Felietony

Oskarżeni o kolaborację z Hitlerem. Wywiezieni do Azji

W społeczeństwie rosyjskim nastąpiło wzmożenie „patriotyczne” (chodzi o zjawisko „krymnaszyzmu”). Przełożyło się ono na poparcie dla Władimira Putina postrzeganego jako przywódca Rosji „wstającej z kolan”.

We wtorek 23 marca o godz. 21:00, na antenie TVP Dokument, w cyklu „Barbara Włodarczyk zaprasza”, zostanie wyemitowany film dokumentalny „Kiedy ten wiatr ustanie” w reżyserii Anieli Gabryel – o życiu Tatarów Krymskich pod okupacją rosyjską.


Od aneksji Krymu przez Rosję minęło właśnie siedem lat. W roku 2014 Kreml przypomniał światu o swoich mocarstwowych apetytach. Na Zachodzie ów akt agresji wobec Ukrainy został odebrany jako demonstracja siły. Tymczasem Rosja zajmując półwysep czarnomorski tak naprawdę przyznała się do tego, że trapi ją słabość.

Po rozpadzie ZSRR Kreml przez ponad 20 lat respektował kształt terytorialny oraz państwową odrębność Ukrainy. I zarazem liczył na to, iż uda mu się ten nowy polityczny podmiot na mapie świata zachować w strefie swoich „uprzywilejowanych interesów”. Tak się jednak nie stało.

Z kolei Ukraina – od pomarańczowej rewolucji na przełomie 2004 i 2005 roku – lawirowała między Rosją a Unią Europejską. Przełomem zaś okazał się Euromajdan. Dramatyczne wydarzenia wyniosły wtedy do władzy w Kijowie polityków, którzy obrali kurs w kierunku zachodnim. Rosjanie ponieśli porażkę. Nawet nie osiągnęli celu minimum – Ukraina nie stała się państwem neutralnym. W tej sytuacji pozostała im jej destabilizacja. Uruchomili więc zielone ludziki, które wpierw wylądowały na Krymie, a potem wkroczyły do Donbasu.

Tyle że czarnomorski półwysep kosztował Rosję mnóstwo wydatków. Efekty jego międzynarodowej izolacji solidnie obciążyły budżet Federacji Rosyjskiej. A jednocześnie atrakcyjny turystycznie region z malowniczym krajobrazem podupadł.
Tatarzy Krymscy, wyznawcy islamu, w Meczecie Piątkowym w Eupatorii (dawnym Kozłowie) podczas modlitwy kończącej post ramadanowy w czerwcu 2017 roku. Fot. Alexei Pavlishak\TASS via Getty Images
Jeśli Kreml coś zyskał na aneksji Krymu, to przede wszystkim w wymiarze polityki wewnętrznej. W społeczeństwie rosyjskim nastąpiło wzmożenie „patriotyczne” (chodzi o zjawisko tak zwanego krymnaszyzmu). Przełożyło się ono na poparcie dla Władimira Putina postrzeganego jako przywódca Rosji „wstającej z kolan”.

Krym w wyobraźni Rosjan jest ich własnością „od zawsze”. Bądź co bądź – patrząc z perspektywy geopolitycznej – stanowił on i nadal stanowi ważny punkt strategiczny. W przeszłości bywał miejscem krwawych walk. Żołnierze rosyjscy i sowieccy umierali za Sewastopol – port marynarki wojennej, któremu władze ZSRR nadały w roku 1945 tytuł „miasta-bohatera”.

Dziś Rosjanie wysuwają argument, że po rozpadzie Związku Sowieckiego Krym nie przypadłby Ukrainie, gdyby nie został jej przez nich przekazany wcześniej – w roku 1954. Oczywiście w połowie lat 50. XX wieku niepodległe państwo ukraińskie nie istniało. W skład ZSRR wchodziła natomiast Ukraińska Socjalistyczna Republika Sowiecka. I to do niej Krym przyłączono. Wcześniej stanowił on część Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej. Jak doszło do tej zmiany?

W roku 1954 Sowieci świętowali 300-lecie zawarcia umowy perejasławskiej. Przypomnijmy, jej stronami byli zbuntowani przeciw I Rzeczypospolitej Kozacy Zaporoscy pod wodzą hetmana Bohdana Chmielnickiego oraz Carstwo Rosyjskie. De facto umowa ta zapoczątkowała podporządkowywanie Ukrainy Rosji. Ale w Związku Sowieckim obowiązywała narracja o braterstwie rosyjsko-ukraińskim. I mowa w niej była o tym, że z okazji jubileuszu Ukraina została Krymem obdarowana. Czy to jednak oznacza, że czarnomorski półwysep był „odwiecznie” rosyjski?

Na przestrzeni dziejów Krym stanowił miejsce zamieszkania wielu ludów i należał do różnych państw. Znajduje się na nim sporo zabytków – choćby przypominających o bizantyńskiej przeszłości. W czasach późnego średniowiecza jego gospodarzami stali się Tatarzy Krymscy, którzy utworzyli Chanat Krymski. To oni – a nie Rosjanie czy Ukraińcy – stanowią rdzenną ludność czarnomorskiego półwyspu.

Pod koniec XVIII stulecia Rosja podbiła Krym i zaczęła jego stopniową rusyfikację, która z kolei nabrała gwałtownego przyspieszenia w roku 1944. Wówczas to – z rozkazu Józefa Stalina – Tatarzy zostali brutalnie wysiedleni ze swojej ojczyzny do środkowoazjatyckich republik sowieckich pod zarzutem kolaboracji z III Rzeszą. Pod koniec lat 80. zaczęli z nich powracać i odbudowywać swoje domostwa.

Wobec niepodległego państwa ukraińskiego Tatarzy byli lojalni. Rozwijali swoją samorządność. Aneksji Krymu przez Rosję się sprzeciwili. Ich lokalną reprezentację – Medżlis – rosyjscy okupanci w roku 2016 zlikwidowali jako „organizację ekstremistyczną”.

Imamowie szkoleni przez państwo laickie? Francuskie marzenia o oświeconym islamie

Emmanuel Macron między poprawnością polityczną a „islamofobią”.

zobacz więcej
Na przykładzie tego, jak w ostatnich siedmiu latach Rosjanie traktowali Tatarów Krymskich można dostrzec coś bardzo istotnego. W społeczeństwach Zachodu powszechna jest krytyczna refleksja nad kolonialnymi podbojami potęg zachodnich. Tymczasem w Rosji zdecydowanie przeważa zupełnie odmienna postawa. Chodzi o celebrację poczucia krzywdy, którą rzekomo Rosjanom wyrządził Zachód po krachu ZSRR. To uniemożliwia im spojrzenie krytycznym okiem na to, jak postępowali w roli kolonizatorów.

Warto tu przywołać badania, które nad postsowieckim społeczeństwem rosyjskim prowadził moskiewski socjolog Borys Dubin. Na podstawie ich wyników próbował on scharakteryzować psychikę Rosji. Jego opis można streścić następująco: Rosja to wielki zbiorowy narcyz. Cechami osobowości narcystycznej są zaś potrzeba bycia podziwianym i brak empatii. Obserwację tę można uzupełnić o stwierdzenie, że narcyz to ktoś, kto szuka rekompensaty dla słabości, którą odczuwa.

A przecież Rosja położona jest na rozległym obszarze (pod względem powierzchni pozostaje największym państwem świata) i posiada broń jądrową. Z tych przyczyn myśl o zbrojnej konfrontacji z nią może napawać przerażeniem. Dlatego na aneksję Krymu Zachód odpowiedział wyłącznie antyrosyjskimi sankcjami (zwłaszcza ekonomicznymi), które zresztą nie przyniosły pożądanych efektów.

Trzeba jednak również wziąć pod uwagę inne ważne fakty. Gdy do władzy w Rosji doszedł Władimir Putin, podjął on starania o to, żeby Rosja odzyskała mocarstwowy status, jakim cieszył się Związek Sowiecki w okresie zimnej wojny. To się jednak nie udało. W roku 2014 Ukraińcy zaś nie chcieli ZSRR-bis. Opowiedzieli się za integracją swojego kraju z Zachodem.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


We wtorek 23 marca o godz. 21:00, na antenie TVP Dokument, w cyklu „Barbara Włodarczyk zaprasza”, zostanie wyemitowany film dokumentalny „Kiedy ten wiatr ustanie” w reżyserii Anieli Gabryel – o życiu Tatarów Krymskich pod okupacją rosyjską.
Tatarzy krymscy
Zdjęcie główne: Tatarzy Krymscy podczas obchodów islamskiego święta Hıdırellez w Bakczysaraju w maju 2018 roku. Fot. Sergei Malgavko\TASS via Getty Images
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Współpracownik prawdy. Był zawsze obiektem krytyki i złośliwości
Czy możliwe, że dla młodszego pokolenia dziennikarzy te sprawy nie są już istotne?
Felietony Najnowsze wydanie
Symetrysta
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Pióro
Andrzej Krauze komentuje dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Czy Monika Olejnik ma prawo być mężczyzną?
Nasze liberalne elity uważają się za obrońców oświeceniowego rozumu.
Felietony Najnowsze wydanie
Popkultury igraszki z diabłem
W rapie do tej pory wątki satanistyczne w zasadzie się nie pojawiały.