Historia

Komuna Paryska – punkt odniesienia w lewicowej historii Europy

Komunardzi obalili kolumnę na placu Vendome, postawioną ku chwale napoleońskiego oręża i odlaną z armat zdobytych pod Austerlitz, jako: „symbolu brutalnej siły i fałszywej chwały, afirmacji militaryzmu, negacji prawa międzynarodowego, permanentnej obelgi zwycięzców w stronę zwyciężonych, ataku na 1 z 3 zasad Republiki: braterstwa”. Brzmi znajomo?

150 lat temu, 28 maja 1871 roku upadła Komuna Paryska. Taką datę się przyjmuje, pomimo że ostanie gniazdo oporu, Vincennes, padło następnego dnia – bronienie wyizolowanego fortu przez komunardów nie mogło mieć znaczenia dla całego powstania.

Komuna Paryska została przyjęta w propagandzie krajów tak zwanej demokracji ludowej i samego ZSRS za protoplastkę rewolucji bolszewickiej, coś w rodzaju pomostu pomiędzy rewolucja francuską i październikową, gdzie pomniejsze role przydzielono rewolucji lipcowej z 1830 roku i lutowej z 1846. Zamieszki we Francji w XIX wieku, poza rewolucją francuską, ograniczające się właściwie do samego Paryża znalazły poczesne miejsce w nauczaniu i kulturze masowej krajów socjalistycznych.

W Warszawie przedwojenny plac Wilsona zamieniono w czasach PRL na plac Komuny Paryskiej. Imię Komuny otrzymała duża stocznia w Szczecinie i setki fabryk i szkół. O ile zasługi prezydenta Stanów Zjednoczonych Woodrowa Wilsona dla uzyskania przez Polskę niepodległości są oczywiste, to związek zarządu miasta Paryża, który trwał 72 dni – od 18 marca do 28 maja 1871 roku, z historią Polski może być wytłumaczalny w PRL jedynie powiewającym nad ratuszem paryskim czerwonym sztandarem. No i być może faktem uczestnictwa kilkuset Polaków w paryskich wydarzeniach.
Plac Komuny Paryskiej w Warszawie w 1958 roku. Autobus Chausson linii 118 nr boczny 456 wjeżdża na plac od ul. Klasińskiego, widoczne bloki pod nr 10 i w tle z prawej nr 8. Fot. NAC/Archiwum Fotograficzne Zbyszka Siemaszki, sygn. 51-824
Komunę Paryską Fryderyk Engels uznał za pierwszy przykład dyktatury proletariatu, a wstążkę ze sztandaru Komuny włożono Leninowi do trumny. Za Komuną Paryską stała niewątpliwie rozpaczliwa sytuacja materialna ludu Paryża, ale przynajmniej w nie mniejszym stopniu frustracja o pochodzeniu szowinistycznym i nacjonalistycznym – emocje obrzydliwie burżuazyjne.

Leopold, czyli okazja do wojny

W historii Francji czas przed Komuną to II Cesarstwo (1851 – 1870). W tym okresie Francja się zmodernizowała, powstały linie kolejowe, wielkie miasta skanalizowano i oświetlono, a w wielkości floty i inwestycji kapitału na świecie kraj rządzony przez Napoleona III (bratanka Napoleona I) ustępował tylko Anglii – nieznacznie w zakresie wielkości zaangażowanego kapitału.

Francja była potęgą, angażowała się militarnie we Włoszech przeciwko Austrii, na Krymie przeciwko Rosji, skolonizowała sporą część Afryki i Bliskiego Wschodu, a budowa Kanału Sueskiego rozsławiła francuską myśl techniczną. Za II Cesarstwa przebudowano centrum Paryża, miasto otrzymało szerokie bulwary i gwiaździste place. Systematycznie rosła produkcja przemysłowa i rolna, a stolica kraju potwierdzała codziennie, że jest stolicą kulturalną świata.

Napoleon III przez dwudziestolecie swojego panowania nie tracił poparcia społecznego, w trudniejszych chwilach wymieniał rządy. Wszystko byłoby jak najlepiej, gdyby nie dążenie Prus do zjednoczenia Niemiec.

Po skasowaniu Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego przez Napoleona Wielkiego, upadła konstrukcja jakoś jednocząca dziesiątki państw, księstw, hrabstw i wolnych miast niemieckich. Kanclerz Prus i zarazem Związku Niemieckiego Otto von Bismarck gwałtownie poszukiwał czynnika unifikującego w nowoczesne państwo kraje niemieckie, przywiązane od średniowiecza do swoich swobód. Stryj Napoleona III, Napoleon – dla odróżnienia nazwijmy go Wielkim – przyczynił się niechcący do rodzenia się niemieckiego poczucia narodowego, jako odpowiedzi na wspólne zagrożenie. Bismarckowi miał tak samo posłużyć jego bratanek. Zagrożenie francuskie pokonałoby ostatnie relikty dumy i przywiązania do odrębności niezależnych feudałów, z królestwem Bawarii na czele. Aby to uzyskać, Bismarck nie mógł zaatakować Francji, to Francja musiałaby zaatakować Prusy.

Wojna, która pokazała, że przyszłość należy do Niemców

Gardził dziennikarzami, nazywał media „bronią Antychrysta”, ale sam chętnie z nich korzystał.

zobacz więcej
Okazję stworzył rząd Hiszpanii, zapraszając na wakujący tron w Madrycie Leopolda von Hohenzollern-Sigmaringen. Napoleon III z trudem znosił zjednoczeniowe ambicje Bismarcka, a w przypadku tronu Hiszpanii dla Hohenzollerna poczuł się – inna sprawa na ile słusznie – otoczony Prusakami. Choć król Prus Wilhelm powstrzymał krewnego przed przyjęciem tronu hiszpańskiego, to forma zakomunikowania tej pomyślnej decyzji ambasadorowi Francji przedstawiona była w niemieckiej prasie jako dla niego upokarzająca. Dumny Napoleon III połknął haczyk i wypowiedział Prusom wojnę.

Cesarza entuzjastycznie poparła francuska prasa i opinia publiczna, wkrótce dwie „niezwyciężone” armie francuskie ruszyły na wschód. Pierwsza dała się zamknąć w twierdzy Metz. Druga, która poszła jej na pomoc, została otoczona pod Sedanem i skapitulowała. Pisze się, że tą armią dowodził cesarz osobiście i oddał 100 tysięcy wojska, kilkudziesięciu generałów i siebie Prusakom do niewoli. Trudno sobie wyobrazić, aby stryj Napoleona III mając tylu żołnierzy dał się otoczyć, a jeśli już, to nie wyrwałby się z okrążenia. Stara sentencja mówi: „Natura odpoczywa w dzieciach wielkich ludzi”, tutaj powiedzenie sprawdziło się w linii bocznej. Klęskę pod Sedanem powszechnie we Francji uznano za hańbiącą.

Po tym, jak paryżanie zjedli wszystkie szczury

Dwa dni po kapitulacji rząd w Paryżu zdetronizował Napoleona III, 4 września powstała III Republika Francuska i powołała Rząd Obrony Narodowej. Do Paryża zbliżyli się Prusacy i do końca stycznia 1871 roku trwało oblężenie miasta.

W stolicy zapanował głód, zjedzono wszystkie zwierzęta domowe, nawet szczury. Prusacy zdobyli Paryż, okupowali tylko trzy dni i po defiladzie w centrum wycofali się na północny zachód od miasta, mając je ciągle w zasięgu armat. Prusy nie chciały niepotrzebnie drażnić dumnej stolicy. Jak dumnej, okazało się tuż po defiladzie, kiedy tłumy kobiet ochotniczo myły bruk paryski, po którym kroczyły obce wojska.
28 stycznia 1871 podczas wojny francusko-pruskiej poddał się Paryż. 17 lutego 1871 odbyła się w Paryżu parada pruskiej armii. Wojska pruskie maszerowały obok Łuku Triumfalnego. Fot. MPI / Getty Images
Warunki pokojowe podyktowane przez Bismarcka nie były już tak kurtuazyjne. Prusy zagarnęły Alzację i część Lotaryngii i zażądały gigantycznej kontrybucji w wysokości 5 miliardów franków w złocie. Francja zapłaciła kwotę w całości, co w wielkim stopniu wzmocniło potęgę zjednoczonych Niemiec. Lubiący mówić, co by było gdyby mówią, że gdyby nie spłacona kontrybucja, to nie byłoby pierwszej wojny światowej.

Akt powstania cesarstwa niemieckiego pod berłem króla Prus podpisano w Wersalu 18 stycznia 1871 roku, co dodatkowo rozdrażniło i tak sfrustrowanych Francuzów. Zhańbiony w opinii paryżan rząd III Republiki tracił coraz bardziej na popularności w mieście. Ulica chciała walczyć nadal, co już nie było możliwe.

Jeszcze w czasie pruskiego oblężenia z Paryża, balonem, wydostał się jeden z ministrów, Leon Gambetta, aby tworzyć armię ludową na prowincji. Republikańskiej Francji przybyli na pomoc weterani walk o zjednoczenie Włoch z samym Giuseppe Garibaldim i inne, niespokojne duchy różnych narodowości, zaprawione w walkach o wolność, zawodowi rewolucjoniści, których dostarczył na dziejową scenę bogaty w wojny i rewolucje wiek XIX. Prasa miała o czym pisać, ale trudno mówić o zagrożeniu dla armii pruskiej z ich strony.

W Paryżu odbyły się wybory do Zgromadzenia Narodowego III Republiki. Na 600 deputowanych 400 mandatów wzięli konserwatyści, wśród których przeważali monarchiści. O restauracji monarchii mówił rząd Adolfa Thiersa. Pewnie by do niej doszło, gdyby nie kłótnie Bourbonów z bonapartystami oraz wygórowane wymagania protokolarne i symboliczne samych Bourbonów.

Wybory do Rady Miasta Paryża odwzorowały zupełnie inne nastroje społeczne. Wygrali radykalni republikanie, wsparci przez różnej maści anarchistów, socjalistów marksistowskich i anarchizujących. I Międzynarodówka miała w Paryżu najprężniej działające biuro, już w czasie oblężenia powstało kilkadziesiąt klubów politycznych. Bogatsi paryżanie opuścili miasto przed oblężeniem, a ci, którzy zostali, nie wzięli udziału w miejskich wyborach.

Terynka, antenatka Marty Lempart. Niedole emancypacji

Trudno powiedzieć, czy więcej kompetencji w kwestiach rewolucyjnych dawało jej pasanie limburskich stad, czy sukcesy w branży rozrywkowej.

zobacz więcej
Rząd republiki zniósł moratorium na zapłatę czynszów i długów wprowadzoną w czasie oblężenia, co nie przysporzyło mu popularności. Do kryzysu doszło 18 marca nad ranem. Rząd przysłał wojsko do dzielnicy Montmartre, aby odebrało 270 dział Gwardii Narodowej podlegającej władzom miasta. Żołnierze długo deliberowali nad sposobem transportu armat, aż zostali otoczeni przez cywilów. Nie chcieli do nich strzelać i zbratali się z tłumem. Dwóch generałów aresztowano i następnie rozstrzelano. Wybuchło powstanie, jakie Komuna Paryża (tak nazywano po prostu samorząd) podniosła przeciwko rządowi.

Dwa najgorsze miesiące w historii Paryża

Władze republiki wycofały się do Wersalu, gdzie obradował parlament, który nie wrócił do miasta po oblężeniu pruskim. Stosunek sił był początkowo niekorzystny dla władz państwa. W Paryżu było prawie 200 tysięcy członków Gwardii Narodowej, z czego zdolnych i chętnych do walki naprawdę najwyżej 50 tysięcy, ale wojska rządowe liczyły zaledwie 20 tysięcy. Armia niemiecka stała w pobliżu, lecz się nie angażowała. Gdyby wtedy komunardzi ruszyli na Wersal, to mieli szansę na władzę w kraju. Brakowało im wspólnego celu, zdecydowania i przywództwa.

Adolphe Thiers wynegocjował z Niemcami zwolnienie jeńców i wkrótce armia rządowa zwana wersalską liczyła ponad 100 tysięcy regularnego wojska. Rozpoczęły się ataki na forty na rogatkach miasta, a później oblężenie z ostrzałem artyleryjskim, który wyrządził nie mniej szkód niż wcześniejszy pruski. Historycy uznają, że rozpoczęły się dwa najgorsze miesiące w historii Paryża, włączając do rachunku nawet obie wojny światowe.

Sytuacja sprzyjała radykalizacji. Komitet Wykonawczy Komuny Paryskiej zarządził przejmowanie opuszczonych fabryk przez robotników i mieszkań, do których nie wrócili ich właściciele. Komuna zerwała na obszarze swej jurysdykcji Konkordat z Watykanem z 1804 roku. Postulowano powszechną świecką edukację i usunięto księży ze szkół. Przejęto majątki kościelne i klasztory. Arcybiskupa Paryża i innych 200 obywateli, w tym wielu duchownych, zatrzymano jako zakładników.
Do głosu dochodzili ideowi następcy jakobinów. To im zawdzięcza ratusz czerwony sztandar na dachu. Ustalono płacę minimalną, kontrolę dyrekcji zakładów przez robotników, zrównano płace w administracji, nawet najwyższych urzędników, z robotniczymi. Komuna Paryża jako zbiorowe ciało prawodawcze dzierżyła też władzę wykonawczą i sądowniczą. Każdego członka Komuny mogły odwołać masy w dowolnej chwili. Dyskusjom delegatów nie było końca.

Komunardzi obalili kolumnę na placu Vendome, postawioną ku chwale napoleońskiego oręża i odlaną z armat zdobytych pod Austerlitz, jako: „symbolu brutalnej siły i fałszywej chwały, afirmacji militaryzmu, negacji prawa międzynarodowego, permanentnej obelgi zwycięzców w stronę zwyciężonych, ataku na 1 z 3 zasad Republiki: braterstwa”. Brzmi znajomo?

Symbol monarchii, pałac Tuileries, został spalony, częściowo także Pałac Sprawiedliwości. Niszczono i palono obiekty kojarzące się z monarchią. To samo miało spotkać Luwr, ale zapobiegł temu komisarz kultury i sztuki Komuny Leon Trawiński, wymieniając po kryjomu beczki z naftą na beczki z wodą, co po zwycięstwie wersalczyków zapewniło Polakowi życie i posadę dyrektorską w Luwrze.

Dowodzenie Gwardią Narodową mocno kulało, gdyż dowództwo oddziałów powierzano ludziom płomiennie ideowym bez przygotowania wojskowego, chociażby wielomównym dziennikarzom. Pod koniec swego istnienia Komuna sięgnęła po zawodowych wojskowych i wtedy przyszedł czas na Polaków.

Czas Polaków i wersalczycy, którzy nie brali jeńców

Generał Jarosław Dąbrowski był polskim szlachcicem i oficerem carskim, wykształconym w Korpusie Kadetów i Akademii Sztabu Generalnego w Petersburgu. Odznaczył się w walkach z kaukaskimi góralami. Przeniesiony służbowo do Warszawy w 1862 roku w stopniu sztabskapitana, zaczął działać w przygotowującym powstanie stronnictwie Czerwonych. Planował w rocznicę zburzenia Bastylii zdobycie Zamku Królewskiego (kwatera carskiego namiestnika), cytadeli i twierdzy Modlin. Mieli tego dokonać bojownicy zbrojni w sztylety i rewolwery. Zważywszy, że garnizon rosyjski w Warszawie liczył 16 tysięcy żołnierzy, a Dąbrowski mógł zebrać co najwyżej cztery tysiące powstańców widać, że romantycznie liczył siły na zamiary, a także na przyjaciół Moskali – oficerów nastawionych antycarsko.

Każdy może być rasistą. Rewolucja hunwejbinów Zachodu

Tym, co najbardziej szokuje, jest ustępliwość władz, na wszystkich szczeblach i w najrozmaitszych instytucjach.

zobacz więcej
Dąbrowskiemu nie było dane wprowadzenie w życie swojego planu. Na skutek donosu został aresztowany latem 1862 roku. Dwa lata przesiedział w cytadeli warszawskiej. Po wyroku katorgi na Syberii, uciekł z więzienia przejściowego w Moskwie i przedostał się do Francji. Uczestniczył w obronie Paryża przed Prusakami. Komuna Paryska mianowała go 5 maju 1871 naczelnym dowódcą, a już 23 maja zginął na barykadzie.

Innym polskim kondotierem „wolności naszej i waszej” był generał Komuny Walery Wróblewski, polski kresowy szlachcic, w czasie powstania styczniowego dowódca w województwie grodzieńskim i augustowskim. We Francji obrońca Paryża w Gwardii Narodowej, w czasach Komuny dowódca frontu na lewym brzegu Sekwany. Po jej upadku, działacz socjalistyczny I Międzynarodówki.

Imię Jarosława Dąbrowskiego otrzymała złożona z Polaków, przeważnie komunistów, brygada walcząca w Hiszpanii po stronie republikanów w latach trzydziestych XX wieku. Wiele ulic w PRL nazwano na jego cześć, w Poznaniu nawet zastępując Jarosławem Wielkopolanina Jana Henryka, a podobizna generała znalazła się na dwustuzłotowym banknocie. W mniejszym zakresie, ale także Wróblewski otrzymał w PRL swoje liczne upamiętnienia.


Dąbrowski i Wróblewski to nie jedyni Polacy, jakich zapamiętano za czasów Komuny Paryża. Było więcej nie tylko żołnierzy, ale też oficerów. Większość z kilkuset poległa.

21 maja 1871 roku wojska wersalskie weszły do Paryża, nastąpił „krwawy tydzień”. Wersalczycy nie brali jeńców. W czasie pacyfikacji i po niej w rozstrzeliwaniach mogło zginąć nawet 30 tysięcy paryżan. Bywało, że na egzekucje doprowadzano ludzi bez sprawdzania, czy rzeczywiście byli komunardami. Po upadku Komuny ponad dwadzieścia tysięcy osób otrzymało kary ciężkiego więzienia lub zesłania na Nową Kaledonię, kolonie karną republiki. Współczesne badania obniżają te liczby, ale i tak skala represji wyróżnia ten okres w historii miasta.

Paryż wrze. Bunt przeciwko elitom

Prezydent twierdzi, że to Marine Le Pen ponosi odpowiedzialność za przemoc, bo zwołała ludzi w okolice Pól Elizejskich. Sęk w tym, że „żółte kamizelki” z jej partią nie mają wiele wspólnego.

zobacz więcej
Zwycięska republika odwołała większość zarządzeń Komuny Paryża. Zdobycze socjalne Komuny, jak zmniejszenie czasu pracy i polepszenie jej warunków, wprowadzono stopniowo dwadzieścia lat później. Szybciej robotnicy uzyskali poprawę życia w Niemczech i w Anglii. Trzeciej republice położył kres dopiero Adolf Hitler w 1940 roku.

Pokolenia „religii rewolucji”

Komuna Paryska nie miała możliwości wzniecenia rewolucji w kraju. Podobne wypadki w trzech innych miastach zostały szybko stłumione przez wojska rządowe. Komuna za to chciała dać przykład. Komunardzi wyobrażali sobie federację wolnych miast i gmin, trochę na wzór średniowieczny, co było reakcją na centralne zarządzanie w II Cesarstwie.

Anarchiści widzieli w Komunie niekonsekwentną próbę obalenia państwa. Marksiści przedwczesną rewolucję, z której starali się wyciągnąć wnioski. Włodzimierz Lenin chętnie ją wspominał i dawał za przykład swoim bolszewikom, że wtedy ktoś w rodzaju ministra zarabiał tyle, co robotnik, a robotnik mógł w każdej chwili tego ministra zastąpić, co miało przeciwdziałać biurokracji i korupcji. W rzeczywistości w Komunie tak się nie zdarzało, co innego deklaracje, a biurokracji bolszewickiej żadna inna nie mogła dorównać.

Karol Marks nie ruszył się z Londynu, przysłał entuzjastyczną działaczkę, Rosjankę Elżbietę Dimitriew. Według jego teorii, rewolucja światowa wybuchnie dopiero w odpowiednio dojrzałych warunkach. Nie wystarczy sam zrewoltowany Paryż – prowincja we Francji była konserwatywna, a frustracja klęską pod Sedanem i haniebnymi dla Francji warunkami pokoju nie wystarczyła tam do burzenia porządku społecznego. Szczególnie do prześladowań Kościoła w stylu Komuny, która nie poprzestała na wywłaszczeniach, ale mordowała duchownych, co spotkało między innymi arcybiskupa Paryża.

Komuna Paryska była trzecią w XIX wieku rewolucją, które ściśle nazwać można właśnie paryskimi, bo ograniczały się głównie do stolicy. Duch Wielkiej Rewolucji Francuskiej w Paryżu nigdy nie umarł, choć za Napoleona Wielkiego musiał się przyczaić. Zarówno rewolucja lipcowa w 1830 roku, jak i lutowa w1846 mimo radykalnych haseł musiały ustąpić umiarkowanej ewolucji. Zmieniały dynastie, nieznacznie rozszerzając bazę społeczną demokracji. Za Ludwika Filipa prawa wyborcze uzyskało 1% Francuzów, a w cztery lata po rewolucji lutowej przyszedł Napoleon III.
Komuna Paryska zerwała konkordat z Watykanem, usunęła księży ze szkół, przejęła majątki kościelne i klasztory. Arcybiskupa Paryża i wielu duchownych zatrzymano jako zakładników. Zostali rozstrzelani w czasie „krwawego tygodnia”. Litografia Julesa Davida przedstawia zabójstwo zakładników w więzieniu de la Roquette w Paryżu 24 maja 1871. Fot. adoc-photos / Corbis via Getty Images
Barykady zawsze grzmiały wolnością, równością i braterstwem dla swoich. Porządek następujący po rewolucjach – nie tylko po rozstrzelanej Komunie Paryskiej, ale i jej poprzedniczkach, które podręczniki uznają za zwycięskie – trzymał się daleko od ich haseł i emocji. Na pewno coraz mniej do powiedzenia miała stara arystokracja, która za Napoleona I mogła wrócić z emigracji, ustępując jednak pierwszeństwa nowej arystokracji Cesarstwa. Już po rewolucji lipcowej obydwie usuwał ze sceny dziejowej nieutytułowany pieniądz.

Ponad dwumiesięczna patetyczna anarchia Komuny Paryskiej nic radykalnie nie zmieniła, była kolejnym echem Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Nawet komunardzi wprowadzili po latach rewolucyjny kalendarz. Bo jak powiedział w wywiadzie prasowym Adam Zamoyski, autor „Świętego szaleństwa”, książki o dziewiętnastowiecznych rewolucjach w Europie: „Wyrosło całe pokolenie wychowane na ideałach republikańskich i kanonie ideologicznym, wywodzącym się choćby z Deklaracji praw człowieka i obywatela z 1789 r. Dla tych ludzi rewolucja i jej wartości miały wymiar religijny – stanowiły niezbywalną część ich tożsamości”.

Nie zupełnie te same wartości „miały wymiar religijny” dla bolszewików prawie pół wieku później i inne były też tragiczne skutki rewolucji bolszewickiej dla połowy świata. Pokrewieństwo w linii prostej nie jest oczywiste bez względu na to, co Leninowi włożono do trumny. A dawno temu, jeszcze przed zburzeniem Bastylii, „wymiar religijny” miała tylko religia.

– Krzysztof Zwoliński

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Komuna Paryska z 1871 r. Budynek na rue de Rivoli w płonieniach, podpalony podczas walk ulicznych 24 maja 1871. Litografia w kolorze - Léon Sabatier. Fot. adoc-photos / Corbis via Getty Images
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Jak „zagranica” zmuszała Polskę do pokory
„Nie pozostawimy Polski w potrzebie i nie pozwolimy jej skrzywdzić” – zapowiedzieli sojusznicy.
Historia Najnowsze wydanie
Największa winiarnia Starego Świata. Odkryto ją w Izraelu
Tutejsze wino było zapewne codziennym napojem św. Hieronima, który stworzył Wulgatę.
Historia Najnowsze wydanie
Ściśle tajne. Jedyna prawdziwa gazeta w PRL
Kto miał w PRL władzę, ten miał BS. Lub jak kto woli, kto miał BS, ten był kimś.
Historia Najnowsze wydanie
Superszpieg z „Liceum”
Miała 24 lata i kierowała siatką wywiadowczą.
Historia Poprzednie wydanie
„Księża patrioci” PRL-u, czyli siodłanie hipopotama
Dziękują za dzwony i talony na sutannę, dzwonią przyznawanymi im Krzyżami Komandorskimi Orderu Odrodzenia Polski.