Rozmowy

Witkacy był rozżalony, że mniej od niego zarabia. Rywalizował o klientów z genialnym sądeckim portrecistą

Danuta Szaflarska pozowała do aktu w jego pracowni mając zaledwie 17 lat. Szczebiotliwie się śmiała, wspominając, że podczas pracy Bolesław Barbacki był bardzo małomówny i skupiony, a ona była cały czas rozbawiona. Co go nieco irytowało – opowiada artysta fotografik Piotr Droździk z Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu, autor wydanego ostatnio albumu o sądeckim malarzu.

– Szef sądeckiego Gestapo Heinrich Hamman ponoć wielokrotnie ubiegał się u artysty, aby namalował mu portret w zamian za wolność. Ale spotykał się z odmową. W ten sposób Bolesław Barbacki podpisał na siebie wyrok śmierci – dodaje.

W tym roku przypada 130. rocznica urodzin oraz 80. rocznica rozstrzelania przez Niemców tego jednego z najwybitniejszych polskich portrecistów okresu międzywojennego i działacza patriotycznego.


TYGODNIK TVP: Na czym polega unikatowość prac Bolesława Barbackiego?

PIOTR DROŹDZIK:
Siłą jego malarstwa jest indywidualne podejście do osoby portretowanej. Za każdym razem szukał do niej osobistego klucza. Artysta był świadomym twórcą i miał wizję danej postaci. Był zatem bardzo wymagający. Wyobrażał sobie na przykład, w co modelka będzie ubrana. Zazwyczaj sam kompletował jej całą zewnętrzną garderobę.

Barbacki miał bowiem świetnie wyczucie mody – był nią bardzo zainteresowany, napisał nawet podręcznik na ten temat i w swojej pracy wykorzystywał tę wiedzę. Na obrazach można więc zauważyć genialnie stroje pozujących. Widać, że go to cieszyło, choć nie zawsze spotykało się ze zrozumieniem. Córka pewnej pani z Krynicy, która mu pozowała, opowiadała o wspaniałej fryzurze, którą jej mama zrobiła sobie z tej okazji, po czym Barbarcki zdecydował, że będzie jej pasować futrzana czapka i kożuch. I tak też ją ubrał i namalował. Pani była wściekła, że jej fryzura uległa zniszczeniu.

Bolesław Barbacki swoje umiejętności szlifował pod okiem polskiego malarza i rektora Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie Tadeusza Axentowicza. Choć początkowo jego ojciec nalegał, aby studiował kierunek, który mu da bardziej intratny zawód.

Jego ojciec był nauczycielem i miał racjonalne podejście do życia, w związku z czym nie był do końca przekonany, że studia malarskie są odpowiednie dla mężczyzny. Dlatego naciskał na syna, by wybrał sobie coś bardziej konkretnego, co w przyszłości da mu odpowiednie utrzymanie. Choć z drugiej strony wierzył w jego talent i miłość do sztuki, bowiem pojechał z nim na egzamin do krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych.

ASP była wtedy najważniejszą tego typu uczelnią w Polsce, więc nie było łatwo się na nią dostać. Ale Bolesław Barbacki wymarzył sobie, że właśnie tam będzie studiował. Na egzamin niestety się spóźnili. Mimo to weszli dziarskim krokiem do gabinetu profesora. Ojciec powiedział, że przywiózł młodego adepta, który pod pachą ma licealną pracę pod tytułem „ Erynie”. To jest duży obraz: 2,5 na 3,5 metra. Robi niesamowite wrażenie. Jest na nim takie nasycenie ciemnych kolorów, baśniowością, niesamowitą atmosferą. Obecnie jest w posiadaniu jego rodziny w Warszawie.
W listopadzie 1914 roku, po wybuchu I wojny światowej wyjechał wraz z ojcem i rodziną do Bad Ischl w Tyrolu. Kilka miesięcy malował m.in. alpejskie pejzaże, jak ten z 1915 roku.. Fot. Piotr Droździk
Tadeusz Axentowicz przyjrzał się z zaciekawieniem pracy i zgodził się, by młody Barbacki został na egzaminie. Pierwszym jego zadaniem było namalowanie portretu ojca, który w sumie był jego najczęstszym modelem w życiu. Miał do niego szczególny szacunek – to było pokolenie wychowywane w kulcie swoich rodziców. I tak udało mu się dostać na uczelnię. Aby jednak sprostać oczekiwaniom taty, młody Bolesław studiował również prawo.

Jaki to musiał być niezwykły umysł! Ile trzeba było włożyć pracy w takie podwójne, oba niełatwe studia?! Jego koledzy wieczorami balowali, a on się uczył. Nie dotarłem do informacji, aby chociaż pół godziny swojego życia zmarnował na coś bezwartościowego. To jest to, co mnie w nim fascynuje. Każdy moment wykorzystywał na samokształcenie, na wykonywanie rzeczy mądrych i użytecznych.

Jego talent, pracowitość i sumienność zyskały uznanie u Axentowicza. Koledzy byli nieco zazdrośni, bo górował nad nimi. Rok rocznie wygrywał uczelnianie konkursy. Miał nawet taki śmieszny przydomek: „Browarek”, bowiem po każdej otrzymanej nagrodzie musiał stawiać kolegom piwo.

Swoje umiejętności szlifował również w plenerze. Kiedy wybuchła I wojna światowa, Bolesław wyjechał wraz ojcem i siostrą do Bad Ischl w Tyrolu, w ramach ewakuacji wyższych urzędników cesarskich i ich rodzin. Było to niezwykłe miejsce otoczone górami. Podczas ich półrocznego pobytu w Austrii powstało wiele dzieł, głównie wysokogórskich pejzaży i portretów przebywających tam Polaków. Szukam teraz tam na miejscu ludzi, którzy mają jego obrazy lub inne dokumenty, zdjęcia świadczące o jego pobycie. Mam nadzieję, że kwerenda, którą odbędziemy wraz z pracownikami sądeckiego muzeum, odkryje te nieznane karty historii malarza.

W okresie międzywojennym Bolesław Barbacki był uznawany za jednego z najwybitniejszych polskich portrecistów. Zainteresowanie jego pracami było ogromne. Ministerstwo Wojny zamówiło u niego portrety generałów. Otrzymał również zlecenie na namalowanie profesorów lwowskich.

W1916 roku odbyła się pierwsza publiczna wystawa jego malarstwa, zorganizowana przez Czerwony Krzyż w Nowym Sączu na cele dobroczynne. Została przyjęta entuzjastycznie, co zachęciło malarza do organizacji kolejnych, m.in. w Krakowie, Zakopanem, Warszawie czy Katowicach.

Witkacy i Rosjanie. Miłość i schizoidalne zahamowania

Krzysztof Dubiński zrekonstruował wyprawy artysty na wschodni front I wojny światowej. W książce opisuje koszary, lazarety, burdele, bitwę nad Stochodem. Spojrzenie Witkacego na zrobionej w tym czasie słynnej fotografii mówi teraz więcej.

zobacz więcej
Dlaczego akurat wyspecjalizował się w portrecie? Prawdopodobnie z powodu poważniej wady wzroku, która towarzyszyła mu od urodzenia – wynosiła minus 12 dioptrii. To bardzo dużo. Bez okularów praktycznie nic nie widział. Miał zatem problem z postrzeganiem dalszych planów, z tego powodu nie powołano go do służby wojskowej. A poza tym kochał malowanie portretów, ponieważ uwielbiał bezpośredni kontakt z ludźmi i rozmowy.

Kariera Barbackiego szybko zaczęła się rozwijać. Dostać się na jego sesję portretową nie było łatwo, czekało się w długiej kolejce. Szybko też odniósł sukces finansowy. Dla przykładu: za portret hrabiego Adama Stadnickiego dostał prawie 2 tysiące złotych – wówczas była to niemal równowartość rocznej pensji urzędnika w ratuszu.

Kolejne z prestiżowych zamówień przyszło z Ministerstwa Wojny, które zleciło mu sportretowanie ówczesnej generalicji polskiej. Powstało w sumie 12 portretów, większość z nich jest w Muzeum Wojska Polskiego. Najsłynniejsze są oczywiście wizerunki marszałka Józefa Piłsudskiego, na przykład na tle rozwianej flagi z orłem, albo Wawelu. Być może są to w ogóle najlepsze portrety marszałka.

Z kolei zlecenie namalowania portretów profesorów lwowskich zbiegło się z problemami sercowymi malarza z narzeczoną Hanką Kassube, która mocno naciskała na ślub. Bolesław był jednak nieco oziębły. Nie do końca był przekonany do tego związku. Tłumaczył się, że jest artystą, że się nie nadaje na męża. Ją to jednak nie przekonywało. Kiedy więc trafił mu się kontrakt we Lwowie, chętnie go przyjął, by zyskać okazję do dłuższego namysłu. Wyjechał na jakiś czas i uwiecznił w swoich pracach ponad 60 lwowskich profesorów. Są to portrety bardzo dojrzałe i świadome.

Po tym kontrakcie para ostatecznie się rozstała, ale pozostawała w przyjaźni. Posiadam 60 listów napisanych przez Hankę, niestety nie mam tych napisanych przez Bolesława – prawdopodobnie przepadły. Jak wynika z treści korespondencji, Hanka była szalona, miała tysiące pomysłów, chciała się rozwijać. Bolesław z kolei lubił mieć poukładany tryb dnia. Zatem minęli się gdzieś po drodze. Na zakończenie ich związku sprezentował jej mały rysunek ze sobą i plecakiem i podpisał: „Odchodzę”.
Hanka była szalona, miała tysiące pomysłów. Bolesław lubił mieć poukładany tryb dnia. Zatem minęli się gdzieś po drodze. Na zakończenie ich związku sprezentował jej mały rysunek ze sobą i plecakiem i podpisał: „Odchodzę”. Na zdjęciu akt Hanny Kassube „Ona”, 1938. Fot. http://www.archer.pl/~wiesio/BARBACKI/barbacki.htm, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=18753604
Piękna rudowłosa Hanka Kassube wielokrotnie była jego modelką. Zresztą malarz wyspecjalizował się w wyjątkowych aktach kobiecych. Pozowała mu między innymi młoda Danuta Szaflarska.

Akty kobiece to była niezwykła część twórczości Bolesława Barbackiego. Takiej bardzo intymnej. Kocham to napięcie między nim a jego modelką. Kobiety były jego wielką inspiracją.

Na prawie połowie namalowanych przez niego aktów jest rzeczywiście jego narzeczona. Najważniejszy wizerunek nosi tytuł „Ona”. Rudowłosa piękność jest tu w wyzywającej pozie, co było niecodzienne jak na tamte czasy. Obraz ma nieprawdopodobne napięcie erotyczne. Szkoda, że nie znajduje się w muzeum, tylko w rękach prywatnych w Rzeszowie.

Jeśli chodzi o akt Danuty Szaflarskiej, to pozowała w jego pracowni mając zaledwie 17 lat. Ich zażyłość wzięła się z zamiłowania do teatru. Bolesław Barbacki założył Teatr Dramatyczny w Nowym Sączu, w którym debiutowała aktorka. Miałem okazję z nią rozmawiać na ten temat. Szczebiotliwie się śmiała, przypominając sobie tamten epizod. Jak wspominała, podczas pracy nad aktem Barbacki był bardzo małomówny i skupiony. A ona była cały czas rozbawiona. Co go nieco irytowało.

Co ciekawe, powstające na świecie akty pokazują kobiety uśmiechnięte, w namiętnych pozach, natomiast wizerunek Szaflarskiej jest po prostu pełen radości życia, ciepła, serdeczności. Tu również żałuję, że obraz znajduje się u prywatnego kolekcjonera. Kupiłbym go za każde pieniądze.

W tamtych czasach malowanie aktów nie było takie proste. Zazwyczaj modelce musiały towarzyszyć przyzwoitki. Czy były jednak przy niej zawsze, nie jestem tego pewien. Pewna żona oficera pozowała nago Barbackiemu i mąż tak się wściekł, że chciał pociąć obraz i zrobić krzywdę malarzowi.

Bolesław Barbacki był tradycjonalistą w swoich pracach. Nie uległ szerzącemu się w tamtych czasach duchowi awangardy, którą reprezentował choćby Witkacy.

Panowie się znali, ale nie darzyli się zbytnią sympatią. Barbacki kochał sztukę tradycyjną. To były jego korzenie. Witkacy miał z kolei szaleńcze i reformatorskie wizje. Kiedyś wygłosił wykład na temat sztuki w nowosądeckim Dworze Zubrzyckiego, czyli we współczesnej Małej Galerii. Miał na sobie kilka warstw ubrań i podczas odczytu zaczął się rozbierać. Większość Sądeczan wyszło oburzonych. Nie zrozumieli tego przekazu. Barbacki również nie zrozumiał.

„Nikt nie jęczał i nie płakał”. O bosonogiej dziewczynce, która została gwiazdą

Znała gwarę góralską. W powstaniu była łączniczką, nosząc córkę w plecaku.

zobacz więcej
Zatem panowie nie mieli żadnych wspólnych tematów. Natomiast rywalizowali ze sobą o klientów. Witkacy wielokrotnie bywał w Nowym Sączu i malował bogatszą część społeczeństwa. Natomiast Barbacki utrwalał jego cały przekrój: biskupów, szlachtę, ale też prostych ludzi. Jest seria obrazów, które powstały nie na specjalne zamówienie, tylko z pasji. Na przykład „Przyjaciel”, na którym uwiecznił swojego ogrodnika.

Jak wspominałem wcześniej, Barbacki całkiem nieźle zarabiał, znacznie więcej od zakopiańskiego artysty, który brał za obraz zazwyczaj dwieście złotych. Witkiewicz był nieraz rozżalony z tego powodu.

Wracając do tych nowych trendów – Barbacki ich nie czuł, cały czas szedł własną drogą. Artysta wydawał się dość poważnym człowiekiem.. To nie był typ kabareciarza, kawalarza. Choć pozwolił sobie na swoją karykaturę, więc myślę, że miał poczucie humoru, gdzieś głęboko schowane.

Ówcześni Sądeczanie doceniali nie tylko malarstwo Bolesława Barbackiego, ale też jego zaangażowanie społeczne, patriotyczne i kulturalne. Był wielkim propagatorem kultury i miłośnikiem teatru.

Pamiętajmy, że Barbacki urodził się w zniewolonej Polsce. Kilka lat przed wybuchem I wojny światowej wraz z przyjacielem Romualdem Mossoczym (późniejszym śpiewakiem operowym) założyli tajne Koło Filareckie. Na jego konspiracyjnych spotkaniach realizowano program samokształcenia, edukacji patriotycznej, a nawet musztry.

Miał wielką wizję kraju i naszego miasta. Zasłużył się szczególnie dla szkolnictwa. Był założycielem, organizatorem, dyrektorem i nauczycielem Szkoły Przemysłowej Żeńskiej Towarzystwa Szkół Ludowych w Nowym Sączu. Była to szkoła krawiectwa i bieliźniarstwa, kierująca swój program nauczania do panien z biedniejszych rodzin, żeby miały konkretny zawód, a nie były tylko pomocami domowymi. Pomagał uczennicom, które nie miały pieniędzy. Kiedy chciał rozbudować szkołę, to zaczął szukać środków na to w magistracie, ale także u bogatych ludzi. Pojechał nawet w tej sprawie do swojego przyjaciela Jerzego Kossaka. Namawiał go przez dwa dni. Kossak powiedział, że nie ma pieniędzy, ale dał mu swój piękny obraz z niesamowitą bitwą, który do tej pory wisi w tej placówce. Gdy w 1929 r. szkołę ukończyły pierwsze absolwentki, Barbacki założył dla nich Wytwórnię Przemysłową, gdzie mogły zdobywać pierwsze doświadczenie w pracy i handlu.
Barbacki był też współorganizatorem teatru amatorskiego, działającego przy Towarzystwie Gimnastycznym „Sokół” pod nazwą Towarzystwo Dramatyczne. Był tam kostiumologiem, reżyserem, aktorem. Był takim Stanisławem Wyspiańskim dla Nowego Sącza. Bardzo dbał o charakteryzację. Nawet jest taka anegdota, że w przebraniu żebraka, odpoczywając przed spektaklem przed drzwiami „Sokoła”, uzbierał do kapelusza sporą sumę pieniędzy od nieświadomych maskarady kolegów z Towarzystwa!

Działał aktywnie w „Sokole”, gdzie później został prezesem. Był też członkiem Komitetu Odbudowy Zamku Sądeckiego. Staraniem Komitetu, tuż przed wybuchem II wojny światowej udostępniono publiczności część odremontowanych pomieszczeń średniowiecznego zamku. Niestety, zamek wraz z eksponatami został doszczętnie zburzony pod koniec działań wojennych.

Bolesław nigdy sam nie założył rodziny. Po przedwczesnej śmierci brata Zdzisława w 1937 roku, został natomiast opiekunem jego żony i dzieci. Był to jeden z powodów, dla których nie zdecydował się na opuszczenie miasta i przenosiny do któregoś ze znanych ośrodków malarskich, gdzie mógłby rozwijać swój talent.

Bolesław Barbacki miał propozycje pracy w Warszawie i za granicą. Gdyby z tego skorzystał, to byłby kapitalny skok w jego karierze. Problem polegał jednak na jego mentalności. On nie wyobrażał sobie życia poza Nowym Sączem. Był do niego szczególnie przywiązany.

Oczywiście wyjeżdżał na jakiś krótki czas, żeby szlifować swój warsztat, ale szybko wracał. Tak było w przypadku wyjazdu do Paryża, gdzie spędził pół roku. Chodził codziennie do Luwru, miał zgodę dyrektora muzeum na odwzorowanie obrazów z epoki renesansu i baroku – zrobił ich kilkanaście, m.in. Rubensa czy Rembrandta. Były na tyle dobre, że można je było sygnować jako kopie z Luwru. Dyrektor, zachwycony jego pracami, zaproponował mu stanowisko, żeby odwzorowywał dalej, bowiem Luwr poza oryginałami ma też reprodukcje, które wypożycza na wystawy. Barbacki jednak odmówił. Nie było dnia, aby nie tęsknił za swoim miastem. Codziennie pisał, że marzy, by tutaj wrócić. I tak też zrobił.

Chciał cofnąć się w czasie i zginąć w 1943 roku walcząc z SS

Byłby znakomitym pisarzem, tyle tylko, że gdy brał ołówek do ręki, natychmiast zaczynał rysować. Franciszek Starowieyski – część 2.

zobacz więcej
Karierę Bolesława Barbackiego przerwał wybuch II wojny światowej – początek tragedii Polaków. Artysta działał w konspiracji, co skończyło się jego aresztowaniem przez Gestapo i finalnie – śmiercią.

Szefem sądeckiego Gestapo był wtedy okrutny Heinrich Hamman. Za działalność podziemną Barbacki został po raz pierwszy aresztowany w lutym 1941 roku. Był przesłuchiwany i dotkliwie pobity. Z braku dowodów został jednak wypuszczony szybko na wolność. Niestety, okupant bezlitośnie niszczył polską inteligencję i Bolesław został aresztowany ponownie, tym razem jako zakładnik po ataku partyzanckim na niemieckich policjantów.

Ponoć Hamman wielokrotnie ubiegał się u artysty, aby namalował mu portret w zamian za wolność. Ale spotykał się to z odmową. W ten sposób Barbacki podpisał na siebie wyrok śmierci. Niektóre źródła podają, że na dzień przed egzekucją do szefa Gestapo przyszedł list znanych ówcześnie artystów, proszących go o ułaskawienie Barbackiego. To jednak nie pomogło. Malarz zginął wraz z 45 innymi zakładnikami 21 sierpnia 1941 roku, rozstrzelany przy cegielni w Biegonicach (dziś dzielnica Nowego Sącza). Miał wtedy 50 lat. Był w sile wieku. Mógł stworzyć jeszcze wiele wspaniałych obrazów.

2021 to Rok Bolesława Barbackiego w Nowym Sączu. W tym roku przypada 130. rocznica jego urodzin i 80. rocznica śmierci. Muzeum Okręgowe chce oddać cześć artyście poprzez specjalną wystawę jego prac, prezentującą głównie wizerunki kobiet. Pan z kolei uczcił pamięć malarza wydając album poświęcony jego twórczości. Które z portretów darzy pan największym sentymentem?

Obraz, który mnie najbardziej urzeka, to św. Józef z dzieciątkiem Jezus, który znajduje się w Bazylice św. Małgorzaty w Nowym Sączu. Niezwykła praca ukazująca kochającego ojca. Św. Józef pięknym gestem przytula swojego syna. Mały Jezusek opiera się o jego kolana i karmi gołąbka. Gołąb w Biblii symbolizuje Ducha Świętego. Na drugim planie są malwy, sosny – krajobraz sądeckiej wsi. Ma się takie poczucie, jakby Jezus wychował się w naszym regionie.
Pan ubrany w gurmanę lachowską ma rozłożone, spracowane ręce, a wszyscy słuchają z uwagę tego, co mówi. „Politycy”. . Fot. Piotr Droździk
Drugi obraz dla mnie szczególny to „Politycy”. Pięciu starszych panów rozmawia o polityce. Jeden z nich jest ubrany w taką gurmanę lachowską, ma rozłożone ręce, bardzo spracowane. Wszyscy słuchają z uwagę tego, co mówi. Na drugim planie jeden ze staruszków odpala fajkę i jej blask rozchodzi się na wszystkie twarze. Genialne odtworzenie atmosfery tam panującej.

Wymieniłbym jeszcze akty kobiece, ale trudno się zdecydować, czy byłby to akt Danuty Szaflarskiej, czy narzeczonej Barbackiego Hanki Kassube „Ona”. Oba są mi tak samo bliskie.

Kiedy osiem miesięcy temu zabierałem się za album, wszyscy się pukali w głowę, po co to robię, bo jest pandemia. Ale przecież on też żył w trudnych czasach, które nie dawały żadnej nadziei, a jednak robił swoje. Realizowałem więc swój pomysł mimo wielu trudności i tak powstała publikacja. Projekt cały czas trwa. Z kolegami i koleżankami z muzeum zbieramy kolejne prace. Liczę, że powstanie druga edycja albumu. Barbacki namalował 800 obrazów, my dotarliśmy dopiero do około 350.

Album to wyraz szacunku do jego dorobku. Zależy mi, aby znalazł się na firmamencie polskich artystów. Jemu się po prostu to należy, bo był genialny. Tylko z czasem zapomniany, w niektórych środowiskach niedoceniany. Walczę, aby jak najwięcej osób go odkryło na nowo i aby jego prace były pokazywane w Polsce i w innych krajach Europy. Mam nadzieję, że kiedyś to się uda.

Malarz zapewne musi pana inspirować w pracy fotografa.

Bolesław Barbacki inspirował mnie od zawsze. Sam uwielbiam uwieczniać ludzi. Wiele razy czerpałem z jego pomysłów, kompozycji, kolorystyki, klimatu, mimo że malarstwo i fotografia są odrębnymi dziedzinami sztuki. Chciałbym być tak dobry, jak on.

Podziwiam go nie tylko jako malarza ale też jako człowieka. Bolesław Barbacki był bardzo skromny. Mimo wielu nagród zachował do nich dystans. Dziś otaczają nas twórcy, którzy zanim zrobią coś konkretnego, to mają już ego tak wielkie, jak Pałac Kultury i Nauki w Warszawie. Dziś bycie wielkim artystą i skromnym człowiekiem nie występuje ze sobą w parze.

– rozmawiała Monika Chrobak, dziennikarka Polskiego Radia

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Fot. Piotr Droździk, album o Bolesławie Barbackim
Bolesław Barbacki urodził się 10 października 1891 w Nowym Sączu, jako syn Leona Barbackiego i Heleny Barbackiej z Pawłowskich. Już od 5. roku życia jego ulubioną zabawą było szkicowanie ołówkiem na papierze. Będąc uczniem gimnazjum w Nowym Sączu, brał też nadprogramowe lekcje rysunku u Antoniego Broszkiewicza. W wieku 15 lat wraz z kolegą Romualdem Mossoczym założył patriotyczne Koło Filareckie, które gromadziło uczniów gimnazjum i za cel stawiało sobie przyswajanie rówieśnikom wartości patriotycznych. W tym okresie powstały jego pierwsze obrazy olejne na płótnie, nawiązujące do powstań narodowych: „Ostatni Rzymianie”, „Powrót Legionów”, „Erynie”.

W latach 1910–1914 Barbacki studiował w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, w klasie profesora Teodora Axentowicza. Równocześnie rozpoczął studia na Uniwersytecie Jagiellońskim, początkowo na Wydziale Filozoficznym, przenosząc się następnie na Wydział Prawa, który ukończył w 1916 r. Na ASP był wyróżniającym się studentem – w każdym semestrze otrzymywał I nagrodę w klasie, przyznawaną zwyczajowo przez prof. Axentowicza.

W listopadzie 1914 roku, po wybuchu I wojny światowej wyjechał wraz z ojcem i rodziną do Bad Ischl w Tyrolu. Kilka miesięcy, które tam spędził, wykorzystał na malowanie alpejskich pejzaży, portretowanie miejscowej inteligencji oraz poznawanie zbiorów malarstwa w Monachium i Salzburgu. Tęskniąc cały czas za domem, powrócił do Nowego Sącza w czerwcu następnego roku.

Rok 1916 był przełomowy dla kariery artystycznej Barbackiego. Ukończył wówczas studia prawnicze, ale postanowił poświęcić się całkowicie malarstwu. Utwierdziła go w tym przekonaniu pierwsza publiczna wystawa jego prac, zorganizowana przez krakowskiego malarza Eugeniusza Grosa w nowosądeckim oddziale Czerwonego Krzyża. Uznanie, z jakim spotkał się malarz i złożone zamówienia na portrety przekonały go ostatecznie do rezygnacji z praktyki prawniczej.

W 1918 roku zorganizował Towarzystwo Dramatyczne w Nowym Sączu, w którym pracował jako aktor, reżyser, scenograf i instruktor aż do wybuchu II wojny światowej. W 1920 r. Barbacki rozpoczął pracę jako nauczyciel rysunku w gimnazjum żeńskim. Od października 1924 do czerwca roku 1925 przebywał w Paryżu, gdzie zajmował się głównie studiowaniem dzieł klasycznego malarstwa w Luwrze.

Malował Tatry, przekładał Szopena na skrzypce. Poeta zbuntowany. Patriota, którego zabili Sowieci

Przyjaciele z poetyckiej grupy dostali się do niewoli. Gałczyński ocalał dzięki wymianie jeńców, został pognany do hitlerowskiego obozu i przeżył… Sebyła pozostał w ZSRR.

zobacz więcej
W 1926 r. założył trzyletnią krawiecką Szkołę Przemysłową Żeńską Towarzystwa Szkoły Ludowej w Nowym Sączu. Był jej dyrektorem do 1937 r. Placówka miała na celu kształcenie zawodowe ubogich dziewcząt z niższych warstw społecznych. Następnie w 1929 r. założył Wytwórnię Przemysłową Towarzystwa Szkoły Ludowej, która stała się miejscem pracy dla wielu absolwentek. W 1932 r. Barbacki został wybrany prezesem nowosądeckiego Towarzystwa Gimnastycznego Sokół, w którym działał od 1919 roku. Funkcję prezesa pełnił do 1939 r., rozszerzając ciągle działalność Sokoła i usprawniając jego organizację.

Po rozpoczęciu II wojny światowej i wkroczeniu Niemców do Nowego Sącza Barbacki pozostał w mieście i zajął się zabezpieczeniem biblioteki znajdującej się w Sokole oraz wyposażenia teatralnego Towarzystwa Dramatycznego. 20 stycznia 1941 r. został po raz pierwszy aresztowany przez Gestapo. Wypuszczono go po miesiącu brutalnych przesłuchań. Mimo namowy wielu osób, Barbacki nie zdecydował się ukrywać ani wyjechać z miasta. 2 lipca 1941 r. został ponownie aresztowany. W więzieniu wykonał swoje ostatnie prace, rysując na przemyconym papierze około 30 ołówkowych portretów współtowarzyszy niewoli.

21 sierpnia 1941 r. Bolesław Barbacki wraz z grupą 45 polskich więźniów został rozstrzelany przez hitlerowców w Biegonicach pod Nowym Sączem.

Malarstwo Bolesława Barbackiego jest najczęściej kojarzone z realistycznymi portretami olejnymi – są one dominującą formą w jego twórczości. Artysta dążył do możliwie najwierniejszego oddania cech portretowanej osoby. Unikał idealizowania postaci, stosowania symboliki i nowoczesnych form malarskich, operujących schematem. Świadomie odrzucał ideologię współczesnych mu awangardowych kierunków, nie utożsamiał się z żadnym z ruchów ideowych ani żadną grupą twórczą.

Przez cały czas dążył też do jak najwierniejszego oddawania w swych obrazach natury. Kładł nacisk na uzyskanie harmonii barw i światła. Jego późniejsze dzieła zawierają bardziej dynamiczną kompozycję tła, pod względem zastosowanych w nim kolorów. W tematyce swojego malarstwa Barbacki sięgał również po motywy z pejzażem, wnętrzem lasu, drogą czy strumieniem. Malował też sceny z życia codziennego przy dworkach, martwą naturę, portrety zbiorowe i akty. Jego dorobek malarski to około 800 prac sztalugowych.

Za: https://pl.wikipedia.org/wiki/Bolesław_Barbacki


Piotr Droździk jest artystą fotografikiem mieszkającym w Nowym Sączu. W roku 2007 został wyróżniony tytułem „Sądeczanina Roku” w plebiscycie organizowanym przez „Gazetę Krakowską” oraz Fundację Sądecką, za dokonania fotograficzne i promocję regionu w wydawnictwach albumowych.

Ściśle współpracuje z wieloma wydawnictwami: BOSZ, „Rocznikiem Sądeckim” oraz instytucjami kultury specjalizującymi się w publikacjach artystycznych i naukowo-badawczych.

Wystawy indywidualne:

• Sądeczanie końca wieku (Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu, 2000);
• Mój Nikifor – zdjęcia z planu filmowego (Muzeum Nikifora, Krynica 2004; Olsztyn 2005; Bochnia 2008; Muzeum Zamek Książąt Pomorskich w Szczecinie 2008);
• Naiwni??? (Mała Galeria, Nowy Sącz 2005);
• Łemkowszczyzna (Forum Ekonomiczne Polska-Wschód, Krynica 2006; X Targi Książki w Krakowie 2006; Mała Galeria, Nowy Sącz 2007; Muzeum Nikifora, Krynica 2007, Muzeum Narodowe Rolnictwa, Szreniawa 2007, Muzeum w Bieczu 2008);
• Liturgia sacra wielość w jedności (Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu, 2008);
• Teatr Bogu i sobie (Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu 2009, Zamek Książąt Pomorskich w Szczecinie 2010);
• Cmentarze żydowskie i synagogi dawnej Galicji (Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu 2009, Wyższe Seminarium Duchowne w Tarnowie 2010);
• Narwik: partner znad fiordów (Rynek w Nowym Sączu, 2010) ;
• Cmentarze Żydowskie w Galicji Zachodniej 2010 Nowy Sącz, 2010 w ramach XIII Dnia Judaizmu w Tarnowie;
• Cmentarze z I Wojny Światowej na Sądecczyźnie 2014 Nowy Sącz.

Ilustracje fotograficzne w wydawnictwach:

• Encyklopedia Sądecka (2000),
• Sądecki rodowód Władysława Hasiora (2002),
• Srebrne gody Sądeczoków (2005),
• Nowy Sącz – z wieży ratuszowej (2006),
• Panorama kultury sądeckiej (2008),
• Szkoła Chrobrego (2008),
• Bóg, honor, Ojczyzna. Sądeccy żołnierze i generałowie w służbie,
niepodległej Rzeczypospolitej (2008),
• Almanach miast papieskich. Stary Sącz (2008) ,
• W kręgu sztuki religijnej na Sądecczyźnie (2009),
• Druga młodość Starego Sącza (2010) ,
• Nowy Sącz – Narwik. Opowieść o dwóch miastach – historia i współczesność (2010),
• Hasior. Powrót (2010).
Ważniejsze autorskie publikacje albumowe:

• Spisz (1999),
• Klasztory polskie – jezuici. Kościół Świętego Ducha w Nowym Sączu, historia i teraźniejszość (2004),
• Klasztory polskie – cystersi ze Szczyrzyca (2004),
• Nowy Sącz – miasto niezwykłe (2004),
• Kościół w Ptaszkowej (2005),
• Nowy Sącz (2005),
• Bazylika w Nowym Sączu (2005, wznowienie 2007),
• Klasztory polskie – cystersi z Jędrzejowa (2006),
• Łemkowszczyzna (2006) – album opublikowany przez Wydawnictwo BOSZ otrzymał II nagrodę w kategorii albumów na XV Ogólnopolskim Przeglądzie Książki Krajoznawczej i Turystycznej, organizowanym corocznie podczas Międzynarodowego Salonu Turystycznego TOUR SALON w Poznaniu),
• Cerkwie południowej Polski (2007),
• Sądecki Park Etnograficzny (2007),
• Augustianie z miasta Kazimierza (2008),
• Styl zakopiański Stanisława Witkiewicza (2008),
• Małopolska niepospolita (2008),
• Małopolskie muzea na wolnym powietrzu (2008),
• Cystersi w Polsce (2009),
• Małopolska: czas i ludzie (2009),
• Smakowanie Małopolski (2010),
• Sądecki Park Etnograficzny – panorama kultur (2010),
• Małopolska – znaki w przestrzeni (2010),
• „Małopolska. Inspirowane tradycją” (2010) – album otrzymał pierwszą nagrodę w ogólnopolskim konkursie „Złote Formaty”,
• Twarze Europy (2011),
• Teatr Bogu i Sobie 2014,
• Śladami Mieczysława Orłowicza 2015,
• Nowy Sącz „Jeśli zapomnę o nich...” – album o sądeckim cmentarzu komunalnym,
• Via Galicja (2011),
• Nowy Sącz moje miasto (2018),
• Nastroje małopolskie (2019),
• Stroje wsi małopolskiej, 10 tomów (2019).

Za: http://www.piotrdrozdzik.eu/
Zobacz więcej
Rozmowy Najnowsze wydanie
Mikrofon, pióro i SB
Wspomina Jarosław Abramow-Newerly.
Rozmowy Najnowsze wydanie
Za granicą Polacy działają w pojedynkę i w niezgodzie
W tej chwili Ameryka wie wystarczająco dużo o sytuacji na granicy, by stać po stronie Polski – mówi prof. Ewa Thompson z Rice University.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Transseksualiści to osoby zaburzone
„Niezgodność płci” jest tym samym, czym anoreksja – uważa psycholog.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Epitet „faszysta” wprowadziła propaganda komunistyczna
„Faszysta” stał się tym, kogo się nienawidzi i chce wykluczyć z przestrzeni publicznej.
Rozmowy Poprzednie wydanie
We mnie też jest taki Chmielowski, wieczny buntownik
Świat filmowy nie musi się zamykać w obrębie kilku nazwisk.