Cywilizacja

Otworzyli albumy i pudła ze starymi gazetami, odkryli rodzinne historie. Na strychu w Łomiankach

Eliza sprowadziła się tutaj, do męża ponad dwadzieścia lat temu. Wtedy niewiele wiedziała o miejscowości, która – podobnie jak jej rodzinny Milanówek – otocza stolicę niczym ogród. – Choć to Podkowę Leśną uważa się za miasto-ogród, to przedwojenne projekty zakładały, że całą Warszawę otoczą miasta-ogrody, stąd także Łomianki – tłumaczy.

Z takich odkryć jest najwięcej przyjemności i satysfakcji: roześmiany, w filuternie przekrzywionym kapeluszu i na łyżwach – to Władysław Kowalski, poważny naczelnik Straży Pożarnej w Łomiankach. Kto by pomyślał, że uda się znaleźć taką fotografię. Na lodowisku! Albo profesor pszczelarstwa Stanisław Brzósko, zazwyczaj pokazywany jako dostojny starzec w pasiece. Tymczasem tutaj, na zdjęciu z 1918 roku – proszę bardzo – uśmiechnięty, młody przystojniak w eleganckim tużurku, z błyskiem w oku.

Zobaczymy ich – i wiele innych osób – na wystawie „Tam na strychu w Łomiankach”, która już po raz czwarty zmieniła miejsce pobytu i teraz wisi na parkanie otaczającym dom jej twórców: Elizy i Marcina Chodorowskich w Dąbrowie Leśnej, gmina Łomianki.

Łomianki jak Podkowa Leśna

Eliza Chodorowska mogłaby godzinami – gdyby takowe się znalazły w codziennym młynie – opowiadać o swoich pomysłach, poszukiwaniach i nieoczekiwanych spotkaniach ze wspaniałymi ludźmi, którzy zareagowali na jej rozwieszony w wielu miejscach apel i odkryli przed nią rodzinne historie, otworzyli albumy, przejrzeli pudła ze starymi gazetami, wycinkami, folderami i dokumentami.

Eliza sprowadziła się tutaj, do męża ponad dwadzieścia lat temu. Wtedy niewiele wiedziała o tej pięknej miejscowości, która – podobnie jak jej rodzinny Milanówek – otocza stolicę niczym ogród. – Choć to Podkowę Leśną uważa się za miasto-ogród, to przedwojenne projekty zakładały, że całą Warszawę otoczą miasta -ogrody, stąd także Łomianki – tłumaczy.

Upewnia ją w tym – zaprezentowana oczywiście na wystawie – urocza ulotka reklamowa z lat 30. XX wieku, która namawiała do kupna działek w Dąbrowie Leśnej, gdzie powstaje „najzdrowsze malownicze osiedle podstołeczne” na szlaku „Warszawa – Bielany – Łomianki”.
Folder z lat 30. XX wieku pochodzi ze zbiorów Małgorzaty i Tadeusza Frymusów. Fot. Fundacja KIM
– Zachwyciła mnie natychmiast – opowiada Eliza. – A pojawiła się niczym deus ex machina, wyskoczyła nagle z pamięci sąsiadów przejętych widokami przedwojennych rozrywek wiślanych. Poprzednio bowiem na naszym płocie wisiała bardzo chętnie oglądana wystawa „Jakże mogłem zapomnieć, przecież mamy Wisłę”. Któregoś razu oglądali ją nasi znajomi weterynarze, państwo Małgorzata i Tadeusz Frymusowie i niespodzianka: okazało się, że pan Frymus ma w domu, po dziadkach, stary folder z czasów, kiedy powstawała ta część Łomianek, Dąbrowa Leśna, gdzie właśnie mieszkamy. Wszystkie parcele są już na nim precyzyjnie oznaczone.

To właśnie wtedy cioteczna babka Marcina Chodorowskiego kupiła działke, na której ponad pół wieku później, w 1994 roku jej wnuk postawił drewniany dom.

Ale za buszowanie w historii i poszukiwanie w niej przygód Eliza Chodorowska zabrała się tak naprawdę wtedy, kiedy w 2006 roku założyli z mężem Fundację Promocji Rekreacji KIM i kiedy ich trzej synowie zaczęli dorastać i towarzyszyć rodzicom w wyprawach kajakowych, eksploracji Wisły, wędrówkach po Kampinoskim Parku Narodowym i innych życiowych projektach. Aż przyszła pora na plenerowe wystawy; zresztą, na płocie u sióstr niepokalanek wisi teraz inna wystawa – plon warsztatów fotograficznych, które Fundacja KIM prowadziła niedawno dla miejscowej młodzieży.

Widoki, jakich nie ma Amazonka

Rozpoczęciem sezonu rzecznego jest Wiślany Różaniec.

zobacz więcej
Ale wracajmy do ekspozycji „Na strychu w Łomiankach”. – Miałam nadzieję, że nowi mieszkańcy, a jest ich tu sporo, zobaczą w ten sposób, że to miejsce ma swoje życie, swoją tożsamość i bogatą historię, z której można być dumnym – deklaruje Eliza Chodorowska.

Ludziom chciało się chcieć

Od początku intrygowała ją ulica Stanisława Brzóski. – Ta postać wydała mi się na tyle ważna, że postanowiłam ją odnaleźć i przybliżyć – mówi.

Był wybitnym pszczelarzem, autorem czytanych do dziś poradników („Praktyczne pszczelnictwo” Eliza wyszperała w internecie i natychmiast kupiła do swoich zbiorów) i w dodatku bratankiem księdza generała Stanisława Brzóski, jednego z dowódców powstania styczniowego. Młody badacz pszczół, już z doświadczeniem nauczyciela szkoły rolniczej, do Łomianek sprowadził się z rodziną w 1918 roku. Kupił kilkadziesiąt hektarów gruntu, założył „Kolonię Pszczółki”, uczył mieszkańców zakładania i prowadzenia pasiek, sadów i szkółek owocowych oraz nowoczesnego rolnictwa. A w 1925 roku przekazał grunt na budowę nowego kościoła parafialnego.

Jego syn Tadeusz – i o tym Eliza Chodorowska dowiedziała się, poszukując zdjęć i wiadomości o ich bohaterach – prowadził w drugiej połowie lat 30. sekcję piłki siatkowej w Łomiankowskim Klubie Sportowym (potem, w latach 1957-69 był nawet prezesem Polskiego Związku Piłki Siatkowej). Po nitce do kłębka! Okazało się, że prawnuczka profesora Brzóski wciąż mieszka w Łomiankach i jest mamą trzech córek, z których dwie chodzą do tej samej szkoły co nasi synowie – opowiada z satysfakcją o swoich poszukiwaniach autorka wystawy. – A kiedy już znalazłam się u nich w domu, to jej tata, wnuk profesora, zaczął grzebać w zdjęciach i tak dotarliśmy do przystojniaka z błyskiem w oku!


A jak było z klubem sportowym?

– Jego historia jest przepiękna – zachwyca się Eliza. – Powstał w 1933 roku z inicjatywy Władysława Kowalskiego, naczelnika Straży Pożarnej, którego namówił do działania młody lwowiak Eugeniusz Łotocki (trafił do Łomianek, a potem ożenił się z Janką Kowalską i został zięciem naczelnika). A teren do ćwiczeń bezpłatnie wydzierżawił Hersz Berg Raabe, właściciel miejscowej garbarni. Na jego boisku także dziś młodzież może biegać i grać w piłkę, dlatego trzeba Hersza Raabego przypominać.
OSP Łomianki powstała w 1923 roku. Fot. Fundacja KIM
– Ludziom chciało się chcieć – komentuje Marcin Chodorowski. On sam w swojej pracy na tym się właśnie koncentruje: wspiera i inspiruje ludzi, którym chce się chcieć.

Do Auschwitz, getta, Gross Rosen

Dziś Łomianki już nie są tamtym wielokulturowym miasteczkiem z synagogą i ewangelickim kościołem, bo wojna zmieniła wszystko, choć miejscowość dzielnie próbowała stawiać czoła wojnie i najeźdźcom. Od pierwszych dni wojny była areną dramatycznych wydarzeń: szarży 14 pułku Ułanów Jazłowieckich i bitwy pod Łomiankami.

Żydów Niemcy wywieźli w listopadzie 1940 roku do warszawskiego getta. Jeszcze wcześniej , bo od razu w 1939 roku Władysław Kowalski i jego kolega ze straży pożarnej, zarazem wójt gminy Młociny Antoni Bogdański oraz wielu innych znaczących obywateli zostali aresztowani przez Niemców i znaleźli się w pierwszym warszawskim transporcie do KL Auschwitz. Ze współwłaścicieli znakomitych Zakładów Mechanicznych Dołęgowski i Jezierski Akcesoria Samochodowe i Lotnicze jeden zginął w KL Gross Rosen, drugiego wykończyła po wojnie nacjonalizacja zakładów.

Gdy dowiedziała się o śmierci swojego narzeczonego, rzuciła się z karabinem na niemiecki czołg

Podwarszawscy Kolumbowie. W Legionowie Armia Krajowa podjęła powstańczy zryw, zanim się zaczęły walki w stolicy.

zobacz więcej
– Konspiracja rozpoczęła się też od razu, w 1939 roku – Eliza Chodorowska z dumą pokazuje fotografie tzw. Szkoły Partyzantów. Na jednej jest nawet słynny „Alek” Dawidowski, znany z „Kamieni na szaniec”, który widocznie przyjechał tu poprowadzić szkolenie. Młodzież wywodziła się z drużyny harcerskiej, produkcja broni, szkolenia wojskowe i kursy sanitarne odbywały się w domach i na podwórkach; w lipcu 1944 roku dwa plutony zostały włączone do VIII rejonu okręgu Obroża jako Kompania Młodzieżowa AK.

W 1940 roku do Łomianek – właściwie do jego dzielnicy Burakowa Wrzosowa – sprowadziły się siostry niepokalanki, które z warszawskiego klasztoru przy ul. Kazimierzowskiej (jego przełożona s. Wanda Garczyńska uhonorowana tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata organizowała dom w Burakowie) przyniosły misję ratowania żydowskich dzieci, choć i dorośli byli tu ukrywani jako służba klasztorna.

W willi „Jutrzenka” ofiarowanej przez Józefa Przyłuskiego – przez mieszkańców nazywanego „dobrodziejem Burakowa” – siostry prowadziły bursę dla sierot wojennych, tajne komplety, przechowywały tu broń, a pomieszczenia udostępniały na potrzeby Armii Krajowej. Wspierały podziemne państwo ze wszystkich sił.

Z płotu na płot

W 1939 roku miał tu być oddany do użytku pensjonat dla urzędników państwowych – piękny drewniany budynek w stylu „świdermajerów” od razu stał się jednak szpitalem wojennym. Potem, oczywiście, zajęli go Niemcy, a po wojnie powstał tu Dom Dziecka, który działał aż do końca lat 70. XX wieku. A w latach 90. z kolei, kiedy był już tylko budynkiem komunalnym, jego poddasze w niedziele stawało się doraźną kaplicą powstającej parafii św. Marka.
Eliza Chodorowska na tle planszy opowiadającej o słynnym pszczelarzu Stanisławie Brzósce. Fot. Barbara Sułek-Kowalska.
Wystawa „Tam na strychu w Łomiankach” miała premierę 15 sierpnia 2019 roku na parkanie kościoła, który stanął w 1995 roku, a zaczynał się właśnie na poddaszu niedoszłego pensjonatu. – Płot kościoła to najlepsze miejsce wystawiennicze w całej okolicy, bo gdzie ludzie chodzą najczęściej? – uśmiecha się autorka wystawy.

Zadowolona, że ksiądz proboszcz Andrzej Kostrzębski wszedł we współpracę z otwartością zaproponowała wystawę także proboszczowi w Dziekanowie Leśnym. I pomysł został przyjęty z entuzjazmem. Był jeszcze płot sióstr niepokalanek. A teraz jest płot własny.

Eliza Chodorowska nie miała kłopotu, żeby dotrzeć do ludzi, od których na początku dowiedziała się najwięcej: nieżyjącego już Kazimierza Medyńskiego i Ewy Pustoły-Kozłowskiej. Oboje nie tylko są autorami popularyzujących miejscową historię publikacji, ale udostępnili też wiele fotografii ze swoich zbiorów. Reszty dopełnili kolejni rozmówcy, którzy dzwonili, przychodzili, zaczepiali na ulicy. A potem cieszyli się razem z autorką, która przez pół drogi na wakacje odbierała od nich telefony.

I wciąż odbiera. Na przykład dowiedziała się jeszcze, że zdjęcie ślicznej Janki Łotockiej pod napisem „Łomianki” jest prawdopodobnie jedynym zachowanym zdjęciem nieistniejącej już stacji kolejowej (!) , że prywatny autobus z ulicy Warszawskiej w Łomiankach na plac Zamkowy nie był jedynym zapewniającym regularną komunikację z Warszawą , że znana cukiernia „Pod Kasztanem” stoi pod drzewem, które zasadziły taż sama Janka Łotocka, jeszcze jako Kowalska i Helenka Bentyn (w konspiracji łączniczka „Wisła”) na pamiątkę wspólnej pracy w sklepie.

Nic, tylko siadać i pisać powieści. Chociaż życie, jak widać, jest najciekawsze.

– Barbara Sułek-Kowalska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Zdjęcia z wystawy „Tam na strychu w Łomiankach” autorstwa Elizy Chodorowskiej. Fot. Fundacja KIM
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Czy potomkowie chłopów nadal jęczą pod butem panów?
Warto się zdecydować, czy polski lud niósł ze sobą błogosławione egzorcyzmowanie kultury szlacheckiej czy naganną brutalność.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Geny kreatywności. Co nas różni od szympansa i neandertalczyka?
Stał się być może bardziej kreatywny w swoich prapraprawnukach. W nas.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Sto lat podzielonej Irlandii. Czy skutkiem brexitu będzie terror?
Partie katolickie odrzuciły propozycję udziału w zespole przygotowującym obchody rocznicy.
Cywilizacja wydanie 23.04.2021 – 30.04.2021
Panie i panowie w sporcie. A co z transseksualistami?
Organizm mężczyzny, bez względu na to kim się on czuje, i jakie wybrał sobie imię, będzie produkował określone dawki testosteronu.
Cywilizacja wydanie 23.04.2021 – 30.04.2021
Rosyjska jednostka nr 29155. Otrucia, eksplozje i zamachy?
Dziś znamy wiele nazwisk i wizerunków jej agentów. Znamy nawet jej dowódcę.