Historia

Śląsk: krwawa demonstracja woli

Przed plebiscytem niemieckie zastraszania, pobicia i morderstwa uzyskały już adekwatną odpowiedź ze strony polskiej. Ofiary były po obu stronach. Nikogo nie dziwił fakt, że nawet Wojciech Korfanty poruszał się po ulicach z grubą laską i tresowanym psem, a interesant, żeby wejść do jego gabinetu, dwukrotnie poddawany był rewizji.

Z okazji 100. rocznicy wybuchu III powstania śląskiego w TVP Historia będzie można obejrzeć programy poświęcone temu wydarzeniu: w niedzielę, 2 maja o 17.20 drugi odcinek z cyklu sześciu debat z udziałem historyków „Walka o polski Śląsk 1919 – 1921”, o 19.00 film dokumentalny „Powstania śląskie... Muzyczne historie”. We wtorek, 4 maja o 17.15 reportaż „Śląscy patrioci - historia III powstania śląskiego”, a o północy z 4 na 5 maja film dokumentalny „Józef Rymer - pierwszy wojewoda śląski”.

3 maja 1921 roku, o 2.00 w nocy powstańcy wysadzili mosty, przez które na zajmowane przez nich tereny mogły się dostać siły niemieckie. Wybuchło III powstanie śląskie.

Bezpośrednią przyczyną był niekorzystny dla Polski wynik plebiscytu na tych ziemiach zarządzony przez Komisję Międzysojuszniczą powołaną przez konferencję w Wersalu. 20 marca 1921 roku przy dużej frekwencji (97% ) za Polską opowiedziało się 40,3% głosujących, a za Niemcami 59,4%. W wyniku plebiscytu Polsce miało przypaść około 25% terytorium Górnego Śląska, ale bez głównych miast i ośrodków przemysłowych.

Na niekorzystny dla Polski wynik plebiscytu wpływ miało przybycie 190 tysięcy (na ponad milion sto tysięcy głosujących) osób, które co prawda na Śląsku się urodziły, ale od dawna tu nie mieszkały. Choć nawet po odliczeniu tych głosów, z których prawie wszystkie były za przynależnością Śląska do Niemiec, i tak przewaga opcji niemieckiej by zwyciężyła, tyle że nieznacznie.

Po plebiscycie Niemcy zażądali całego Górnego Śląska, bo przecież wygrali. Dodatkowym argumentem wobec państw zachodnich było to, że bez śląskiego przemysłu trudno im będzie spłacić reparacje wojenne. Ten sam argument działał jednak na niekorzyść Niemiec wśród polskich robotników niemieckich zakładów – obawiali się, że to oni swoją pracą będą musieli spłacić te niemieckie reparacje.

Budzenie do polskości

Śląsk przestał być częścią Polski już w średniowieczu, zostając lennem władców czeskich i Cesarstwa Niemieckiego. Ostatecznie ze Śląska zrezygnował Kazimierz Wielki w 1356 roku, ale długi czas ludność mówiąca po polsku wyraźnie przeważała tu liczebnie, szczególnie na wschód od linii Odry do jej ujścia do Nysy.

Planowa germanizacja rozpoczęła się, gdy w 1740 roku Śląsk spod panowania Habsburgów przeszedł pod władzę Prus Fryderyka Wielkiego. Wtedy planowo już rugowano język polski ze szkolnictwa, administracji, a z czasem i z kościołów protestanckich. Groźniejsza fala germanizacji zaczęła się po zjednoczeniu Niemiec w 1871 roku za czasów Kulturkampfu Ottona von Bismarcka. XIX-wieczne uprzemysłowienie Śląska także wiązało się ze wzmocnieniem niemczyzny – właściciele zakładów i kadra techniczna to byli Niemcy.

Przegrana Niemiec w pierwszej wojnie światowej obudziła na Śląsku aspiracje polskie. Mieszkańcy regionu mówiący śląskim dialektem języka polskiego przestali być lojalnymi poddanymi kajzera. Z chwilą upadku Cesarstwa Niemieckiego pojawiły się nowe możliwości życia zgodnego z nowoczesnym poczuciem narodowym, które w XIX wieku pojawiło się w całej Europie. Za symboliczny moment można uznać przemówienie w Reichstagu w 1918 roku posła ze Śląska, Wojciecha Korfantego, który żądał dla Polski nie tylko Górnego Śląska, ale także Opolszczyzny i – oczywiście – Wielkopolski.
Wojciech Korfanty, urodzony jako Adalbert 20 kwietnia 1873 w osadzie Sadzawki. Zmarł 17 sierpnia 1939 w Warszawie. Fot. NAC/IKC
Sam Korfanty może być dobrym przykładem budzenia się polskości na Śląsku pomimo półtorawiekowej germanizacji. Pochodził z górniczej rodziny i na chrzcie dano mu imię Adalbert, a „Pana Tadeusza” czytał jeszcze ze słownikiem polsko – niemieckim. Do polskości młodego gimnazjalistę skłoniła propaganda germanizacyjna, która była tak prymitywna, że w chłopcu zbudziła ducha przekory. Trudno przecenić jego starania o polski Śląska. Dość powiedzieć, że miasta i przemysł śląski pewnie nie znalazłyby się w granicach Rzeczypospolitej, gdyby nie działalność wykształconego w niemieckich szkołach i na niemieckich uniwersytetach Korfantego.

Według spisu powszechnego z 1910 roku w rejencji opolskiej, która administracyjnie w II Rzeszy obejmowała późniejszy teren plebiscytowy, były 2 miliony 200 tysięcy mieszkańców, z czego język polski deklarowało milion 250 tysięcy. Niemcy w cesarstwie nazywali ich Wasserpolacken, nie uważając gwary śląskiej za część polszczyzny. Cóż, niemieckim ten język też na pewno nie był.

„Największy polski bandyta” i powstańcy w przyciasnych melonikach

Zdumiewa, że ani politycy PPS, ani obozu narodowego nie zdobyli się na większe zaangażowanie na Śląsku.

zobacz więcej
W czasie przed plebiscytem Niemcy dominowali w miastach, a w ponad połowie śląskich gmin przeważała ludność mówiąca po polsku, co nie znaczy, że wszyscy oni czuli się Polakami. Dominowało charakteryzujące lud – nie tylko na Śląsku – utożsamienie z miejscem urodzenia, podczas gdy wśród wykształconych elit regionu przeważali Niemcy.

Do polskości namawiała propaganda plebiscytowa, wykorzystująca wszystkie możliwe środki. Prasę, której nakłady w dwumilionowym regionie potrafiły sięgać kilkuset tysięcy, a w niej karykatury, przemówienia wiecowe, plakaty, ulotki nawet filmy. Podobne nasilenie działań było po stronie niemieckiej.

Gdyby nie poprzedzające plebiscyt pierwsze powstanie śląskie z lata 1919 roku i drugie z lata 1920, wynik dla Polski mógł być jeszcze gorszy. W porównaniu z trzecim powstaniem, obydwa zrywy trwały krotko. Pierwsze miało ograniczony zasięg i szybko zostało stłumione. Drugie, o szerszym zasięgu terytorialnym można uznać za zwycięskie dla Polski. Unaoczniło społeczności międzynarodowej, a przede wszystkim rządom wielkich mocarstw, że Polacy na Śląsku chcą, by jak największa jego część należała do Polski.

Zdecydują mocarstwa

3 maja 1921 roku, o 2.00 w nocy powstańcy wysadzili wszystkie mosty, przez które na zajmowane przez nich tereny mogły się dostać siły niemieckie. Sparaliżowało to siły ochotnicze w miastach i wojsko spoza terenu plebiscytowego. Powstanie szybko się rozszerzało i w pierwszym tygodniu Polacy doszli do Linii Korfantego, czyli mniej więcej linii Odry.

Linię Odry do jej ujścia do Nysy zaproponował Wojciech Korfanty już w marcu dowódcy sił rozjemczych, francuskiemu generałowi Henri Le Rondowi jako granicę polsko-niemiecką na Śląsku. Le Rond stał na czele Komisji Międzysojuszniczej i jemu podlegały siły francuskie, brytyjskie i włoskie przybyłe na Górny Śląsk na początku 1920 roku.
Most na Odrze w Szczepanowicach wysadzony w ramach akcji „Mosty” przez Grupę Wawelberga przy udziale Wiktora Wiechaczka. Fot. Wikimedia
Kontrofensywa niemiecka przyniosła, krwawe po obu stronach, ale szczególnie po stronie obrońców, walki w rejonie góry św. Anny i spowodowała znaczące cofnięcie się sił polskich. Niemcy odwojowali część powstańczych zdobyczy terytorialnych, ale nie podjęli ofensywy w kierunku leżącego na wschodzie okręgu przemysłowego i Katowic, co byłoby łatwe, gdyż broniące tego kierunku siły powstańcze były nieliczne, kończyła się im amunicja, a nawet żywność.

Wydaje się, że Freikorpsy (ddziały ochotnicze, które przed plebiscytem zastąpiły regularną armię niemiecką) nie miały należytego rozeznania sił przeciwnika. Regularne wojsko z głębi Niemiec nie ruszyło się na skutek ostrzeżenia Francuzów, że w przypadku uruchomienia Reichswehry podjęte zostaną zdecydowane kroki wobec niedawno pokonanego państwa niemieckiego.
W I powstaniu walczyli w zasadzie wyłącznie Górnoślązacy. W II powstaniu udział ochotników spoza Górnego Śląska także był symboliczny. W czasie III powstania śląskiego polskie Wojska Powstańcze zostały zasilone przez niecałe 6 tysięcy Polaków zza kordonu. Polski wywiad oceniał liczbę uczestników walk po stronie niemieckiej na 40 tysięcy, z czego 3/4 to byli ochotnicy z głębi Niemiec walczący w ramach Freikorpsów. Niewielu Ślązaków chciało bronić niemieckiego stanu posiadania na Wschodzie.

26 czerwca1921 roku Wojciech Korfanty, wcześniej z ramienia rządu RP Komisarz Plebiscytowy, a w czasie powstania jego dyktator, sam zdecydował o przerwaniu działań i wycofaniu się na linie wyznaczoną przez Komisję Międzysojuszniczą do 5 lipca. To samo zrobili Niemcy. Korfanty uważał powstanie za demonstrację wobec mocarstw zachodnich i uznawał, że to one zdecydują o podziale Śląska. A nie należało zbytnio nadwyrężać ich cierpliwości.


O pomocy rządu polskiego w postaci działań wojskowych nie mogło być mowy z tego samego powodu. Przez granicę z Polską przenikali jednak nielegalnie ochotnicy. Siły powstańcze oblicza się na 35 do 45 tysięcy, straty w zabitych i rannych na prawie 2 tysiące, przy 480 zabitych Niemcach.

Dalsze działania zbrojne groziłyby konfliktem dyplomatycznym z aliantami i wojną z Niemcami, na którą Polska, wyczerpana wojną polsko-bolszewicką, nie miała siły. Premier Wincenty Witos i naczelnik państwa Józef Piłsudski nie byli zresztą entuzjastami powstań śląskich. Władze Rzeczypospolitej liczyły na korzystne dla Polski rozstrzygnięcia mocarstw zwycięskich w pierwszej wojnie światowej, nad czym pracowała delegacja polska przy Konferencji Pokojowej w Paryżu pod przewodnictwem Romana Dmowskiego.

Marszałkowi emocjonalnie na pewno bliższe były Kresy Wschodnie, co zwolennicy polskości Śląska mu zarzucali. Gdy jednak wybuchło III powstanie, Piłsudski przekazał na jego rzecz milion marek polskich, a wśród ochotników polskich z kraju dużą liczbę stanowili oficerowie Wojska Polskiego (oficjalnie turyści), co nie mogłoby się zdarzyć bez jego wiedzy i zgody.
Powstańczy samochód pancerny "Korfanty". Fot. Wikimedia
O tym, jaki był stosunek Polaków w Polsce do powstań niech świadczy to, że może pomimo wyczerpania latami wojen ludzie zbierali pieniądze na rzecz powstańców, opodatkowywali się kupcy i przemysłowcy, na Śląsk pojechało sporo pociągów z żywnością i zaopatrzeniem. Pozytywny stosunek do III powstania śląskiego łączył na co dzień zwaśnione politycznie obozy, oprócz komunistów.

Komuniści w kraju i na Śląsku uważali walkę o polskość tego regionu za przejaw nacjonalizmu sprzeczny z interesami klasy robotniczej. Przynależność Śląska do Niemiec była jakoś z proletariackim internacjonalizmem zgodna – widać liczono na rewolucję komunistyczną w Niemczech. Bojówki komunistyczne na Śląsku były więc dla miejscowych Polaków równie groźne jak niemieckie, tylko mniej liczne.

Jednak sukces

Przed powstaniami terror niemiecki wobec Polaków na Górnym Śląsku był zjawiskiem codziennym i był jedną z ważniejszych przyczyn dwóch pierwszych zrywów. Przed I powstaniem Grenschutz strzelał do górników pod kopalnią „Mysłowice”. II powstanie wybuchło w reakcji na śmierć z rąk niemieckiego tłumu polskiego lekarza, który wybiegł ze swojego mieszkania opatrywać niemieckich demonstrantów rannych od salwy francuskiego wojska. Miano także dosyć jawnej stronniczości i czysto bandyckich działań niemieckiej policji.

Czarna karta z biografii Piłsudskiego. Jak Witos i Korfanty po powrocie z emigracji trafili za kraty

Marszałek uznał, że ten kto wchodzi w konszachty z endecją jest obciążony mordem na prezydencie Narutowiczu.

zobacz więcej
Sukcesem była więc obietnica wykrycia i ukarania sprawców linczu na doktorze Andrzeju Mielęckim oraz przekonanie aliantów o konieczności rozwiązania policji niemieckiej i stworzenia nowej, niemiecko-polskiej. W czasie poprzedzającym plebiscyt niemieckie zastraszania, pobicia i morderstwa uzyskały już adekwatną odpowiedź ze strony polskiej – były ofiary po obu stronach, czemu nie umiały skutecznie zapobiec siły rozjemcze. Nikogo nie dziwił fakt, że nawet Wojciech Korfanty poruszał się po ulicach z grubą laską i tresowanym psem, a interesant, żeby wejść do jego gabinetu, dwukrotnie poddawany był rewizji.

Krótkie II powstanie i trwające ponad dwa miesiące trzecie są w historiografii uważane za zwycięskie dla Polaków. II powstanie wymusiło korzystne dla strony polskiej decyzje na Komisji Międzysojuszniczej i Radzie Ambasadorów. Co do trzeciego – to jak cofający się na całym froncie powstańcy mogli zostać uznani za stronę zwycięską? Walka była co najwyżej nierozstrzygnięta. Zostali jednak uznani za zwycięskich – i słusznie – bo wygrali swoją determinacją w gabinetach ministerialnych światowych mocarstw, a ostatecznie to one decydowały.

Polsce przypadło 29% spornego terytorium z Katowicami, ale główny zysk to 53 na 67 kopalń i 9 na 14 śląskich hut. Około 200 tysięcy mieszkańców ziem przyznanych Polsce, którzy czuli się Niemcami przeniosło się na stronę niemiecką. Podobna liczba Ślązaków czujących się Polakami przeniosła się do Polski.

– Krzysztof Zwoliński

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy



Z okazji 100. rocznicy wybuchu III powstania śląskiego w TVP Historia będzie można obejrzeć programy poświęcone temu wydarzeniu: w niedzielę, 2 maja o 17.20 film dokumentalny „Walka o polski Śląsk 1919 – 1921” odc. 2., a o 19.00 program „Powstania śląskie.. Muzyczne historie”. We wtorek, 4 maja o 17.15 reportaż „Śląscy patrioci - historia III powstania śląskiego, a o północy z 4 ma 5 maja film dokumentalny „Józef Rymer - pierwszy wojewoda śląski”.
W kontekście setnej rocznicy Plebiscytu na Górnym Śląsku – Śląsk jako fenomen geopolityczny
Zdjęcie główne: III powstanie śląskie. Powstańcy pozują do fotografii. Fot. NAC/IKC
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Bohater tak wyjątkowy, aż niemożliwy. Więc ogłoszono, że sypał
Najnowsza historia jest w Polsce bieżącą polityką.
Historia Najnowsze wydanie
„Pamiątki” po Hitlerze. Kłopot czy biznes?
Aligator Führera zdechł rok temu w moskiewskim zoo mając 84 lata. Wypchano go i umieszczono w Muzeum im. Darwina.
Historia Najnowsze wydanie
KGB na tropie Jana Pawła II
Sowieckie służby szybko zrozumiały, jakie zagrożenie dla systemu komunistycznego może stanowić pontyfikat papieża Polaka.
Historia Najnowsze wydanie
Stanął przeciw Piłsudskiemu i nie zamierzał się patyczkować
Gen. Rozwadowski rozkazał „użyć bomb i karabinów maszynowych celem całkowitego rozproszenia nieprzyjacielskich oddziałów”
Historia Najnowsze wydanie
Idę po swoją kulę w brzuch
Słychać było pojedyncze wystrzały z AKS-74: to nasi dobijali rannych duszmanów. Duszmani też nie brali komandosów do niewoli.