Felietony

„Bocian” atakuje arcybiskupa. Będzie się skarżyć do Watykanu

Chrześcijaństwa nie da się pogodzić z nowoczesną koncepcją szczęścia pojętego jako spełnianie swoich pragnień, choćby i tych najbardziej szlachetnie uzasadnionych, jeśli tylko naruszają one godność ludzką.

Arcybiskup Marek Jędraszewski znowu wywołał burzę. Metropolita krakowski znany jest z wygłaszania homilii przysparzających mu wrogów, co bynajmniej nie oznacza, że taka mu przyświeca intencja.

Tym razem hierarcha dał się we znaki ludziom, dla których kamieniem obrazy jest stanowisko Kościoła katolickiego w kwestiach bioetycznych. A uczynił to – na zakończenie centralnej procesji Bożego Ciała przy Bazylice Mariackiej – przytaczając słowa kardynała Stefana Wyszyńskiego z roku 1970.

O jaki cytat poszło? O ten: „Obyście nie poddali się wygodnictwu, egoizmowi i wrogości życia! Obyście nie naśladowali modnych lalek, których pełne są teatry, kabarety, kawiarnie, redakcje. Obyście nie naśladowali kobiet, wyśmiewających matki, które urodziły Polsce i Kościołowi trzecie, czwarte, czy piąte dziecko. Pamiętajcie, nowa Polska nie może być Polską bez dzieci Bożych! Polską niepłodnych lub mordujących nowe życie matek! Polską pijaków! Polską ludzi niewiary, bez miłości Bożej!”.

Od siebie arcybiskup Jędraszewski zaś dodał: „Na silnym fundamencie ciągłości biologicznej buduje się moc kulturowa narodu – jego duch, jego przywiązanie do trwałych wartości, przekazywanych z pokolenia na pokolenie. To one decydują o jego duchowej tożsamości i to one powinny być bronione za wszelką cenę, także, jeśli trzeba, za cenę przelanej krwi i oddanego Ojczyźnie z całą świadomością własnego życia”.

Na ostrą reakcję nie trzeba było długo czekać. Następnego dnia po Bożym Ciele zaprotestowało stowarzyszenie „Nasz Bocian”. Wystosowało ono do Konferencji Episkopatu Polski list otwarty, który ma być przekazany również Stolicy Apostolskiej. O nadawcy dowiadujemy się z jego strony internetowej, że jest organizacją będącą „głosem polskich pacjentów zmagających się z niezamierzoną bezdzietnością”.

„Nasz Bocian” zarzucił Kościołowi w Polsce okazywanie okrucieństwa parom, które nie mogąc się doczekać potomstwa poczętego w sposób naturalny, zdecydowały się na zapłodnienie in vitro lub inseminację. Tym, co autorów listu zbulwersowało w homilii krakowskiego metropolity szczególnie, było użycie w niej przymiotnika „niepłodne”. Uznali oni, iż wyraz ten padł w odniesieniu do reprezentowanych przez nich kobiet.

W liście „Naszego Bociana” czytamy między innymi, że Kościół w Polsce jest „współwinny każdego, nienarodzonego dziecka w rodzinie dotkniętej niepłodnością” i „każdemu rozwodowi pary, która nie wytrwała wspólnie na trudnej drodze niepłodności”, a także „winny każdej łzy, wylanej przez niepłodnych, ich dzieci i rodziny po usłyszeniu kolejnych, nieprawdziwych i piętnujących słów z ust księdza, biskupa czy arcybiskupa”.
Stowarzyszenie „Nasz Bocian” zabiegające o upowszechnienie metody zapłodnienia in vitro od lat współpracuje z politykami o lewicowych poglądach. Na zdjęciu z listopada 2012 roku od lewej Anna Krawczak ze stowarzyszenia z Małgorzatą Kidawą-Błońską, Wandą Nowicką oraz Markiem Balickim. Fot. PAP/Paweł Supernak
To ciężkie oskarżenia. Tyle że kardynał Wyszyński mówiąc u progu epoki gierkowskiej o kobietach niepłodnych, nie posługiwał się terminologią medyczną. A zatem nie poruszał kwestii dotyczących sztucznego zapłodnienia (pierwsze dziecko poczęte in vitro urodziło się w roku 1978). Natomiast chodziło mu o wskazanie wzorca kulturowego, który coraz bardziej dawał o sobie znać w Polsce drugiej połowy XX wieku.

Prymas Tysiąclecia dostrzegał już na horyzoncie konsumpcjonizm lat 70. – oczywiście ograniczony warunkami niewydolnej gospodarki socjalistycznej. Jego przejawem był model rodziny „dwa plus jeden” lub góra „dwa plus dwa”, który się rozprzestrzeniał na blokowiskach PRL-owskich miast.

Państwo komunistyczne aspirowało do roli modernizatora obdarowującego masy Polaków awansem społecznym. Płci pięknej obiecywało ono emancypację. Przyszłość miała należeć do kobiet pracujących zawodowo, a nie gospodyń domowych. Coraz powszechniej wielodzietność postrzegano jako coś anachronicznego.

Jeśli zatem arcybiskup Jędraszewski przywołał słowa kardynała Wyszyńskiego, to dlatego, że uznał, iż są one wciąż aktualne. I miał ku temu powody. W III Rzeczypospolitej dzieci rodzi się coraz mniej. Rodziny wielodzietne nieraz słyszą o sobie, że są patologią. Jest to pokłosiem przede wszystkim dominującej obyczajowości, którą kształtują opiniotwórcze liberalne środowiska.


Po roku 1989 chciały one zachować zdobycze PRL-owskiego feminizmu (takie jak prawo do aborcji). Wchodząc w konflikt z Kościołem straszyły widmem katolickiego państwa wyznaniowego. I trend ten utrzymuje się do dziś (choć został nieco przyhamowany w połowie ubiegłej dekady, kiedy z kolei nastąpił wzrost nastrojów konserwatywnych, który przełożył się w polityce na poparcie dla prawicy).

Skądinąd znamienne, że w III RP kobieta namawiana jest do niezależności wobec męża i Kościoła, ale już nie wobec korporacji, w której pracuje. Nasuwa się wniosek, że w komunizmie rodzinę miało zastąpić państwo, zaś w kapitalizmie jej miejsce ma zająć właśnie korporacja.

Wracając do treści listu „Naszego Bociana” – skoro arcybiskup Jędraszewski nie podejmował w swojej homilii kontrowersji dotyczących sztucznego zapłodnienia, to chciałoby się rzec: uderz w stół, a nożyce się odezwą.

Jest rzeczą oczywistą, że parom borykającym się z bezpłodnością czy niepłodnością oraz osobom poczętym in vitro lub poprzez inseminację należą się po prostu empatia i szacunek. Z tego względu Kościół wypowiadając się na temat tych ludzi powinien się wystrzegać sformułowań, które mogą oni odebrać jako sypanie soli na ich otwarte rany. Ale to bynajmniej nie oznacza, że trzeba unikać podejmowania trudnych i wywołujących spory tematów. A prawda w oczy kole.

„In vitro” dla par lesbijskich. Liberalizm uderza w rodzinę

Politycy z partii z Emmanuela Macrona mówią wprost: „Nie ma czegoś takiego, jak prawo dziecka do ojca”.

zobacz więcej
I dlatego wypada odnieść się do gorzkich pretensji, które wyraził „Nasz Bocian” w swoim liście. W gruncie rzeczy stowarzyszenie zaatakowało duchownych katolickich w Polsce za to, że w sprawie sztucznego zapłodnienia obstają oni przy nauczaniu Kościoła i odrzucają – jak to ujęte jest w Nowym Testamencie – „mądrość tego świata”. Tyle że inaczej postępować oni nie mogą.

In vitro czy inseminacja dehumanizują akt poczęcia człowieka. Oddzielają prokreację od fizycznego aktu miłości. To jedna z przyczyn, dla której Kościół sprzeciwia się stosowaniu takich metod. Chrześcijaństwa nie da się pogodzić z nowoczesną koncepcją szczęścia pojętego jako spełnianie swoich pragnień, choćby i tych najbardziej szlachetnie uzasadnionych (jak właśnie chęć posiadania potomstwa), jeśli tylko naruszają one godność ludzką.

Dziecko nie jest przedmiotem. Dlatego nie powinno być przez rodziców traktowane jako ktoś, kto jest chciany lub niechciany. Stanowi ono dla nich dar – ale taki, który zasługuje na podmiotowość. Sztuczne zapłodnienie zaś odmawia mu jej już w chwili poczęcia.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Arcybiskup Marek Jędraszewski podczas procesji Bożego Ciała w Krakowie 3 czerwca 2021 r. Fot. Piotr Tumidajski/ Forum
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Czy ZSRR faworyzował Ukraińców kosztem Rosjan?
Gospodarz Kremla usiłuje udowodnić mieszkańcom Ukrainy, że są ubogimi krewnymi Rosjan, którym powinni dziękować za swój stan posiadania.
Felietony Najnowsze wydanie
Moje rozmowy z Borgesem
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Lato
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
Don Kichot
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
Sterling
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.