Felietony

Nie ma mowy o karze Bożej. A właściwie dlaczego nie?

Jak z czystym sercem obchodzić Święto Miłosierdzia, kiedy tyle jest – wśród ludzi Kościoła – pobłażliwości wobec zła, zgorszenia, krzywdy czy zniewagi.

„Od powietrza, głodu, ognia i wojny – wybaw nas Panie! Od nagłej i niespodzianej śmierci – zachowaj nas Panie!” Te przejmujące pieśni błagalne – suplikacje – śpiewamy od wieków w Kościele katolickim, także w rodzinach czy innych wspólnotach, w chwilach największych zagrożeń, wojen, katastrof, klęsk żywiołowych i śmiertelnych epidemii. Takich jak pandemia COVID-19 – chciałoby się dodać, tyle że dziś jakoś nie słychać naszego śpiewu: „Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny – zmiłuj się nad nami”.

Dlaczego przestaliśmy śpiewać i wzywać Bożego zmiłowania? Jeszcze rok temu o tej porze – w obliczu nowej wtedy pandemii –biskupi zalecali wiernym śpiew suplikacji po każdej Mszy świętej – i dla wiernych, także tych przed komputerem na nabożeństwie on line czy bezpośrednio transmitowanym przez każdą z telewizyjnych stacji, było to oczywistością. Potrzebowaliśmy przecież oparcia w modlitwie, szukaliśmy wsparcia, otuchy i nadziei. Szukaliśmy też odpowiedzi na nurtujące wszystkich pytania: skąd się to wzięło, jak do nas przyszło. Wierzący wszystkich wyznań zastanawiali się czy to może znak od Boga, coś na kształt potopu czy innej plagi, skoro tak szeroko rozlewa się po świecie.


Nie wiem, jak to było gdzie indziej, ale w Polsce natychmiast uczeni księża pospieszyli z wyjaśnieniem, że nie może być mowy o żadnej karze Bożej. Ale właściwie dlaczego nie? Nie podjęli też chyba w jakimś znaczącym zakresie innych prób wyjaśniania tego, co się ze światem i z nami dzieje. A może nie wierzymy już w kary Boże, tak jak nie wierzymy w gruncie rzeczy w to, że jest to Bóg Wszechmogący.

Chyba warto powtórzyć sobie to słowo kilka razy i wejść w jego niepojęte do końca znaczenie. Może więc nie wierzymy także w Boże Miłosierdzie? Co, oczywiście, nie przeszkadza nikomu o Nim mówić i pisać.
W 2011 roku po raz pierwszy publicznie pokazano rękopis Dzienniczka siostry Faustyny Kowalskiej w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach. Fot. PAP/Jacek Bednarczyk
Zwłaszcza, że święto Bożego Miłosierdzia – ustanowione przez Jana Pawła II – obchodzimy własnie teraz, w pierwszą powielkanocną niedzielę, kiedyś w ludowej tradycji nazywaną Niedzielą Przewodnią. Obchodzimy z medialnym rozmachem, a jakże, bo to i rocznice (właśnie 90 lat temu w Płocku po raz pierwszy Pan Jezus przekazał Faustynie Kowalskiej swoje orędzie), i sanktuaria, i ludzie. Ale co z sednem tego przesłania? Wtedy, w Płocku, przełożone skromnej, dziś świętej, siostry Faustyny nie zrozumiały przekazanego jej objawienia – kto wiec powiedział, że my dzisiaj potrafimy je przyjąć i realizować?

Tegoroczne święto Bożego Miłosierdzia obchodzimy nie tylko w warunkach niekończącej się pandemii. Ale mamy jeszcze trudne sprawy w naszym Kościele katolickim – w Niemczech padło nawet słowo „schizma” – a u nas, w Polsce zapanował kryzys zaufania do księży i Kościoła.

Został on nawet ostatnio dogrzany dramatycznym oświadczeniem ojców dominikanów na temat afery psycho- i seksmanipulacji w ośrodku wrocławskim przed dwudziestu lat. Główna postać tego skandalu, niejaki Paweł M., nadal jest zakonnikiem i do niedawna żył – niecałkiem w zaciszu – tuż pod bokiem (ale czy okiem?) przełożonego prowincji dominikańskiej w Polsce. Dodatkowo, przed samymi Świętami Wielkanocnymi dowiedzieliśmy się o watykańskich sankcjach dla dwóch biskupów, którzy milczeniem i biernością przykrywali inne skandale o takim charakterze.

Choćby dusza była jak trup…

Publikujemy ostatnią modlitwę Jana Pawła II. Papież już nie zdążył jej odmówić.

zobacz więcej
W suplikacjach śpiewalibyśmy: „my grzeszni Ciebie Boga prosimy, zmiłuj się nam nami” – ale przecież nie śpiewamy już suplikacji.

Na to wszystko nadeszło święto Bożego Miłosierdzia. W orędziu o nim nie chodzi tylko o to, żeby wszyscy byli dla siebie dobrzy i łaskawi oraz pomagali jedni drugim, a zwłaszcza bogatsi biedniejszym i silniejsi słabszym.

Jan Paweł II, wybitny promotor orędzia o Bożym Miłosierdziu, poświęcił mu swoją encyklikę Dives in misericordia już w 1980 roku – był to zapewne jeden z etapów przygotowania nas do ogłoszenia świeta Bożego Miłosierdzia (od roku 2000) i beatyfikacji (1993) i wkrótce kanonizacji (2000) świętej Faustyny. W encyklice przywołał przesłanie Soboru Watykańskiego II o „potrzebie tworzenia świata bardziej ludzkiego”, który „nie może stawać się bardziej ludzkim, jeśli nie wprowadzimy w wieloraki zakres stosunków międzyludzkich, a także stosunków społecznych, wraz ze sprawiedliwością, owej »miłości miłosiernej«, która stanowi mesjańskie orędzie Ewangelii”. Tajemnica miłosierdzia – przypomina encyklika JP II – została do końca objawiona w Jezusie Chrystusie. „W imię tej właśnie tajemnicy – czytamy – Chrystus uczy nas stale przebaczenia”.

Ale – i tu jest chyba sedno, którego nie dostrzegamy, bo może nie chcemy i dlatego mętnie tłumaczymy, że nie umiemy – „tak szczodrze wymagane przebaczenie nie niweczy obiektywnych wymagań sprawiedliwości”. Przepiszę w całości następny akapit encykliki (z rozdzialu VII), bo jest w naszych obecnych okolicznościach Kościoła w Polsce wstrząsająco aktualny. Otóż, „W żadnym miejscu orędzia ewangelicznego ani przebaczenie, ani też miłosierdzie jako jego źródło, nie oznacza pobłażliwości wobec zła, wobec zgorszenia, wobec krzywdy czy zniewagi wyrządzonej. W każdym wypadku naprawienie tego zła, naprawienie zgorszenia, wyrównanie krzywdy, zadośćuczynienie za zniewagę, jest warunkiem przebaczenia”.
Papież Jan Paweł II podczas mszy świętej odprawionej w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, w sierpniu 2002 roku. Fot. PAP / Jacek Turczyk
Nie oznacza pobłażliwości wobec zła, wobec zgorszenia, wobec krzywdy czy zniewagi wyrządzonej. Jak z czystym sercem obchodzić Święto Miłosierdzia, kiedy tyle jest – wśród ludzi Kościoła – pobłażliwości wobec zła, zgorszenia, krzywdy czy zniewagi.

„Właściwie rozumiana sprawiedliwość stanowi poniekąd cel przebaczenia” – pisze JP II w encyklice. Ale kto czyta encykliki – powie niejeden sceptyk – i kto się nimi przejmuje? Więc może jeszcze słowa tego papieża wygłoszone „na żywo”, które, być może, jeszcze brzmią w uszach niejednemu z nas, obecnych wtedy (18 sierpnia 2002) na krakowskich Błoniach, zaledwie kilkanaście lat temu.

­– „Tajemnica nieprawości” wciąż wpisuje się w rzeczywistość świata, w którym żyjemy – mówił sędziwy już Jan Paweł II. – Nadszedł czas, żeby Chrystusowe przesłanie dotarło do wszystkich, zwłaszcza do tych, których człowieczeństwo i godność zdaje się zatracać w mysterium iniquitatis.

Ale żeby nie było tak, że czytelnicy uznają, że moje uwagi dotyczą wyłącznie kościelnych dostojników i kilku dominikanów. O nie, dotyczą nas wszystkich, którym sens przebaczenia do głowy nie przyjdzie, nawet podczas najpiękniejszych obchodów Święta Miłosierdzia. Bo o nie, jak się wydaje, chyba dzisiaj najtrudniej.

– Barbara Sułek-Kowalska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Rok 2018. Koronka do Bożego Miłosierdzia odmawiana na ulicach miast. Na zdjęciu: w Łodzi. Fot. Marian Zubrzycki / Forum
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Sprawa porucznika Borewicza
Poglądy, które nie wytrzymały próby czasu.
Felietony Najnowsze wydanie
Zagraj to jeszcze raz
Hollywood wie najlepiej, że wszystkie historie zostały już wiele razy opowiedziane.
Felietony Najnowsze wydanie
Pandemia
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Sponge
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
3 maja 1791. Konserwatywna rewolucja
Jest rozpowszechniona opinia, że był to po prostu… zamach stanu.