Rozmowy

Czystek jest przereklamowany. Nie doceniamy za to aronii czy czarnej porzeczki

Niedawno stałem w kolejce w jednym ze sklepów z pieczywem, a przede mną młoda dziewczyna kupowała drogą bułkę z nasionami chia. Uświadomiłem sobie po raz kolejny, co oznacza dobry marketing. Przecież sezam byłby równie wartościowy, jak te modne nasiona chia, no i tańszy – mówi Zbigniew T. Nowak, znawca roślin leczniczych, od ponad 30 lat popularyzator wiedzy o ziołolecznictwie, apiterapii i zdrowej diece.

TYGODNIK TVP: Zioła wracają do łask. A może nigdy nie wyszły z mody?

ZBIGNIEW T. NOWAK:
Był czas, gdy wyparła je zarówno medycyna akademicka, jak i przemysł farmaceutyczny. Jednak od kilkunastu, a może nawet kilkudziesięciu lat ziołolecznictwo znowu zdobywa uznanie, i to na całym świecie. Niestety, przekonujemy się – nie tylko my, pacjenci, ale też lekarze – że czasem „chemia” nie jest w stanie pomóc na wszystkie dolegliwości i nie załatwi wszystkich problemów zdrowotnych „bezkolizyjnie”, czyli bez skutków ubocznych. Ludzie – i bardzo dobrze, że tak się dzieje – nauczyli się sięgać po przeróżne leki, jak to mówię „za darmo” z pól, łąk, działki i lasów, a więc z apteki Pana Boga. Zatem, owszem, moda na zioła powraca.I to z wielkim pożytkiem dla zdrowia człowieka.

Trochę denerwuje mnie, gdy ktoś mówi, że ziołolecznictwo to po części znachorstwo, przestarzałe metody leczenia. Ludzie mylą, niestety, pojęcie fitoterapii, która jest poważną dziedziną medycyny, z dawną medycyną ludową. Mamy w Polsce bardzo wielu znawców fitoterapii, czyli ziołolecznictwa i wielu naukowców zajmujących się lekiem pochodzenia roślinnego. Profesorowie medycyny często też z tej wiedzy korzystają, choć niekiedy rzadziej się do tego przyznają. Dobrze ich rozumiem, bo lekarz musi opierać się na przyjętych w medycynie standardach. Jeśli coś się w tych standardach nie mieści, to nie może tego polecać pacjentowi. Przykładowo mniszek lekarski czy też pokrzywa, które bardzo przydają ozdrowieńcom po COVID-19 nie są oficjalnymi lekami, więc niejeden lekarz swojemu pacjentowi ich nie poleci.

Oczywiście trzeba tu koniecznie zaznaczyć, że absolutnie nie chodzi o to, by porzucać standardowe leczenie i skupić się tylko na ziołach. Należy łączyć medycynę akademicką z medycyną naturalną. Warto korzystać z dobrodziejstwa roślin leczniczych z głową. Do tego przydaje się odpowiednia wiedza na ten temat, podparta najnowszymi wynikami badań naukowych. A takich opublikowano mnóstwo w światowej, wiarygodnej literaturze medycznej.
Dobrą sławą cieszy się jeżówka purpurowa, czyli echinacea. Fot. H. Zell - Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=9855635
Chce pan powiedzieć, że ta niewiedza może doprowadzić do tego, że się otrujemy?

Nie, aż tak to na szczęście działa. Na liście roślin leczniczych nie ma roślin trujących. Zdarzają się, oczywiście, rośliny o silniejszym działaniu leczniczym, ale przy odpowiedniej wiedzy co do ich dawkowania czy łączenia z lekami syntetycznymi raczej nie powinno być problemu. Ale wiedza w tej kwestii ma tu kluczowe znaczenie.

Skąd tę wiedzę czerpać?

Raczej nie polecam korzystania z wiedzy, którą oferuje internet. Sam przypadkowo przeglądam strony, na których opisywane są jakieś zioła, ich zastosowanie i często z przykrością stwierdzam, że zdjęcia roślin leczniczych tam prezentowanych są zamieszczane błędnie. Przykładowo ktoś opisuje wiesiołek, a na zdjęciu jest nieco do niego podobna dziewanna, podobnie bywa z rumiankiem. Zamiast niego mamy chociażby zdjęcie maruny, która jest bardzo podobna do rumianku, ale nie jest rośliną leczniczą. Zapyta pani zaraz skąd w takim razie czerpać wiedzę? Polecam stary sprawdzony sposób, czyli wiarygodne książki napisane przez fachowców – najlepiej ze zdjęciami albo rysunkami opisywanych ziół. Zanim się zajmiemy leczeniem ziołami, trzeba koniecznie dowiedzieć się, jak je rozpoznawać, zbierać, przetwarzać na pożytek zdrowia, w jaki sposób przechowywać i jak je dawkować.

Wspomniał pan o COVID-19. Wiele osób, które przeszło zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2, cierpi na wszelkiego rodzaju powikłania. Czy zioła mogą im pomóc w powrocie do zdrowia?

Zacznijmy od tego, że Światowa Organizacja Zdrowia wydała, zaraz na początku pandemii, apel do lekarzy i farmaceutów, żeby pilnie poszukiwać przeróżnych środków na wirusy, gdzie się tylko da. Niektórzy postanowili poszukać ich właśnie we wspomnianej aptece Pana Boga. Okazuje się, że oferuje nam ona wiele przydatnych środków – zarówno ziół, jak i produktów pszczelich, jak miód czy propolis. Okazuje się, że mają one ogromny potencjał i w zwalczaniu wirusów, i radzeniu sobie z powikłaniami po chociażby koronawirusie SARS-CoV-2 (COVID-19). Wydałem na ten temat obszerną książkę „Apteka natury ma leki na wirusy!”, gdzie w oparciu o najnowsze zdobycze medycyny polecam wybrane zioła i produkty pszczele, które mogą się przydać nawet w zwalczaniu koronawirusa SARS-CoV-2.

Medycyna alternatywna to dochodowy biznes i szalbierstwo

Jakub Zawiła-Niedźwiecki, bioetyk: Jeśli ktoś głęboko wierzy w moc picia ziół czy zażywania borsuczego sadła, a stosowanie ich łączy z opieką medyczną, to być może mu pomogą znieść trudy leczenia.

zobacz więcej
Paradoksem jest trochę to, że z jednej strony światowa literatura medyczna publikuje wiarygodne doniesienia, że te środki działają, i są skuteczne, a z drugiej nic się na ten temat nie mówi. Mamy zalecenia co do noszenia maseczek, częstego mycia rąk, a gdzie są te bezcenne rady dotyczące chociażby wspierania układu odpornościowego (immunologicznego)? Brakuje ich – z wyraźną szkodą dla zdrowia.

Niestety, prawda jest taka, że układ odpornościowy współczesnego człowieka słabnie i ciągle potrzebuje wsparcia. Odporności nie da się odbudować w tydzień czy miesiąc. To wymaga czasu. A takie wsparcie dla układu odpornościowego znajduje się właśnie w aptece natury. Ale do tego potrzebna jest wiedza, której nie zdobędziemy, np. słuchając tylko reklam przeróżnych specyfików.

To jak w takim razie budować tę odporność?

Rośliną, która cieszy się bardzo dobrą sławą jest jeżówka purpurowa, czyli echinacea. Warto również korzystać z dobrodziejstwa aloesu czy żeń-szenia. Doskonale w podnoszeniu odporności sprawdzą się poczciwe płatki owsiane. Chyba każdy przyzna, że to środek za niewielkie pieniądze, który wspiera naszą odporność, ale jest także polecany przez wielu dietetyków jako ten, który pomaga zrzucać zbędne kilogramy i zadbać o sylwetkę. Okazuje się, że płatki owsiane zostały w ostatnim czasie bardzo dokładnie przebadane w wielu laboratoriach na całym świecie. Z racji tego, że zawierają dobroczynne substancje, które wspierają nasz układ odpornościowy, uznane zostały za tani i skuteczny środek na odporność. Musimy mieć tę świadomość, że żyjemy tak długo, jak długo nasz układ odpornościowy może nas bronić przed wirusami, bakteriami, grzybami chorobotwórczymi oraz zmutowanymi komórkami, które mogą dać początek nowotworom. To nasz wspaniały wewnętrzny lekarz.
PnŚ Extra - Zbigniew Tomasz Nowak - zioła na odporność
Zatrzymajmy się przez chwilę przy powikłaniach po COVID-19. Jak tu sobie pomóc?

Mamy za sobą maj, który można nazwać miesiącem żniw roślin leczniczych. Jedną z nich jest mniszek lekarski. Co prawda nie uda nam się już nazbierać jego kwiatów, bo przekwitły, ale możemy skorzystać z tego, co przygotowali ci, którzy o nim pamiętali. Za rok sami przygotujmy chociażby syrop biostymulujący właśnie z kwiatów mniszka. Najczęściej spotykaną wersją tego specyfiku jest ta, która powstaje przez gotowanie kwiatów tej rośliny w syropie z cukrem i sokiem z cytryny. Działa on wykrztuśnie i jest dobrym lekarstwem, gdy się przeziębimy. Z kolei wersję bez gotowania wymyśliłem kilka lat temu: kwiaty po prostu ubijamy w wyparzonym słoiku i zasypujmy warstwami cukrem trzcinowym ekologicznym. Po dodaniu miodu będzie świetnym lekarstwem m.in. dla ozdrowieńców.

Badania wykazały, że mniszek wzmaga w organizmie tworzenie się skutecznej broni przeciw wirusom, czyli interferonów. Z wiarygodnych raportów medycznych pochodzących ze Stanów Zjednoczonych wynika, że związki fenolowe (w tym kwas cykoriowy) w nim zawarte posiadają skuteczną zdolność hamowania wnikania wirusów do komórek, co ma niezwykle istotne znaczenie w zakażeniu tymi patogenami. Mniszek lekarski wykazuje bardzo korzystny wpływ na układ odpornościowy (immunologiczny) organizmu. Na przykład z badań przeprowadzonych w Kanadzie wynika wprost, że stosowanie wyciągu z tej rośliny pobudza aktywność makrofagów (komórek tworzących układ odpornościowy). Wyciąg z mniszka lekarskiego chwali się też za dobroczynne działanie w przypadkach wirusowego zapalenia wątroby typu A i B. Warto także pamiętać, że mniszek przydaje się w leczeniu nowotworów. O zaletach leczniczych mniszka wydałem nie tak dawno książkę.

Nie wolno zabierać noworodków matkom zakażonym COVID-19

Mleko chorych kobiet ma przeciwciała skierowane na SASR-CoV-2, więc działa ochronnie na dzieci.

zobacz więcej
Wiele osób po przechorowaniu COVID-19 zmaga się z tzw. mgłą mózgową. Można sobie z tym poradzić za pomocą ziół?

Bardzo pomocną w tej przypadłości jest wąkrota azjatycka. Wykorzystywana jest często w Ajurwedzie. Uważa się, że nie tylko pozytywnie wpływa na funkcjonowanie mózgu, ale też ma właściwości odmładzające. Wąkrota poprawia pamięć, wycisza niepokój wewnętrzny, a nawet pomaga w stanach depresyjnych. Medycyna chińska również korzysta z jej dobrodziejstw. Tu wykorzystywano ją jako środek oddalający fizyczne i psychiczne wyczerpanie. „Mgłę mózgową” po COVID-19 pomagają zwalczyć nie tylko wybrane rośliny lecznicze, ale też pyłek kwiatowy, który potrafi zgromadzić ponad 470 przeróżnych związków bioaktywnych – także idealnie wspierających pracę naszego mózgu.

Jak stosować wąkrotę? W postaci naparu, a może kapsułek?

Można przygotować sobie napar z suszonego ziela wąkroty azjatyckiej, które jest dostępne w sklepach zielarskich czy aptekach. Ja zachęcam przede wszystkim do sięgania po gotowe specyfiki na bazie standaryzowanego wyciągu z tej rośliny, co daje nam gwarancję osiągnięcia pożądanego efektu leczniczego. Wybierajmy tylko preparaty zaufanych firm.
Wąkrota azjatycka. Fot. Wikimedia
A co z odzyskiwaniem smaku i węchu? Czy tu również możemy sobie pomóc lekami z naturalnej apteki?

Jedna z teorii na temat koronawirusa SARS-CoV-2 mówi, że wirus ten właśnie przez neurony węchowe próbuje dostać się nam do mózgu. Medycyna na ten zanik smaku i węchu niewiele może dziś zaoferować pacjentom, więc trzeba szukać pomocy w lekach z apteki natury. I tu znowu rewelacyjnym specyfikiem, który może nam pomóc w regeneracji neuronów węchowych może być pyłek kwiatowy. Wystarczy go zalać ciepłą wodą, macerować przez kilka godzin i pić. Można też stosować miód z pyłkiem. Kuracją, którą warto zastosować, by stymulować węch jest wąchanie 2-3 razy dziennie przez 30 sekund naturalnych olejków np. goździkowego, eukaliptusowego, cytrynowego, czy waniliowego. To taki trening zapachowy – polecany przez ekspertów z Anglii – który sprawdzał się w przypadku utraty węchu wskutek ostrego zapalenia zatok.

Czy możemy coś jeszcze polecić?

Jeżeli u ozdrowieńców nadal toczy się stan zapalny i nie mają siły wstać z łóżka, wtedy dobre będą specyfiki z imbiru czy różańca górskiego. Warto także sięgać po rokitnik, różę dziką, bez czarny, dziewannę, tymianek, czosnek, cebulę i wiele, wiele innych. To są naturalne środki, które ozdrowieniec po COVID-19 powinien mieć w swej apteczce.

A serce?

Z nim też wiele osób, które przeszły COVID-19 ma problemy. Jasną sprawą jest, że po przebyciu tej choroby należy być pod opieką zarówno neurologa, jak i kardiologa, ale warto też korzystać z naturalnych leków przebadanych przez naukę. Takim, który pomoże przy kołataniu serca albo duszności wysiłkowej, albo po zapaleniu mięśnia sercowego będzie głóg. Bez głogu medycyna naturalna nie wyobraża sobie leczenia serca. On nie tylko poprawia wydolność serca, ale też udrożnia naczynia wieńcowe doprowadzające do mięśnia sercowego krew z niezbędną energią. Głóg działa kardioprotekcyjnie, czyli ochronnie na mięsień sercowy. Okazuje się, że w sercu osoby, która przeszła COVID-19, dochodzi do eksplozji wolnych rodników (reaktywnych form tlenu), które destrukcyjnie działają na komórki mięśnia sercowego. Przydatne w leczeniu tych schorzeń są dwa gatunki głogu: jedno i dwuszyjkowy. Lekiem są zarówno kwiatostany, jak i owoce tego drzewa. Jest wiele sprawdzonych receptur na domowe specyfiki ziołowe polecane m. in. dla ludzi, którym grozi zawał serca lub, którzy go przebyli, dla chorych zmagających się z nadciśnieniem tętniczym, postępującą miażdżycą czy problemami po zakażeniu przez koronawirusa SARS-CoV-2. Ich regularne stosowanie może naprawdę ulżyć w wielu przypadłościach serca. Dla wszystkich tych, którym leży na sercu zdrowe serce, polecam chociażby przecier głogowo-winogronowy.

Jak go przygotować?

Można przygotować sobie herbatkę z kwiatostanów głogu, zalewając 1 łyżkę takiego surowca 1 szklanką wrzątku i parzyć około 15-20 minut. Odcedzony napar pije się 2-3 razy dziennie. Warto też sięgać po gotowe wyciągi alkoholowe z kwiatostanów głogu – dostępne w aptece czy sklepie zielarskim.
PnŚ Extra - Zbigniew Tomasz Nowak - głóg
Na jakie zioła powinniśmy zwrócić uwagę zarówno w czerwcu, jak i podczas wakacji?

Proponuję zbierać np. kwiatostany lipy. Powinny się znaleźć w każdej domowej apteczce. Zwłaszcza, gdy dopada nas grypa, przeziębienie, bóle kręgosłupa albo zapalenie stawów, a nawet COVID-19. Lipa sprawdzi się, bo ma cenne flawonoidy, które zwalczają wirusy, np. grypy. W tym roku myślę, że możemy spodziewać się urodzaju czarnej jagody czy borówki czernicy. Ta z kolei jest dobra nie tylko na wirusy, ale problemy z oczami czy dla tych, którzy zmagają się z cukrzycą. Lato to też czas dziurawca. On jest lekiem przeciwdepresyjnym, a na te stany znowu uskarża się wielu ozdrowieńców po przebyciu COVID-19. Będziemy go mogli zbierać już pod koniec czerwca. Lekiem za darmo, z którego można robić syropy na kaszel, ale który ma również działanie bakteriobójcze czy wirusobójcze jest babka lancetowata oraz nagietek lekarski.

Esencją zdrowia jest też sok ze świeżej pokrzywy. Królową pokrzyw jest, co prawda ta majowa, ale również te zbierane później sprawdzą się w postaci naparów, a nawet zup, można ją także dodawać do sałatek albo przygotowywać jak szpinak. Warto pamiętać, by nie zbierać już tych, które kwitną, bo mają mniej zalet leczniczych i by nie rosła w zanieczyszczonym środowisku, bo bardzo łatwo wchłania toksyny. Napary z pokrzywy świetnie pomagają w obrzękach, oczyszczają organizm, a także wzmacniają włosy. Ciekawostką jest, że gdy ludziom brakowało w dawnych czasach jedzenia, to sięgali właśnie po pokrzywę. Gospodynie domowe nie miały doktoratów, fakultetów w dziedzinie żywienia, a intuicyjnie wyczuwały, że pokrzywa gromadzi mnóstwo witamin, biopierwiastków i innych związków sprzyjających zdrowiu i że jest bogata w potrzebne organizmowi białko.

Kogo mleko zabija, kogo uzdrawia? Komu szkodzi - i dlaczego są to Azjaci, Afrykańczycy, Latynosi oraz... Finowie

Fermentowanie mleka pozwala je lepiej trawić. A to nasi praprzodkowie dali tę technologię światu! Na Kujawach wytwarzano ser już 6 tys. lat temu.

zobacz więcej
Skąd brać zioła?

Najlepiej z własnej uprawy. Można je uprawiać na parapecie w kuchni albo na balkonie. Bazylia, melisa, mięta czy tymianek rosną tam bez większych problemów. Jeszcze lepiej, gdy ma się własny ogródek czy działkę. Jeśli chodzi o zbieranie ziół z łąk, pól czy lasów to warto, jak wspomniałem, zaczerpnąć wcześniej trochę wiedzy na ich temat. Dobre sklepy zielarskie i apteki oferują zazwyczaj mieszanki pochodzące z pewnych, certyfikowanych upraw. Osoby pracujące w sklepach zielarskich mają też odpowiednią wiedzę, a często pasję. Na pewno doradzą nam, czy to jest produkt godny uwagi, czy posiada certyfikat produktu ekologicznego i czy jest dla nas wskazany w odniesieniu do konkretnej dolegliwości.

Konsultować chęć ich użycia z lekarzem?

Zawsze. Warto też pamiętać, że jeśli czeka nas zabieg chirurgiczny, kurację np. czosnkiem czy cebulą należy bezwzględnie przerwać, bo może doprowadzić do krwawień pooperacyjnych. Zawsze trzeba o takiej kuracji poinformować lekarza. Jednoczesne stosowanie roślin leczniczych z lekami syntetycznymi też może być czasem niewskazane, bo albo nasila ich działanie, lub też osłabia. Zresztą w ogóle interakcje leków to dziś poważny problem medycyny. Nie powinniśmy np. jeść szpinaku, kiedy zażywamy warfarynę (lek przeciwzakrzepowy), bo zawiera dużo witaminy K, która jest antagonistą warfaryny. Zawsze piszę o tym w moich książkach i staram się mówić o tym w TVP.
Popularnym od kilku lat ziołem jest czystek. Rzeczywiście jest taki rewelacyjny?

Kiedyś zadzwonił do mnie adiunkt z Uniwersytetu Medycznego i zapytał, co sądzę na temat czystka. Powiem tak – odnoszę wrażenie, że jest przereklamowany. Nie oznacza to, że jego przydatność w przeróżnych kuracjach jest mała, ale przypisuje mu się o wiele więcej zalet niż ich ma w rzeczywistości. Kiedy widzę czystek w supermarketach czy sklepach spożywczych, w wielkich torbach, to od razu pojawia mi się w głowie pytanie, czy to czystek dobrej jakości. A musimy wiedzieć, że czystek czystkowi nierówny. Jest wiele gatunków tej rośliny i nie wszystkie mają jednakową przydatność w leczeniu. Najlepszy jest czystek siwy Cistus incanus, sprowadzany z Grecji, a dokładnie z Krety. Przyjęło się powszechnie, że ma właściwości oczyszczające. Może tak wpływa na naszą wyobraźnię jego nazwa, ale ja osobiście uważam, że są bardziej wartościowe rośliny lecznicze, np. lepiej oczyszczające organizm niż czystek i wcale nie muszą być sprowadzane z zagranicy. W Polsce też możemy pozyskiwać mnóstwo wartościowych roślin leczniczych, które okazują się nieocenione w przeróżnych kuracjach.
No właśnie, często zachwycamy się tym, co przyszło do nas z zagranicy, a nie doceniamy rodzimych produktów.

Ubolewam bardzo, gdy ulegamy tym modom, za którymi stoją po prostu wielkie pieniądze. Niedawno stałem w kolejce w jednym ze sklepów z pieczywem, a przede mną młoda dziewczyna, najwyraźniej rozkochana w tych nowościach, kupowała drogą bułkę z nasionami chia. Patrzyłem na nią ze sporym zdziwieniem i uświadomiłem sobie po raz kolejny zresztą, co oznacza dobry marketing. Przecież sezam byłby równie wartościowy, jak te modne nasiona chia, no i tańszy. Podobnie zresztą siemię lniane.

A co pan sądzi o kolejnym sporze, czyli olej rzepakowy kontra oliwa z oliwek?

Oliwa z oliwek to bardzo dobry produkt, ale też nie jakoś wyjątkowo rewelacyjny. Olej rzepakowy, ekologiczny, mętny, oferowany w szklanych butelkach to też samo zdrowie. Tak samo jest z olejem lnianym. Pod warunkiem, że ten olej spożyjemy na zimno i zużyjemy w ciągu dwóch, trzech tygodni od wtłoczenia. Wielonienasycone kwasy tłuszczowe w nim zawarte są bowiem niestabilne chemicznie i w procesie utleniania tracą swoją wartość odżywczą. Trzeba o tym pamiętać. Mówię o tym często, choć wiem, że może się to nie podobać niektórym producentom takich produktów.

Co pana zdaniem jest niedoceniane, nad czym powinniśmy bardziej się pochylić?

Jagoda kamczacka. Jesteśmy potentatem w jej uprawie, a wciąż mało ludzi po nią sięga. To owoc, który pojawia się na rynku wcześniej niż truskawka i nie jest tak nafaszerowany chemią. To owoce bardzo zdrowe. Można też kupić smaczne i zdrowe przetwory z jagody kamczackiej. Skutecznie bronią np. przed nowotworami, chorobami Alzheimera czy Parkinsona. Kolejna po jagodzie kamczackiej jest aronia oraz porzeczka czarna. To istne skarby dla zdrowia – także dla ozdrowieńców po COVID-19. A często bywa tak, że plantatorom nie opłaca się ich nawet zbierać, bo skup oferuje wprost śmieszną cenę. Uważam, że tak być nie powinno.

– rozmawiała Marta Kawczyńska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Zbigniew T. Nowak , znawca roślin leczniczych, od ponad 30 lat popularyzator wiedzy z zakresu ziołolecznictwa, apiterapii i zdrowej diety. Autor ponad 70 książek (w tym wielu bestsellerów), przeszło 1500 artykułów prasowych i kilkuset audycji radiowych o tej tematyce. Ekspert w popularnym programie „Pytanie na śniadanie” w TVP 2. Uhonorowany prestiżowym odznaczeniem „Zasłużonemu – Polskie Towarzystwo Lekarskie”, przyznawanym wybitnym osobowościom działającym na rzecz medycyny.
Zdjęcie główne: Plantatorom nie opłaca się zbierać czarnej porzeczki, bo skup oferuje śmieszną cenę. Fot. PAP/Marcin Obara
Zobacz więcej
Rozmowy Najnowsze wydanie
Przestałam być dziennikarzem, a zaczęłam być człowiekiem
Halszka Wasilewska. Od „Wódko pozwól żyć” przez „Rozmowy intymne” po „telewizję do zerkania”.
Rozmowy Najnowsze wydanie
Zygmunt August lubował się w strojach. Kazimierz Jagiellończyk...
To była lokata kapitału. Żony królów polskich miały po kilkadziesiąt ekskluzywnych strojów.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Jestem pięknie zajęty
Moja edukacja odbywała się na cmentarzu – mówi Leszek Długosz.
Rozmowy wydanie 9.07.2021 – 16.07.2021
Widelec opowiada historię. Najstarsze przepisy spisane po polsku
Książka odnaleziona w bibliotece w Kijowie.
Rozmowy wydanie 9.07.2021 – 16.07.2021
Herbert nazywał siebie „tekściarzem Gintrowskiego”
Antykomunistyczny bard, na którego utworach wychowały się całe pokolenia.