Felietony

Czy Monika Olejnik ma prawo być mężczyzną?

Nasze liberalne elity uważają się za obrońców oświeceniowego rozumu. Ustawiają się na pozycji niosących kaganek oświaty autorytetów. Niestety, nieraz okazuje się, że jest wręcz przeciwnie.

Filozofowie epoki oświecenia żywili optymistyczne przekonanie, że wraz z przyrostem wiedzy świat będzie się stawał coraz lepszy. Byli przeświadczeni, że potęga nauki i rozumu wypleni zewsząd ignorancję i przesądy, a w efekcie – wyemancypuje warstwy społeczne, które ciemiężył reżim oparty na religii i tradycji. Powszechna edukacja miała w ludziach obudzić pasję obiektywnego i zarazem wyzwalającego poznawania rzeczywistości.

Można odnieść wrażenie, że w dzisiejszej Polsce – szczególnie wśród liberalnych elit – ów XVIII-wieczny optymizm nie słabnie. A dzieje się tak, zwłaszcza gdy różne opiniotwórcze osoby zabierają głos w debatach światopoglądowych. Ustawiają się one na pozycji niosących kaganek oświaty autorytetów, które dysponują mandatem do wyrokowania o tym, co jest postępowe, a co wsteczne. Choć czasem wychodzi na opak.

Za przykład niech posłużą słowa niedawno wypowiedziane w jednej z komercyjnych stacji telewizyjnych przez liberalną dziennikarkę Monikę Olejnik podczas wywiadu przeprowadzonego z reprezentującym konserwatywny punkt widzenia ministrem w Kancelarii Premiera Michałem Wójcikiem.

Czy zaburzenie tożsamości płciowej jest zaraźliwe? Transgenderowy szał na uczelniach

W poprzedniej dekadzie w USA były tylko dwie kliniki zmiany płci, a obecnie jest ich aż 65.

zobacz więcej
Dziennikarka spierała się z politykiem o to, czy można sobie wybrać tożsamość płciową (mniejsza o to, co było pretekstem podjęcia tego tematu). On twardo obstawał przy tym, że płeć każdego człowieka pozostaje faktem biologicznym, a nie – wbrew temu, co głoszą teoretycy genderyzmu – kulturowym czy społecznym. Powoływał się na obowiązujące w Polsce przepisy prawne, które mówią o tym, że to, kto jakiej jest płci, musi być uregulowane w aktach cywilnych. Podkreślał, że „nie wolno stawiać świata na głowie”.

W odpowiedzi usłyszał: „to jest ciemnogród”. Dziennikarka oznajmiła również: „Można sobie wybrać płeć. Jeśli ja się czuję mężczyzną, to dlaczego mam nie zrobić sobie operacji i nie być mężczyzną?”.

I w tych opiniach właśnie pobrzmiewa retoryka oświeceniowa. Całą sytuację można zinterpretować następująco: Olejnik jako orędowniczka progresywizmu zarzuciła swojemu interlokutorowi obskurantyzm. Wystąpiła w roli obrończyni ludzi uciemiężonych – w tym przypadku osób transpłciowych – którym religia i tradycja zamykają ścieżkę do szczęścia. Szkopuł tkwi jednak w tym, że dziennikarka swoją wypowiedzią jednocześnie zaprzeczyła temu, co w dyskursie oświeceniowym jest istotne, czyli przekonaniu, że da się obiektywnie poznać rzeczywistość.


Tymczasem jeśli czyjaś płeć nie stanowi faktu biologicznego i określają ją wyłącznie własne odczucia tego kogoś, wtedy oznacza to, że liczy się tylko subiektywna perspektywa. Nie można zatem poznać obiektywnie rzeczywistości. Każdy człowiek zostaje ze swoimi racjami, których nie sposób zweryfikować (a przecież dla kogoś innego mogą one być absurdalne).

Kult bożka postępu na uniwersytetach

Według młodych oskarżycieli nieprawomyślnej uczonej wszystko, co dziś uchodzi za słuszne jest naukowe, a co niesłuszne – nienaukowe.

zobacz więcej
Tyle że się okazuje, iż subiektywizm ma swoje nieprzekraczalne granice. Dlaczego bowiem kwestia wyboru tożsamości ma się ograniczać jedynie do płci? Są ludzie, którzy uważają siebie za Cezarów lub Napoleonów. Czy piewcy postępu zgadzają się z tezą, że jeśli ktoś czuje się Cezarem albo Napoleonem, to należy go za Cezara bądź Napoleona po prostu uznać? Nie, miejsce kogoś takiego widzą zazwyczaj w szpitalu psychiatrycznym.

Oczywiście występujących w psychozach urojeń nie wolno porównywać do dysforii płciowej. To z psychiatrycznego punktu widzenia dwa całkowicie różne zjawiska. Tyle że rozwiązywanie problemów osób, które czują się – jeśli chodzi o płeć – obco w swoim ciele, nie sprowadza się do rzucania prostackich zaklęć w rodzaju: każdy człowiek może sobie wybrać, czy być kobietą czy mężczyzną.

To nie jest bowiem tak, że operacja zmiany płci kończy kłopoty. Zdarza się nawet, że dokłada ich więcej. Właśnie dlatego, że to, jaką kto ma płeć od poczęcia, jest biologicznym faktem, którego nie da się unieważnić genderystowskim bełkotem.

Żeby dostrzec taki stan rzeczy nie trzeba być stawiającym czoła tęczowej rewolucji konserwatystą. Wystarczy konsekwentna postawa oświeceniowca, którego ciekawi rzeczywistość. Ktoś taki ma odwagę odkrywać nowe nieznane tereny. Chodzi mu o dociekanie prawdy, a nie wywieszanie białej flagi wobec hałaśliwych grup nacisku. Grupy te zachwalają zdobycze nauki, jednak tylko pod warunkiem, że owe zdobycze legitymizują ich ideologiczne zapędy.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Fragment obrazu „Weimarski dziedziniec muz” pędzla Theobalda von Oera. To malarski hołd dla Oświecenia i klasycyzmu weimarskiego przedstawiający niemieckich poetów tamtej epoki. Fot. Wikimedia
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Koguty
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Debata
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Kapłan to nie kawaler na wydaniu
Gdy porzuci powołanie dla kobiety, popkultura przedstawia go jako romantycznego bohatera. Męża porzucającego żonę też?
Felietony Poprzednie wydanie
Oblicza politycznej niepoprawności
Wystawa bez cenzury.
Felietony Poprzednie wydanie
Koniec lata
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.