Cywilizacja

Utracona cześć dziennikarzy BBC. Jak oszukano księżnę Dianę

BBC od dawna intensywnie wspiera i lansuje lewicowy, by nie powiedzieć lewacki sposób widzenia świata. Nie lekceważy co prawda pandemii, porwania samolotu na Białorusi ani sytuacji w Strefie Gazy, ale uważa, że nowinki ze świata trans są równie ważne, a może nawet ważniejsze.

BBC, najbardziej renomowana korporacja medialna świata, znalazła się pod pręgierzem. I to jak! To niemiły prezent na przypadające w przyszłym roku stulecie jej istnienia.Trudno jednak nie dostrzegać, że British Broadcasting Corporation długo i skutecznie pracowała na infamię, jaka stała się jej udziałem, i że sama roztrwoniła swą znakomitą opinię.

Zastrzeżenia wobec BBC, podobnie zresztą jak afery, nie są niczym nowym. Dotyczą stylu zarządzania, jakości programów, zwłaszcza publicystycznych, braku bezstronności, mocnego wspierania idei lewicowych, by nie powiedzieć lewackich, ze szkodą dla deklarowanego obiektywizmu. Obecna afera też nie jest pierwszą. Ale opublikowany właśnie raport, firmowany przez lorda Johna Dysona, eks-sędziego, jest jak ostatnia kropla, która przelała czarę.

Z paru powodów. Po pierwsze, raport pokazuje, że dziennikarz tak cenionego medium może całkowicie rozmijać się z zasadami etyki zawodowej. Po drugie, że kierownictwo stacji, nawet jeśli jest tego świadome, potrafi przymknąć na to oko. Po trzecie wreszcie – być może najistotniejsze – raport dotyczy programu, który BBC zawsze uważała za jeden z najważniejszych w swej historii.

Chodzi o sensacyjny wywiad, jakiego telewizyjnemu programowi Panorama udzieliła w listopadzie 1995 roku Diana, żona księcia Karola. Rozmowę Martina Bashira, dziennikarza BBC z księżną oglądały wówczas ponad dwadzieścia trzy miliony widzów!

Wywiad stulecia

Zdumiewający był już sam fakt, że do zwierzeń przed kamerami zdołano namówić żonę następcy tronu, a więc osobę z najściślejszego kręgu rodziny królewskiej, niesłychanie przy tym popularną. Jeszcze bardziej sensacyjna okazała się treść.

Diana, opowiadając o sobie, o swym małżeństwie i o życiu na dworze, ujawniała sprawy, jakie wcześniej osoby o jej statusie zachowywały raczej dla siebie. Zwierzając się szerokiej publiczności ze swych problemów, weszła na ryzykowną drogę, na której ostatni krok postawił przed trzema miesiącami jej młodszy syn Harry.
Stop klatka wywiadu z księżną Walii. Fot. Mathieu Polak/Sygma/ Sygma via Getty Images
Przypomnijmy: Diana opowiadała o niewierności – własnej i Karola. „W tym małżeństwie było nas troje” – tym słynnym zdaniem podsumowała związek męża z Camillą Parker-Bowles. Opisała depresję, z jaką się zmagała, i bulimię, jej widomy przejaw. Mówiła, że na dworze królewskim ma wrogów. Nie kryła się z opinią, że Karol nie powinien objąć tronu, bo nie nadaje się do roli króla. Ona sama zaś, jeśli w ogóle chce być królową, to tylko „królową ludzkich serc”.

W owym czasie Diana i Karol byli w separacji. Już wkrótce, nie bez wpływu rozmowy w BBC, królowa Elżbieta zaleci im przeprowadzenie rozwodu – do czego dojdzie za parę miesięcy. Niespełna dwa lata później, w sierpniu 1997 roku, Diana zginie w Paryżu w wypadku samochodowym. Czy dalsze jej losy można w jakiejś mierze powiązać z okolicznościami związanymi z wywiadem? Zdaniem Williama, starszego syna książęcej pary, jak najbardziej.

Intrygujące było jednak pytanie, jak osobę tak wysoko postawioną, z kręgów, do których trudno jest dotrzeć, zdołał przekonać do rozmowy dziennikarz młody i bez koneksji w wielkim świecie. Martin Bashir miał wówczas 32 lata, w BBC pracował od paru lat i choć sam urodził się w Londynie, jego rodzice to imigranci z Pakistanu.

BBC już nie ukrywa, kogo lubi, a kogo nie znosi. Polityczna poprawność kosztem politycznej neutralności

Skoro kogoś trzeba wziąć na cel, to najlepiej Polaków. Bo są biali i do tego są chrześcijanami. Brytyjski nadawca nie odważy się przecież krytykować kolorowych czy wyznawców islamu.

zobacz więcej
Dziś już, dzięki raportowi lorda Dysona, wiadomo ponad wszelką wątpliwość: Bashir zapewnił sobie kontakt z Dianą dzięki sprytnie zaplanowanemu oszustwu.

Problem polega na tym, że raport Dysona potwierdził informacje, które kierownictwo BBC otrzymało już wiele lat temu, ale którym z bliżej nieznanych powodów nie chciało dać wiary. Tony Hall, który jako szef BBC News już w 1996 roku prowadził wewnętrzne dochodzenie, wystawił Bashirowi prawdziwy certyfikat przyzwoitości. Orzekł bowiem, że działał on zgodnie z zasadami i nie dopuścił się żadnego uchybienia. Dziś jest to jeden z koronnych argumentów obciążających BBC. Jak można było dać wiarę oszustowi, lekceważąc przemawiające przeciwko niemu, poważne dowody?

Tyleż wymyślna, co podstępna

Jak było naprawdę? Martin Bashir przyzwoitością się nie wykazał, ale pomysłowością tak. Mało kto zdołałby wymyślić równie skomplikowaną intrygę i tak skutecznie, choć przecież bez żadnej gwarancji powodzenia, ją przeprowadzić. Ta podstępna strategia przyniosła upragnione rezultaty.

Oto ona: dziennikarz zlecił przygotowanie fałszywych przelewów bankowych dla osób z otoczenia Diany. Następnie nawiązał kontakt z jej bratem, earlem Charlesem Spencerem, któremu przedstawił sfabrykowane „dowody”, rzekomo w trosce o Dianę, opatrując je informacją, że jest to zapłata za przekazywanie na zewnątrz – prasie czy służbom specjalnym – informacji o jego siostrze. Dzięki temu Bashir zyskał zaufanie Spencera i otworzył sobie drogę do kontaktu z księżną, która – jak wynika z tego, co mówiła później przed kamerami telewizji – naprawdę uwierzyła, że jest osaczona przez szpiegów, donosicieli i wrogów.

Ale, co ważne zwłaszcza dla oceny działań korporacji, cała ta sprawa niespodziewanie wyszła na jaw. Stało się to dzięki pewnemu zatrudnionemu w BBC grafikowi nazwiskiem Matt Wiessler. To on przygotował fałszywe rachunki bankowe. Wszczęto wspomniane wewnętrzne dochodzenie, które skończyło się niczym. Tony Hall w ogóle nie zadał sobie trudu, by spotkać się z Wiesslerem, który wkrótce potem rozstał się z BBC. Dziś mówi się, że jako jedyny człowiek, który poniósł konsekwencje afery, powinien przynajmniej otrzymać jakieś odszkodowanie.
Martin Bashir w chwili swego największego, jak się wtedy wydawało, triumfu. Fot. BBC/Planet/Forum
Z BBC, mimo oczyszczenia z zarzutów, odszedł również Martin Bashir, najpierw do konkurencyjnej telewizji ITV. Później wyjechał do USA i zatrudnił się w amerykańskich stacjach telewizyjnych. W 2016 roku wrócił – nie tylko do Wielkiej Brytanii, ale także do BBC. Otrzymał pracę w sekcji religijnej, a wkrótce potem awansował na jej szefa.

Co rodzi kolejne pytania: jak można było oddać sprawy religii w ręce człowieka, którego postępowanie budzi wątpliwości natury etycznej?

Zespół lorda Dysona zajął się okolicznościami przeprowadzenia wywiadu z inicjatywy Charlesa Spencera. Z jakim skutkiem? Trudno to przewidzieć, bo w BBC, jak to bywa w rozbudowanych instytucjach, opór materii bywa znaczący. Gruntowne zmiany, choć nie raz już zapowiadane, z reguły nie dochodzą do skutku.


„To jest jak dejà vu – pisał ostatnio na łamach dziennika „Daily Telegraph” Robin Aitken, eks-dziennikarz BBC, od lat krytyczny wobec jej działań, zwłaszcza wyrażnych lewicowych inklinacji. – Najpierw szokujące rewelacje, po których następują przeprosiny od najwyższego kierownictwa. Potem karmieni jesteśmy zapewnieniem, że wnioski zostaną wyciągnięte. Zgodny chór, z ministrami włącznie, deklaruje, że »coś takiego nigdy nie może się powtórzyć«. Potem wszystko się uspokaja, a BBC utwierdza się w głębokim przeświadczeniu, że jest powołana do oświecania ciemnych mas. I znów jest po dawnemu”.

Daleko od zasad
Dochodzenie lorda Dysona skupiło się de facto na dwóch sprawach. Pierwsza dotyczy samego wywiadu i wątpliwych poczynań Martina Bashira. Druga – działań szefostwa BBC, które miało sprawę wyjaśnić, ale nie zadało sobie trudu (może nie chciało?) i nie wyjaśniło niczego. I właśnie ten drugi aspekt rzuca na BBC ponury cień.

Brytyjska korporacja medialna – najpierw radio, później również telewizja, a teraz także informacyjny portal internetowy – przez dziesięciolecia dla mediów całego świata stanowiła wzór do naśladowania: wzór rzetelności, niezależności, bezstronności, obiektywizmu. Tzw. zasady BBC stanowiły prawdziwy kanon cnót dziennikarskich. Nadal stanowią – ale niekoniecznie dla firmy, która je stworzyła i upowszechniła. Bo BBC jest dziś odległa od zasad, które u zarania jej istnienia sformułował John Reith, pierwszy jej szef, precyzując, że zgodnie z nimi ma „informować, edukować i bawić”.

Zarzuty wobec BBC sytuują się zresztą na bardzo różnych płaszczyznach. Mamy więc na przykład prawdziwe skandale obyczajowe, wśród których największy dotyczy Jimmy’ego Savile’a, popularnego dziennikarza prowadzącego programy BBC. Okazało się, że Savile dopuszczał się molestowania dzieci, również w kuluarach studiów BBC, przy okazji programów, które z nimi prowadził. Nie poniósł żadnej kary, bo choć stale krążyły pogłoski na ten temat, Savile’owi za życia niczego nie udowodniono. Stało się to dopiero po jego śmierci, z uszczerbkiem dla reputacji BBC, ale nie na długo.
Gwiazda BBC Jimmy Savile (1926 – 2011) bierze udział w akcji na rzecz dzieci z ubogich środowisk. Rok 1973. Fot. Douglas Miller/Keystone/Hulton Archive/Getty Images
Dziennikarze, którzy odeszli z BBC, mają całą litanię zastrzeżeń do kompetencji kierownictwa. Dyrektorzy z ostatnich lat to menedżerowie, którzy znają się na zarządzaniu jako takim, ale niekoniecznie mają pojęcie o specyfice instytucji medialnej. Dlatego nie sądzą, by Tim Davie, który jesienią ubiegłego roku został mianowany dyrektorem generalnym z misją uzdrowienia korporacji, był w stanie wiele zdziałać.

Tim Davie objął stanowisko we wrześniu ubiegłego roku, w momencie, gdy poprawność polityczna pchnęła BBC ku popełnieniu fatalnego błędu. Na fali zachłyśnięcia się ruchem Black Lives Matter, a zatem, konsekwentnie, oczywistego potępienia kolonialnej przeszłości Wielkiej Brytanii, kierownictwo BBC postanowiło wykreślić odśpiewanie dwóch bardzo patriotycznych pieśni z programu Last Night of the Proms, koncertu kończącego letnie koncerty promenadowe. Dyrekcja BBC zlekceważyła zarówno tradycję, jak oczekiwania widowni, bo wspólne śpiewanie „Rule, Britannia!” i „Land of Hope and Glory” przez pięciotysięczną widownię w Royal Albert Hall to od lat obowiązkowy punkt programu. Teraz obie pieśni miały być tylko grane, bo treść – na przykład takie słowa, jak „Brytyjczycy nigdy nie będą niewolnikami” z „Rule, Britannia!” – w dobie BLM są bardzo nie na miejscu.

Niepełny obraz świata

Zakazane piosenki. Urażone siły postępu nie chcą ich znać

Gruchnęła wieść, że BBC zamierza pozbawić ostatni koncert swego sztandarowego festiwalu kilku pieśni patriotycznych.

zobacz więcej
Pod naciskiem opinii publicznej wycofano się z tej decyzji. Gest był słuszny, ale w funkcjonowaniu BBC tak naprawdę niczego nie zmienił. Nawet ślepy i głuchy nie mógł nie dostrzegać, jaki kurs już dawno temu obrała korporacja. Nie przypadkiem ruch BLM w wydaniu nie tylko amerykańskim, ale także brytyjskim miał w BBC szczerego sympatyka.

Agresję i niszczycielskie zapędy aktywistów BLM traktowano tu z pełnym zrozumieniem. W serwisach BBC nie padło ani jedno słowo potępienia dla tych, którzy niszczyli pomniki wybitnych Brytyjczyków – Winstona Churchilla czy Roberta Baden Powella, twórcy skautingu – bo dla BLM każdy był rasistą. Reakcja BBC sprowadzała się do gorliwego zapewniania, że dołoży starań, by w korporacji panowała prawdziwa różnorodność i tzw. inkluzywność, czyli miejsce dla każdego, niezależnie od tego, kim jest.

BBC od dawna intensywnie wspiera i lansuje lewicowy, by nie powiedzieć lewacki sposób widzenia świata. Sprawy te prezentowane są dwojako: z jednej strony BBC skrupulatnie odnotowuje obecność i wszelkie awanse osób LGBT na niwie publicznej (w ten sposób w serwisie znalazło się miejsce dla Roberta Biedronia i Anny Grodzkiej), z drugiej zaś żywo patronuje nowym trendom. Bez informacji, że ten czy ów polityk, showman czy celebryta dokonał coming outu albo chce żyć w innej skórze niż przepisana przez naturę, obraz świata byłby przecież wysoce niepełny. Zmiana kierownictwa niczego w tym podejściu nie zmieniła.

Przykłady z ostatnich dni: w portalu BBC News na bardzo wysokim miejscu umieszczono dwie informacje, uznane, jak widać, za godne wyeksponowania. Oto piosenkarka Demi Lovato zadeklarowała się jako osoba niebinarna, a aktor Elliot Page, który do niedawna był aktorką Ellen Page, poddał się zabiegowi mastektomii i teraz z dumą prezentuje światu klatkę piersiową nagą i całkowicie płaską. Transpłciowość ostatnio jest bardzo en vogue.

BBC News nie lekceważy pandemii, porwania samolotu na Białorusi ani sytuacji w Strefie Gazy, ale uważa, że nowinki ze świata trans są równie ważne, a może nawet ważniejsze.

Żale księcia Williama

Reperkusje afery Martina Bashira dotknęły jak dotąd nie tyle samą BBC, ile personalnie parę osób, które miały nieszczęście się w nią zaangażować. Sam Bashir po raz kolejny, tym razem raczej definitywnie, odszedł z BBC. Tony Hall zrezygnował z przewodniczenia radzie nadzorczej National Gallery. Z Ofcomu, rady do spraw mediów, odszedł Tim Suter, dawniej jeden z szefów BBC.
Raport na temat praktyk BBC to w Wielkiej Brytanii sensacja nie mniejsza niż oświadczenie księcia Williama. Fot. Hasan Esen/Anadolu Agency via Getty Images
Poruszające jest też pytanie, jak potoczyłyby się losy księżnej Diany, gdyby Bashir nie podsunął jej sfałszowanych dokumentów. Asumpt do snucia takich rozważań dał książę William, który w specjalnym oświadczeniu – fakt bez precedensu – nie szczędził słów krytyki i samej korporacji, i jej nieuczciwemu dziennikarzowi. Według Williama, „lęk, paranoja, poczucie izolacji” – uczucia, jakich doświadczała jego matka, jeszcze się pogłębiły. W tym sensie na BBC ciąży odpowiedzialność za to, co później ją spotkało.

Gdyby nie oszustwo dokonane przez Bashira, uważa William, jego matka zapewne nie zdecydowałaby się na wystąpienie w telewizji, nie czułaby tak wielkiego żalu do rodziny królewskiej, nie powiedziałaby w rozgoryczeniu tego, co powiedziała, i nie ściągnęła na siebie gniewu rodziny. Być może w ogóle nie doszłoby do rozwodu z Karolem? A skoro tak, może nadal by żyła?

Podobnie uważa Charles Spencer, zdaniem którego można wywieść związek między rozmową z BBC a śmiercią jego siostry.

Afera Bashira sprawiła, że BBC nie jest łatwo szykować się do wielkiego jubileuszu. Czy można świętować, gdy – jak oceniają obserwatorzy krytyczni wobec współczesnej BBC, w tym jej dawni dziennikarze – „John Reith przewraca się w grobie”?

Przytoczmy więc na koniec receptę Robina Aitkena, który przez wiele lat próbował uczulać dyrekcję BBC na fakt, że zmierza ona w niedobrym kierunku. Na łamach „Daily Telegraph” Aitken pisze tak: „BBC musi z przekonaniem dokonać zmian, w tym najważniejszej: wprowadzić prawdziwą różnorodność. Taką różnorodność, w której chodzi nie o kolor skóry czy o to, z kim kto śpi, lecz o różnorodność opinii i przekonań politycznych. BBC w obecnym kształcie to prawdziwa »twierdza kultury woke« (czujności rewolucyjnej – red.), pełna pogardy dla poglądów konserwatywnych i bliska nienawiści do kraju, któremu podobno służy”.

W odnowionej BBC nie byłoby miejsca dla obowiązkowych drwin z konserwatystów, szydzenia z Donalda Trumpa, lamentów nad brexitem, kajania się za kolonializm, w połączeniu z wychwalaniem BLM, ruchów gejowskich i zestawu nowych rodzajów płci. Ale czy da się to zrobić?

– Teresa Stylińska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Słynny wywiad Diany, który wywołał skandal. Fot. Mathieu Polak/Sygma via Getty Images
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
EURO – turniej rozgrywany w przerwie meczu o Superligę
Nie ma lepszego sposobu odwracania uwagi od mętnych i pokrętnych sprawek piłeczki kopanej, jak porządnie haratnąć w gałę.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Algi przywracają wzrok
Terapia nie wymaga drogiej i niebezpiecznej operacji oka.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Chińska wojna o półprzewodniki. Waży się los światowej gospodarki
Tajwan to rozrusznik cyfrowej cywilizacji. A ryzyko inwazji Pekinu na Tajpej wzrosło do poziomu, którego dotąd nie notowano.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Książka usunięta z Amazona. Cenzura w barwach tęczy
Z przestrzeni publicznej rugowane są opinie uznane za niewygodne dla środowisk LGBT.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
W Poznaniu stanął Pomnik Serca Jezusowego, w Krakowie – bazylika
W 2021 roku uroczystość ponowienia aktu poświęcenia Najświętszemu Sercu powinna odbywać się we wszystkich parafiach w Polsce.