Felietony

Doktor kontrrewolucji. Chciał, aby Rosja uznała autorytet papieża

Uważał, że rozbiory Polski były zbrodnią. Skoro jednak część ziem polskich znalazła się już w granicach państwa rosyjskiego, to – jak twierdził – właśnie Polacy mogą od wewnątrz katolicyzować imperium.

Wizerunek Rosji za prezydentury Władimira Putina uległ w świecie pogorszeniu. Po klęsce realnego komunizmu i rozpadzie ZSRR, w Europie oraz USA oczekiwania były takie, że na Wschodzie zajdą istotne zmiany.

I owszem, w Rosji nastąpiła transformacja polityczno-ekonomiczna. Od trzech dekad odbywają się w tym kraju wybory prezydenckie i parlamentarne, funkcjonuje trójpodział władzy, działają mechanizmy kapitalizmu. Niemniej ta formalna obecność instytucji i procedur typowych dla zachodniego życia publicznego ma charakter fasadowy.

Faktycznie bowiem Federacja Rosyjska jest państwem autorytarnym, które w zależności od tego, o co gra, zakłada na swoje oblicze rozmaite maski. To konsekwencja pewnego procesu historycznego. Toczy się on od czasów, w których Ruś zrzuciła jarzmo tatarsko-mongolskie. Śledząc dzieje Rosji możemy dostrzec obecny w nich – z krótkimi przerwami – stały element: sprawowanie rządów twardą ręką, bez oglądania się na wolę ludu.

Czy to zjawisko również rzucało się w oczy dwa wieki temu Josephowi de Maistre’owi? A jeśli tak, czy ono go raziło? Do postawienia takich pytań nadarza się okazja – 26 lutego mija 200 lat od śmierci filozofa z Sabaudii. A warto go przypomnieć także dlatego, że miał on wpływ na polskie życie intelektualne XIX wieku – jego myślą inspirował się choćby Zygmunt Krasiński.
Joseph de Maistre (1753-1821) na miedziorycie z XIX wieku. Fot. Apic/Getty Images
W Rosji de Maistre przebywał dość długo. W latach 1803-1817 był ambasadorem Królestwa Sardynii w Petersburgu. Ale jego głowę zaprzątała nie tylko misja stricte dyplomatyczna, którą pełnił – o czym możemy przeczytać w książce romanisty Łukasza Maślanki „Ideowy obraz Rosji w pismach Josepha de Maistre’a”.

Zanim filozof dotarł nad Newę, był świadkiem burzliwych wydarzeń w swojej ojczyźnie.

Jako młody człowiek obracał się w kręgach masońskich – wstąpił do loży nurtu ezoteryczno-mistycznego. Przełomem w jego życiu okazało się w roku 1792 wkroczenie do Sabaudii francuskich wojsk rewolucyjnych. Region ten stanowił kontynentalną prowincję Królestwa Sardynii. Sama wyspa nie została jednak przez Francuzów zajęta.

Terror okupantów, którzy szermowali hasłem: „Wolność, Równość, Braterstwo”, de Maistre’em wstrząsnął. A że sam był arystokratą – znalazł się w niebezpieczeństwie. Udał się więc na emigrację.

Myśliciel wyrzekł się liberalnych poglądów i stał się zażartym kontrrewolucjonistą (nazywany bywa nawet „doktorem kontrrewolucji”). Jego związki z masonerią się rozluźniły (choć nie wiadomo, czy całkowicie z nią zerwał). Zwrócił się ku Kościołowi katolickiemu, lecz nadal są wątpliwości, na ile był to ortodoksyjny wybór.

Ale de Maistre nie miał nostalgicznego stosunku do przedrewolucyjnej przeszłości. Uważał, że koszmar, który się zaczął we Francji w roku 1789, był konsekwencją nagromadzonych w nowożytności ludzkich grzechów – takich jak bunt przeciw Bogu i emancypacja ludzkiego rozumu. Zdaniem filozofa, Opatrzność w takiej sytuacji wydała wyrok: spuszczenie na świat potwornego doświadczenia mającego na celu jego oczyszczenie. Swoje koncepcje de Maistre chciał wdrażać podczas pobytu w Rosji. Jako dyplomata obracał się w najwyższych sferach imperium Romanowów. A zależało mu na tym, żeby Rosja przyjęła katolicyzm.

Kiedy de Maistre mieszkał w Rosji, krajem tym władał Aleksander I. Ważnym momentem jego panowania było zwycięstwo nad napoleońską Francją. Potem car odniósł korzyści, jakie przyniósł jego imperium Kongres Wiedeński.

Tymczasem rosyjskie kręgi liberalne wiązały z Aleksandrem nadzieje na postępowe reformy. Co za tym przemawiało? Ot choćby władca powołał w roku 1801 Komisję Kodyfikacyjną, która miała pracować nad nadaniem Rosji konstytucji. Tyle że ostatecznie takie inicjatywy spełzły właściwie na niczym. Aleksander lawirując między rozmaitymi stronnictwami okazał się sojusznikiem konserwatystów, ponieważ systemu nie zmienił.

O co w takich okolicznościach dokładnie chodziło Josephowi de Maistre’owi? Jak czytamy w książce Maślanki, myśliciel „z całych sił wspierał doczesny autorytet caratu, próbując pogodzić go z doktryną katolicką. Dążył do syntezy realnej siły politycznej z pożądanym przez niego porządkiem religijno-społecznym. Sabaudczyk, wbrew stereotypom, nie był miłośnikiem brutalnego despotyzmu, lecz popierał hierarchiczny porządek monarchiczny, który prawdziwa religia katolicka miała w warunkach rosyjskich łagodzić i pozbawić »azjatyckich« błędów i wypaczeń”.

Religia mojżeszowa to dla nich źródło fanatyzmu i przesądów. Antyjudaizm liberałów

Kiedy Sabaudię zajęły w 1792 roku francuskie wojska rewolucyjne, Joseph de Maistre zobaczył bestialstwa okupantów niosących na sztandarach hasło „Wolność, Równość, Braterstwo”.

zobacz więcej
Filozof był czołowym przedstawicielem ultramontanizmu – opcji postulującej podporządkowanie Kościoła katolickiego w poszczególnych krajach zwierzchnictwu papieża (z perspektywy Niemiec, gdzie ów termin został ukuty, Stolica Apostolska położona jest „za górami” – po łacinie: „ultramontanus”). Jeszcze w XIX stuleciu takie stanowisko wywoływało wśród katolików kontrowersje. Bo przecież dogmat o nieomylności papieża (w sprawach wiary i obyczajów) został ogłoszony dopiero na Soborze Watykańskim I w roku 1870.

De Maistre upatrywał w imperium rosyjskim siły, która może przeciwstawić się europejskim żywiołom rewolucyjnym. Ale uważał, że aby tak się stało, musi ona przyłączyć się do wspólnoty państw katolickich i uznać duchowy autorytet papieża. Realizacji tego zadania – według myśliciela – miał się podjąć zakon jezuitów.

Sabaudczyk przywiązywał olbrzymią wagę do edukacji. A to właśnie ta dziedzina była znakiem firmowym jezuitów. W zamyśle de Maistre’a mieli oni – poprzez właśnie swoją pracę edukacyjną – przeorać mentalność elit rosyjskich, tak, żeby przestały one traktować utrzymanie hierarchicznego porządku społecznego jako tyrański przymus, a zaczęły w nim widzieć po prostu coś, co służy dobru ogółu.

Jako wsparcie dla jezuitów postrzegał de Maistre kulturowe dziedzictwo Rzeczypospolitej Obojga Narodów. W przekonaniu filozofa rozbiory Polski były zbrodnią. Niemniej jego wywód brzmiał następująco: skoro część ziem polskich znalazła się już w granicach państwa rosyjskiego, to właśnie Polacy mogą od wewnątrz katolicyzować imperium.

Tu trzeba odnotować istotny fakt. Mimo że na początku XIX wieku Rosja była krajem prawosławnym, to coraz większą rolę wśród jej elit odgrywał protestantyzm. Działo się to za sprawą napływu szlachty z krajów północnej Europy, a zwłaszcza Niemiec.

Zarówno prawosławie, jak i protestantyzm, były dla de Maistre’a wyznaniami fałszywymi, ponieważ odrzucały duchowy autorytet papieża – co filozof interpretował jako przejaw pychy – i w efekcie uznawały prymat władzy świeckiej. Ponadto – zdaniem Sabaudczyka – obciążeniem dla prawosławia w warunkach rosyjskich był jego narodowy partykularyzm. Tymczasem myśliciel argumentował, że jeśli Rosja miałaby skutecznie stawić czoła rewolucyjnemu wrzeniu w Europie, to jej bronią musiałby być katolicki uniwersalizm.

Z planów de Maistre’a nic nie wyszło. Aleksander I nie chciał wzmacniać pozycji jezuitów. Wolał faworyzować ich katolickiego konkurenta – arcybiskupa Stanisława Siestrzeńcewicza, metropolitę mohylewskiego, który nawet miał ambicję autonomizacji Kościoła w Rosji wobec Rzymu i utworzenia łacińskiej autokefalii. W roku 1820 zaś jezuici zostali przez cara z jego imperium wygnani.

Oczywiście Rosja pozostała krajem prawosławnym. Ale – jak wynika z książki Maślanki – nie tylko zblatowanie carskiego tronu z ołtarzem Cerkwi rosyjskiej dało się de Maistre'owi we znaki.
Kremlowskie cerkwie. Praca Rogera Fentona z 1852 roku. Fot. Heritage Art/Heritage Images via Getty Images
Dyplomata z Królestwa Sardynii szukał szansy na realizację swoich koncepcji w lożach masońskich. Zakładał, że skoro jego młodzieńcze wtajemniczenie w ezoteryczno-mistyczne nurty masonerii okazało się dla niego ścieżką do katolicyzmu, to taka droga może stać się także udziałem prominentnych osób z petersburskich salonów.

Jak dowiadujemy się z książki Maślanki, rosyjskim masonom bliżej było jednak do protestantyzmu. A zatem oni de Maistre'a też zawiedli.

Co oznaczało dla Rosji pozostanie przy prawosławiu? Maślanka przywołuje proroctwo sabaudzkiego filozofa: kraj ten będzie narażony na dużo straszliwszą rewolucję niż ta, która dokonała się we Francji.

I można tylko skonstatować, że wizja ta – kiedy w roku 1917 doszło do przewrotu bolszewickiego – się ziściła. Skądinąd to znamienne, że potem, gdy komuniści zdobywali dla siebie kolejne polityczne łupy w krajach Europy Środkowej i Wschodniej, to na największy opór społeczeństwa natrafili tam, gdzie mocną pozycję zachował Kościół katolicki, czyli w Polsce.

A jakie płyną z książki Maślanki wnioski w odniesieniu do współczesnej Rosji? Być może dużo poważniejszym problemem tego kraju niż brak w nim liberalnej demokracji na modłę zachodnią, jest sytuacja będąca pokłosiem tego, że niegdyś de Maistre i jezuici przegrali walkę o duszę rosyjską.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Łukasz Maślanka „Ideowy obraz Rosji w pismach Josepha de Maistre'a”, Fundacja Augusta hrabiego Cieszkowskiego, Warszawa 2020
Zdjęcie główne: Aleksander I był przez jakiś czas nadzieją na reformy w Rosji. Fot. The Print Collector/Print Collector/Getty Images
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Współpracownik prawdy. Był zawsze obiektem krytyki i złośliwości
Czy możliwe, że dla młodszego pokolenia dziennikarzy te sprawy nie są już istotne?
Felietony Najnowsze wydanie
Symetrysta
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Pióro
Andrzej Krauze komentuje dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Czy Monika Olejnik ma prawo być mężczyzną?
Nasze liberalne elity uważają się za obrońców oświeceniowego rozumu.
Felietony Najnowsze wydanie
Popkultury igraszki z diabłem
W rapie do tej pory wątki satanistyczne w zasadzie się nie pojawiały.