Historia

KGB na tropie Jana Pawła II: inwigilacja, manipulacja, dezinformacja

„Zapiski z kremlowskiego terminarza nie są dowodem. Wskazują jednak, że 13 maja 1981 r. nie był rutynowym dniem dla gospodarza Kremla – pisze dr Andrzej Grajewski. „Wynika z nich, że w ciągu blisko osiemnastu lat spędzonych na szczytach władzy był tylko jeden dzień, właśnie 13 maja 1981 r., kiedy uwagę Breżniewa pochłaniało nie działanie, zarządzanie, lecz być może czekanie na coś, co miało się wydarzyć”.

13 maja na antenie TVP Historia będzie można zobaczyć: o godz. 9.30 i o 10.00 dwa odcinki z cyklu „Sensacje XX wieku” „Zamach na papieża”, a o 20.00 film dokumentalny w reżyserii Piotra Litki „Zamach”. Natomiast w TVP 1 od godz. 20.00 będzie można śledzić koncert „Modlę się i przebaczam”.

Czytam, czytam i oczom nie wierzę: obchody 40. rocznicy zamachu na Jana Pawła II i jego ocalenia. Obchodzić rocznicę tego zamachu?! Dobrze, że ktoś w twórczym szale nie napisał „świętujemy”… A wystarczyłoby pomyśleć i odwrócić kolejność, pisząc: rocznica ocalenia, a nawet – nie bójmy się tego słowa – cudownego ocalenia. Bo tak to właśnie było, skoro zawodowemu zabójcy nie mieściło się w głowie, że chybił i nie zabił – a w rezultacie nie zrealizował zlecenia. Czyjego? Wciąż tego nie wiemy, po 40 latach od strzałów, które 13 maja 1981 na placu świętego Piotra Mehmet Ali Agca oddał w stronę Jana Pawła II.

Nie ma dziś takich badaczy przeszłości, analityków rzeczywistości, sędziów i dziennikarzy śledczych oraz biskupów i historyków, którzy uczciwie mogliby podjąć się odpowiedzi na to pytanie: na czyje zlecenie działał młody wtedy, zaledwie 23-letni Turek, który też nigdy nikomu tego nie powiedział – chyba, że papieżowi, kiedy nieoczekiwanie podczas wizyty w więzieniu odwiedził on swego niedoszłego zabójcę i spędził z nim 25 minut. Jeśli jednak zdradził on tajemnicę Janowi Pawłowi II, to papież zabrał tę wiedzę do nieba.

52 wersje Agcy

Tymczasem sam Ali Agca, od wielu lat na wolności – teraz mieszka w Stambule i opiekuje się bezdomnymi kotami – przedstawił już co najmniej 52 wersje swojego udziału w wydarzeniach sprzed 40 lat, włącznie z wersja „perską”, czyli oskarżeniem ajatollaha Chomeiniego o udział w spisku. Ta liczba wersji raczej nie jest żartem, bo są tacy, którzy liczą kolejne pomysły Agcy.

Książek poświęconych sprawie zamachu na Jana Pawła II, śledztwa i kolejnych wątków napisano już setki. Mniej i bardziej solidne opracowania brały udział w niewypowiedzianej walce na tytuły, bo czymś przecież trzeba było czytelnika przyciągać, skoro nowych faktów nie było. Co parę lat media krzyczały więc: „takiej książki o zamachu nie było!”, choć ukazywał się tylko kolejny zbiór reportaży czy wywiadów, niechby i z całkowicie niewiarygodnym Agcą, który jak kręcił, tak kręci nadal.
Mehmet Ali Agca (na zdjęciu w czasie konferencji prasowej w 2014 roku) mieszka dziś w Stambule i wciąż zmienia wersję zdarzeń. Fot. Berk Ozkan/Anadolu Agency/Getty Images
Niedawno, tuż przed świętami wielkanocnymi ukazała się we Włoszech kolejna książka, tym razem pod tytułem „Papież miał umrzeć”. Autorem jest włoski dziennikarz Antonio Preziosi, a wstęp napisał przewodniczący Papieskiej Rady ds. Nowej Ewangelizacji arcybiskup Rino Fisichella, który 40 lat temu jako młody ksiądz organizował ludzi zebranych na placu świętego Piotra do wspólnej modlitwy. Czy publikacja wnosi cokolwiek nowego? Kiedy TVP INFO zapowiadała tę pracę, podała, że we wstępie abp Fisichella pisze wprost, iż wybór kardynała Karola Wojtyły w 1978 r. wywołał „wielki alarm w różnych ośrodkach dyktatorskiej władzy w ówczesnym ZSRR”.

Czy jednak znajdą się tu jakieś nowości po tym, gdy pięć lat temu swoją drugą już – tym razem wspólnie z dziennikarzem śledczym Sandro Provissionato – książkę opublikował włoski sędzia Ferdinando Imposimato (zmarł w 2018, w wieku 81 lat), który niemal od początku zajmował się sprawą zamachu? To on odkrył „bułgarski wątek” i postawił tezę, że inicjatywa zabicia papieża z Polski miała korzenie w Moskwie.

Rosyjska jednostka specjalna nr 29155. Otrucia, eksplozje i zamachy?

Dziś znamy wiele nazwisk i wizerunków jej agentów. Znamy nawet jej dowódcę.

zobacz więcej
Polskie intuicje

Trudno powiedzieć, żeby była to jakakolwiek nowina dla Polaków, którzy natychmiast po zamachu byli przekonani, że to „sprawa Moskwy”. Bo czyja inna? Kto jak nie Jan Paweł II przyjechał dwa lata wcześniej do Polski i uruchomił potężne siły w narodzie, co doprowadziło nas do Solidarności? Kto w Gnieźnie, 3 czerwca 1979 roku, nazwał po imieniu wszystkie ludy Europy Środkowej i przypomniał, że u początków ich nowożytności stał chrzest przyjęty – wyliczał swoim donośnym głosem papież – w 650 roku przez Chorwatów, w 864 roku przez Bułgarów, w 874 r. przez Czechów, w 988 r. przez Rusinów w Kijowie, nie mówiąc o chrzcie Polski w 966 roku! „Czyż Chrystus tego nie chce, czy Duch Święty tego nie rozporządza, ażeby ten papież-Polak, papież-Słowianin właśnie teraz odsłonił duchową jedność chrześcijańskiej Europy, na którą składają się dwie wielkie tradycje: Zachodu i Wschodu ?” (homilia w Gnieźnie, 3 czerwca 1979).

Tak podważyć deklarowaną i narzucaną od dziesięcioleci „jedność ideowo-polityczną” obozu moskiewskiego? Układu Warszawskiego i RWPG?

Nie jestem historykiem, archiwistą ani politologiem, ale żywię głębokie przekonanie i wiele razy dawałam temu wyraz, że te słowa przesądziły o decyzji o zamachu. Jej kulisów i autorów nie znamy i być może za naszego życia nie poznamy, ale nie wolno nam przestać czekać na odkrycie prawdy i wspierać jej badaczy.

Sprawa „Kapella” z wileńskiego archiwum

W tych dniach wyszła, wydana nakładem IPN, sensacyjna w swej zawartości praca „Pontyfikat wielu zagrożeń. Jan Paweł II w świetle dokumentów sprawy »Kapella« 1979-1990”. Jej autorami są dr Andrzej Grajewski i współpracująca z nim w wileńskich archiwach dr Irena Mikłaszewicz. Dr Grajewski, związany z IPN autor wielu publikacji na tematy kościelne i papieskie, publicysta „Gościa Niedzielnego”, jest najwytrwalszym bodaj polskim historykiem i badaczem archiwów, który podejmuje temat zamachu na papieża. I nie rezygnuje z prób dotarcia do dokumentów sowieckich, do archiwów KGB, pozornie całkowicie niedostępnych, zwłaszcza dla Polaków.

Nie kijem go, to pałką: jeśli nie można inaczej, próbuje w archiwach dawnych republik sowieckich, czego przykładem jest właśnie najnowsza książka. Jak wpadł na pomysł, żeby penetrować archiwa litewskie i – o czym dalej – ukraińskie, nie wiem, ale jest to pomysł wart najwyższej oceny.

Sowieckie służby specjalne – przypomina Andrzej Grajewski – „szybko zrozumiały zagrożenie, jakie dla systemu komunistycznego mógł stanowić pontyfikat papieża Polaka”. Sprawa „Kapella” – pisze – „dowodzi, jak wielkie znaczenie na Łubiance przydawano międzynarodowej aktywności Jana Pawła II, zwłaszcza na kierunku wschodnim”.
Pistolet Browning o kalibrze 9mm, z którego strzeał zamachowiec. Fot. Grzegorz Galazka\Archivio Grzegorz Galazka\Mondadori via Getty Images
Kto czytał wstrząsająco niezapomniany „Montaż” Vladimira Volkoffa, nie będzie miał kłopotów ze zrozumieniem następnego zdania ze wstępu dr. Grajewskiego do jego książki: „Służby specjalne – w przeciwieństwie do dyplomacji, koncentrującej się przede wszystkim na reakcji na bieżące wydarzenia – potrafiły zbierać materiały, analizować sytuację i działać w dłuższej perspektywie. Służby sowieckie na kierunku watykańskim dysponowaly wieloma aktywami operacyjnymi, które zostały dodatkowo wzmocnione zasobami krajowymi, miały też dostęp do informacji przekazywanych przez wywiady innych krajów komunistycznych. Ten mechanizm pozwolił wywiadowi KGB przekazywać na Kreml szczegółowe wiadomości na temat Jana Pawła II niemal natychmiast po jego wyborze”.

Uff! Robi się naprawdę niedobrze, kiedy zaczynamy analizować treść zawartą w tym naukowo opracowanym zdaniu – choć przecież niby tyle już wiemy na temat działania służb sowieckich w naszym kraju czy innych krajach obozu moskiewskiego, niby też wiemy o ich stałym ulokowaniu w odpowiednich komórkach i agendach MSW czy innych biur, ale to chyba nie oddaje całości obrazu. Bo też trudno sobie wyobrazić tych sowieckich pułkowników czy innych lejtnantów, jak bez ogródek żądają od polskich, bądź co bądź, współpracowników bardziej szczegółowych informacji na temat „tego Wojtyły”. Ale materiał był, solidny jak najbardziej, i już kilka dni po wyborze Karola Wojtyły na papieża KGB rozesłała do stolic krajów bloku wschodniego tajny raport, który przedstawiał polskiego kardynała jako wielkie wyzwanie dla całego systemu komunistycznego.

Abwehra w Polsce Ludowej

Enerdowska bezpieka po sierpniu 1980 roku zdobyła w PRL agentów we wszystkich najważniejszych pionach MSW, w strukturach Kościoła i organizacji katolickich, wśród nauczycieli, przewodników turystycznych i bankowców.

zobacz więcej
W każdym razie – pisze dr Grajewski – już 13 listopada 1979 roku KGB przygotowała „Wytyczne do działań przeciwko polityce Watykanu w stosunku do krajów socjalistycznych” zaakceptowane przez Sekretariat Komitetu Centralnego KPZS. Dokument składa się z sześciu punktów, ale dwa objęto dodatkową klauzulą tajności. Ich treści nie przesłano do większości instytucji, do których wysłano „Wytyczne”.

KGB otrzymała nakaz podjęcia „działań w celu opublikowania specjalnymi kanałami za granicą materiałów, w których by omawiano problem działań Watykanu mogących zaostrzyć jego stosunki z krajami socjalistycznymi, a tym samym utrudnić położenie Kościołów katolickich w tych krajach” oraz [opublikowania] „takich materiałów, które miałyby przedstawiać we właściwy sposób niebezpieczne tendencje w działalności papieża”.

To był grunt, na którym wyrosła operacja „Kapella” (tu ciekawostka – wyjaśnia dr Grajewski – bo tym rosyjskim mianem, „kapiełła”, określano tylko kaplice rzymskokatolickie). I w ten sposób 17 marca 1980 roku w Wilnie niejaki ppłk Jonas Stasiulionis, rocznik 1927, rozpoczyna koordynację działań tej operacji. Jakim zaufaniem musiał się cieszyć na Łubiance, że przez tyle lat, systematycznie i spokojnie, działał z Wilna! A warto pamiętać, że przewodniczącym KGB był na początku tej operacji sam Jurij Andropow, który w 1982 roku umiał wejść na miejsce Leonida Breżniewa.

Książka jest niezwykle ciekawa, autorzy przytaczają 54 dokumenty ze zbiorów KGB, pokazują sposoby dezinformacji, manipulacji, ale też ocen watykańskich działań i sytuacji w Polsce.
Publikacja wydana przez IPN
Tyle że i ta książka nie przybliża nas do rozwiązania sprawy zamachu na papieża. Bo prawda jest jednak taka, że „czterdzieści lat po zamachu na życie Jana Pawła II wciąż nie znamy odpowiedzi na wiele pytań dotyczących okoliczności jego przygotowań, a przede wszystkim zleceniodawców zbrodni, która miała zmienić bieg historii”.

Tropy z archiwów ukraińskich

Ale są jeszcze nowe tropy, które dr Grajewski wskazuje expressis verbis w artykule opublikowanym w najnowszym, właśnie wydanym, majowym numerze miesięcznika „Biuletyn IPN”. Odkrył je dzięki współpracy z archiwami takimi jak litewskie czy ukraińskie. Grajewski uprzedza, że nie są to żadne dowody. Bo tropy, jak to tropy – albo dokądś zaprowadzą, albo się urwą , rozmyją, zostaną zadeptane. Na razie jednak są i trzeba je pokazać.

Pogrzeby specjalnej troski. Księża interesujący dla SB za życia i po śmierci

Grób ks. Jerzego Popiełuszki był obserwowany do 1989 r., a jego okolica „operacyjnie zabezpieczana”.

zobacz więcej
Autor zaczyna jednak od przypomnienia, że polskie władze też podjęły śledztwo w sprawie zamachu, co wysoko cenił włoski sędzia Imposimato. Polskie śledztwo rozpoczął 3 maja 2006 r. prok. Michał Skwara z Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Katowicach, zostało zaś umorzone 7 maja 2014 r.( postanowienie znajduje się na stronie IPN, sygnatura 12/06/Zk – śledztwo w sprawie udziału funkcjonariuszy państw komunistycznych w zorganizowaniu zamachu na życie Jana Pawła II). Podjęło ono m.in. wątek sowieckiego majora Władimira Kuziczkina, z którym Agca miał się spotkać wiosną 1980 roku w Teheranie i który miał skierować Agcę do Bułgarii. Zamach się nie powiódł, a rok później major Kuziczkin oddał się w ręce brytyjskiego wywiadu. I koniec. Bo ani włoscy sędziowie, ani polscy śledczy nie odnieśli sukcesu w pertraktacjach z Anglikami. Z ich strony nie usłyszeli nawet deklaracji współpracy. Skąd my to znamy, chciałoby się powiedzieć.

W tej sytuacji dr Andrzej Grajewski penetrując archiwa ukraińskie, odkrywa tam „Szyfrogram nr 3793”, czyli dokument z 17 maja 1981 roku skierowany przez gen. Witalija Fedorczuka, szefa KGB w Kijowie na ręce przewodniczącego KGB Andropowa w odpowiedzi na żądanie Moskwy domagającej się informacji o sytuacji na Ukrainie. Dlaczego nagle – pyta dr Grajewski – Andropow chce znać nastroje na Ukrainie? I wyjaśnia, że już wcześniejsze raporty z Kijowa, od listopada 1978 do maja 1981 r., pozwalają na następującą konkluzję: „dzisiaj Ukraińcy z Zachodniej Ukrainy wspierani przez Jana Pawła II zażądają legalizacji Kościoła greckokatolickiego, a jutro wysuną postulat niepodległej Ukrainy”.

I nie była to ocena nierealistyczna – wskazuje dr Grajewski – bo „środowiska greckokatolickie, m.in. dzięki wsparciu ze strony papieża, były wyjątkowo aktywne na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy rozstrzygała się kwestia suwerenności Ukrainy. Zdominowane przez nich obwody w zachodniej części kraju stały się wtedy bastionem antykomunistycznej opozycji”.

Dr Grajewski zastanawia się nad celowością Szyfrogramu nr 3793: „w obszernym, dziesięciostronicowym dokumencie wskazywane są jedynie dwa czynniki destabilizujące sytuację polityczną na Ukrainie: aktywność Solidarności oraz odradzanie się Kościoła katolickiego. W obu przypadkach odpowiedzialnym za ten stan rzeczy jest Jan Paweł II. Szyfrogram nie jest dowodem w sprawie zamachu. Jednak powstał tuż po nim i mógł być inspirowany wydarzeniami z 13 maja 1981 r. Być może Łubianka, domagając się raportu o sytuacji w Kijowie, chciała mieć na podorędziu polityczne argumenty uzasadniające konieczność podjęcia ryzykownej operacji”.

Terminarz Breżniewa

Historyk zaczyna studiować „terminarz czynności służbowych Leonida Breżniewa”, wydany oficjalnie w 2016 r. w Moskwie w trzech tomach. W terminarzu są odnotowane wszystkie oficjalne i nieoficjalne spotkania Breżniewa oraz rozmowy telefoniczne.
Przed rocznicą rewolucji paździrnikowej z 1917 roku Pałac Zimowy w ówczesnym Leningradzie zdobiły portrety przywódców ZSRR (od lewej): m.in. Leonida Breżniewa, Jurija Andropowa, Michaiła Gorbaczowa i Andrieja Gromyki. Fot. John van Hasselt/Sygma via Getty Images
Dr Grajewski pisze: „Spróbowałem uważnie przejrzeć to wydawnictwo w kontekście przygotowań do zamachu, a więc w zakresie wydarzeń z kwietnia i maja 1981 r. Wybrałem ten czas, gdyż pod koniec marca 1981 r. w Zurychu odbyło się spotkanie Ağcy i jego wspólnika Orala Çelika, który będzie mu towarzyszył 13 maja na placu św. Piotra, z płatnikiem całej operacji, tureckim biznesmenem Bekirem Çelenkiem, a także Musą Serdarem Çelebim, liderem Szarych Wilków w RFN. Podczas rozmowy zapadły ustalenia finansowe i organizacyjne oraz wstępnie został wyznaczony termin przeprowadzenia zamachu na papieża” .

W tym czasie Breżniew – jak widzi w terminarzu polski historyk – wyjątkowo często spotyka się z przewodniczącym KGB Jurijem Andropowem, jak nigdy wcześniej ani później. „Powstaje więc pytanie, dlaczego Breżniew i Andropow kontaktują się ze sobą tak intensywnie – dzieli się intuicją Grajewski. „ Jeśli sowieckie służby stały za przygotowaniem zamachu na życie Jana Pawła II, Breżniew musiał o tym wiedzieć. Być może zbliżający się finał tej operacji spowodował nadzwyczajną intensywność jego kontaktów z Andropowem. Zastanawiający jest także zapis służbowych czynności Breżniewa 13 maja 1981 r. Rano spotyka się z delegacją kongijską i podpisuje dwa porozumienia z przedstawicielami tego państwa. Około 13.00 przychodzi do swego gabinetu na Kremlu i – jak zanotowano w terminarzu – samotnie pracuje nad dokumentami. Z nikim się nie spotyka, nie prowadzi w tym czasie żadnych rozmów telefonicznych. Jakby czekał na ważną informację. Po 18.00 opuszcza Kreml i udaje się do swej rezydencji pod Moskwą. Następnego dnia na Kremlu pojawia się minister spraw zagranicznych Andriej Gromyko, a dzień później Andropow”.


„Zakładając, że sowieckie kierownictwo zaakceptowało pomysł zgładzenia papieża, możemy przypuszczać, że Breżniew wiedział, kiedy to nastąpi. Zapiski z kremlowskiego terminarza nie są dowodem. Wskazują jednak, że 13 maja 1981 r. nie był rutynowym dniem dla gospodarza Kremla. Wynika z nich, że w ciągu blisko osiemnastu lat spędzonych na szczytach władzy był tylko jeden dzień, właśnie 13 maja 1981 r., kiedy uwagę Breżniewa pochłaniało nie działanie, zarządzanie, lecz być może czekanie na coś, co miało się wydarzyć” – pisze Andrzej Grajewski.

Okruchy informacji

Mija 40 lat i nadal niewiele wiemy – możemy tylko dziękować Panu Bogu za cud, który sprawił ze „jedna ręka strzelała, druga niosła kulę”. Wymownym świadkiem tej zbrodni jest zakrwawiony pas od papieskiej sutanny wyeksponowany w kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze – możemy codziennie go oglądać podczas transmisji Apelu Jasnogórskiego. Dowodem cudu zaś był trwający do 2 kwietnia 2005 roku pontyfikat Jana Pawła II.
Jan Paweł II z wiernymi na placu św. Piotra pół roku po zamachu. Fot. Getty Images
Czy to jednak znaczy, że mamy nie domagać się prawdy o tej zbrodni? Nie wierzyć w ujawnienie jej prawdziwych zleceniodawców? Nie jest to jedyny w naszej najnowszej historii zamach, którego prawdziwych sprawców – inicjatorów i zleceniodawców – nie znamy, żeby przypomnieć tylko męczeńską śmierć księdza Jerzego Popiełuszki w 1984 roku . Nie jest to jedyna sytuacja, w której nie ma dostępu do archiwów, żeby z kolei wspomnieć śmierć generała Władysława Sikorskiego w 1943 roku.

Ale tym razem nie jest to sprawa polska i nie jest to sprawa tylko Polaków. Rzecz dotyczy ogromnej, światowej społeczności. Jan Paweł II był przywódcą dobrze ponad miliardowej rzeszy katolików na całym świecie i zamach na niego – nieudany – był, i pozostał, sprawą o światowym zasięgu.

Na szczęście są na świecie autorzy, który zdają sobie z tego sprawę. Nam pozostaje – jak pisze w Biuletynie IPN dr Grajewski – „nastawić się na gromadzenie możliwych do odnalezienia okruchów informacji. Każdy szczegół, nawet z pozoru niewiele znaczący, może okazać się przydatny w wyjaśnieniu okoliczności zamachu na życie Jana Pawła II”.

– Barbara Sułek-Kowalska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy



13 maja na antenie TVP Historia będzie można zobaczyć: o godz. 9.30 i o 10.00 dwa odcinki z cyklu „Sensacje XX wieku” „Zamach na papieża”, a o 20.00 film dokumentalny w reżyserii Piotra Litki „Zamach”.
Natomiast w TVP1 od godz. 20.00 będzie można śledzić koncert „Modlę się i przebaczam”.

Jan Paweł II polityk
Zdjęcie główne: Koloryzowane zdjęcie z zamachu na Jana Pawła II z 13 maja 1981 roku. Fot. API/Gamma-Rapho via Getty Images
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Zieloni powstańcy, zielony gaz
Tuchaczewski pokonał „bandytów” bronią chemiczną, egzekucjami, głodem, obozami koncentracyjnymi dla dzieci (matki wyły, by dopuszczono je do trzylatków).
Historia Najnowsze wydanie
Brytyjczycy uważali ich za psychopatów. Rozprawa była bezwzględna
Żadna rewolta nie budziła takiego przerażenia jak Mau Mau.
Historia Poprzednie wydanie
Ile razy Anglia zdradziła Polskę? Nielojalny sojusznik
Neville Chamberlain, Winston Churchill, Clement Attlee. Poczet wiarołomnych brytyjskich premierów.
Historia Poprzednie wydanie
Kiedy w Polsce skończył się komunizm? I dlaczego tak późno?
Po wizycie w siedzibie KPZR w Moskwie Adam Michnik powiedział: „Chłopaki, robimy skok na kasę”.
Historia Poprzednie wydanie
Nie mogła nikomu nakazać pracy, za którą groziła śmierć
Co dziś się stało z niezliczoną ilością świadectw z czasów wojny, także świadectw żydowskich?