielenia się, marzenia, dziękowania, żywienia ufności i szanowania innych (…) Pan was potrzebuje, aby mógł dokonać cudu dotarcia ze swą radością do wielu waszych przyjaciół i krewnych”.

I dlatego widok małych białych postaci na ulicy budzi w nas takie dobre skojarzenia, niezależnie od tego jaka miały uroczystość, indywidualną czy grupową.

– Barbara Sułek-Kowalska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Uczestnik Pierwszej Komunii 15 maja 2021 w Krakowie w oczekiwaniu na ceremonię, która nie odbyła się rok wcześniej z powodu covid. Fot. Forum/ Joanna Mrowka
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Czy ZSRR faworyzował Ukraińców kosztem Rosjan?
Gospodarz Kremla usiłuje udowodnić mieszkańcom Ukrainy, że są ubogimi krewnymi Rosjan, którym powinni dziękować za swój stan posiadania.
Felietony Najnowsze wydanie
Moje rozmowy z Borgesem
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Lato
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
Don Kichot
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
Sterling
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.