Cywilizacja

Rosyjska jednostka specjalna nr 29155. Otrucia, eksplozje i zamachy?

Odbywają się tam szkoleniowe kursy wywiadu wojskowego. Uczy się agentów strzelania i łączności radiowej. Tutaj przechodzą kursy absolwenci uczelni wojskowych, chcący rozpocząć służbę w GRU.

Premier Czech Andrej Babiš informując 17 kwietnia o tym, że za wybuchami składów amunicji w Vrbieticach w 2014 roku stał rosyjski wywiad wojskowy, wspomniał o jednostce 29155. Do niej należeć mieli agenci, którzy przeprowadzili sabotaż na terytorium Czech. Jednostka 29155 zaistniała w medialnej przestrzeni już wcześniej. Na jesieni 2019 roku poświęcił jej artykuł „New York Times”. Przedstawiając jednostkę jako elitarny supertajny oddział, który od lat grasuje po Europie, podkłada bomby, truje i organizuje przewroty.

Dziś wiemy na temat jednostki 29155 dużo więcej. Znamy szereg nazwisk i wizerunków jej agentów. Znamy nawet jej dowódcę. Co więcej o niej wiemy?

Rok 2019. Tropiąc uczestników operacji wymierzonej w Siergieja Skripala, Radio Swoboda i portal śledczy Bellingcat docierają do zdjęcia zrobionego w pewnym hotelu nad urokliwym, rosyjskim jeziorem, podczas wesela córki wysokiego oficera. To generał-major Andriej Awierjanow. Dowódca osławionej „supertajnej” jednostki 29155. A na zdjęciu, do którego dotarli dziennikarze, jest nie kto inny, jak jeden z „turystów z Salisbury”, pułkownik Anatolij Czepiga.

Wesele odbyło się pół roku przed zamachem na Skripala. W hotelu, który znajduje się zaledwie kwadrans jazdy autem od bazy Sienież rosyjskich Sił Operacji Specjalnych. Jak ustalili wtedy dziennikarze, generał Awierjanow kontaktował się wielokrotnie z szefem instytutu badawczego wojskowej medycyny w St. Petersburgu, Siergiejem Czepurem. Tenże Czepur miał być pośrednikiem między GRU a naukowcami z ośrodka Signał. Co wspólnego to wszystko ma z próbą otrucia Skripala? Otóż właśnie w ośrodku Signał pracuje się nad modyfikacjami nowiczoka.

Prawdopodobnie to właśnie jedną z nowych wersji tej trucizny agenci Czepiga i Myszkin chcieli wyeliminować Skripala. Minęły dwa lata od tamtej publikacji. Bohaterowie zdjęcia z wesela, generała Awierjanow i pułkownik Czepiga znów znaleźli się na czołówkach światowych mediów. To ich zaangażowanie, jak też udział Myszkina, skłoniły zapewne premiera Czech do tego, by wspomnieć o jednostce 29155, do której należeć mieli wszyscy ci oficerowie GRU.

Operacja w Czechach była pierwszą znaną dziś (co nie oznacza, że nie było innych wcześniej) operacją ludzi z tego oddziału w Europie. Chronologicznie pierwszą, bo jeśli chodzi o kolejność ustalania faktów, to najpierw był zamach na Skripala w 2018 roku, a po nim dowiedzieliśmy się o zamachu na Emiliana Gebrewa, który miał miejsce w 2015 roku. Jednak generał Awierjanow osobiście zaangażował się tylko w jedną z tych operacji.

Czeska bomba

16 października 2014 w jednym z magazynów w Vrbieticach we wschodnich Czechach doszło do eksplozji, która zniszczyła 50 ton amunicji. Sześć i pół roku później premier i wicepremier Czech wyszli na konferencję prasową, by ogłosić, że była to akcja sabotażu przeprowadzona przez agentów wywiadu wojskowego Rosji. Andrej Babiš bez wahania mówił o twardych dowodach na zaangażowanie oficerów GRU.
Dom w Salisbury, w którym mieszkał Siergiej Skripal, i gdzie został otruty, przeznaczono do rozbiórki. Fot. Ben Birchall / PA Images via Getty Images
Efekt? Decyzja o wydaleniu 18 rosyjskich dyplomatów związanych z wywiadem. Czeska policja poszukuje też dwóch Rosjan posługujących się nazwiskami Aleksandr Pietrow i Rusłan Boszyrow. To ludzie, którzy – zdaniem władz brytyjskich – chcieli zamordować w 2018 roku Siergieja Skripala. Prawdziwe nazwiska: Aleksandr Myszkin i Anatolij Czepiga.

Ale nie tylko oni wzięli udział w operacji w Vrbieticach. Było jeszcze czterech innych oficerów GRU, w tym dowódca jednostki 29155, generał Awierjanow.

Wiadomo, że agenci pojawiali się nie raz w Czechach w 2014 roku jeszcze przed kluczową fazą operacji. Rozpoznanie terenu. Decydująca narada miała miejsce w Moskwie, 7 października 2014. Wtedy to doszło do rezerwacji kilku biletów lotniczych – dokonanej z siedziby GRU. Celem były Vrbietice w pobliżu granicy czesko-słowackiej.

Dwóch agentów poleciało do Pragi, dwóch do Wiednia, dwóch do Budapesztu. Co łączy te wszystkie trzy miasta? Podobna odległość od celu ataku. Czepiga i Myszkin wystąpili w roli rzekomych kupców zainteresowanych produktami handlującej bronią spółki Imex Group. Zwrócili się drogą mailową do tej czeskiej firmy z siedzibą w Ostrawie, wynajmującej magazyny w Vrbieticach, o możliwość osobistej wizyty w składach broni i amunicji. Przesłali skany paszportów na fałszywe nazwiska. Jeden stał się obywatelem Tadżykistanu (Rusłan Tabarow), drugi obywatelem Mołdawii (Nicolai Popa).


11 października obaj przyjechali do Czech. Ale co ciekawe, na granicy wylegitymowali się innymi paszportami niż te zgłoszone do Imex: na obywateli Rosji Rusłana Boszyrowa i Aleksandra Pietrowa (te same, których użyli 3,5 roku później w Wielkiej Brytanii). Co jeszcze ciekawsze, mimo to deklarowali jako cel podróży wizytę w Imex Group. Póki co, zakotwiczyli na praskiej Starówce.

Również 11 października 2014 roku w Wiedniu wylądował oficer GRU Nikołaj Jeżow. Dwa dni pojawił się w stolicy Austrii generał Andriej Awierjanow. „Według zachodnich służb wywiadowczych, należy do drugiego szczebla dowodzenia i jest jednym z zastępców szefa GRU Igora Kostiukowa. Z danych o połączeniach telefonicznych wynika, że Awierjanow miał w przeszłości bezpośredni kontakt z szefem GRU – i z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem” – pisały 20 kwietnia niemiecki tygodnik „Der Spiegel" i brytyjski portal dziennikarstwa śledczego Bellingcat.

Po wylądowaniu w Wiedniu Awierjanow miał wyłączyć telefon. Włączył go dopiero po południu 16 października, kilka godzin po eksplozji. Tymczasem dwóch agentów GRU przyleciało do Budapesztu. Mieli przykrycie dyplomatyczne.

13 października 2014 roku Czepiga i Myszkin z Pragi pojechali do Ostrawy, tam gdzie siedzibę miała Imex Group. Niedaleko stąd były magazyny w Vrbieticach. Według ustaleń i hipotez dziennikarzy śledczych, do hotelu, gdzie zatrzymali się Czepiga z Myszkinem, mieli dotrzeć później samochodem dwaj oficerowie z Wiednia (Awierjanow i Jeżow) oraz dwaj z Budapesztu (Kapinos i Kalinin).

Czarne Osy nadleciały zza morza. Jak Kuba przejęła Wenezuelę

Hawana zdobyła ogromne wpływy na świecie. Szkoliła terrorystów, obalała prezydentów, wspierała reżimy.

zobacz więcej
Nie wiemy, co dokładnie później się wydarzyło. Wiadomo tylko, że 16 października 2014 roku skład broni nr 16 wyleciał w powietrze. Pół godziny przed startem z lotniska w Wiedniu samolotu Aerofłotu do Moskwy. Na pokładzie byli Czepiga i Myszkina. Tego samego dnia wieczorem w tym samym kierunku odleciał Awierjanow.

Jeżow pozostał jeszcze w Austrii do początku listopada. Nie wiadomo, czy mógł mieć związek z kolejną eksplozją w Vrbieticach, na początku grudnia. Założone ładunki wybuchowe miały bowiem eksplodować dopiero za jakiś czas. Dlatego Czesi twierdzą dziś, że wybuch miał nastąpić dopiero po wywiezieniu amunicji z Czech. Nie wiadomo, dlaczego doszło do niego wcześniej.

Wiadomo, że agenci GRU działający wtedy w Czechach korzystali z baz w Szwajcarii i Austrii – na przykład telefon jednego z nich był zarejestrowany w sieci w Chamonix – pisze czeski magazyn „Respekt”. Właśnie tam w 2019 roku służby zachodnie odkryły bazę materiałowo-technicznego zaopatrzenia GRU. Korzystać z niej mieli agenci jednostki 29155 działający choćby we Francji czy Hiszpanii (podsycanie separatyzmu katalońskiego).

„Tajny pododdział”

W grudniu 2014 roku Myszkin i Czepiga zostali przedstawieni do odznaczenia najwyższym orderem. Do tej pory myślano, że tytuł Bohatera Rosji dostali za udział w aneksji Krymu. Teraz wygląda na to, że to był wyraz uznania za sabotaż w Czechach.

Co ciekawe, według czeskich mediów, wśród wydalonych niedawno przez Pragę 18 rosyjskich dyplomatów było dwóch innych oficerów jednostki 29155. Wiktor Budjak od całkiem niedawna był attache wojskowym. Zastąpił Jewgienija Borysenkę, którego służby czeskie zatrzymały latem 2020 podczas próby nielegalnego zakupu amunicji do snajperskiego karabinu.

Ciekawszą postacią jest jednak drugi wyrzucony oficer GRU związany z grupą Czepigi i Myszkina. Był w Pradze pod dyplomatycznym przykryciem i fałszywym nazwiskiem. Chodzi o Denisa Siergiejewa. Postać znaną z udziału w operacjach w Bułgarii (2015) i Wielkiej Brytanii (2018).

Generał GRU Siergiejew występując pod fałszywym nazwiskiem Siergiej Fiedotow, kierował na miejscu obu operacjami: zamachu na Emiliana Gebrewa i zamachu na Siergieja Skripala. Stało się o nim głośno 8 października 2019 roku, gdy amerykański dziennik „New York Times” opublikował artykuł o „tajnym pododdziale GRU do wykonywania operacji dywersyjnych w Europie”.

„Rosyjski wywiad wojskowy posiada supertajną jednostkę specjalną 29155. Jej celem jest destabilizacja państw Europy” – pisał „New York Times”, opierając się na informacjach byłych i obecnych funkcjonariuszy wywiadów. Z tekstu wynikało, że jednostka przeprowadziła kilka ważnych, na pozór niezwiązanych ze sobą, operacji. W tym kampanię destabilizacji Mołdawii (2014) i próbę antyzachodniego puczu w Czarnogórze (2016), jak też zamachy na życie Gebrewa (Bułgaria, 2015) i Skripala (Wielka Brytania, 2018).
Prezydent Władimir Putin w listopadzie 2018 roku podczas obchodów stulecia GRU. Fot. Alexei Druzhinin\TASS via Getty Images
Co ciekawe, w tekście nigdzie nie pojawiły się Czechy i 2014 rok. Wygląda na to, że kluczowe dla rozpoznania tej „supertajnej” jednostki było śledztwo po zamachu na Skripala. Jego ustalenia pozwoliły bowiem ustalić zaangażowanie GRU w próbę zabójstwa Gebrewa, a także – ostatnio – w sabotaż w Czechach, w którego wyniku zginęły dwie osoby. Ale po kolei…

Cały świat zobaczył twarze dwóch agentów GRU odpowiedzialnych za próbę zamordowania Skripala. Tzw. turyści z Salisbury to płk Anatolij Czepiga i Aleksandr Myszkin. Ale był jeszcze ten trzeci, mózg operacji. Niejaki Siergiej Fiedotow – tak naprawdę Denis Siergiejew. Paszportu na nazwisko Fiedotow użył on jeszcze w co najmniej dwóch europejskich krajach.

Do hiszpańskiej Katalonii przyleciał co najmniej dwa razy. Pierwszy raz przyleciał do Barcelony 5 listopada 2016 roku. Po raz drugi pojawił się tutaj 29 września 2017 – uwaga – dwa dni przed nielegalnym referendum niepodległościowym. Można uznać, że wojskowy wywiad rosyjski odgrywał jakąś rolę w tym konflikcie destabilizującym Hiszpanię. Ale Siergiejew vel Fiedotow pojawił się też w Bułgarii. Tutaj chodziło już o „mokrą robotę”.

Bułgarski trop

Zacznijmy od tego, co dziś wyjaśnia nam związek między dwiema eksplozjami w składach amunicji w Czechach (październik i grudzień 2014) a dwiema eksplozjami w składach amunicji w Bułgarii (marzec i kwiecień 2015). Chodzi o Emiliana Gebrewa i jego firmę EMCO. Charakter działalności? Produkcja i handel bronią.

Według ustaleń czeskich służb, ale też dziennikarzy śledczych z Bellingcat czy „Respekt”, śmiercionośny towar, który wyleciał w powietrze na pograniczu czesko-słowackim, rozrzucając szczątki dwóch pracowników magazynu w promieniu 800 metrów, należeć miał właśnie do Gebrewa. I miał trafić na Ukrainę walczącą wówczas z Rosją.

Dziś firma EMCO temu zaprzecza, choć jeszcze nie tak dawno jej właściciel sam powtarzał, że Rosjanie próbowali go zabić, bo sprzedaje broń Ukraińcom. Co więcej, Gebrew miał być w magazynie w Vrbieticach dzień przed wybuchem, a Czepiga i Myszkin chcieli się z nim osobiście spotkać. Kolejna rzecz – Czesi przekonują, że wybuch nastąpił przedwcześnie. Miało do niego dojść dopiero po wywiezieniu amunicji z Czech. Dlaczego stało się inaczej? Nie wiadomo.

Wiadomo za to, że GRU nie poprzestało na zniszczeniu składów w Czechach. Próbowało dopaść samego Gebrewa. I odpowiadała za to ta sama jednostka, co za sabotaż w Vrbieticach. 28 kwietnia 2015 roku podczas kolacji w luksusowej restauracji w Sofii Gebrew nagle poczuł się źle. Trafił do wojskowego szpitala. Miał halucynacje. W końcu zapadł w śpiączkę. Jego syn oraz menedżer spółki należącej do Gebrewa, też poczuli się źle. Obaj brali udział w kolacji. Jednak wyzdrowieli, tak samo jak Gebrew.

Siedem godzin, które wstrząsnęły Rosją. Czyli jak Putin zostaje dożywotnim „przywódcą narodu”

Zapowiedział radykalne zmiany w konstytucji. Poważne ograniczenie kompetencji prezydenta oznacza, że to stanowisko już go nie interesuje.

zobacz więcej
Nikt więcej nie zawracał sobie tą sprawę głowy. Choć biznesmen podejrzewał otrucie. Sytuacja zmieniła się w marcu 2018 roku, po zamachu na Skripala. Współpracując z FBI, brytyjskimi służbami i innymi sojusznikami, bułgarskie władze ustaliły, że klamka drzwi auta należącego do Gebrewa została posmarowana nieznaną substancją. W tym miejscu należy przypomnieć, że agenci GRU, którzy chcieli zabić Skripala – trzy lata później – trucizną posmarowali właśnie klamkę. Klamkę drzwi wejściowych do domu byłego oficera wywiadu.

Międzynarodowa śledcza grupa Bellingcat ustaliła, że rosyjski agent, który podróżował do Anglii w czasie, gdy miał miejsce zamach na Skripala, wielokrotnie jeździł też do Bułgarii. Należał do jednostki 29155. To generał Denis Siergiejew. Z pomocą agentów amerykańskich i brytyjskich wznowione śledztwo bułgarskie ustaliło, że Siergiejew użył tego samego fałszywego nazwiska, co w Wielkiej Brytanii w 2018 roku, gdy wraz z innym podejrzanymi Rosjanami zatrzymał się w sofijskim hotelu niedaleko siedziby spółki Gebrewa w kwietniu 2015. Byli tam także w dniu, w którym Gebrew został otruty. Z jednego z zajmowanych przez nich pokoi widać było wjazd do podziemnego garażu, gdzie parkował samochód biznesmena.

Na początku 2020 roku prokuratura bułgarska opublikowała nazwiska i zdjęcia trzech obywateli Rosji, którym zarzuca zamach w 2015 roku. Siergiej Pawłow, Siergiej Fiedotow i Gieorgij Gorszkow w ciągu wielu lat opuszczali Rosję jedynie z fałszywymi paszportami. Bellingcat i magazyn The Insider ustaliły nie tylko prawdziwe nazwiska tej trójki (Siergiej Lutenko, Denis Siergiejew, Jegor Gordienko) ale też dane jeszcze pięciu innych uczestników operacji mającej na celu otrucie nowiczokiem Gebrewa.

We wrześniu prokuratura oficjalnie opublikowała także te informacje. Ze wspomnianej wcześniej trójki, dwie osoby przebywały w Czechach pod fałszywymi nazwiskami, przy czym Jegor Gordienko vel Gieorgij Gorszkow, był w Czechach 11 października 2014, razem z Czepigą i Myszkinem. Z kolei Denis Siergiejew vel Siergiej Fiedotow, przyjechał do Pragi pod koniec stycznia 2014 roku wraz z Aleksandrem Myszkinem na osiem dni – w ramach rozpoznania terenu przed jesienną akcją.

Jawna jednostka supertajna

Czepiga, Myszkin, Siergiejew, Awierjanow i parę innych nazwisk przewijających się w śledztwach z Wielkiej Brytanii, Czech i Bułgarii. Czy to wystarcza, by jednostkę 29155 nazwać elitarnym tajnym oddziałem, rodzajem „szwadronu śmierci”? Niekoniecznie. Choćby dlatego, że to jedna z wielu jednostek wojskowych w Rosji, na dodatek od lat całkiem dobrze znanych analitykom.

Sensacyjnie brzmiące doniesienia, że oddział stosuje tradycyjne środki dywersyjne (zamachy bombowe, morderstwa, trucie) oraz nowe hybrydowe metody (hakowanie systemów informacyjnych i dezinformacja) wynikać mogą z prozaicznego powodu. Otóż, jednostka wojskowa nr 29155 zlokalizowana jest w Moskwie pod adresem, gdzie mieści się od wielu lat 161. Centrum Szkolenia GRU.
Protest przed rosyjską ambasadą w Pradze w kwietniu 2021. Fot. Lukas Kabon/Anadolu Agency via Getty Images
Odbywają się tam krótkie kursy szkoleniowe wywiadu wojskowego. Uczy się tam agentów strzelania, łączności radiowej itp. Tutaj przechodzą kursy absolwenci uczelni wojskowych, chcący rozpocząć służbę w GRU. Centrum powstało jeszcze w 1962 roku w strukturze VI Zarządu GRU zajmującego się wywiadem operacyjnym.

„New York Times” opisywał jednostkę 29155 jako „elitarny oddział wewnątrz rosyjskiego systemu wywiadowczego wykwalifikowany do przewrotów, sabotażu i zabójstw”. Autora poniosła jednak fantazja. Każdy, kto choć trochę zna specyfikę działania i strukturę GRU, wie, że nie ma tam jednostek, które znają się i potrafią wszystko – od sabotażu i zamachów po cyberataki i działania dezinformacyjne. W wywiadzie wojskowym funkcjonują zarządy i jednostki specjalizujące się w różnych, czasem mocno ograniczonych aspektach działalności wywiadowczej.

Do tego dochodzi drugie kryterium podziału wewnętrznego. Jak pisał znawca tematu prof. Marc Galeotti, rosyjski wywiad wojskowy zawsze był bardzo zasadniczy, jeśli idzie o utrzymanie integralności działań operacyjnych w ramach zarządów terytorialnych. Tymczasem opisywana grupa agentów działała zarówno w granicach jurysdykcji Zarządu I (Europa), jak i Zarządu II (kraje anglosaskie).

Jak na elitarną, supertajną jednostkę wywiadu wojskowego, odpowiedzialną za „mokrą robotę”, dość łatwo było znaleźć na jej temat wiele informacji. Choćby o dowódcy. Generał Andriej Awerjanow, absolwent akademii wojskowej w Taszkencie (1988), walczył w obu wojnach czeczeńskich. W styczniu 2015 dostał tytuł Bohatera Rosji. To ostatnie mogło być nagrodą za akcję w Czechach.

Wtedy generałom w Akwarium mogło się wydawać, że wszystko idzie jak z płatka. Dziś światowa opinia wie jednak bardzo dużo na temat działań jednej z jednostek GRU. Dziś jest najbardziej znana – co nie znaczy, że faktycznie jest taka, jak ją opisuje wiele mediów i polityków.

– Grzegorz Kuczyński

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Ambasada Rosji w Pradze, 19 kwietnia 2021, trwają protesty przeciw rosyjskiemu zaangażowaniu w wysadzenie czeskiego magazynu z materiałami wybuchowymi w 2014 roku. Fot. Lukas Kabon/Anadolu Agency via Getty Images
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Czy potomkowie chłopów nadal jęczą pod butem panów?
Warto się zdecydować, czy polski lud niósł ze sobą błogosławione egzorcyzmowanie kultury szlacheckiej czy naganną brutalność.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Geny kreatywności. Co nas różni od szympansa i neandertalczyka?
Stał się być może bardziej kreatywny w swoich prapraprawnukach. W nas.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Sto lat podzielonej Irlandii. Czy skutkiem brexitu będzie terror?
Partie katolickie odrzuciły propozycję udziału w zespole przygotowującym obchody rocznicy.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Otworzyli albumy i pudła ze starymi gazetami, odkryli rodzinne...
Miałam nadzieję, że nowi mieszkańcy zobaczą, że to miejsce ma swoje życie, swoją tożsamość i historię, z której można być dumnym – mówi autorka wystawy.
Cywilizacja wydanie 23.04.2021 – 30.04.2021
Panie i panowie w sporcie. A co z transseksualistami?
Organizm mężczyzny, bez względu na to kim się on czuje, i jakie wybrał sobie imię, będzie produkował określone dawki testosteronu.