Historia

Nocą przechodzili na stanowiska wroga i brali jeńców. Po wojnie budowali elektrownię na Tasmanii

Filmy o „Szczurach Tobruku” zrealizowała kinematografia australijska, Hollywood, a nawet Czesi. O zapomnianych polskich bohaterach nie chcieli opowiadać komuniści.

To nie jest koniec, to nawet nie jest początek końca, to dopiero koniec początku — mówił po zwycięstwie nad El Alamein jesienią 1942 roku Winston Churchill, podkreślając później, iż dla aliantów bitwa w Afryce Północnej, obok Stalingradu, była punktem zwrotnym II wojny światowej, momentem od którego Niemcy byli zasadniczo w odwrocie.

Jeżeli jednak mielibyśmy szukać samego początku „końca początku”, to byłaby nim pierwsza mająca strategiczne znaczenie batalia przeciwko Hitlerowi na lądzie. Mozolna obrona Tobruku rozpoczęta 80 lat temu, 11 kwietnia 1941 roku, która do dziś w kulturze anglosaskiej ma wyjątkowe miejsce. Doczekała się kilku filmów, a także bestsellerowej w Australii książki „Tobruk” Petera FitzSimonsa, w której - co ciekawe - niezwykle ciepło i życzliwie opisywani są polscy żołnierze.

Wracając do wydarzeń sprzed 80 lat, możemy tylko domyślać się, dlaczego zarówno alianci, jak i Włosi wspomagani przez Hitlera nagle zainteresowali się rubieżami na południowym wybrzeżu Morza Śródziemnego, gdzie nawet solidna droga była rzadkością, a sama logistyka była wyzwaniem. Jak przekonywał Frank Capra w cyklu amerykańskich propagandowych filmów z okresu II wojny światowej, Afryka Północna była dla Niemców nie tylko przepustką do zajęcia Kairu, ale pójścia dalej, ustanowienia w Azji granicy panowania dwóch imperiów władających światem — Cesarstwa Japońskiego oraz III Rzeszy.

Do tego oczywiście było daleko, ale długofalowe plany Hitlera sięgały poza Europę i Afrykę Północną. Na razie Wehrmacht po upokorzeniu aliantów we Francji odpoczywał w Europie, a japoński admirał Takijuro Ohnishi, zanim wpadł na swój autorski pomysł wykorzystania kamikadze, dopiero co obmyślał detale ataku na Pearl Harbor.

Ukruszyć zęby na Trobruku

Początek roku 1941 był zatem jednym z najbardziej leniwych okresów konfliktu w Europie, a globalnie jeszcze bez udziału Japonii, ZSRR i USA. Opanowanie Kanału Sueskiego przez Hitlera, a dalej roponośnych pól Bliskiego Wschodu faktycznie mogłoby sprawić, że wojna mogłaby mieć inny przebieg.
Generał Erwin Rommel z niemiecką 15. Dywizją Pancerną między Tobrukiem a Sidi Omar, rok 1941. Fot. PAP/DPA
Najpierw jednak chciał błysnąć Benito Mussolini atakując z byłej rzymskiej prowincji, libijskiej Cyrenajki, siły brytyjskie w Egipcie. Faszystowski imperator nawiązywał do potęgi Rzymu, ale włoski rekrut w niczym nie przypominał legionisty. Pomimo olbrzymiej skali mobilizacji i dużego potencjału zbrojnego stereotypowe wyobrażenie o mieszkańcach Półwyspu Apenińskiego jako marnych żołnierzach właśnie tu znajdywało potwierdzenie. Rozpoczęta jeszcze zimą roku 1940 Operacja Compass skutkowała wzięciem do niewoli aż 130 tysięcy Włochów, zajęciem Tobruku i opanowaniem wschodu Libii przez Brytyjczyków.

Ratunkiem dla skompromitowanych Włochów miała być ekspedycja Afrika Korps, związku sił pancernych pod wodzą generała Erwina Rommla. Niemcy mieli jedynie wspomóc nieudolnych sojuszników, ale zaufany szef kwatery głównej Hitlera z kampanii wrześniowej ani myślał słuchać marszałka Ettore Bastico, którego lekceważąco nazywał „Bombastico”.

Skuteczny pustynny blitzkrieg Rommla przesunął linię frontu aż o kilkaset kilometrów na zachód, stanowiąc zagrożenie dla brytyjskiego panowania w Egipcie. Miejscem, na którym miał sobie ukruszyć zęby niemiecki Lis Pustyni był jednak Tobruk, niezdobyty w czasie tej ofensywy port w Libii.

Zaryglowani w rozciągniętej na obszarze kilkudziesięciu kilometrów linii obrony szybko zyskali pogardliwe miano szczurów. Co ciekawe, twórcą przydomka nie byli Niemcy, a brytyjski faszysta William Joyce, spiker nadawanego z Hamburga goebbelsowskiego programu radiowego „Germany Calling”.

Na pograniczu pogardy i pobłażania

Drwina szybko stała się symbolem nieugiętej postawy wojsk alianckich. Garnizon obrońców był iście międzynarodowy: obok Australijczyków walczyli Hindusi, Afrykanie i Arabowie z brytyjskich kolonii, ale przede wszystkim Polacy oraz podległy naszemu dowództwu czechosłowacki batalion piechoty.

Brygada Strzelców Karpackich generała Stanisława Kopańskiego została sformowana jeszcze w 1939 roku w Syrii z żołnierzy i oficerów znajdujących się tam po wojnie obronnej. Nazwę brała z idei, w którą jeszcze wtedy mogło wierzyć dowództwo formowanego na obczyźnie polskiego wojska. Miał być nią powrót do kraju tą samą drogą, którą biegła ewakuacja jesienią 1939, przez Bałkany i pasmo górskie Karpat. Liczącą 4 tys. żołnierzy formację skierowano w sierpniu 1941 roku do Tobruku.

Polacy, zmierzając na pierwszą chyba w naszej historii walkę na śmierć i życie z Włochami, formalnie nie byli z tym krajem w stanie wojny. Być może dlatego, w kilku anglosaskich książkach o bitwie autorzy wspominają, że Niemców traktowali z wyjątkową nienawiścią i zaciekłością, a Włochów z uczuciem na pograniczu pogardy i pobłażania. Dobrze pamiętane przez naszych żołnierzy było przemówienie Mussoliniego, który w 1939 roku na Piazza Venezia w Rzymie gdy wykrzykiwał „Polonia e liquidata”, co teraz mogli przypominać pojmowanym licznie do niewoli Włochom.

Dziewczyna z obrazka. Kim była? Jak ją odnaleziono?

Ta opowieść, i tak zaskakująca, będzie miała ciąg dalszy.

zobacz więcej
Pojmowanym, gdyż pomimo statusu broniących się i ostrzeliwanych za dnia, Polacy w nocy dokonywali wycieczek poza linię wroga. Poukrywani po okopach, bunkrach, czy nawet jaskiniach żołnierze w trudnym okresie saharyjskiego lata cierpieli z braku wody, marnej żywności i chorób, ale odbijali sobie niedogodności nękaniem wojsk włoskich, które przechodziło do legend, jak choćby wyprawy podchorążego Adolfa Bocheńskiego czy ppor. Antoniego Ruschilla.

Jak u Sienkiewicza

Najbardziej brawurowi „harcownicy” potrafili pod osłoną nocy przedostawać się na stanowiska wroga i przyprowadzać jeńców. Nazwisko pierwszego z wymienionych żołnierzy jest nieprzypadkowe. Przedwojenny wybitny publicystą, najmłodszy z czworga rodzeństwa, brat wybitnego filozofa i zakonnika Józefa Marii oraz Aleksandra, pisarza, autora „Dziejów głupoty w Polsce” a także Olgi, katechetki odznaczonej medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, stał się jednym z najdzielniejszych wiarusów obrony tobruckiej wykonując ponad 50 nocnych patroli.

Jeszcze barwniejsze są opowieści o dokonaniach Ruschilla, który przebrany w kombinezon kierowcy z głową owiniętą bandażem przeszedł na stronę włoską, gdzie wobec Włochów udawał rannego Niemca, a wobec Niemców Włocha, mówiąc w obu językach. Objechał nieprzyjacielskie zaplecze i po całym dniu spędzonym u nieprzyjaciela nocą wrócił bezpiecznie na pozycje.

Wspomnień żołnierzy Brygady Karpackiej i dokumentacji jednostki wystarczyłoby nawet na scenariusz XX-wiecznej wersji „Ogniem i Mieczem”, w której rolę Zbaraża wcieliłaby się pustynna twierdza. Polacy szybko zdobyli uznanie brytyjskiego dowództwa, jak i australijskich kompanów. Wsławili się także rekordowym utrzymaniem najtrudniejszego odcinka obrony tzw. wyłomu, który żołnierze australijscy utrzymywali bez zmiany przez rekordową długość 4 tygodni.

Generał Kopański zadeklarował, że jego karpatczycy nie mogą być gorsi i jest w stanie zatrzymać tam oddziały bez przegrupowania na 5 tygodni. W wyniku opóźnienia kontrofensywy brytyjskiej czas ten wydłużył się aż do…10.

Nie widać Polaków

Tobruk nie był miejscem zupełnie odciętym od świata. Port, którego nabrzeże wypełnione było wrakami zatopionych włoskich kutrów, nadal zachowywał komunikację morską z Aleksandrią. Transporty morskie realizowano w trakcie bezksiężycowych nocy. W listopadzie z Londynu przypłynął sam Wódz Naczelny gen. Władysław Sikorski odznaczając w okopach bohaterów orderami Virtuti Militari, co było wydarzeniem bez precedensu.

Po odblokowaniu Tobruku brygada weszła w skład brytyjskiej 8. Armii i została przerzucona pod Gazalę, gdzie odniosła pierwsze polskie samodzielnie zwycięstwo w II wojnie światowej. Później walczyła we Włoszech w ramach 2 Korpusu. Tam zginął m. in. wspomniany Adolf Bocheński, ale także wielu innych bohaterów z Tobruku.
Richard Burton (z prawej) w amerykańskim filmie Roberta Wise'a "The Desert Rats" ("Szczury pustyni") z roku 1953. Fot. Mondadori via Getty Images
Kult „Szczurów Tobruku” jeszcze w czasie wojny przeniósł się na ekran kinowy, a to za sprawą filmów „The Rats of Tobruk” w reżyserii Charlesa Chauvela zrealizowanego w Australii już w roku 1944 oraz „The Dessert Rats” (1953) Roberta Wise’a, późniejszego autora musicalu „West Side Story” i kinowej wersji „Star Treka”.

Co ciekawe swój film walkach w Libii mają Czesi, choć obraz „Tobruk” (2008) Václava Marhoula jest filmem zdecydowanie antywojennym skupiającym się na traumie pojedynczego żołnierza.

W australijskich i hollywoodzkich produkcjach zasadniczo pominięty jest udział wojsk innych niż brytyjskie czy australijskie, a w scenach batalistycznych nie widać Polaków, ani Afrykanów czy Hindusów. Nasi bohaterowie z Tobruku przede wszystkim jednak zostali zapomniani na wiele lat przez własną ojczyznę, która wpadła pod sowiecką strefę wpływów.

Elektrownia na Tasmanii

Generał Kopański został pozbawiony po wojnie zarówno obywatelstwa jak i stopnia oficerskiego przez Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej podobnie jak major Henryk Piątkowski. Karpatczycy po wojnie nie mieli dokąd wracać. Gdy jeszcze narażali życie pod Monte Cassino i wyzwalali Włochy już od co najmniej kilku miesięcy i konferencji w Teheranie (1943) wiadomo było, że część ich rodzinnych miast i wsi będzie po wojnie w granicach ZSRR.


Po rozformowaniu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie byli sojusznicy stali się niewygodnym problemem dla Wielkiej Brytanii. I tu z nieoczekiwaną pomocą zwrócili się dawni towarzysze broni.

Z informacji przekazanych Tygodnikowi TVP przez Grahama Gibsona, prezesa stowarzyszenia Rats of Tobruk w Melbourne wynika, że australijscy weterani z Tobruku wymusili po wojnie na rządzie australijskim wprowadzenie przepisów umożliwiających Polakom osiedlenie się w ich kraju. Na mocy porozumienia z Londynem zostały zorganizowane transpacyficzne rejsy oraz program przesiedleń dla byłych żołnierzy Brygady chcących zamieszkać na Antypodach.

Po okresie karencji mieli być naturalizowani i właśnie na początku lat 50. XX wieku Polakom masowo przyznawano australijskie paszporty. Większość trafiła na Tasmanię, gdzie zostali zaangażowani do budowy gigantycznej elektrowni wodnej.

Ale zdarzały się też przypadki sprowadzenia wdów po polskich „Szczurach Tobruku”, którzy zginęli w czasie wojny. „Oni nie są Polakami, Oni są naszymi braćmi” – krzyczał nagłówek gazety w Melbourne z roku 1947.

– Cezary Korycki

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Korzystałem z książek:

• Olgierd Terlecki „Bojowe szlaki pustynne”.
• Stanisław Ozimek „W pustyni i w Tobruku”
• Peter FitzSimons „Tobruk”
Zdjęcie główne: Polscy żołnierze w Tobruku nadzorują niemieckich jeńców. 23 grudnia 1941. Fot. Mirrorpix/Mirrorpix via Getty Images
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Bohater tak wyjątkowy, aż niemożliwy. Więc ogłoszono, że sypał
Najnowsza historia jest w Polsce bieżącą polityką.
Historia Najnowsze wydanie
„Pamiątki” po Hitlerze. Kłopot czy biznes?
Aligator Führera zdechł rok temu w moskiewskim zoo mając 84 lata. Wypchano go i umieszczono w Muzeum im. Darwina.
Historia Najnowsze wydanie
KGB na tropie Jana Pawła II
Sowieckie służby szybko zrozumiały, jakie zagrożenie dla systemu komunistycznego może stanowić pontyfikat papieża Polaka.
Historia Najnowsze wydanie
Stanął przeciw Piłsudskiemu i nie zamierzał się patyczkować
Gen. Rozwadowski rozkazał „użyć bomb i karabinów maszynowych celem całkowitego rozproszenia nieprzyjacielskich oddziałów”
Historia Najnowsze wydanie
Idę po swoją kulę w brzuch
Słychać było pojedyncze wystrzały z AKS-74: to nasi dobijali rannych duszmanów. Duszmani też nie brali komandosów do niewoli.