Historia

Kim był ojciec kobiety poszukiwanej niedawno przez pół Polski?

Należał do śmietanki towarzyskiej II RP. Wojskowy, który mógł zrobić wielką karierę. Czemu mu się nie udało? Tygodnik TVP dotarł do jego archiwalnych dokumentów w Wojskowym Biurze Historycznym jako pierwszy.

Andrzej Matowski, pasjonat historii, który wygrzebał w starej gazecie portret Marii Barr, dziewczyny z obrazka opisanej przeze mnie w Tygodniku TVP przed tygodniem, urodzonej i wychowanej na Kresach, miał „pewne podejrzenia”, że jej ojcem mógł być właśnie Benedykt Chłusewicz: – W „Dzienniku Polskim” z 11 czerwca 1943 roku napisano, że pani Maria jest córką polskiego pułkownika, uczestnika kampanii norweskiej. Wystarczyło prześwietlić losy wyższych stopniem oficerów WP z Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich, co nie jest specjalnie trudne i zajęło mi kilkadziesiąt minut. Założyłem, że jeśli mowa o pułkowniku, musiał być on najwyżej majorem w 1940 roku, a takich w SBSP było kilkunastu. Wielu pochodziło ze Śląska i Małopolski, nie z Grodzieńszczyzny. Historią Grodna zajmowałem się zawodowo, jest mi bliskie to miasto, opisywałem m.in. jego obronę w 1939 roku, zatem i nazwisko Chłusewicz nie było mi obce. Poza tym, płk Chłusewicz posiadał jeszcze jeden „atut” – było mi wiadomo, że miał córkę Marię.

Dziewczyna z obrazka. Kim była? Jak ją odnaleziono?

Ta opowieść, i tak zaskakująca, będzie miała ciąg dalszy.

zobacz więcej
Bingo! Chodziło o niego! Było wiadomo, że urodził się w 1895 roku w Wilnie jako syn Wincentego (lidzkiego mieszczanina z firmą stolarską) i Konstancji z Szynkowiczów, ale historycy amatorzy, którzy szturmem rzucili się na biblioteki, zbiory i archiwa, zwłaszcza dostępne online, w poszukiwaniu informacji o pani Barr i jej rodzinie – przejrzeli metryki chrztów wszystkich kościołów wileńskich w roku 1895 i… nic nie znaleźli.

O Chłusewiczu także Wikipedia mówi niejasno – profil założony w 2011 roku intensywnie uzupełniano w ostatnich dniach – jako o dyplomowanym pułkowniku piechoty Wojska Polskiego, urodzonym 21 marca lub 3 kwietnia 1895 roku. Skąd ta rozbieżność dat? Mogła wynikać z przechodzeniem krajów z kalendarza juliańskiego (starego porządku) na gregoriański (nowy porządek). Imperium Rosyjskie, do którego należało Wilno, zrobiło to dopiero po rewolucji październikowej – 14 lutego 1918 roku; w Nadwiślańskim Kraju – czyli Królestwie Polskim pod zaborem – w dokumentach urzędowych stosowano również datowanie podwójne.

Odrzucił propozycję Rosjan

Kiedy więc urodził się Benedykt Chłusewicz? Wikipedia powołuje się na internetowy spis znanych Polaków urodzonych w Wilnie oraz Wojskowe Biuro Historyczne – jednak nie zgromadzone tam dokumenty, ale wyniki w wyszukiwarce. I to w WBH należało szukać pod lampą, gdzie nie zawsze jest najciemniej, ustawionej na biurku w archiwum (zapewne także w Instytucie Sikorskiego w Londynie – teczka Chłusewicza numer 550, oraz w St. Petersburgu i Moskwie; miejscach teraz niedostępnych z powodu pandemii). Główne akta w Rembertowie, bo są i pomniejsze, noszą numer I.481.C.1238. Oglądałem materiały jako jedyny spośród śledczych badających przeszłość rodziny Marii Barr.

Klasyka gatunku: szara i sznurowana teczka, w niej stare papiery – pożółkłe, nadpalone, naderwane, niektóre z lakowymi pieczęciami; piękne liternictwo kaligrafowane piórem po polsku, francusku lub cyrylicą, albo wystukane na maszynie do pisania (z błędami); skrupulatnie dokumentujące przebieg służby wojskowej: kwestionariusze, doroczne raporty, charakterystyki osobowe i zawodowe, wnioski o przyznanie odznaczeń, większości pism dekorowanych zamaszystymi podpisami ówczesnej generalicji. Ponad 150 kartek – kawałek Historii zapisanej na papierze – świadczących o bogatej przeszłości pułkownika Benedykta Chłusewicza, który patrzy z legitymacyjnych zdjęć jako postawny mężczyzna o okrągłej twarzy i widocznych zakolach.

Karta ewidencyjna mówi o urodzeniu 21 marca 1895 roku w Lidzie; z okazji wręczenia Krzyża Niepodległości w 1931 roku w opisanym życiorysie datę 21 marca skorygowano na 23 marca; z kolei uzupełnienie armijnej listy kwalifikacyjnej za rok 1932 przynosi sprostowanie daty urodzin z 30 kwietnia na 3 kwietnia!
Pułkownik Benedykt Chłusewicz przeszedł w latach 1923-24 jednoroczny kurs doszkolenia w Wyższej Szkole Wojennej w Warszawie. Na zdjęciu zjazd absolwentów jego rocznika w roku 1934. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
I dopiero kwestionariusz własnoręcznie wypełniony przez Chłusewicza rozwiewa wątpliwość – 3 kwietnia 1895 roku w Wilnie. Wyznanie – rzymskokatolickie, narodowość – polska, stan cywilny – żonaty z Zofią z domu Iżycka-Herman, dzieci – córka z 20 marca 1923 roku (to właśnie pani Maria) i syn Stanisław z 9 stycznia 1925 roku. Język polski – poprawnie w mowie i piśmie; języki obce – najlepszy rosyjski, także niemiecki i francuski. Wykształcenie średnie: w latach 1905-1910 – gimnazjum w Lidzie (w innym miejscu zachowało się zdjęcie z tego czasu!), w latach 1910-1911 – szkoła realna w Wilnie; egzamin dojrzałości dla eksternów przy Moskiewskim Okręgu Naukowym. Chłusewicz należał już wówczas do tajnych związków młodzieży polskiej, chociaż od 1 sierpnia 1912 roku służył w armii rosyjskiej, wstąpił do wileńskiej wojskowej szkoły piechoty.

W czasie I wojny światowej został mianowany podporucznikiem, walczył na froncie zachodnim jako dowódca kompanii i batalionu. Był kilka razy ranny i kontuzjowany; także nagradzany szeregiem odznaczeń bojowych, co przyniosło kolejne awanse: 1915 – porucznik, 1916 – podkapitan, 1917 – kapitan.

Po rewolucji rosyjskiej pracował nad zorganizowaniem wojskowym Polaków: w kwietniu wybrano go prezesem ich związku w X Armii Rosyjskiej; w sierpniu wstąpił do I korpusu generała Józefa Dowbora-Muśnickiego jako dowódca 1 Batalionu 5 Pułku Strzelców; we wrześniu oddelegowany do rosyjskiej Akademii Sztabu Generalnego w Pietrogradzie. W 1918 roku został przeniesiony do Jekaterynburga na Uralu, gdzie brał czynny udział w życiu kolonii polskiej i pracach tajnych organizacji militarnych, by 16 sierpnia wstąpić do Wojska Polskiego na Syberii i walczyć w powstaniu antybolszewickim. „Po oswobodzeniu okręgu od bolszewików, odrzuca ponętną propozycję władz rosyjskich pozostania u nich w służbie i na czele transportu ochotników Polaków zgłasza się do formacji polskich w Ufie” – pisali przełożeni.

Zgodnie z relacjami Benedykt Chłusewicz, wraz z innymi polskimi oficerami, przyłączył się do ludzi przybyłych od generała Józefa Hallera i zaczęli formować zalążki Wojska Polskiego we wschodniej Rosji. Od sierpnia 1918 roku do marca 1920 roku zajmował kierownicze stanowiska w WP na Syberii, był naszym przedstawicielem przy głównodowodzący wojskami aliantów w tym rejonie, pracował również nad organizacją 5 Dywizji Syberyjskiej i został jej Szefem Sztabu. W 1919 roku awansował na majora.

Po kapitulacji dywizji przedarł się na Daleki Wschód, gdzie zebrał i zorganizował rozbitków oraz „niemało przyczynił się do uzyskania od aliantów transportów na powrót do kraju”, do którego dotarł „drogą okrężną”. „Melduję, iż dnia 27 maja bieżącego roku przybyłem wraz ze swoim dowódcą Dywizji z Syberii do Warszawy. Drogą morską przez kanał Sueski następnie Francję i Niemcy” – raportował w 1920 roku do Szefa Sztabu Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego. Podał swój adres: Warszawa, Grand Hotel, Chmielna 5.
Siły bolszewickie rozcięte na dwie połowy

„W pracy swojej kierując się stale dobrem Polski i ogółu, przyczynia się do usuwania powstających tarć i nieporozumień w łonie Wojska Polskiego na Syberii. Swoją niestrudzoną pracą, spokojem, bezstronnością i pogodą ducha oddaje niezaprzeczenie wielkie zasługi sprawie Polskiej w ogóle, a 5 Dywizji Wojska Polskiego na Syberii w szczególności” – komplementowano.

Po powrocie do Polski Chłusewicz doprowadził do uznania przez władze oddziałów swojej dywizji za część Wojska Polskiego i dostał zgodę na formowanie Brygady Syberyjskiej. Jako jej Szef Sztabu w wojnie polsko-rosyjskiej brał udział w bitwie o Warszawę i „rozgromie armii konnej Gaja”. „Dzięki talentowi i energii majora Chłusewicza Brygada Syberyjska zorganizowała się w kilka dni i mogła brać udział w obronie Warszawy, podczas której – mimo tego, iż była niejako jedną z najmłodszych jednostek – wykazała wielkie zalety bojowe. Podczas wszystkich krwawych bojów, które stoczyła Brygada Syberyjska, major Chłusewicz jako jej Szef Sztabu wkłada dużo umiejętności w organizację boju – wobec czego Brygada wychodziła zawsze zwycięsko z każdej sytuacji” – opisywała notatka wojskowa znaleziona w aktach WBH. Dowódca Chłusewicza pułkownik Kazimierz Rumsza wnioskował o odznaczenie dla niego: „Osobliwie wielkie zasługi położył w perjod od 21-23 sierpnia 1920 roku w bojach od Chorzelami-Janowem i Myszyńcem. Major Chłusewicz orientując się w sytuacji, przedłożył plan posunięcia Brygady z rejonu Makowa od razu w rejonów Chorzele-Janów, do samej granicy pruskiej, dla odcięcia od wschodu 15 i 4 armii bolszewickiej operującej w rejonie Ciechanów-Mława i zamknięcia im drogi odwrotu do Rosji. Plan ten przedłożony przez Majora Chłusewicza 20 sierpnia jeszcze był aprobowany przez dowódcę I Armii Generała Osińskiego. W nocy z 20 na 21 sierpnia Brygada marszem z Makowa, robiąc 80 km, o świcie dotarła do Chorzel i Janowa, rozcinając siły bolszewickie na dwie połowy. Pod Chorzelami Syberyjska Brygada rozbiła tyły 15 i 4 armii bolszewickiej. Według planu majora Chłusewicza wysłany był w kierunku na Myszyniec dla ścigania nieprzyjaciela III baon I Syberyjskiego Pułku Piechoty z jedną baterią, które prześladując krok za krokiem tyły bolszewickie rozbiły po drodze ogromną ilość taborów (samych kucheń naliczono do 100 sztuk). Pod wsiami Krzynowłoga Wielka i Mała, Grabowo-Janowo, Chorzele-Myszyniec, Brygada Syberyjska trzykrotnie stawiała czoło atakującej Kolumnami czerwonej armii Gaja i choć nie mogła od razu rozbić doszczętnie, doprowadziła jednak przeważające siły bolszewickie do depresji, dezorganizując je kompletnie, co spowodowało ich rozproszenie, jak że armia jako takowa przestała faktycznie istnieć”.

Swój wniosek pułkownik Rumsza podsumował:

„We wszystkich tych bojach major Chłusewicz włożył całą swoją energię, wiedzę i doświadczenie bojowe i jako Szef Sztabu we wszystkich tych operacjach położył wielkie zasługi, za które bezwzględnie zasłużył najwyższe odznaczenie – wobec czego proszę o nagrodzenie go Orderem Virtuti Militari V klasy”.

Order został przyznany.

Niemcy karali Polaków, i to ostrzej niż Żydów. A co jest gorsze od kary śmierci? Śmierć rodziny

Powojenna konstytucja Niemiec zawiera dwa artykuły, które miały chronić zbrodniarzy wojennych – twierdzi historyk Bogdan Musiał, autor książki „Kto dopomoże Żydowi...”

zobacz więcej
Nic dziwnego, że wojskowe raporty wymieniają pozytywne cechy bohatera Benedykta Chłusewicza: wyrobiony charakter, lojalność wobec przełożonych, przewidujący, pomysłowy, pracowity, spokojny, taktowny, solidny, „dużo wrodzonej i nabytej inteligencji”, „bardzo duże zdolności organizacyjne i wychowawcze”. Oceniano go jako bardzo dobrego i wzorowego oficera. „Umysł rozważny i praktyczny w postępowaniu, dokładny i wytrwały, nie zraża się niepowodzeniami, uparty w przeprowadzaniu swoich zamierzeń, obowiązkowy zachowuje pogodę ducha w każdej sytuacji. Spokojny, zrównoważony, bardzo dobry kolega. Fizycznie dobrze zbudowany, orientuje się bardzo szybko, zdolności kierownicze bardzo duże”.

Zwracano jednak uwagę na wolną pracę („cokolwiek powolny”) i jąkanie („w mówieniu zacinający się”). Pisano wręcz, że ma „ciężki umysł, powoli się orientuje, nadaje się na w podrzędne stanowisko w Sztabie Generalnym”. „Decyzja ciężka i powolna i wielka przesadność w ostrożności. Samodzielny. Bardzo dobry organizator i administrator. Przejawy unikania ryzyka na szczeblu dowódczym nawet wtedy, gdy ono jedynie prowadzi do wyjścia z trudnej sytuacji. Posiada bardzo wiele wiadomości z zakresu taktyki, jednak w działaniach i decyzjach swych nie przejawia silnie rozwiniętego zmysłu taktycznego. Więcej zamiłowań i uzdolnień przejawia w kierunku administracyjno-gospodarczym, cechy dowódcze występują w mniejszym stopniu. Jego wielka pracowitość i zapobiegliwość w dziedzinie gospodarczej administracyjnym poważnie podnoszą jego wartość na stanowisku dowódcy pułku, na którym zupełnie dobrze uprawia”.

Narodowo uświadomiony i ambitny

28 czerwca 1921 roku Chłusewicz pisał do Szefa Sztabu Generalnego, generała Władysława Sikorskiego, w sprawie zaliczenia go do korpusu oficerów Sztabu Generalnego Wojska Polskiego – do podania dołączył opinię przełożonego, pułkownika Sztabu Generalnego Romualda Wolikowskiego, że jest „narodowo bardzo wysoko uświadomiony i ambitny; jako charakter prawy wysoko ceni honor oficera polskiego i zawsze stoi na jego straży”.

Angażu nie dostał, ale w tym samym roku skończył kurs informacyjny dla wyższych dowódców w Poznaniu (z wynikiem pomyślnym). A w listopadzie 1923 roku został przydzielony z Dowództwa Okręgu Korpusu Nr III w Grodnie do 80 pułku piechoty z jednoczesnym odkomenderowaniem na jednoroczny kurs doszkolenia w Wyższej Szkole Wojennej w Warszawie (również z wynikiem pomyślnym), gdzie 15 sierpnia 1924 roku został podpułkownikiem.
15 października, po ukończeniu kursu i otrzymaniu dyplomu oficera Sztabu Generalnego, Chłusewicz został przydzielony do dowództwa 29 Dywizji Piechoty w Grodnie na stanowisko Szefa Sztabu. W lutym 1927 roku przeniesiony do 1 pułku piechoty Legionów w Wilnie jako dowódca II batalionu, niebawem trafił do 5 pułku piechoty Legionów w tym samym garnizonie na stanowisko dowódcy II batalionu. Na początku 1928 roku został przeniesiony do 43 Pułk Strzelców Legionu Bajończyków w Dubnie jako dowódca. To tam – jak donosił „Żołnierz Polski” – 17 czerwca 1929 roku Chłusewicz witał odwiedzającego Dubno prezydenta Ignacego Mościckiego, a „mała Marysia Chłusewiczówna wręczyła mu bukiet kwiatów polnych artystycznie związany”.

Losy rodziny były związane z karierą wojskową i kolejnymi przydziałami. To dlatego córka Maria rodziła się w 1923 roku w Grodnie, a syn Stanisław dwa lata później już w Wilnie; to dlatego wczesne dzieciństwo Maria spędzała w Dubnie, ale do szkół chadzała w Wilnie.

„Wiadomo, że Chłusewicz kupił w międzywojniu parcelę budowlaną numer 50 w Rekanciszkach (przedmieścia Wilna, wzdłuż Traktu Batorego) w kolonii oficerskiej; jednym z jego sąsiadów był premier Marian Zyndram-Kościałkowski. Dom zapewne nadal stoi – potrzebne jest otwarcie granic, aby ustalić dokładną lokalizację, czas pandemii nie sprzyja poszukiwaniom” – pisał na Facebooku Adam Antoni Pszczółkowski, zawodowy genealog i heraldyk, który koordynował prowadzone śledztwo w sprawie losów Marii Barr. Ustalił nawet, że pies Chłusewiczów nosił imię Molly!

Przy niedostępności lub braku innych źródeł, trzeba wracać do papierów, które lubią przemawiać konkretami. Pułkownikiem Chłusewicz został 11 listopada 1930 roku (błędnie podawano, że 1 stycznia 1931 roku). Piastowane stanowiska: dowódca pułku piechoty, szef sztabu okręgu korpusu, dowódca batalionu, dowódca piechoty dywizyjnej, dowódca półbrygady. Oprócz Virtutti Militari w imię zasług otrzymał Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski (2 maja 1922), Krzyż Walecznych (1920-1941, czterokrotnie), Krzyż Niepodległości (2 sierpnia 1931), Złoty Krzyż Zasługi (19 marca 1936). Piękna to karta, lecz pozostawiająca niedosyt, jakby wojskowy z dobrym pochodzeniem i jeszcze lepszymi możliwościami mógł zrobić większą karierę. Czemu się nie udało?

24 marca 1928 roku inspektor armii generał Dywizji Jan Romer pisał o Chłusewiczu, że „zna za mało regulaminy, pracuje taktycznie niepewne”. „Miał ogromne problemy z wysławianiem się, przez co go powszechnie uważali za ociężałego umysłowo. Potrafił za to z sensem pisać, ale że bazgrał jak kura pazurem – to był kłopot z jego czytaniem. Na awans generalski nie miał szans” – przyznaje Pszczółkowski.
„Oficer poważny; dowódca – rozważny, bez dynamiki w pracy dobrze prowadził oficerów Pułku ma zrozumienie i należytą ocenę spraw. Oceniam go jako jednego z najlepszych dowódców Pułku nie widzę jednak w nim kandydata na dowódcę dywizji, należy go wypróbować w pracy kwatermistrzowskiej” – pisał w 1936 roku generał brygady Mieczysław Smorawiński, lecz nie starczyło już czasu na podobne eksperymenty.

W kampanii wrześniowej Chłusewicz w stopniu pułkownika piechoty pełnił funkcję Szefa Sztabu Dowództwa Okręgu Korpusu Nr III w Grodnie. Był internowany na Litwie w obozach przejściowych w Olicie i Birsztanach, stamtąd uciekł i dotarł do Francji, gdzie wstąpił do Polskich Sił Zbrojnych i został przypisany do 1 Dywizji Piechoty. Dowodził 1 Półbrygadą w Samodzielnej Brygadzie Strzelców Podhalańskich, która brała udział w bitwie o Narwik wiosną 1940 roku. Po niej zgrupowanie Chłusewicza jako jedyne ewakuowało się i bezpośrednio dotarło do Szkocji, zamiast – jak inni walczący Polacy – wysiąść we francuskim Breście. Dlaczego? Pisał o tym słynny reportażysta Ksawery Pruszyński w tygodniku „Odrodzenie” wydawanym w Krakowie (w numerze z 3 listopada 1946 roku).

Czytamy: „Przezorny pułkownik Chłusewicz, jeden jedyny w całej brygadzie, połapał się w sytuacji. Tak na swoim statku marudził, zwlekał, nie rozumiał Francuzów, tak długo zarządzał zbiórki, sprawdzał obecność, polecał szukać jakiś zagubiony chlebak, jakąś zostawioną (pewno w Narviku) maską gazową, aż dopiął swego strategicznego celu. Nie wysiadł ze swoim wojskiem, zanocował na statku, zmarudził i następny dzień, a po tym następnym już było po wszystkim, bo kapitanat portu przestał wydawać rozkazy, a na statek wwalili się Kanadyjczycy, hurmem wyrywający do Anglii. Oddziały Chłusewicza były zatem jedyną częścią Brygady jaka dopłynęła w spokoju do angielskich brzegu. Wszystkie inne wyładowały się i mój też. Chłusewicz na Francuzów nie klął, ale też ich nie posłuchał; inni dowódcy Francuzów klęli, ale słuchali jak psy trąby”.

Żona ze szlachty kalwińskiej spod Bobrujska

Chłusewicz 18 listopada 1941 roku został członkiem Wojskowego Trybunału Orzekającego w Londynie. Po wojnie stał się ważną postacią emigracji, co jest wytłumaczeniem zainteresowania wywiadu wojskowego jego rodziną, skoro słynne zdjęcie Marii Barr znaleziono w IPN w dawnych zasobach WSI. Tyle wiemy i chociaż Pszczółkowski powtarza, że aby dobrze poznać przeszłość rodziny, trzeba poczekać na otwarcie archiwów, dotychczasowe ustalenia są imponujące!

Chłusewiczowie należeli do śmietanki towarzyskiej II RP, bo Benedykt był wojskowym, a żona Zofia z Iżyckich-Hermanów pochodzenie miała godne: szlachta kalwińska osiadła pod Bobrujskiem w Wielkim Księstwie Litewskim. Jej rodzice to inżynier dróg komunikacyjnych Jan Iżycki-Herman i Maria Skarbek-Kiełłczewska. Stryj to Bronisław Antoni Iżycki-Herman, członek przedwojennego wileńskiego konsystorza, przodkowie to bohaterowie powstania w 1863 roku – Tadeusz Iżycki-Herman i Aleksander Łappa; oficerowie wojsk koronnych i litewskich z Wielkiego Księstwa Litewskiego.
W 1940 roku na statku „Sobieski”, którym po upadku Francji płynęli Maria Chłusewicz i ranny angielski pilot Rex Barr, jej późniejszy mąż, znajdowała się też Janka Grabowska – szkolna koleżanka Marii i również córka znanego pułkownika Zygmunta Grabowskiego, w II RP oficera sztabowego z przydziałami w Grodnie, Warszawie, Słonimiu, Lublinie, Kołomyi, Przemyślu; ergo – znajomego Benedykta Chłusewicza.

Jego syn Stanisław Grabowski urodził się w 1919 roku w Archangielsku (gdy ojciec w Białej Armii walczył z bolszewikami) i jako 20-latek walczył w II wojnie światowej. Po upadku Francji, podobnie jak Maria z Janką, przedostał się do Anglii, gdzie pracował jako oficer sztabowy. Później z 1 pułkiem pancernego PSZ przebył całą kampanię – wyzwalając Francję, Belgię i Holandię. W nagrodę został m.in. odznaczony belgijskim Orderem Leopolda. Ciekawostka – możemy go obejrzeć w filmie dokumentalnym „Falaise 1944” dla Discovery Historia.

W tym czasie w Anglii Maria Barr ponownie nawiązała kontakt z przyjaciółką Janką, która w 1944 roku wyszła za mąż za pułkownika Jerzego Piotra Levittoux, 25 lat od niej starszego pana, którego stryjecznym dziadem był Karol – sławny w pieśni i powieści konspirator. Ich ślub odbył się 5 czerwca 1944 roku w Edynburgu, świadkami byli Stanisław Grabowski, brat panny młodej i to zapewne na weselu miała go szansę przypomnieć sobie pani Maria. Grabowski do 1947 roku pozostawał w brytyjskiej strefie okupacyjnej w Niemczech, gdzie administracja przeprowadzała denazyfikację. A młoda wdowa, mieszkająca wcześniej z rodzicami i bratem w Edynburgu, teraz z rodziną przeniosła się do Londynu do domu przy 26 Trebovir Road w dzielnicy Earls Court. I 19 września 1947 roku w kaplicy Konwentu Wniebowzięcia (Chapel of Assumption Convent) przy Kensington Square, odbył się ślub Marii Barr i Stanisława Grabowskiego.

Wkrótce po tym pan młody rozpoczął studia na wydziale architektury w Cambridge. Przystąpił też do Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia (ang. Polish Resettlement Corps) w Armii Brytyjskiej, przeznaczonego dla przysposobienia zdemobilizowanych żołnierzy PSZ do życia cywilnego w Wielkiej Brytanii lub poza jej granicami. W 1951 roku Grabowski uzyskał obywatelstwo brytyjskie (w tym samym roku zmarł też Benedykt Chłusewicz). Został przyjęty do elitarnego Royal Institute of British Architects. W 1972 roku wraz z Damonem Lockiem i Anthonym Walkerem założył firmę architektoniczną DLG. Zmarł w 2004 roku i pochowany jest na cmentarzu Gunnersbury w Londynie w rodzinnym grobie – odnawianym teraz ze środków IPN – gdzie mają też spocząć urny z prochami jego żony Marii i syna Marka.

Blefowali, że pomogą Polsce. Rzeźnikowi cywili postawili pomnik. I pytają: po co nam była ta wojna? Nocne Anglików rozmowy

Brytyjczyków zmanipulował „mały, antysemicki szakal z Cieszyna”, pretensje Niemiec do Polski były uzasadnione, Churchill był niekompetentny, a potęga imperium i legendarne bitwy to złudzenie – tak konserwatysta obala mity swego narodu o „słusznej wojnie”.

zobacz więcej
Śledztwo zaczyna się od nowa

„Kim są osoby uwiecznione na zdjęciach? Materiały, wśród których znajdowało się zdjęcie Marii Barr liczą 28 tomów i tysiące zdjęć, za którymi kryją się ludzkie historie. Chcemy, abyście pomogli nam »rozszyfrować« kolejne nieopisane zdjęcia gromadzone przez lata przez służby komunistycznej Polski. Zdjęcia opisane zdawkowo jako »Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie« trafiły do Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej z Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI)” – IPN idzie za ciosem, bo śledztwo prowadzone przez internautów przeszło najśmielsze oczekiwania – o rodzinie Marii Barr dowiedziano się wszystkiego w bardzo krótkim czasie. Czy można więc ten zryw zryw wykorzystywać dalej? To zresztą nie tylko marzenie Polaków.

„Być może za sprawą historii wokół Marii Barr, skontaktował się z nami mieszkający w Belgii Declerck Theo. Poprosił nas o pomoc w ustaleniu tożsamości żołnierza z fotografii wykonanej podczas II wojny światowej” – informuje IPN. Zdjęcie zrobiono niedaleko miasta Ypres, które zostało wyzwolone przez żołnierzy 1 Polskiej Dywizji Pancernej generała Stanisława Maczka. 6 września 1944 roku jeden z nich jako pierwszy wszedł do wioski, na fotografiach jest otoczony grupą dzieci, w tym 6-letnią dziewczynką, późniejszą babcią Declercka Theo. „Zwracamy się w jego imieniu do Was, niezawodnych poszukiwaczy nieznanych historii. Prosimy o wsparcie w pozyskaniu informacji na ten temat” – apeluje IPN.

Śledztwo zaczyna się od nowa, o ile tym żołnierzem nie okaże się Stanisław Grabowski, bo w tej historii wszystko jest możliwe.

– Jakub Kowalski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Pułkownik Benedykt Chłusewicz w kampanii wrześniowej pełnił funkcję Szefa Sztabu Dowództwa Okręgu Korpusu Nr III w Grodnie. Był dowódcą 1 Półbrygady w Samodzielnej Brygadzie Strzelców Podhalańskich, która brała udział w bitwie o Narwik. Na przełomie roku 1941 i 1942 dowodził Batalionem Strzelców Podhalańskich. Na zdjęciu: siedzi za stołem prezydialnym pierwszy z lewej, rok 1932. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Ucieczka w skarpetkach. Niebezpieczna rodzina Romaszewskich
Zbigniew: „Tracę oddech. Już myślę czy się nie poddać”.
Historia Poprzednie wydanie
Kryzys naftowy. Jak wykorzystać odcięcie dostaw ropy
Zachód zmądrzał po szkodzie.
Historia Poprzednie wydanie
Ziemia obiecana czy przeklęta? II wojna i polscy emigranci w USA
Czasem amerykański sen okazywał się amerykańskim koszmarem...
Historia wydanie 17.06.2022 – 24.06.2022
Ostatnia romantyczna wojna. Bitwa o Falklandy
Osiemdziesięciu zwiadowców SAS prowadziło rozpoznanie w 4-osobowych grupach.
Historia wydanie 17.06.2022 – 24.06.2022
Bunt w Workucie. Rynsztokiem płynęła krew więźniów
„Te obozy nie są bardziej ludzkie niż Majdanek i Oświęcim. Mordowano nas, szczuto psami, morzono głodem...”