Felietony

Antysystemowiec koncesjonowany przez elity. Po czyjej stronie jest Slavoj Žižek?

Są granice, których ekstrawagancki słoweński filozof nie przekroczy. Widać je wówczas, gdy musi się on odnieść do bieżącej polityki, choćby do tej uprawianej przez prawicę w Polsce. Wówczas śpiewa tak, jak mu zagra europejski establishment.

Odpowiedź na pytanie zadane w tytule stała się niedawno w Polsce przedmiotem sporu – po tym, gdy na Twitterze przypomniany został wywiad, którego słynny słoweński filozof udzielił cztery lata temu serwisowi Quartz. Žižek oznajmił wtedy, że popiera rządzącą Polską od roku 2015 prawicę w zakresie wprowadzonych przez nią rozwiązań socjalnych – takich jak choćby obniżenie wieku emerytalnego.

Tweet – zamieszczony na anglojęzycznym koncie Grupy Wyszehradzkiej – wywołał spodziewaną reakcję w polskich środowiskach lewicowych. Oto bowiem uchodzący za jednego z ich współczesnych guru słoweński myśliciel pochwalił politykę obozu, który z kolei one ostro atakują. Dlatego serwis OKO.press postanowił zwrócić się do Žižka o komentarz w tej sprawie. Można domniemywać, że po to, aby filozof odciął się od swojej pozytywnej oceny działań – jak to sam określił – „polskiej partii arcykonserwatywnej”.

Efekt został osiągnięty: Žižek oświadczył, że doszło do „przerażającej manipulacji” i doprecyzował swoje stanowisko. Stwierdził, że możemy „dostrzec na horyzoncie dziwacznie perwersyjną sytuację”: w Polsce problemy socjalne realnie rozwiązuje nie lewica (a to przecież ona zawsze optowała za pomaganiem ubogim), lecz prawica, która jednocześnie ma „ksenofobiczną nacjonalistyczną agendę” i jest „największym zagrożeniem dla emancypacyjnego dziedzictwa Europy”.

Tym razem Žižek postanowił zatem nie pozostawiać jakichkolwiek wątpliwości co do swojego przekazu. I żeby wszystko było jasne, jeszcze rytualnie potępił „oś zła”, do której zaliczył prawicowe ekipy sprawujące władzę w Polsce, na Węgrzech i w jego ojczyźnie.

Mimo wszystko taka postawa słoweńskiego filozofa może do pewnego stopnia zaskakiwać. Wydaje się bowiem, że jego lewicowość nie mieści się w ramach, bliskiej mediom w rodzaju OKO.press, poprawności politycznej – obecnej w głównym nurcie kultury zachodniej.

Wbrew krążącej opinii, poglądy Žižka w pewnych istotnych kwestiach idą pod prąd dyskursowi obowiązującemu w kręgach, do których ów myśliciel bywa zaliczany, czyli wśród nowej lewicy.

Jej źródła sięgają fermentu intelektualnego i młodzieżowej rewolty lat 60. XX wieku. Nowa lewica to zjawisko niejednolite. Generalnie ideolodzy tego nurtu za priorytet uznali walkę na polu kultury – o równe traktowanie rozmaitych modeli społeczeństwa i stylów życia, niezależnie od tego, czy na przykład chodzi o queer czy szariat.

Towarzyszył temu brak zainteresowania sprawami ekonomicznymi. Wynikał on z przekonania, że w rozwiniętym kapitalizmie nastąpiła istotna zmiana: potrzeby materialne zaczęły być powszechnie zaspokajane i nowym wyzwaniem stało się przytłoczenie człowieka tradycyjnymi normami moralnymi i społecznymi.
Słoweński filozof Slavoj Žižek i polska lewicowo-liberalna publicystka Agata Bielik-Robson podczas dyskusji w Collegium Civitas w Warszawie w 2007 roku. Fot. PAP/Andrzej Wiktor
W narracji nowej lewicy szwarccharaktery stanowią instytucje i wspólnoty będące filarami nowożytnej cywilizacji zachodniej – takie jak rodzina, szkoła, naród. Kierowane są wobec nich zarzuty o to, że opierają się one na autorytetach, mają strukturę hierarchiczną i wykluczają wszelkie odmienności. Ale co znamienne – z perspektywy nowej lewicy zło tkwi i w zinstytucjonalizowanym chrześcijaństwie, i w mieszczańskich sztywnych konwenansach, i w sowieckiej wersji ideologii komunistycznej. W wizji tej łączy je to, że tłamszą one jednostkę mniej lub bardziej brutalnie podporządkowując ją ogółowi.

Tymczasem Slavoj Žižek krytycznie odnosi się do takiego rozłożenia akcentów. Dla niego sprawy ekonomiczne pozostają aktualne. Rozprawia się z tezą, która była szczególnie modna w latach 90. XX stulecia – że nie ma alternatywy dla globalnego liberalnego kapitalizmu. W hasłach nowej lewicy, które afirmują wybujały indywidualizm, gotów jest tropić fanaberie społeczeństwa konsumpcyjnego.

Słoweński myśliciel nie ma oporów, żeby inspiracje czerpać z dorobku starej lewicy, na której ciąży odium uwikłania w XX-wieczne totalitaryzmy. Nie stroni od prowokowania. Ot choćby zredagował wybór pism Włodzimierza Lenina z roku 1917 „Rewolucja u bram”.

W książce tej zamieścił też własny tekst, w którym odrzucił znamionujący nową lewicę postmodernistyczny relatywizm i zasugerował, że naprawa świata wymaga narzucenia ludziom jednej jedynej uniwersalnej prawdy. W Leninie zaś dostrzegł polityka, który osiągnął zwycięstwo dzięki przełamaniu schematów. I choć Słoweniec bynajmniej nie sławi czerwonego terroru, to od współczesnej lewicy oczekuje nieszablonowego myślenia, które – według niego – cechowało właśnie wodza rewolucji bolszewickiej. W swoich rozważaniach Žižek łączy dawny marksizm z psychoanalizą w wydaniu francuskiego psychiatry Jacquesa Lacana. Często wyłuskuje ważne polityczne treści z produktów popkultury.

Przykładem może być jego esej „Prawdziwa hollywoodzka lewica” z książki „W obronie przegranych spraw” (w polskim przekładzie Juliana Kutyły) poświęcony filmowi Zacka Snydera „300” (o bitwie pod Termopilami). W tekście tym padają między innymi takie słowa: „W dzisiejszej epoce dominującej ideologii hedonistycznego permisywizmu nadszedł czas, by lewica (ponownie) przyswoiła sobie dyscyplinę i ducha poświęcenia – w tych wartościach nie ma doprawdy nic, co byłoby nieodzownie »faszystowskie«”.

Dalej w tym tekście Žižek staje w opozycji do lansowanego przez nową lewicę pacyfizmu. Oświadcza: „Prawdziwa wolność nie jest wolnością wyboru dokonywanego z bezpiecznego dystansu, jak wybieranie między ciastkiem z truskawkami a ciastem czekoladowym; prawdziwa wolność zbiega się z koniecznością, prawdziwie wolnego wyboru dokonujemy, gdy nasz wybór stawia na szali całe nasze życie – robi się tak, bo »nie można inaczej«. Kiedy kraj znajduje się pod obcą okupacją i dana osoba zostaje wezwana przez przywódcę ruchu oporu, by przyłączyć się do walki z okupantem, nie mówi się jej: »Masz wolność wyboru«, ale: »Czy nie widzisz, że tylko w ten sposób zachowasz godność?«”.

Marks nie był bolszewikiem

Filip Memches: Czy całe zło marksizmu tkwi wyłącznie w zbrodniach Lenina i Stalina?

zobacz więcej
Słoweński filozof posługuje się więc językiem starej lewicy – wyklętej wśród postmodernistów również za flirty z nacjonalizmami. Wskazuje, że męskie, wojownicze, spartańskie wartości są czymś dobrym. A już istny szok w ludziach pamiętających zbrodnie totalitaryzmów może wywołać to, co czytamy we wprowadzeniu do książki, z której pochodzą powyższe cytaty.

Zdaniem Žižka takie zjawiska jak sowiecki komunizm i niemiecki narodowy socjalizm były „każde na swój własny sposób, historyczną pomyłką i potwornością (stalinizm był koszmarem, który wywołał prawdopodobnie więcej cierpienia niż faszyzm; próby wzmocnienia »dyktatury proletariatu« stworzyły żałosną parodię reżimu, w którym proletariatowi odebrano głos itd.)”. Ale zarazem Słoweniec uważa, że „nie jest to cała prawda: w każdym z tych zjawisk istniał moment odkupienia, który znika w ich liberalno-demokratycznym odrzuceniu. Kluczową sprawą jest właśnie wyodrębnienie tego momentu”.

Można więc odnieść wrażenie, że Žižek to bezkompromisowy intelektualista, który lubi jazdę po bandzie. Okazuje się jednak, że jest w tym sporo pozerstwa. Są pewne granice, których słoweński filozof nie przekroczy. Widać je wówczas, gdy musi się on odnieść do bieżącej polityki, choćby do tej uprawianej przez prawicę w Polsce. Wówczas Žižek śpiewa tak, jak mu zagra europejski establishment. Jest zatem ekstrawaganckim antysystemowcem – ale koncesjonowanym przez elity.

Może właśnie na przykładzie słoweńskiego myśliciela najlepiej zrozumieć powody, dla których realnie uczestnicząca w grze politycznej lewica rozmija się z warstwami ludowymi. Deklaruje ona bowiem, że nie chce ich traktować z typowym dla liberałów paternalistycznym poczuciem wyższości, a zarazem usiłuje je ideologicznie urobić. Lud wyczuwa w takich zabiegach fałsz i sprzeczność. Głosuje więc na „populistyczną” prawicę, którą ośrodki opiniotwórcze linczują za to, co akurat on w niej ceni: ochronę tradycyjnych tożsamości przed walcem projektów emancypacyjnych.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Slavoj Žižek w roku 2009. Fot. Sahan Nuhoglu/Pacific Press/LightRocket via Getty Images
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Czy Kościuszko da nam przykład, jak robić filmy mamy?
Najmniejszy przejaw antynazistowskiego oporu doczekał się w Niemczech swojej opowieści. Dobrych Niemców mamy też w „Pianiście” Polańskiego czy „Liście Schindlera” Spielberga.
Felietony Najnowsze wydanie
Otwórzcie drzwi kościołów
Złodzieje byli, są i będą. A świątynie są po to, aby ludzie tam mogli wejść w każdej chwili.
Felietony Najnowsze wydanie
Pochodzenie
Andrzej Krauze komentuje dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Na ulicach
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Tylko prawica bezobjawowa może istnieć w nowym świecie lewicy
Lewicowy radykał w roli bezstronnego badacza „faszystów”.