Felietony

Czy Klementyna Suchanow i Tomasz Piątek to mimowolni poputczicy Władimira Putina?

Niektórzy polscy intelektualiści powinni się zastanowić nad tym, w czyim interesie działają. Bo chcąc nie chcąc stają się sojusznikami Kremla.

Instytut Ordo Iuris stał się dla pewnej części Polaków synonimem zła. Wśród polskich progresywistów mało która inicjatywa środowisk konserwatywnych wywołuje taką wściekłość, jak właśnie ta fundacja.

Na liście stawianych Ordo Iuris zarzutów są: prześladowania kobiet, homofobia, katolicki fundamentalizm, wreszcie konszachty z Kremlem. Lewicowo-liberalne środowiska straszą widmem wpływowej organizacji, która chce zawrócić III Rzeczpospolitą z drogi europeizacji, modernizacji i postępu. Ordo Iuris oskarżany jest zatem między innymi o wywieranie nacisków na Trybunał Konstytucyjny. Według tej narracji, działanie to doprowadziło jesienią ubiegłego roku do wydania werdyktu delegalizującego w Polsce aborcję eugeniczną.

Nic zatem dziwnego, że mnożą się ataki na nowy projekt fundacji, którym jest powołana w Warszawie uczelnia wyższa – Collegium Intermarium (Kolegium Międzymorza). W mediach już się pojawiły alarmistyczne w tonie doniesienia. I tak „Newsweek” obwieścił wszem wobec: „Ordo Iuris dostaje zielone światło na kształcenie nowych elit, których zadaniem będzie dokończenie dzieła ojców założycieli nowej Polski – zbudowanie państwa fundamentalistycznego na ruinach demokracji”.

Faktem jest, że władze Collegium Intermarium nie udają, że przyświeca im jakaś neutralność światopoglądowa. Zresztą trudno, żeby było inaczej. Edukacja stanowi pole, na którym toczą się wojny o rząd dusz, czyli ścierają się między sobą różne opcje. I akurat antagoniści Ordo Iuris znakomicie zdają sobie z tego sprawę.

Weźmy choćby założony w roku 1991 w Budapeszcie Uniwersytet Środkowoeuropejski. Pieniądze na niego wyłożył George Soros. Ów pochodzący z Węgier amerykański biznesmen chciał za jego pośrednictwem upowszechniać koncepcję „społeczeństwa otwartego”. A zatem intencją Sorosa było kształcenie nowych elit. Miały one na ruinach komunizmu w krajach dawnego bloku wschodniego budować liberalne demokracje, tyle że ideologicznie sprofilowane – czyli takie, które nie dopuszczą prawicowych „oszołomów” do władzy.
Z lewej: Tomasz Piątek podczas demonstracji „Jesień Średniowiecza” w 2019 roku (fot. Agencja Forum/ Wojciech Kozioł). Z prawej: Klementyna Suchanow w czasie akcji „Sejm jest nasz” w 2018 roku (fot. PAP/ Radek Pietruszka)
W Polsce natomiast mamy do czynienia z kneblowaniem ust naukowcom o konserwatywnych przekonaniach. Wygłoszenie w polskim ośrodku akademickim opinii, że życie ludzkie zaczyna się od chwili poczęcia (tak więc od tego momentu powinno być chronione), a rodzina to naturalna i podstawowa komórka społeczeństwa, oparta o związek kobiety i mężczyzny, może narazić na postępowanie dyscyplinarne, czego doświadczyła choćby na Uniwersytecie Śląskim socjolog Ewa Budzyńska. Ordo Iuris dawał się progresywistom we znaki, ponieważ stawał w obronie ofiar takich represji.

Tym, co łączy Collegium Intermarium z Uniwersytetem Środkowoeuropejskim jest ich międzynarodowy charakter. Natomiast w kwestiach aksjologicznych warszawska uczelnia jawi się jako alternatywa dla budapeszteńskiej. W Collegium Intermarium kanon myślenia o naturze ludzkiej, kulturze, społeczeństwie – w odróżnieniu od Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego – nie wyznacza lewicowa poprawność polityczna, lecz to, co leży u źródeł cywilizacji europejskiej: filozofia grecka, prawo rzymskie, objawienie chrześcijańskie.


Ale utworzenie warszawskiej uczelni wywołało gniewną reakcję nie tylko wśród progresywistów znad Wisły. Otóż w kilku rosyjskojęzycznych serwisach internetowych został opublikowany tekst niejakiego Walentina Lesnika pod wymownym tytułem „Collegium Intermarium – polskie narzędzie do przeformatowania Ukraińców”.

Autor widzi w Collegium Intermarium przede wszystkim projekt geopolityczny. Ostrzega, że chodzi o konsolidację – zwłaszcza w zakresie handlu gazem – państw Europy Środkowej i Wschodniej, w tym byłych republik sowieckich – pod egidą USA w kontrze do Rosji. Zawarty w nazwie warszawskiej uczelni termin „Międzymorze” – czytamy w tekście – oznacza dawną doktrynę Józefa Piłsudskiego, która w obecnych okolicznościach przybrała nową postać – „Trójmorze”.

Ordo Iuris będzie trwał dłużej niż jakakolwiek polityczna siła

Szef organizacji deklaruje: Nie potrzebujemy autoryzacji biskupów i o nią się nie ubiegamy.

zobacz więcej
Lesnik wyraża poważny niepokój, że do głów Ukraińców studiujących w Collegium Intermarium, sączona będzie rusofobia. Żeby zaś uwiarygodnić swoje stanowisko relacjonuje to, co ma o polskiej myśli geopolitycznej do powiedzenia filozof, niegdyś wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego, Bronisław Łagowski. Znany jest on z krytycznej i surowej oceny, której poddawał polską tradycję insurekcyjną i etos Solidarności. Zdaniem Łagowskiego, polscy eksperci do spraw stosunków międzynarodowych kierują się głównie uprzedzeniami wobec Rosji.

Zasadnicza teza Lesnika wybrzmiewa w następującym fragmencie tekstu: „Kulturowa obcość Collegium Intermarium dla prawosławnych Ukraińców i Ukrainy jest oczywista. Założycielem Ordo Iuris jest Instytut Edukacji Społecznej i Religijnej imienia Piotra Skargi. Skarga to katolik-jezuita końca XVI i początku XVII wieku, co znalazło odzwierciedlenie w jego politycznych poglądach. Instytut, któremu on patronuje, działa w ścisłej współpracy z polskim Kościołem rzymskokatolickim”.

Dalej padają pytania: „Czego dobrego może oczekiwać od takiego zespołu Ukraina? Czy był w jej historii choć jeden okres, w którym sojusz z Polską przyniósł jej korzyści? Czy prawosławni ukraińscy absolwenci, wychowani przez polski katolicyzm, mogą pozostać lojalnymi i trzeźwo myślącymi patriotami swojego kraju i swojej Cerkwi? Prawdziwymi patriotami, a nie nacjonalistami, którzy swój nacjonalizm przedstawiają jako patriotyzm. Rzecz jasna, że nie”.

Można się domyślać, że autora powyższego cytatu musi uwierać to, że w kadrze Collegium Intermarium są naukowcy z Ukrainy (w dodatku z „banderowskiego” Lwowa), lecz brakuje z Rosji. Trzeba też skomentować uwagę dotyczącą księdza Piotra Skargi. Otóż jezuici w rosyjskim imaginarium odgrywają rolę szwarccharakterów – przebiegłych łacińskich misjonarzy, którzy chcą skolonizować (zokcydentalizować) prawosławną duszę słowiańską.
Skoro tak, to Klementyna Suchanow, Tomasz Piątek i inni intelektualiści z polskich kręgów lewicowych-liberalnych hejtując Ordo Iuris, powinni się zastanowić nad tym, w czyim interesie to czynią. Czy mimowolnie nie stają się oni sojusznikami Kremla?

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Collegium Intermarium zainauguruje swoją działalność 28 maja w Warszawie podczas międzynarodowej konferencji naukowej. Więcej o tym wydarzeniu – w programach informacyjnych TVP.
Zdjęcie główne: Władimir Putin 10 maja 2021 roku w Soczi. Fot. Mikhail Klimentyev\TASS via Getty Images
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Lekcja
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Polska-Ukraina: o jakiej integracji mówimy?
Mamy wspólny interes, żeby liczyć się w Europie i świecie jako osiemdziesięciomilionowy podmiot.
Felietony Najnowsze wydanie
Kto rozplącze watykańskie kłębowisko węzłów
Przez dziesięciolecia Watykan lekceważył oskarżenia o korupcję finansową.
Felietony Najnowsze wydanie
Sztuka społeczeństwa otwartego, czyli realizm Sorosa
Sztuka jest bronią potężną, zwłaszcza gdy trzeba pozyskać wybredne elity intelektualne.
Felietony Poprzednie wydanie
Czy Polska i Ukraina powinny być jednym państwem?
Nie ma powodu, aby dziś uruchamiać integrację naszych krajów.