Cywilizacja

Ksiądz przychodzi raz w miesiącu, oni są co tydzień

Zofia Kossak-Szczucka miała zamówioną – u zaufanego jubilera – specjalną puderniczkę z podwójnym dnem, w której ksiądz umieszczał konsekrowane hostie, aby łączniczka zaniosła je na Pawiak, gdzie wtajemniczona strażniczka odbierała je i rozdzielała dalej.

– Nie mówiłaś, że mąż Kasi jest księdzem – powiedziała do córki zdumiona starsza pani, widząc w kościele znajomego (męża przyjaciółki tejże córki) rozdającego Komunię świętą. – Ale co ja mówię! – złapała się za głowę. – Przecież on nie może być księdzem!

Jest ich w Polsce już ponad pięć tysięcy, zazwyczaj mężów i ojców rodzin. Raczej nie występują gromadnie, jedyna okazja, żeby zobaczyć ich w zwartej grupie to Boże Ciało, kiedy zaproszeni przez biskupów w każdym katedralnym mieście tworzą w procesji intrygującą kolumnę odzianych w białe stroje – alby – młodszych i starszych mężczyzn. Nadzwyczajni szafarze Komunii świętej w Kościele katolickim to niezwykła grupa społeczna, o której mało się mówi i mało wie.

– I niech tak zostanie – kwituje jeden z nich, doktor inżynier z dwudziestoletnim stażem w tej służbie.

Tylko tyle i aż tyle

Ich zadania są głęboko indywidualne. W niedzielę, po mszy, kiedy inni jej uczestnicy idą do domu na świąteczny obiad czy z rodziną na lody, oni biorą w specjalnie przygotowanym naczynku konsekrowane hostie – Komunie święte – i idą do chorych, niechodzących czy zniedołężniałych parafian zgłoszonych do proboszcza przez rodzinę czy sąsiadów. Tam, po krótkiej wspólnej modlitwie, udzielają Komunii świętej. Tylko tyle i aż tyle.


Nie rzucają się w oczy, bo swoje zadania wykonują cicho, dyskretnie i w skupieniu. Nie chwalą się nimi podczas rodzinnych obiadów czy na grillu wśród przyjaciół. Nie opowiadają w pracy. Pewien szafarz, znany architekt, powiedział kiedyś, że gdyby miał zobrazować ich posługę, to narysowałby osiołka, który niesie Świętą Hostię.

Rzeczywiście, jak szybko spostrzegła się starsza pani z przytoczonej na początku scenki, nadzwyczajni szafarze ani trochę nie są księżmi. Ich zadaniem jest pomoc w rozdawaniu Komunii świętej i – przede wszystkim – w jej roznoszeniu do chorych w domach, szpitalach i zakładach opiekuńczych. Nadzwyczajnymi szafarzami są mężczyźni najróżniejszych zawodów: urzędnicy, leśnicy, architekci, inżynierowie, lekarze, nauczyciele, ratownicy, profesorowie i …długo można wyliczać.
W Warszawie pierwszych nadzwyczajnych szafarzy powołano w 1991 roku. Fot. Barbara Sułek-Kowalska
Swoim istnieniem i aktywnością fantastycznie zaprzeczają stereotypom o bierności mężczyzn w Kościele, nie mówiąc o kryzysie. Bo jeśli 8 maja tego roku, w Warszawie w szeregi szafarzy wstępuje – po kilkumiesięcznym przygotowaniu – kolejnych 132 mężczyzn, to trudno o lepszy przykład. Bardziej optymistyczny i budujący.

Przy czym Warszawa nie oznacza całej stolicy, a tylko Archidiecezję Warszawską, czyli miasto i okolice z lewej strony Wisły. Stolica od 1992 roku jest na kościelnej mapie podzielona na dwie diecezje i każda ma swoich nadzwyczajnych szafarzy, choć diecezja warszawsko-praska ustanowiła tę funkcję o wiele później. Tak czy inaczej, nadzwyczajnych szafarzy jest w Archidiecezji Warszawskiej ponad 650. A nie jest to rekordowa polska diecezja.

Księży ubywa, szafarzy przybywa

– Szafarzy stale przybywa – zaznacza ks.dr Bartosz Szoplik, który w Kurii Warszawskiej jest odpowiedzialny za ich formację i sprawy formalne. – A przy takim spadku powołań, jaki niedługo zauważymy, ich rola jeszcze wzrośnie.

Czy tylko księża są nieszczęśliwi, zranieni, skrzywdzeni przez media? Biedny katolik patrzy na Kościół

Wyrosło nowe pokolenie, któremu nikt – ani w kościele, ani na lekcjach religii – nie mówił o złu aborcji, o tym, że chodzi o życie dziecka.

zobacz więcej
Ks.Szoplik wie, co mówi. Kiedy sam był klerykiem, w warszawskim seminarium duchownym, 16 lat temu, mieszkało ich tam 150, a dziś zaledwie 40.

Prym wiodą diecezje z terenu szeroko pojętej Wielkopolski – w samej archidiecezji poznańskiej nadzwyczajnych szafarzy są blisko dwa tysiące, wielu liczy archidiecezja katowicka (1600), ale nawet niewielka diecezja pelplińska ma ich 500, a krakowska – około 600, czyli niewiele więcej. Z tym, że statystyka może tu zaprowadzić na manowce, więc podaję ją tylko dla opisu zjawiska, bo jest ono ze wszech miar godne uwagi.

Funkcję, czyli mówiąc językiem kościelnym – posługę – nadzwyczajnego szafarza Komunii świętej wprowadził Kodeks Prawa Kanonicznego z roku 1983: zapis o tym, że osoby świeckie, mężczyźni i kobiety, w uzasadnionych okolicznościach mogą być nadzwyczajnymi szafarzami Komunii świętej. Niewtajemniczonym trzeba wyjaśnić, że szafarzem – zwyczajnym – jest każdy wyświęcony ksiądz, dlatego ci świeccy są szafarzami nadzwyczajnymi.

Od razu po Soborze Watykańskim II kolejne watykańskie instrukcje powoli wprowadzały taką możliwość. Uważa się nawet rok 1973 za faktyczną datę narodzin tej służby. W Polsce rozpoczęła ją formalnie Uchwała 240. Konferencji Plenarnej Episkopatu Polski z 2 maja 1990. W Warszawie pierwszych nadzwyczajnych szafarzy powołano w 1991 roku. Początkowo tylko mężczyzn, teraz już także siostry zakonne i kobiety z instytutów świeckich (co, nota bene, okazało się dla żeńskich zgromadzeń zakonnych i instytutów błogosławieństwem w czasie pandemii).

Tajna siatka

W Polsce niepisana, nieformalna tradycja tej służby jest nie tylko długa, ale i bardzo piękna. W nadzwyczajnych sytuacjach – zagrożenia życia, więziennej izolacji, wojennej niewoli – pojawiali się dzielni ludzie, którym kapłani powierzali w zaufaniu Komunię święta, aby zanieśli ją dalej.

Najgłośniejszym przykładem może być Zofia Kossak-Szczucka, która – dopóki nie została aresztowana przez Niemców – była organizatorką działającej przy kościele Świętego Krzyża siatki szafarzy. Jej członkowie przenosili Komunię świętą dla więźniarek (jeśli warunki na to pozwalały, także więźniów) z Pawiaka – największego hitlerowskiego więzienia w okupowanej Polsce.
Zofia Kossak-Szczucka na fotografii z lat 30. XX wieku. Fot. Dostawca: PAP/DPA
Zofia Kossak-Szczucka miała nawet zamówioną – u zaufanego jubilera – specjalną puderniczkę z podwójnym dnem , w której ksiądz umieszczał konsekrowane hostie, aby łączniczka zaniosła je na Pawiak, gdzie wtajemniczona strażniczka więzienna odbierała je i rozdzielała dalej.

Zapewne nikt z tego łańcucha ludzi wiary i dobrej woli nie przypuszczał, że Kościół nazwie ich kiedyś nadzwyczajnymi szafarzami Komunii świętej. A niezwykłą puderniczkę możemy dziś oglądać w skarbcu na Jasnej Górze, gdzie przekazała ją pisarka.

Jeden z nadzwyczajnych szafarzy dostał swoje cyborium – naczynie, w którym przechowywana jest Komunia – od sędziwej, znajomej zakonnicy, która spędziła wiele lat w Genewie, gdzie chodziła z Komunia świętą do chorych w szpitalach i domach, zanim jeszcze pojawiły się ostateczne formalne regulacje na ten temat. Siostra była zachwycona, że pudełeczko będzie nadal służyło – i to w Polsce.

Omijali ich szerokim łukiem

Nie od razu było łatwo. Choć chorzy, niekiedy całymi latami niewychodzący z domów, z największą radością i wdzięcznością witali nadzwyczajnych szafarzy, to już w kościołach bywało różnie. Niektórzy wierni szerokim łukiem omijali znajomego z parafii, występującego w nowej roli. Zdarzały się mniej lub bardziej kąśliwe uwagi czy wprost pretensje do proboszcza.

– A przecież proboszczowie nie wybierają kandydatów na szafarzy na oślep, zapraszają mężczyzn, których życie jest w parafii widoczne – tłumaczy ks. Szoplik. – Wiadomo, jaką który ma rodzinę, czy żona chodzi uśmiechnięta, czy dzieci są czyste i zadowolone.

Są też wymogi formalne: wiek 35-65 lat ( w 2006 roku obniżony do 25 lat), stan cywilny – żonaty. I to, że do posługi nadzwyczajnego szafarza nie można się zgłosić, trzeba zostać zaproszonym. – Kiedy do mnie ktoś pisze maile czy listy w tej sprawie , odpowiadam, że to proboszcz decyduje o zaproszeniu i odsyłam do niego – zaznacza ks. Szoplik.

Antysemitka ratująca Żydów i kronikarz zagłady

Zofię Kossak-Szczucką i Tadeusza Borowskiego wspólne obozowe doświadczenie połączyło i zarazem podzieliło.

zobacz więcej
Precyzyjnie o charakterze kandydata na szafarza mówił w 2017 roku abp Stanisław Gądecki z Poznania, gdzie jest tak wielu i to docenianych szafarzy nadzwyczajnych. – Najważniejsze są dojrzałość wiary, zdrowa pobożność eucharystyczna, intensywne życie sakramentalne oraz wzorowe życie moralne – wyliczał. Podkreślił, że nadzwyczajnego szafarza powinny charakteryzować „solidność w życiu małżeńskim, rodzinnym i zawodowym oraz sąsiedzkim, a także aktywne uczestnictwo w życiu parafialnym. Niemałe znaczenie mają też otwarta i służebna postawa wobec drugich, a także serdeczność i łatwość nawiązywania kontaktów z ludźmi w podeszłym wieku”.

– Radość i wdzięczność tej chorej osoby, której przynoszę Komunię świętą, jest tak wielkim wynagrodzeniem, że nic innego się nie liczy – mówi nadzwyczajny szafarz z dwudziestoletnim stażem. – W tej chwili nieważny jest jej wygląd czy moja świadomość, że może za tydzień tego człowieka już nie będzie, nieważny jest jego stan czy cała „oprawa fizjologiczna”. Liczy się tylko to, że taki chory czeka na Jezusa Chrystusa i ja mam pomóc mu w spełnieniu tego oczekiwania.

– Nasi szafarze stają się często powiernikami tych ludzi i ich głównym kontaktem z parafią, bo ksiądz przychodzi raz w miesiącu, a szafarz co tydzień – przypomina ks. Szoplik. – Na ogół proboszczowie mają bardzo dobrą orientację i nie wysyłają na formację dla nadzwyczajnych szafarzy kogoś, z kim potem mieliby konflikty, zatargi, kto nie ma empatii w sobie lub nie jest dyskretny – podkreśla.

Czy żona musi wyrazić zgodę na tę aktywność męża? Bo przecież jej udział w jego posłudze jest oczywisty, choćby właśnie w niedziele po mszy, kiedy nie może liczyć na małżonka, bo ten ma inne sprawy na głowie. – Do mnie ze skargą na zaangażowanie męża i obciążenie czasowe żadna żona się nie zgłaszała – odpowiada ksiądz doktor. – Proboszczowie na pewno wiedzą, jak rozmawiać z rodziną, której ojcu proponuje się taką funkcję. I owszem, raczej pytają o zgodę, choć przecież zwracają się do rodzin, które znają od dawna.

– Wiadomo, że męża trzeba wspomóc – dzieli się doświadczeniem Dorota Świątek, żona szafarza z parafii św. Andrzeja Boboli w Warszawie, mama trzech synów. – Nie tylko w niedzielę zagospodarować sobie czas, ale też czasem podwieźć go do chorych. A przede wszystkim dzielić z mężem wszystkie związane z nimi troski, bo ci chorzy stają się przecież bliscy. Czasem szłam do nich z mężem, aby razem się pomodlić. Ta posługa nie dotyczy tylko męża, mocno wpływa na całe nasze życie – zaznacza Dorota Świątek. – Bo przecież dzielimy się wszystkim, a doświadczenia szafarza to są mocne przeżycia.
Jeden z nadzwyczajnych szafarzy dostał swoje cyborium od znajomej zakonnicy z Genewy. Fot. Barbara Sułek-Kowalska
Ich proboszcz, ksiądz Waldemar Borzyszkowski SJ podkreśla z kolei, że zawsze może liczyć na wsparcie „swoich” trzech szafarzy i ich rodzin. – Są obecni w życiu naszej wspólnoty, widać ich na co dzień, budują atmosferę zaufania do Kościoła i dają świadectwo wiary i pomocy drugiemu człowiekowi – podkreśla.

W 2015 roku z roboczą wizytą przyjechali do polskiego episkopatu biskupi z Litwy, Łotwy i Białorusi. W Łodzi, po spotkaniu z nadzwyczajnymi szafarzami, biskup metropolita z Rygi nie krył satysfakcji. – Tyle się teraz mówi, że nie ma mężczyzn w Kościele, a tutaj aż setka, która aktywnie uczestniczy w liturgii. To było mocne doświadczenie, a jednocześnie zachęta do przyspieszania wprowadzenia ich u nas – mówił wtedy abp Zbigniew Stankiewicz.

– To jest najlepsze, co cię w życiu może spotkać – mówi o swojej szafarskiej służbie doktor inżynier.

– Barbara Sułek-Kowalska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: W grupie występują rzadko. Tym razem w czasie procesji z relikwiami św. Stanisława z Wawelu na Skałkę w Krakowie, Nadzwyczajni szafarze. Fot. PAP/Jacek Bednarczyk
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
20 lat polskiej Wikipedii. Skręcona w lewo czy ultrakatolicka
Artykuł o wykroczeniach seksualnych w Kościele ma dwa razy więcej przypisów niż informacja o Jezusie.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Ekspert, jego kot i wiedza o specsłużbach. Jerzy Targalski
Nazywał Polskę Ubekistanem.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Cena za przytulanie, faktura za żałobę. Wszystko na sprzedaż
Świetnie rozwija się rynek zawodowych towarzyszy na takie imprezy jak wesela czy chrzciny. Ceny za jeden wieczór dochodzą do 2,5 tys. zł.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Talibowie. Who is who. Przewodnik po władzach Afganistanu
Są w nich nie tylko terroryści, ale też uczestnik negocjacji z Donaldem Trumpem i… były współpracownik CIA.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Ze skoczni na rower. Z nart na bieżnię. Z płotków na bobsleje
Primož Roglič i inni sportowcy wszechstronni.