Cywilizacja

Proboszcz produkuje ekoprąd, czyli nowe technologie na służbie Kościoła

Podrybnicki Rduch Bells&Clocks od niemal pół wieku wytwarza konstrukcje dzwonowe, zegary i automatykę przeznaczoną dla parafii. Dzisiaj to już firma międzynarodowa, która swoje produkty sprzedaje w Indiach, Mołdawii, Ukrainie, a nawet do buddyjskich świątyń w Birmie. Jej szef żałuje, że w islamskich świątyniach nie ma dzwonów, bo wtedy miałby kontrahentów z bogatych krajów arabskich.

Gdyby Jezus miał Facebooka….

No może nie Jezus... ale św. Piotr, choć on prawdopodobnie był analfabetą, więc prowadzenie konta byłoby trudne. Co innego vlog na You Tube.

zobacz więcej
„Jak przestać być singlem”, „miłość w czasach internetu”, „jak dogadać się w związku” – wbrew pozorom, nie są to materiały poradnikowe ze szlagierowych pism kobiecych, tylko tytuły filmów jednego z najpopularniejszych polskich YouTuberów, dominikanina o. Adama Szustaka. Jego kanał „Langusta na palmie” subskrybuje ponad 700 tys. internautów, a na platformie Patronite wspiera go 3 tys. użytkowników, przelewając co miesiąc 80 tys. zł! Inny religijny kanał – „Mocni w duchu” ma ponad 200 tys. subskrybentów i stale się rozwija.

– Kościół katolicki od zawsze wykorzystywał nowe technologie do wypełniania swojej misji – przekonuje w rozmowie z Tygodnikiem TVP ks. dr Zenon Hanas, pełnomocnik ds. współpracy międzynarodowej UKSW oraz przełożony prowincjalny pallotyńskiej Prowincji Chrystusa Króla. – Zaczynając od rozpowszechnienia druku, poprzez zainteresowanie radiem, a na wprowadzaniu najnowszych nowinek technologicznych w kościołach kończąc.

Dlatego też zupełnie nie dziwi go nowy „gadżet” stający się hitem we wszystkich parafiach w Polsce, czyli bezdotykowe kropielnice. To odpowiedź na problemy związane z pandemią koronawirusa. Wierni chcą uczestniczyć w mszach, ale wymagają również bezpieczeństwa i sterylności.

To właśnie COVID-19 sprawił, że cyfryzacja polskiego Kościoła nabrała niesamowitego rozpędu. Standardem stały się już lokalne transmisje online z mszy, setki nowoczesnych, duchowych aplikacji na smartfony czy coraz częściej spotykane w kościołach „ofiaromaty” zamiast tacy.

Osobom na co dzień niezwiązanym z religią, Kościoły mogą wydawać się ostoją konserwatywnych zachowań i miejscem, gdzie technologia dociera najpóźniej. Nic bardziej mylnego.

Parafia jak korporacja

Sam tylko amerykański rynek oprogramowania do zarządzania kościołami wart jest – jak przekonują ekonomiczne media w USA – miliardy dolarów. ACS Technologies Group, Church Community Builder, Ministry Brands czy Church Windows Software to najnowocześniejsze przedsiębiorstwa z branży IT zajmujące się wyłącznie obsługą związków wyznaniowych. Ich oferta zaskakuje profesjonalizmem, zaawansowaniem i olbrzymią liczbą funkcji. Usługi, które oferują Kościołom często przekraczają możliwości CRM-ów (zarządzanie relacjami z klientami) i oprogramowania dla handlowców używanych w światowych korporacjach.

Wystarczy wspomnieć, że pracując z Community Builder, otrzymujemy narzędzia do obsługi niezwykle rozbudowanych baz danych wiernych. Dzięki temu można wysyłać spersonalizowane wiadomości, maile i SMS-y do osób, które są zainteresowane np. nabożeństwami typu „Gorzkie Żale”, ale nie lubią mszy dla dzieci.
Możliwość śledzenia mszy św. online jest powszechna zarówno w USA, jak i w Polsce. Fot. Michael Siluk/Education Images/Universal Images Group via Getty Images
Istnieje możliwość tworzenia specjalnych grup, które mają podobne zainteresowania religijne, zachęcania ich do aktywności w konkretnych akcjach charytatywnych czy inicjatywach danej parafii zgodnie z ich wykształceniem, zawodem, umiejętnościami.

Można tworzyć indywidualne kalendarze roczne czy kalendarze dla własnej jednostki. Wiadomo, ilu parafian było na której mszy.

Dostaje się w końcu dostęp do płatności i możliwość zarządzania wpłacanymi kwotami. Producenci Community Builder wręcz chwalą się, że wierni korzystający z ich systemu „przekazują średnio 24 proc. więcej w ciągu miesiąca niż osoby offline (czyli podczas nabożeństw)”.

Tylko ACS Technologies Group zatrudnia 300 pracowników i zarobiło w ubiegłym roku ponad 64 mln dol.

Nic dziwnego, że powstały specjalne platformy do przekazywania darowizn. Pushpay, Tithe.ly, easyTithe i SecureGive można byłoby porównać do pośredników zajmujących się e-płatnościami typu PayPal, gdyby nie fakt, że one wspierają także pozyskiwanie nowych darczyńców. Tithe.ly reklamuje się, że przyjmuje płatności aż w 8 walutach i dostępny jest w 50 krajach. W tym w Polsce.

Między koronawirusem a Panem Jezusem. Msza z dachu, komunia po pięć osób, spowiedź drive-thru

Jak zachować zdrowie i nie utracić zbawienia?

zobacz więcej
– My nie sprofesjonalizowaliśmy zarządzania naszymi „placówkami” w aż taki sposób. Informatyczne systemy zarządzania mogą mieć raczej diecezje niż pojedyncze parafie – uważa ks. Hanas i dodaje, że w USA rynek usług IT dla kościołów jest tak potężny ze względu na formę rozliczeń z fiskusem. Tam wierni odpisują od podatku swoje darowizny.

Jednak w Polsce również powstały firmy zajmujące się obsługą IT wyłącznie sektora duchownego. Signum-Net oferuje system ewidencji danych o członkach wspólnoty parafialnej, system ewidencji parafii, instytucji diecezjalnych oraz osób duchownych diecezji, tworzenie tras kolędowych czy moduł wspomagający inwentaryzację cmentarzy. Ich flagowym produktem jest program „Fara”, który rozwijany jest od 1990 roku.

Jak chwali się właściciel Włodzimierz Kessler, pierwsza generacja programu powstała, gdy nie było jeszcze systemu Windows tylko tekstowy MS-DOS, a pierwsze jego kopie zostały sprzedane w 1992 roku.

Różaniec ze smartfonu

I chociaż skala działania Polaków jest niewielka w porównaniu z amerykańskimi kolegami, to widać, że Kościół dąży do ścisłej współpracy z sektorem nowych technologii.
Start 42. Lubelskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę z Archikatedry Lubelskiej. W 2020 roku pielgrzymka odbyła się w formie sztafety - każdego dnia inni pielgrzymi wyruszali na szlak. Fot. PAP/Wojtek Jargiło
Dzięki współpracy Konferencji Episkopatu Polski ze Związkiem Cyfrowa Polska powstała aplikacja pielgrzymkowa „Bonafide”. Bardzo przydała się zwłaszcza w czasie pandemii. Na Jasną Górę wyruszyła bowiem znikoma część pieszych pielgrzymek. Duchowni zachęcali więc wiernych do pielgrzymowania online.

Trasę diecezjalnych pielgrzymek w czasie rzeczywistym można było śledzić na interaktywnej mapie. Dawała również dostęp do treści, z których korzystali realni pielgrzymi takich jak pieśni, rozważania czy czytania na dany dzień.

Użytkownicy podzieleni są na pielgrzymów duchowych, którzy pozostają w domu i fizycznych idących w pielgrzymce. 2/3 użytkowników aplikacji to pielgrzymi fizycznie uczestniczący w pielgrzymce. Ich średnia wieku wynosi 24 lata. 1/3 – duchowi. Ci są nieco starsi, bo średnia to 31 lat.

Z aplikacji Bonafide korzysta obecnie codziennie ponad 6 tys. użytkowników. Największy wzrost użytkowania jest oczywiście w trakcie sierpniowych pielgrzymek, które wtedy budują swoje „trasy” w aplikacji. W 2019 r. zarejestrowanych było w sumie 28 diecezji.


Ale polskich, religijnych aplikacji na telefony jest zatrzęsienie. „Biblia Audio Superprodukcja”, czyli po prostu Pismo Święte pobrane zostało już ponad milion razy. „Modlitwa w drodze” to codzienne, kilkunastominutowe rozważania w formie dźwiękowej i tekstowej. Oprócz modlitwy jest również różaniec czy rachunek sumienia. „Prayo” z kolei podpowie, gdzie znajduje się najbliższa msza lub kościół. Przydatna jest zwłaszcza podczas wakacyjnych wyjazdów.

– Kościół w Polsce bardzo sprawnie odnalazł się w wirtualnej rzeczywistości – uważa Michał Kanownik, prezes Cyfrowej Polski, której członkami są największe przedsiębiorstwa technologiczne działające w naszym kraju, jak Google, Samsung, LG, Asseco czy Sony. – Praktycznie każda, nawet najmniejsza parafia ma własną stronę internetową, konta w mediach społecznościowych i możliwość kontaktu przez internetowe komunikatory.

Pandemia przyspieszyła także to, co chociażby siostry z Łagiewnik praktykują od lat – transmisje nabożeństw online. Dzisiaj już nawet niewielkie parafie mają możliwość streamingu w wysokiej jakości. Jak mówi ks. dr Hanas jest to szalenie istotne, bo duża część wiernych, którzy nie mogą wyjść z domu, chcą uczestniczyć w mszy odprawianej przez swojego kapłana, z którym się znają od lat.
mariacki.com

Nadzwyczaj popularne stały się również wirtualne spacery po obiektach sakralnych. Dzisiaj już setki kościołów w Polsce oferują możliwość zwiedzenia wnętrz w formie 3D. I to nie tylko te najbardziej znane, jak Bazylika na Jasnej Górze w Częstochowie czy kościół mariacki w Krakowie, ale również regionalne jak kościół św. Michała Archanioła w Żernicy.

Na elektroniczną tacę

Już w ponad 100 parafiach w całej Polsce zamiast wrzucać na tacę można uiszczać ofiarę bezgotówkowo. Najbardziej spektakularne są oczywiście ofiaromaty. Czyli urządzenia pozwalające na płatność kartą. Mają ponad metr wysokości i formę eleganckiej, starannie wykonanej ambony. Duży, czytelny ekran sprawia, że z urządzenia mogą korzystać również starsi. Wpłacić można nawet symboliczną złotówkę, maksymalnym progiem jest 20 tys. zł. Istnieje możliwość płacenia BLIK-iem, z każdej transakcji otrzymamy potwierdzenie SMS-em.

Ostatni taki datkomat został zainstalowany w Rzeszowie u tamtejszych dominikanów. „Odpowiadając na Wasze prośby wynikające z obecnej sytuacji epidemicznej, w której wszyscy się znaleźliśmy umieściliśmy z tyłu kościoła, przy wyjściu elektroniczną tacę” – informują zakonnicy na swoim Facebooku.

Co ciekawe, nie jest to specjalnie drogie urządzenie. Na naszym rynku jest kilka firm oferujących taką usługę. Ceny w Elavon zaczynają się od 2,5 tys. zł za terminal i 615 zł za najtańszy stojak. Poza zakupem terminala, korzystanie z ofiaromatu Nayax wymaga opłacania comiesięcznego abonamentu w wysokości 35 zł netto, a od transakcji pobierana jest prowizja rozliczeniowa w wysokości 2,99 proc. Czyli 3 gr. od każdej złotówki. Spółka 2BG proponuje pierwsze 12 miesięcy gratis, a później od 0,5 proc. prowizji i 6 gr od operacji.
Ofiaromat w kościele pw. św. Anny w Katowicach. Fot. PAP/Andrzej Grygiel
W archidiecezji paryskiej pojawiły się e-tace. Podczas nabożeństwa księża mogą podać wiernym specjalnie przygotowany czytnik. – Nie uważam, by było to praktyczne – komentuje ks. Kanownik. – Zabiera dużo czasu, brak jest anonimowości, a trzeba jeszcze wydrukować potwierdzenie przelewu i podać paragon.

Panele na światyni

12-metrowy krzyż z paneli fotowoltaicznych zawisł na elewacji kościoła Matki Boskiej Częstochowskiej w Pleszewie w Wielkopolsce.

– Chcieliśmy obniżyć rachunki za prąd. Pojawił się pomysł zainstalowania paneli na świątyni. Okazało się, że najbardziej naświetlona jest ściana szczytowa budynku. Kształt krzyża przypomina o zbawieniu – wyjaśniał dziennikarzom proboszcz Krzysztof Guziałek, kiedy jego kościół stał się sławny.

I chociaż może wydać się to nieco komiczne, proboszczowie są szczególnie zainteresowani ekoprądem. Po pierwsze to naprawdę znacząco zmniejsza koszty stałe parafii. Po drugie wpisuje się w trend budowania świadomości ekologicznej w społeczeństwie. Po trzecie można liczyć na dofinansowanie z NFOŚiGW czy Regionalnych Programów Operacyjnych, także w ramach dotacji na termomodernizacje. Po czwarte uniezależnia od lokalnych dostaw, a nadwyżkę można sprzedać do ogólnopolskiej sieci.

Tak dzieje się chociażby w parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Jaworznie. To pierwszy kościół w Polsce, który zdecydował się na tego typu inwestycje. Dekadę temu zamontowano na nim aż 312 paneli i do dzisiaj jest jedną z największych w kraju. Fundusz wsparł parafię kwotą niemal 300 tys. zł. Kolejne pół mln zł przekazano w formie preferencyjnych pożyczek. W lecie, gdy produkcja energii jest wyższa od zapotrzebowania, nadmiar prądu jest sprzedawany do Tauronu.

Siostry z Łagiewnik zachorowały na COVID-19 niemal wszystkie. Już żegnały się z życiem…

Koronasceptyczki uwierzyły w wirusa, bo go doświadczyły. Jak na ironię, to one przechodziły infekcję najgorzej.

zobacz więcej
– Dzisiaj fotowoltaika na terenie wspólnot parafialnych jest tak popularna, że powstają nawet firmy specjalizujące się w obsłudze instytucji kościelnych – mówi ks. Hanas.

Jego zdaniem proboszczowie od dawna wykorzystują nowinki technologiczne do optymalizacji kosztów.

Bezdotykowe kropielnice hitem

W usługach tego typu wyspecjalizowała się zwłaszcza podrybnicka firma Rduch Bells&Clocks, która od niemal 50 lat obsługuje duchownych. Grzegorz Klyszcz wraz z rodziną wytwarzają konstrukcje dzwonowe, zegary i automatykę.

– Zaczęło się niechcący – opowiada w rozmowie z Tygodnikiem TVP Klyszcz. – W latach 70. XX wieku do założyciela firmy przyszedł miejscowy ksiądz z prośbą, by wykonać dla niego automatykę dzwonów. Zrobiono to po przyjacielsku. On zaczął nas polecać innym, inni kolejnym i tak weszliśmy w ten biznes.

Dzisiaj jest to już firma międzynarodowa, która sprzedaje produkty w Indiach, Mołdawii, Ukrainie, a nawet do buddyjskich świątyń w Birmie. Klyszcz żałuje, że w świątyniach islamskich nie ma dzwonów, bo miałby kontrahentów z bogatych krajów arabskich.

Ale i tak znalazł kolejną niszę. Wyrabia... bezdotykowe kropielnice. – Na ten pomysł wpadłem już 5 lat temu, ale wówczas nie było zapotrzebowania na mój produkt. Uważałem, że kropielnice powinny być maksymalnie sterylne, jednak wierni uważali, że nie jest to konieczne. To zmieniło się podczas pandemii – opowiada Grzegorz Klyszcz.

Wykonuje się je z polskich surowców; drewno musi być z buka. Dostosowuje się je do wystroju wnętrza świątyń – design zaprojektowali inżynierowie z firmy.

O kropielnicach zrobiło się głośno, gdy jedna z nich zawisła w Łagiewnikach. Wówczas nawet media zagraniczne pokazywały ciekawostkę z Polski jako innowacyjną w skali świata.

Ale pierwszą parafią, która zdecydowała się zamontować wytwór z podrybnickiej fabryki była niewielka wspólnota Św. Jadwigi w Markowicach. Co ciekawe, urządzenie nie jest takie drogie. Cena waha się od 1,4 do 2 tys. zł brutto.

– Ludzie uważają Kościół za stroniący od nowości, a wcale tak nie jest – dodaje Klyszcz.

I rzeczywiście ma racje. Na tak niszowym rynku jak jego, jego firma była w stanie sprzedać w jednym tylko roku produkty za ponad 3 mln zł i wygenerować niemal 400 tys. zł zysku.

Ciekawe, jakie przychody generować będzie planujący wejść do Warszawy VatiVision, czyli katolicki Netflix. Platforma do dystrybucji filmów, seriali i dokumentów o tematyce religijnej działa na razie we Włoszech, ale jednym z pierwszych krajów zagranicznych, gdzie chciałaby się pojawić jest właśnie Polska. Obecnie obejrzenie pojedynczego filmu kosztuje od 3,99 do 7,99 euro.

– Całym sercem popieram korzystanie garściami przez Kościół z najnowszych rozwiązań technologicznych – podsumowuje ks. Hanas. – Musimy tylko pamiętać, że w rozwoju duchowości człowieka i naszej wspólnoty nic nie zastąpi spotkania twarzą w twarz.

– Karol Wasilewski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach udostępniło wiernym bezdotykowe kropielnice z wodą święconą, 24 bm. Zostały one zamontowane na dwóch filarach przy wejściu. Fot. PAP/Łukasz Gągulski
Zobacz więcej
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Ostatni taki książę
Większość Brytyjczyków nie zna świata bez Elżbiety II, z Filipem u boku.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Czy inteligencji można się „nauczyć”? I czy mierzą ją testy IQ?
Tracimy średnio ok. 7 punktów IQ na pokolenie.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Wyzysk mieszkaniowy czy wolny rynek?
Chyba jeszcze nigdy mieszkania w Polsce nie były tak drogie.
Cywilizacja wydanie 2.04.2021 – 9.04.2021
„Podżegali do nienawiści”… modlitwą
Łukaszenko na Białorusi toleruje tylko „jego Polaków”. Jemu posłusznych. Inni są wrogami.
Cywilizacja wydanie 2.04.2021 – 9.04.2021
Greckie marmury, afrykańskie brązy, indyjski diament
Zwracanie zabytków, które trafiły do Europy w czasach kolonialnych, jest trudniejsze niż usuwanie nazwisk fundatorów kolekcji, którzy zbili majątek na pracy niewolników.