Felietony

Plagiaty i plagiatorzy. Oskarżony Bayer Full

Lennon i Harrison. „Brathanki” i „Various Max”. Michał Wiśniewski i Czesław Niemen. Długa lista autorów podejrzanych o kradzież piosenek.

Więcej o plagiatach w programie „Tego się nie wytnie” w TVP Kultura czwartek 18 lutego o godz. 20:00. Gośćmi audycji będą Alicja Majewska i Janusz Józefowicz.

„Wszyscy Polacy to jedna rodzina”? Niekoniecznie. Lider Bayer Full zmaga się właśnie z oskarżeniami o plagiat. Sławomira Świerzyńskiego oskarża Mariusz Gabrych.

Podobieństwa między piosenkami widać np. w tekście. Refren utworu „Harcerska rodzina” śpiewanego przy ogniskach od prawie pół wieku brzmi „Bo wszyscy harcerze to jedna rodzina”. W przeboju Bayer Full słowo „harcerze” zamieniono na „Polacy”.

Jeśli sprawa znajdzie finał w sądzie będzie to bodaj najbardziej spektakularny proces o prawa autorskie w naszym kraju. A dlaczego do tej pory nic się w tej kwestii nie działo, choć Świerzyński swój hit nagrał ćwierć wieku temu? Tu musimy sięgnąć do historii disco polo.

Ten gatunek ma swoje korzenie w muzyce biesiadnej, tanecznej, weselnej. Jego pionierami byli wykonawcy, którzy swoje kariery zaczynali na wiejskich zabawach albo podmiejskich imprezach. A tam gra się to co popularne, melodyjne, a czasem sprośne. W tym tzw. utwory tradycyjne w stylu „Szła dzieweczka do laseczka” albo „Czerwone i bure”. Nie bardzo wiadomo kto jest ich autorem, choć znane są wszystkim. I z takim właśnie repertuarem muzycy disco polo weszli do sal koncertowych czy studiów nagraniowych.

A zamieszanie w tej kwestii pogłębiło jeszcze piractwo fonograficzne z początku lat 90. W tamtym czasie każdy nagrywał co chciał, nie pytając autorów o zdanie i nie płacąc tantiem. Także dlatego do tej pory panuje w tej kwestii wielkie materii pomieszanie. Ot, choćby dwa największe przeboje zespołu Boys „Jesteś szalona” i „Biały miś”. Pierwszy z nich napisany został przez członków zapomnianego dziś Mirage’a, w kwestii drugiego w ogóle nie ma jasności kto, kiedy i dla kogo tę piosenkę stworzył. Prawdopodobnie powstała na przełomie lat 50. i 60.

Muzyka czasów zarazy

Czasem – paradoksalnie – konieczność zamknięcia się w czterech ścianach owocowała twórczością ciekawą, a nawet intrygującą.

zobacz więcej
Swoją wersję utworu nagrali zarówno wykonawcy disco polo tacy jak Top One czy Boys, jak i Tymon Tymański na potrzeby filmu Wojciecha Smarzowskiego „Wesele”. Tę sytuację można porównać np. do historii z „Czerwonymi koralami” Brathanków. To dziennikarze odkryli podobieństwo melodii do utworu węgierskiego kompozytora Ferenca Sebo, sami muzycy byli przekonani, że to melodia ludowa.

I tu wracamy do sprawy piosenki zespołu Bayer Full. Na usprawiedliwienie Sławomira Świerzyńskiego można dodać, że po prostu mógł sądzić, że wziął motyw z utworu tradycyjnego. Autor tego artykułu jako aktywny harcerz w latach 80., śpiewając przy ognisku tekst Mariusza Gabrycha, też uważał, że to jakaś pieśń sprzed wielu dziesięcioleci. Tymczasem dziś okazuje się, że wiadomo kto, gdzie i kiedy ten utwór napisał (rzecz działa się w roku 1971 na obozie pod Jastrzębią Górą).

Jako że twórca utworu przez 20 lat w ogóle się nie zgłosił do wydawcy płyt Bayer Full, mogło się wydawać, że jego nazwisko po prostu nie jest znane. Oczywiście producenta płyt zespołu to nie usprawiedliwia. Tym bardziej, że nie jest to pierwsze takie oskarżenie pod adresem Bayer Full. Proces z nim wygrał już Grzegorz Bukała z Wałów Jagiellońskich. Poszło o szantę „Tawerna Pod Pijaną Zgrają”. Jednak kwestia plagiatów i plagiatorów jest naprawdę skomplikowana. Dziś zewsząd atakują nas dźwięki, utworu tworzy się często przy pomocy sampli (czyli fragmentów cudzych nagrań), a inspiracja może być zupełnie nieświadoma. Jeśli Świerzyński przegra kolejny proces, będzie w bardzo dobrym towarzystwie. Zarzuty stawiano już największym.

Całkiem niedawno rozstrzygnięto proces o jeden z najbardziej znanych utworów w historii rocka „Stairway to Heaven” Led Zeppelin, który powstał w roku 1971! Gdyby Jimmy Page przegrał ze spadkobiercami lidera zespołu Spirit mogłoby go to kosztować (szacunkowo) jakieś 20 milionów dolarów.

W największym bodaj polskim klasyku, utworze Czesława Niemena „Dziwny jest ten świat”, słychać echa utworu „This is the Man’s World” Jamesa Browna. Bez wątpienia piosenki coś łączy, nawet ich przesłanie jest bliskie, nikt jednak nigdy nie udowodnił, że mamy do czynienia z plagiatem. Podobnie jest z utworem Varius Manx „Orła cień”, który przypomina „Lost for Words” Pink Floyd.

A przecież istnieją jeszcze formy pośrednie między plagiatem, a nie-plagiatem. Ot, choćby historia największych spośród gigantów muzyki rozrywkowej, czyli The Beatles. Fachowcy dopatrzyli się w ich (w istocie napisanym przez Johna Lennona) wielkim hicie „Come Together” zbyt daleko idących zapożyczeń z jednego z utworów Chucka Berry’ego. I duet Lennon/McCartney uczciwie podzielił się tantiemami.
Z kolei producent superprzebojów Pharell Williams, który wielokrotnie otwarcie mówił o muzyce Marvina Gaye’a jako swojej inspiracji, przegrał proces ze spadkobiercami legendy muzyki soulu. I musiał im zapłacić 5 milionów dolarów. W „Blurred Lines” (znany również jako „Happy”) inspiracja poszła za daleko.

Proces przegrał też Michał Wiśniewski (chodziło o tekst utworu „Jenny”). Ani jemu ani Williamsowi kariery to nie zrujnowało. Podobnie jak Rodowi Stewartowi, który pożyczył melodię jednego ze swoich największych hitów „Da ya think I’m sexy” czy zespołowi Radiohead (ich „Creep” okazał się zbyt podobnym do utworu Hollies). Ale już George Harrison, który z przytupem rozpoczął karierę solową piosenką „My Sweet Lord”, w zasadzie przestał grać po tym jak dowiedziono, że splagiatował utwór nagrany przez The Chiffons. Mówimy przecież o wielkich pieniądzach. Zwłaszcza w czasach streamingu. Kiedy płyty się nie sprzedają, najwięcej zarabia się na prawach autorskich. Nie przypadkiem gwiazdy takie jak Neil Young czy Bob Dylan sprzedają ostatnio prawa do piosenek za setki milionów korporacjom medialnym.

Wątpliwe czy dziś ktokolwiek zachowałby się jak nieżyjący już Tom Petty, gdy menedżerowie dowiedli, że „Dani California” Red Hot Chilli Peppers to plagiat jego utworu. Dajcie spokój – odpowiedział muzyk – każdemu się może zdarzyć.

- Mariusz Cieślik

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Więcej na ten temat w „Tego się nie wytnie” w TVP Kultura. Premiera w czwartek 18.02 o godz. 20.00. W programie przegląd najważniejszych wydarzeń tygodnia i rozmowy z gośćmi, którymi będą Alicja Majewska i Janusz Józefowicz.
Zdjęcie główne: Zespół Bayer Full ze swym liderem Sławomirem Świerzyńskim podczas koncertu w Katowicach w 1995 roku. Fot. PAP/Roman Koszowski
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Czy Kościuszko da nam przykład, jak robić filmy mamy?
Najmniejszy przejaw antynazistowskiego oporu doczekał się w Niemczech swojej opowieści. Dobrych Niemców mamy też w „Pianiście” Polańskiego czy „Liście Schindlera” Spielberga.
Felietony Najnowsze wydanie
Otwórzcie drzwi kościołów
Złodzieje byli, są i będą. A świątynie są po to, aby ludzie tam mogli wejść w każdej chwili.
Felietony Najnowsze wydanie
Pochodzenie
Andrzej Krauze komentuje dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Na ulicach
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Tylko prawica bezobjawowa może istnieć w nowym świecie lewicy
Lewicowy radykał w roli bezstronnego badacza „faszystów”.