Historia

Brytyjczycy uważali ich za psychopatów. Rozprawa była bezwzględna

Kikujów należących do Mau Mau od początku traktowano jako niebezpiecznych szaleńców i nie przewidywano, by jakiekolwiek bezbolesne metody ich nawrócenia poskutkowały.

Kraj kojarzony z safari, Kilimandżaro i Karen Blixen. To ona, z pochodzenia Dunka, żona szwedzkiego arystokraty, która spędziła w tym kraju 17 lat, jest autorką ikonicznego dzieła pt. „Pożegnanie z Afryką”. Powieść doczekała się ekranizacji (1985), a w głównych rolach wystąpili Meryl Streep i Robert Redford, co tylko przysporzyło książce popularności.

„Pożegnanie z Afryką” to opowieść o Kenii, jakiej już nie ma, pełna sentymentu i zachwytu odległym lądem. Blixen pozostawiła barwny opis świata i ludzi, którzy dawno przeminęli. Opis tak różny od tego, co spotkało Kenię dwie dekady później.

Imperium

Wielka Brytania miała wielkie ambicje kolonialne. Przez dziesiątki lat władała obszarami na niemal wszystkich kontynentach, morzach i oceanach. Nie licząc Indii, mających specjalny status „perły w Koronie”, kluczowe miejsce w brytyjskiej polityce kolonialnej zajmowała Afryka. Dalekosiężne plany miał Cecil Rhodes, jeden z architektów imperialnej polityki Londynu, który pragnął, aby panowanie brytyjskie rozciągało się przez całą Afrykę, z północy na południe, od Kairu do Kapsztadu.

Ten plan powiódł się dopiero po I wojnie światowej – wcześniej na drodze stanęli Niemcy rządzący Tanganiką (dziś Tanzania) i mała Belgia, której król twardą ręką władał w Kongu (dziś Demokratyczna Republika Konga). W 1919 r., kiedy na mocy traktatu wersalskiego odebrano Niemcom wszystkie kolonie, Tanganika trafiła do Brytyjczyków jako terytorium mandatowe. Spełnił się sen Rhodesa – Wielka Brytania panowała od morza do oceanu.

Pierwsi biali osadnicy zaczęli przybywać do Brytyjskiej Afryki Wschodniej, dzisiejszej Kenii, pod koniec XIX wieku. Podbój tych terenów był możliwy m.in. dzięki liczącej 900 km długości Kolei Ugandyjskiej, wybudowanej przez Brytyjczyków w latach 1886-1901.

Kenia, Rodezja Południowa i Kolonia Przylądkowa były dla Londynu wyjątkowymi miejscami na kolonialnej mapie Afryki. Miały to być „białe państwa” – obszary, gdzie ze względu na dogodny klimat i urodzajną ziemię mieszkać będzie duża liczba przybyszów z metropolii. Wraz ze wzrostem osadników – co oczywiste – rosło zapotrzebowanie na ziemię uprawną.

Tymczasem w Kenii większość terenów rolnych zajmowali Kikujowie –najliczniejsza grupa etniczna w tym kraju. Już przed I wojną światową władze kolonialne odebrały Kikujom najżyźniejszą ziemię leżącą w centralnej części kraju, tzw. Białe Wzgórza. Na tym obszarze mogli osiedlać się tylko biali. Afrykanie zostali z niej przeniesieni, ale część z nich, w zamian za dzierżawę niewielkich działek, pracowała na farmach należących do Brytyjczyków.
Dzień wypłaty. Żona farmera reguluje należności kenijskim robotnikom. Fot. Bristol Archives/Universal Images Group via Getty Images
Wraz z upływem lat i powiększaniem obszaru farm, rosło zapotrzebowanie na wykwalifikowanych pracowników. Farmerzy zaczęli więc zatrudniać przybyszów z Azji i innych kolonii, jednocześnie zwalniając Kikujów i wyrzucając ich z dzierżawionych gruntów. Choć obszary leżące poza Białymi Wzgórzami miały być pozostawione Afrykanom, z czasem także okazały się potrzebne osadnikom z Europy.

Skala zawłaszczania terenów należących do plemienia była zatrważająca i zrodziła wśród miejscowych nieznane dotąd problemy. Wśród Kikujów kwestia posiadania ziemi była wyznacznikiem statusu społecznego, a nawet przynależności do społeczności w ogóle. Ktoś, kto nie miał ziemi, nie mógł liczyć na małżeństwo i nie był traktowany jako pełnoprawny członek plemienia.

Brytyjczycy odbierając Kikujom ziemię, a tym samym źródło utrzymania i dochodu, zmuszali ich de facto do podejmowania pracy najemnej. Nowa sytuacja sprawiła, że wielu ludzi przeniosło się do miast, głównie do Nairobi, gdzie z czasem wiejska, afrykańska społeczność zaczęła tworzyć coś w rodzaju slumsów. Wiele osób musiało opuścić swoje rodziny, co doprowadziło do rozerwania więzi społecznych.

Pierwsi niewolnicy w Nowym Świecie byli biali. Krótka historia niewolnictwa w czasach nowożytnych

Wyzwoleni Mulaci tworzyli podkastę w społeczności Południa i utrzymywali dystans do Murzynów nie mniejszy niż biali.

zobacz więcej
Po II wojnie światowej sytuacja jeszcze się pogorszyła, gdyż Wielka Brytania wykorzystując kolonie, chciała poprawić trudną sytuację gospodarczą. Kikujów zaczęto zmuszać do pracy na farmach należących do Europejczyków, a dodatkowo obciążono podatkami. Biali plantatorzy otrzymali monopol na produkcję najdroższych surowców, takich jak kawa i herbata.

Afrykanie, którzy posiadali jeszcze własne, niewielkie poletka, mogli na nich uprawiać jedynie kukurydzę, co szybko doprowadziło do wyjałowienia ziemi. Winą za ten stan rzeczy obarczono jednak Kikujów, zarzucając im stosowanie zacofanych metod uprawy, po czym zdecydowano o przejęciu resztek terenów, które pozostawały jeszcze w ich rękach. Samych Afrykanów zaczęto przenosić do stworzonych wcześniej rezerwatów.

Mau Mau

Chyba żadna inna kolonialna rewolta nie budziła takiego przerażenia, jak ruch Mau Mau. Brytyjskie ministerstwo ds. kolonii (Colonial Office) w oficjalnych dokumentach określało rebelię jako „ruch wywrotowy bazujący na śmiercionośnej mieszance pseudoreligii, nacjonalizmu i diabelskich form czarnej magii”.

Czym faktycznie był Mau Mau? Nawet znacznie tych słów nie jest jasne. Już w chwili powstawania otoczone było nimbem tajemnicy i rytuałów, w których lubowali się Kikujowie. Afrykanie sami woleli podkreślać, że ich ruch ma podłoże polityczne – w końcu większość z nich należała do Afrykańskiej Unii Kenii (KAU), dysponującej siłą zbrojną w postaci Kenijskiej Armii Ziemi i Wolności (KLFA). Nie była to zatem zbieranina zabobonnych wieśniaków, jak chciała ich widzieć brytyjska propaganda, lecz sprawnie działająca organizacja, do której należeli nie tylko Kikujowie, lecz także, choć w dużo mniejszej liczbie, Meru, Embu, Kamba i Masajowie.
Lata 50. XX wieku, slamsy Nairobi. Fot. © Hulton-Deutsch Collection/CORBIS/Corbis via Getty Images
Ruch Mau Mau narodził się w Nairobi wśród Kikujów wygnanych ze swojej ziemi, a z czasem rozprzestrzenił się na przedstawicieli plemienia, żyjących poza stolicą. Wyrósł, przede wszystkim, na gruncie sprzeciwu wobec brytyjskiego wyzysku, a jego hasłem przewodnim było odzyskanie ziem i skonsolidowanie na nowo społeczności Kikujów.

Początkowo Mau Mau nie miał skrajnego charakteru – odwoływał się do dawnych tradycji, wierzeń i „powrotu do korzeni”. Niemniej już sama aura tajemnicy, jaka otaczała organizację, napawała Brytyjczyków strachem, którzy złowrogo brzmiące „Mau Mau” utożsamiali z zacofaniem i pogaństwem czarnych.

Na pewno dobrego wrażenia nie zrobił na Europejczykach pomysł, który powstał wśród najbardziej zagorzałych członków Mau Mau – aby wszyscy „adepci”, którzy będą przystępować do ruchu, składali przysięgę na krew kozła jako symbol powrotu do dawnego życia. Ten obrzęd nie spodobał się wielu Kikujom, zwłaszcza tym, którzy byli chrześcijanami, ale presja była ogromna.

Obozowy numer zapisywali na czaszce i kościach. Jak Niemcy podbijali Afrykę

Reparacje za zbrodnie to w Niemczech temat tabu, od lat zbywany milczeniem.

zobacz więcej
Celem Kikujów nie było też wymordowanie czy wyrzucenie z Kenii wszystkich białych (wówczas mieszkało ich tam około 40 tys.), choć Brytyjczycy w ten sposób interpretowali żądanie oddania ziemi. Afrykanie zdawali sobie sprawę, że wielu Europejczyków mieszka w ich kraju od kilku pokoleń i też traktują go jak swoją ojczyznę. Poza tym, jak pokazały wcześniejsze lata, współpraca pomiędzy kolonistami a Kikujami była możliwa. Nie chodziło zatem o pozbycie się białych, lecz o sprawiedliwy podział ziemi.

Jomo Kenyatta

Metropolia miała jedak inne plany. Brytyjczycy za wszelką cenę postanowili zdusić rebelię w zarodku. Rozpoczęto aresztowania wszystkich, którzy mogli być powiązani z ruchem Mau Mau. Winnym szerzącego się niezadowolenia uznali Jomo Kenyattę, przywódcę Afrykańskiej Unii Kenii, który w 1946 r. powrócił do kraju po 15 latach pobytu za granicą.

Kenyatta to swoją drogą niezwykle barwna postać – urodzony w 1897 roku pod koniec lat 20. XX wieku został sekretarzem generalnym Centralnego Stowarzyszenia Kikuju. W 1929 roku już jako polityk wyruszył do Londynu. Tam dostrzegła go międzynarodówka komunistyczna Komintern, dzięki której w latach 30. ukończył Robotniczy Uniwersytet Wschodu w Moskwie; następnie studiował w Londynie u słynnego antropologa, prof. Bronisława Malinowskiego w London School of Economics.

Kenyatta słynął z upodobania do kobiet, eleganckiego życia i drogich ubiorów, a także hipnotyzujących przemów. Był charyzmatyczny i bardzo lubiany – w 1964 r. zostanie pierwszym prezydentem niepodległej Kenii.
Rok 1963. Jomo Kenyatta już jako premier z Mwariamą, liderem Mau Mau. Wcześniej Kenyatta obiecał amnestię tym z Mau Mau, którzy ujawnią się do 16 grudnia. Fot. Getty Images
Ale na razie jest początek lat 50., a rosnąca liczba zatrzymań wśród sympatyków Mau Mau, zradykalizowała Kikujów. Kenyatta, który nie zgadzał się na konfrontację zbrojną z Brytyjczykami i siłowe rozwiązania, został odsunięty od podejmowania decyzji.

W połowie 1952 r. Kenyatta, chociaż publicznie odciął się od Mau Mau (przez co przez część rebeliantów został „wyklęty”), został aresztowany przez władzę kolonii i skazany na 11 lat więzienia. Wraz z nim zatrzymano 150 osób. Kikujowie uznali, że Brytyjczycy wypowiedzieli im wojnę.

Rebelia

Powstanie trwało od 1952 do 1956 r. Sygnał do jego rozpoczęcia dała seria napadów na farmerów. Wbrew jednak temu, co głosiła brytyjska propaganda, agresja Mau Mau skierowana była nie tyle przeciwko białym (a w każdym razie n apewno nie głównie przeciwko nim; w ciągu 4 lat powstania zginęło 32 Europejczyków), ile przeciw lojalistom, czyli tym Kikujom, którzy odmówili złożenia przysięgi, bo nie chcieli angażować się po żadnej ze stron konfliktu, a także przeciwko tym, którzy współpracowali z Brytyjczykami, np. służąc w szeregach Straży Obywatelskiej.

Żywym ludziom obcinali dłonie i stopy. Potem je wędzili. Miliony ofiar króla

Urzędnicy pracujący w najważniejszych instytucjach Unii Europejskiej codziennie mijają pomnik zbrodniarza.

zobacz więcej
Ci ostatni byli zresztą szczególnie znienawidzeni. Do ich zadań należał bowiem nadzór nad innymi Afrykanami, kontrola produkcji rolnej i egzekwowanie podatków, a po pewnym czasie także służba w nowo powstających obozach czy strzeżonych wioskach, służących za quasi więzienia. Uprawnienia Straży Obywatelskiej były właściwie nieograniczone. Strażnicy mogli karać podejrzanych w dowolny sposób, łącznie z ich zabiciem, gwałcili kobiety, okradali opuszczone domostwa.

Kwestia rozliczenia z członkami Straży Obywatelskiej do dziś pozostaje w Kenii sprawą niedokończoną. Nikt jednak nie ma ochoty rozdrapywać starych ran.

Uważa się, że zdecydowana większość Kikujów (szacowana liczba to milion osób) była w taki czy inny sposób zaangażowana w rewoltę. Po stronie brytyjskiej stanęło przeciwko nim około 30 tys. żołnierzy i policjantów oraz 25 tys. afrykańskich „lojalistów”. O żadnej ze stron konfliktu nie można powiedzieć, że wykazała się delikatnością. Rebelia była brutalna i została równie brutalnie stłumiona.

Liczba kenijskich ofiar wciąż nie jest znana, bo jest trudna do oszacowania. Podaje się, że w latach 1950-1962 życie straciło od 130 tys. do 300 tys. Kenijczyków, większość w brytyjskich obozach, które niektórzy porównują dziś do obozów koncentracyjnych, a inni – do gułagów.

Teoria Carothersa

Rząd brytyjski, na którego czele stał wówczas Winston Churchill, domagał się szybkiego i efektywnego zdławienia rebelii. U progu lat 50. XX wieku nikomu w Londynie nie przechodziło nawet przez myśl, że kolonie mogłyby uzyskać niepodległość – tylko ci bardziej wizjonerscy ostrożnie przewidywali, że niepodległość krajów takich jak Kenia, będzie możliwanie wcześniej niż pod koniec lat 70.
Przesłuchanie. Funkcjonariusz Straży Obywatelskiej przesłuchuje podejrzanych o udział w ruchu Mau Mau. Fot. Bristol Archives/Universal Images Group via Getty Images
Kikujowie zostali uznani za „przypadek beznadziejny”, który wymaga resocjalizacji. Wybrano J.C. Carothersa, specjalistę z zakresu etnopsychiatrii, dziedziny popularnej od końca XIX w., która zajmowała się „psychologią i zachowaniem ludów niezachodnich” (kierunek ten zniknął po cichu z uniwersytetów w latach 60. XX w., wraz z niepodległością kolejnych byłych państw kolonialnych). Carothers wykazał, że ruch Mau Mau nie ma związku z polityką, lecz jest psychopatologią. Przysięgę, jaką składali członkowie rebelii, uczony porównał z obrzędami, jakie towarzyszyły średniowiecznym sabatom czarownic (nie wiadomo, skąd wziął takie porównanie, lecz trzeba przyznać, że było obrazowe). Najbardziej zagorzałych Mau Mau określił mianem kryminalistów-psychopatów, których nie da się uratować, lecz należy odizolować od reszty społeczeństwa, gdyż stanowią potężne zagrożenie.
Władze kolonii ochoczo podchwyciły tę retorykę. Argument o psychopatycznych korzeniach Mau Mau był powtarzany setki razy, dając usprawiedliwienie wszystkim działaniom, jakie Brytyjczycy podjęli, aby zdusić powstanie.

Resocjalizacja

Represje wobec Kikijuów rozpoczęto w 1952 r. od masowych przesiedleń do rezerwatów. Utworzono również kilka ośrodków przesłuchań, gdzie, podczas stosowania tortur (m.in. rażenie prądem, przywiązywanie do włączonego silnika samochodu, szczucie psem, obcinanie uszu, nosa, palców i jąder), próbowano wydobyć informacje, kto składał przysięgę Mau Mau i gdzie się ukrywa. Przesłuchania te nazwano „screening”, czyli prześwietlenie. Do dziś słowo to wywołuje w Kenijczykach najgorsze wspomnienia.

System resocjalizacji więzionych Kikujów określono mianem „rurociągu”. W praktyce było to coś na kształt hierarchicznego systemu obozów, gdzie każdy kolejny szczebel pełnił inną rolę na drodze ku „uleczeniu i wolności” – takie przynajmniej było założenie jego twórców.

W 1953 r. rozpoczęto budowę obozów, a od kwietnia kolejnego roku przenoszono do nich Kikujów. Akcję zapoczątkowało wysiedlenie ich z Nairobi. W kilka dni, w wagonach towarowych, wywieziono ze stolicy wszystkich Afrykanów.


Obozy pełniły różną funkcję. Więźniowie nie byli w nich umieszczani przypadkowo. Selekcja dotyczyła pochodzenia, rodzaju współpracy z ruchem Mau Mau i stopnia uległości wobec władzy. „Rurociąg” dzielił się na kilka rodzajów obozów, w których umieszczano Afrykanów po uprzedniej weryfikacji. Były to:

– obozy przejściowe, gdzie gromadzono wszystkich podejrzanych, a następnie decydowano o ulokowaniu w kolejnym, odpowiednim obozie.

– obozy pracy dla „szarych”, bardziej uległych spośród Kikujów. W obozach tego rodzaju również stosowano represje, lecz nieco lżejsze niż w obozach koncentracyjnych. Więźniowie pracowali w fabrykach lub przy budowie kolejnych obozów.

– obozy koncentracyjne dla „czarnych”, czyli najcięższych przypadków i zadeklarowanych zwolenników Mau Mau. Cechowała je największa dyscyplina i konieczność pracy w najtrudniejszych warunkach, gdzie częstą karą było głodzenie, a także powszechne były tortury.

– obozy zesłań były najcięższymi z obozów, gdzie permanentnie znęcano się nad więźniami. Z założenia miały to być miejsca dożywotniej zsyłki nie nadających się do resocjalizacji przypadków.
Więźniów Brytyjczycy przetrzymywali w, jak to określali, „obozach internowania”. Fot. Hulton-Deutsch/Hulton-Deutsch Collection/Corbis via Getty Images
Władze kolonii podkreślały, że celem obozów jest resocjalizacja więźniów. Pierwszą, najważniejszą rzeczą na drodze ku „nowemu życiu” miało być przyznanie się do złożenia przysięgi Mau Mau – Kikujowie wierzyli bowiem, że osoba, która publicznie potwierdzi, że takie przyrzeczenie złożyła, będzie zwolniona z obowiązku zachowania tajemnicy. Brytyjczycy dość dobrze poznali kulturę i mentalność Kikujów, w czym pomogli im inni, lojalni wobec nich, członkowie tego plemienia.

Po przyznaniu się do udziału w rebelii, więzień mógł liczyć na lżejszą pracę. Miał również uczestniczyć w programie resocjalizacyjnym, np. biorąc udział w prelekcjach. Zmiana jego postawy skutkować miała przesunięciem go do kolejnego obozu, a na końcu skierowaniem do strzeżonej wioski, gdzie w warunkach względnej wolności miał zostać „uleczony” i przygotowany do dalszego życia.

„Kampania pozyskania serc i umysłów” – jak oficjalnie władze w kolonii i w Londynie określały program, wydawał się Brytyjczykom idealnym rozwiązaniem, aby przywrócić porządek w Kenii. Oczywiście, pięknie brzmiąca teoria nie przystawała do tego, jak system obozów funkcjonował w praktyce.

Obozy

Krótko po ogłoszeniu reformy resocjalizacyjnej, władze kolonii na czele z gubernatorem Evelynem Baringiem wiedziały już, że program nie zadziała. Kikujów należących do Mau Mau od początku traktowano jako niebezpiecznych szaleńców i nie przewidywano, by jakiekolwiek bezbolesne metody ich nawrócenia poskutkowały. Uważano raczej, że po stłumieniu powstania, lojaliści zostaną dokooptowani do systemu kolonialnego, obsadzając niższe stanowiska administracyjne, a najbardziej zagorzali Mau Mau, złamani przegranym powstaniem, staną się posłusznymi poddanymi Korony.

Rasizm czarnych i masakry Boko Haram jako oręż w... demokracji

Problemy, które wydają się nam dalekie, mogą do nas bardzo szybko przyjść (lub w tym wypadku – raczej przypłynąć). Afrykańska geografia plemienna.

zobacz więcej
Brytyjczycy ukrywali prawdziwe oblicze „resocjalizacji”. W oficjalnych raportach nie brakowało pochwał świetnie działającej reformy. Obozy, w którzy przetrzymywano więźniów określano mianem „internowania” lub „obozami zatrzymań”. Dziś tymczasem często mówi się o tym „obóz koncentracyjny”, a Caroline Elkins, w swojej głośnej książce „Rozliczenie z imperium”, opowiadającej historię zdławienia powstania Mau Mau i brytyjskich zbrodni w Kenii, używa nawet słowa „gułag”.

Oczywiście wiele zależało od poszczególnych komendantów obozów i strażników, którzy dostali nieograniczone możliwości. Niektórzy spośród nich zachowywali się po ludzku – potrafili dostarczyć więźniom lepszą odzież, pozwalali na odpoczynek w trakcie pracy czy dbali o opiekę medyczną.

Obozy tworzono głównie w centralnej i południowo-wschodniej Kenii. Ich łączna liczba jest trudna do oszacowania (Brytyjczycy niszczyli dokumenty), lecz przyjmuje się, że było ich ponad 100 (niektóre miały charakter czasowy). Przetrzymywano w nich samych mężczyzn. Dla kobiet przeznaczono tylko jeden, gdzie więziono najbardziej radykalne i nie poddające się „resocjalizacji”. Istniał także osobny obóz dla nieletnich chłopców, których uważano za bardzo niebezpiecznych.

Oficjalnie, wszystkie obozy były włączone w program robót publicznych, lecz więźniowie byli zmuszani do pracy zdecydowanie ponad swoje siły. Nie istniało rozróżnienie na osoby chore, zdrowe, młode lub stare – pracować musieli wszyscy. Ponieważ niektórzy za pracę dostawali niewielkie pieniądze, Brytyjczykom udało się uniknąć oskarżenia o korzystanie z pracy niewolniczej.

Warunki we wszystkich obozach były skrajnie złe. Więźniowie tłoczeni byli w niewielkich celach. Kilka osób miało do dyspozycji jedno wiadro, do którego załatwiali potrzeby fizjologiczne oraz się w nim myli. Wycieńczająca praca, zastraszające warunki sanitarne i brak odpowiedniego wyżywienia powodowały, że szalały tam choroby i epidemie (np. duru brzusznego, czerwonki).

Dodatkowym elementem zastraszania były częste przesłuchania. Aby wymusić na ludziach zeznania, stosowano tortury. Jak pisze Caroline Elkins: „Podejrzanych chłostani, bito, gwałcono, przypalano, zmuszano do jedzenia odchodów i picia moczu”. Elkins, która podczas pracy nad książką przeprowadziła wywiady z około 300 osobami, przytacza wiele historii ludzi więzionych w obozach. Dziś trudno uwierzyć, w jak wymyślny sposób zadawano im ból.

Gubernator kolonii wiedział o tym, co działo się za zamkniętymi bramami obozów. Sam, w liście do ministra kolonii pisał, że „metody są brutalne, ale skuteczne”. Czy faktycznie były skuteczne? Wątpliwe. Torturowani ludzie ze strachu mówili to, czego oczekiwali od nich strażnicy, często kłamiąc i wymyślając historie, które nigdy nie miały miejsca – byle tylko przestano ich bić.
Więziania były przeludnione, a warunki w nich fatalne. Fot. Three Lions/Getty Images
Odrębny, wobec obozów, system stworzono na potrzeby kontrolowania kobiet, dzieci i starców. W całej Kenii (choć głównie w centralnej części) powstała sieć strzeżonych wiosek, otoczonych drutem kolczastym, które w praktyce były więzieniami, gdyż ich mieszkańcom nie wolno było ich opuszczać. Obowiązała w nich godzina policyjna, a porządku pilnowali policjanci i Straż Obywatelska.

Kobiety były zmuszane do pracy np. przy budowie rowów irygacyjnych lub na roli. Przemoc seksualna była powszechna. Niemal każdego dnia w wioskach pojawiali się strażnicy i wybierali sobie kobiety, które potem gwałcili, niekiedy wielokrotnie. Najpierw gwałtów dokonywali biali, wybierając sobie najbardziej urodziwe i najmłodsze dziewczęta. Po nich, „swoje” kobiety mogli wybrać czarni lojaliści ze Straży Obywatelskiej. Dodatkową formą upokorzenia było stosowanie przemocy seksualnej na oczach matek, sióstr i teściów.

Zdarzało się, że kobiety same zgadzały się na intymne kontakty, gdyż tylko w ten sposób mogły zapewnić jedzenie swoim dzieciom.

Dzieci

Z gwałtów na świat przyszły liczne dzieci. Mężczyźni, którzy po kilku latach wracali z obozów, w domu zastawali żonę z jednym lub kilkorgiem dzieci. Niektórzy nie potrafili pogodzić się z myślą, że nie uchronili jej przed upokorzeniem i popełniali samobójstwa, inni opuszczali rodziny. Te przypadki były jednak stosunkowo nieliczne. Zdecydowana większość Kikujów przyjmowała dzieci jak swoje.

Dekolonizacja

Należy też oddać sprawiedliwość części brytyjskich polityków, którzy od początku sprzeciwiali się polityce rządu. Już w pierwszej połowie lat 50. niektórzy z nich, jak członek Partii Pracy, Fenner Brockway, podnosił w Izbie Gmin, że system stworzony w Kenii przypomina obozy, jakie budowali Niemcy w trakcie II wojny światowej, a Kikujowie stali się, de facto, niewolnikami.

Od 1955 r. naciski na rząd Churchilla, a później Anthony’ego Edena w sprawie Kenii nasilały się. Coraz więcej szczegółów na temat przebiegu rebelii oraz obozów dostawało się do opinii publicznej. W niższej izbie brytyjskiego parlamentu, szczególną rolę w nagłośnieniu sprawy Kikujów odegrała Barbara Castle z Partii Pracy. Dzięki jej nieustępliwej postawie i naciskom na polityków w Kenii, światło dzienne ujrzało wiele faktów niewygodnych dla władz kolonii. Jednak dopiero w roku 1959 brytyjskie władze kolonialne przystąpiły do stopniowej likwidacji obozów. Zaczęto zdawać sobie sprawę, że perspektywa dekolonizacji jest nieuchronna (w 1957 r. niepodległość uzyskała brytyjska kolonia Złote Wybrzeże jako Ghana).

Proces przekształcenia kolonii w samodzielny byt przebiegał błyskawicznie. Nagle okazało się, że koszty utrzymania porządku w kolonii stały się dla Londynu nieakceptowalnie wysokie. Kenia ogłosiła niepodległość 1 czerwca 1963 r. W grudniu kolejnego roku została ogłoszona republiką, a pierwszym prezydentem państwa został Jomo Kenyatta.

Pojednanie
Radość z wyroku. Rok 2012. Trzej Kenijczycy wywalczyli w brytyjskim sądzie odszkodowanie za tortury w czasie powstania Mau Mau. Fot. Matthew Lloyd/Getty Images
12 września 2015 r. przedstawiciele Wielkiej Brytanii odsłonili pomnik Mau Mau w parku Uhuru w Nairobi, będący „symbolem pojednania między rządem brytyjskim, Mau Mau i wszystkimi, którzy cierpieli”. Ten gest nastąpił po decyzji z 2013 r., w wyniku której Brytyjczycy zdecydowali o wypłacie odszkodowań 5 tys. Kenijczyków, którzy byli więzieni i torturowani w czasie powstania Mau Mau.

– Anna Szczepańska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Podejrzany o przynależność do ruchu Mau Mau. Fot. Three Lions/Getty Images
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Syberyjski Rockefeller. Polski milioner w Rosji
Produkował dla Rosjan setki tysięcy wiader spirytusu.
Historia Najnowsze wydanie
Freie Stadt Danzig. Niebezpieczna nostalgia nad Motławą
Ulice były wolne dla brunatnych batalionów.
Historia Najnowsze wydanie
Tłum szturmował samoloty, statki i barki. Amerykańska hańba
To moralna porażka Stanów Zjednoczonych – donosił prezydentowi Fordowi Henry Kissinger.
Historia Poprzednie wydanie
Dekalog dobrego człowieka
Społeczna Krucjata Miłości miała doprowadzić do powstania „nowych ludzi plemienia”.
Historia Poprzednie wydanie
Przestudiowałem „Kapitał” trzy razy
„Inteligencja nasza nieraz, nieświadomie może, przygotowuje grunt dla komunizmu, a sobie szafot” – pisał w 1938 roku ks. Wyszyński.