Felietony

Sienkiewicz nie był rasistą. Był człowiekiem swoich czasów, gdy uważano, że kolonizatorzy powinni cywilizować Afrykanów

W podejściu do kanonu lektur ścierają się dwie koncepcje. Pierwsza, że trzeba go unowocześnić i dostosować do wymagań współczesnych uczniów. Druga, że to podstawowy zasób wiedzy na temat literatury i że służy wychowywaniu świadomych obywateli.

Więcej na ten temat w TVP Kultura w programie „Tego się nie wytnie”. Premiera w czwartek, 18 marca o godz. 20.00. Gośćmi programu będą aktorka Olga Bończyk i scenarzysta Cezary Harasimowicz.

Zanim sprawa obecności „W pustyni i w puszczy” na liście lektur stała się polityczna, obserwowałem ją z zupełnie innej perspektywy. Jako ojciec dzieci w wieku szkolnym, który zna wielu rodziców. Ze wszystkich rozmów na ten temat wynikał jeden wniosek: uczniowie (i to nawet ci, którzy czytać lubią) nie są w stanie ukończyć lektury powieści Sienkiewicza. I względy ideologiczne nie mają tu nic do rzeczy. „W pustyni i w puszczy” jest jedną z najpopularniejszych polskich książek w historii. Sprzedało się w wielomilionowym nakładzie, miało też dwie hitowe ekranizacje.

Jednak, pod względem literackim, powieść noblisty bardzo się zestarzała. Szczerze mówiąc, wydaje się, że gdyby nie ataki ideologiczne, książka mogłaby szybko zostać zastąpiona jakąś inną pozycją. Dlaczego? Otóż, choć o współczesnym szkolnictwie nie jestem dobrego zdania, to twórcom kanonu lektur nie można wiele zarzucić. Znajdziemy tam z grubsza wszystko, co w takim zestawieniu znaleźć się powinno. Oczywiście, zawsze można dyskutować czy np. „Oskar i pani Róża” Erica-Emmanuela Schmita czy „Stowarzyszenie Umarłych Poetów” Nancy H. Kleinbaum (obie na liście lektur uzupełniających dla klas 7-8) reprezentują odpowiednio wysoki poziom literacki. Ja akurat uważam, że nie, ale rozumiem intencję osób tworzących podstawę programową.

Naprawdę zmiany w kanonie wprowadzane są w sposób rozsądny i dlatego „W pustyni i w puszczy” prędzej czy później lekturą być przestanie. Przede wszystkim dlatego, że jest trochę lepszych powieści przygodowych, zaś w dorobku samego Sienkiewicza nie jest to tekst szczególnie znaczący.

A kwestia rasizmu, którą niedawno podniósł poseł lewicy Maciej Gdula, a wcześniej pewna polonistka z Sochaczewa organizująca zbieranie podpisów przeciwko obecności książki na liście lektur? „Kali ma twarz George’a Floyda” (Afroamerykanina zabitego przez białych policjantów) pisała nauczycielka przy okazji protestów Black Lives Matter. I jest to, oczywiście, kompletna bzdura. Sienkiewicz nie był rasistą. Był człowiekiem swoich czasów, kiedy uważano, że kolonizatorzy mają obowiązek cywilizować Afrykanów czy Arabów. I to akurat warto uczniom wytłumaczyć. Choć, co do zasady, męczenie ich powieścią, która teoretycznie ma dostarczyć rozrywki, uważam za pomysł chybiony.
Szkoła Podstawowa nr 56 w Szczecinie, próba bicia rekordu w jednoczesnym czytaniu w ramach akcji „Przerwa z książką” w 2017 roku. Fot. PAP/Marcin Bielecki
A wprowadzanie na listę lektur książek Karola Wojtyły, co zapowiada minister edukacji? To akurat idea słuszna. Choć należy to robić z umiarem i adresować do młodzieży najbardziej wyrobionej. Teksty Jana Pawła II są ważnym zapisem przemian chrześcijaństwa. Tymczasem coraz więcej wskazuje na to, że znaczna część młodych ludzi (i ich rodziców) żyje w świecie postchrześcijańskim. Polska tak szybko się laicyzuje, że wyzwanie jakim może być dla inteligentnych młodych ludzi np. „Pamięć i tożsamość” (o tej książce wspomina się w kontekście listy lektury) może przynieść ciekawe efekty.

Mieszane uczucia budzi natomiast inna idea ministra Czarnka, czyli zwiększenie obecności w programach tematyki patriotycznej. Już teraz jest jej całkiem sporo (jeśli chodzi o lektury m.in. „Kamienie na szaniec”, „Dywizjon 303”, „Monte Cassino”, a ze starszych np. „Syzyfowe prace” czy „Reduta Ordona”), trzeba zatem uważać, żeby nie przedobrzyć.

Oczywiście, role w tej sztuce są od dawna rozpisane i wiadomo kto będzie za, a kto przeciwko „W pustyni i w puszczy”, Janowi Pawłowi II oraz tematyce patriotycznej. Tak, kanon lektur to sprawa polityczna i do tego kwestia najwyższej wagi. Zapewniam, że to stwierdzenie nie jest przesadą.

Otóż badania czytelnictwa pokazują pewną prawidłowość. Są dwa momenty, kiedy Polacy przestają czytać. Pierwszy to końcówka liceum, czyli dawna trzecia klasa gimnazjum. Drugi to emerytura (co akurat tym razem nas nie interesuje). To znaczy, że dla wielu ludzi książki przeczytane w szkole są najważniejszym formacyjnym doświadczeniem. Wbrew temu co czytamy u publicystów o mocnych poglądach i słabej orientacji w temacie: dzieci i nastolatki w większości sięgają po lektury. Rzeczywiście część z nich korzysta z bryków, większość woli gry i internet, ale jednak czytają. To dlatego tak ważne jest, jakie książki im się proponuje.

W podejściu do kanonu lektur ścierają się dwie koncepcje. Pierwsza, że trzeba go unowocześnić i dostosować do wymagać współczesnych uczniów. Druga, że to podstawowy zasób wiedzy na temat literatury i że służy wychowywaniu świadomych obywateli. Wyraźnie widać, że zwolennicy tej drugiej koncepcji mają rację, nawet jeśli świat współczesny zmienia się w kalejdoskopowym tempie.

Dostosowywanie lektur do współczesnej wrażliwości, pomijanie tekstów trudnych czy martyrologicznych, czyli to wszystko co proponują szkolni progresywiści to pomysły z gruntu fatalne. W ten sposób wychowamy ludzi nie posiadających elementarnej wiedzy. Nie wszyscy w pełni zrozumieją „Dziady” czy „Kordiana”, ale wszyscy powinni wiedzieć o istnieniu tych arcydzieł i mieć za sobą pobieżną choćby lekturę.

Broń w wojnie polsko-polskiej

Pojedynek stulecia czyli husaria kontra szklane domy. Publicystyczne chochoły, na które warto się od czasu do czasu powołać.

zobacz więcej
Zresztą warto zwrócić uwagę, że ludzie tworzący kanon mają do niego podejście raczej konserwatywne i to nie tylko za czasów obecnego rządu. Owszem pojawiają się nowe pozycje, ale najczęściej w reakcji na jakieś wielkie wydarzenia. Trudno sobie np. wyobrazić, by w szkołach nie czytano dzieł świeżo upieczonej noblistki Olgi Tokarczuk. Ich wprowadzenie na listę lektur obowiązkowych było oczywistością. Ale już próba usunięcia przez sojusznika dzisiejszej opozycji Romana Giertycha z kanonu Gombrowicza, Witkacego czy Kafki wzbudziła autentyczne protesty i została zablokowana przez ówczesnego premiera Jarosława Kaczyńskiego.

Nikt nie kwestionował natomiast wielkiego wietrzenia w roku 1989. To wtedy usunięto ze szkół prokomunistyczną propagandę w rodzaju „Popiołu i diamentu” Jerzego Andrzejewskiego czy „Timura i jego drużyny” Arkadija Gajdara. Wprowadzono w zamian zakazane, a fundamentalne dla polskiej literatury, książki Gombrowicza czy Herlinga-Grudzińskiego. Ale, warto dodać, ze znaczna część nieprawomyślnych autorów – Herbert, Mrożek czy Miłosz - już wcześniej trafiła na listę lektur (choć nie były to ich najbardziej antykomunistyczne książki). Było to, rzecz jasna, efektem rewolucji „Solidarności”. Wydaje się więc, że w kwestii kanonu można ufać nauczycielom. Radzą sobie naprawdę nieźle.

– Mariusz Cieślik

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Więcej na ten temat w TVP Kultura w programie „Tego się nie wytnie”. Premiera w czwartek, 18 marca o godz. 20.00. Gośćmi programu będą aktorka Olga Bończyk i scenarzysta Cezary Harasimowicz.
Zdjęcie główne: "W pustyni i w puszczy", film w rezyserii Władysława Ślesickiego z 1973 roku według powieści Henryka Sienkiewicza z 1911 roku. Na zdjęciu Tomasz Mędrzak jako Staś Tarkowski. Fot. TVP
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Współpracownik prawdy. Był zawsze obiektem krytyki i złośliwości
Czy możliwe, że dla młodszego pokolenia dziennikarzy te sprawy nie są już istotne?
Felietony Najnowsze wydanie
Symetrysta
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Pióro
Andrzej Krauze komentuje dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Czy Monika Olejnik ma prawo być mężczyzną?
Nasze liberalne elity uważają się za obrońców oświeceniowego rozumu.
Felietony Najnowsze wydanie
Popkultury igraszki z diabłem
W rapie do tej pory wątki satanistyczne w zasadzie się nie pojawiały.