Felietony

Horror Marilyna Mansona

Czy piosenkarz będzie Weinsteinem rynku muzycznego? Przez show-biznes już został skazany. Nie szkodziło mu bezczeszczenie symboli religijnych, ani usprawiedliwianie mordercy – dopiero molestowanie okazało się niewybaczalne.

Jeśli ktoś przyjmuje pseudonim Marilyn Manson to raczej nie dlatego, że zamierza propagować właściwe wzorce zachowania wśród młodzieży. Brian Hugh Warner swój sceniczny przydomek złożył z imienia Marilyn Monroe i nazwiska mordercy Charlesa Mansona. Tak, tego samego, który ze swoją „rodziną” zamordował Sharon Tate i Wojciecha Frykowskiego w willi Romana Polańskiego.

Manson to postać wyjątkowo odrażająca nawet na tle bogatej historii amerykańskich zbrodni. Ale jest to też osobnik budzący niezdrowe emocje. Jego piosenkę swego czasu wykonywał np. Axl Rose z Guns’n’Roses. Ale Warner posunął się znacznie dalej. Twierdził wręcz, że morderca był ofiarą spisku tak jak on sam. I że w zasadzie jest niewinny.

Czy muzyk naprawdę tak myśli, czy powiedział to, żeby wywołać skandal? Nie jest jasne. Byli współpracownicy Marilyna Mansona mówią, że dla sławy zrobi wszystko, a do tego przez narkotyki ma zaburzone poczucie rzeczywistości. Tak czy owak już na tym jednym przykładzie widać, że mamy do czynienia z wykonawcą, który na skandalu zbudował cały swój wizerunek.

W przypadku gwiazd tzw. horror rocka nie jest to zresztą przypadek odosobniony. Patronem tego gatunku jest przecież Ozzy Osbourne, któremu przypisywano nawet odpowiedzialność za ludzką śmierć. Nie inaczej było z Marilynem Mansonem. Na początku wieku media obwiniały go o to, że inspirował sprawców masakry w szkole w Columbine, ale oskarżenia okazały się nieprawdziwe.

Sam wykonawca nie wydawał się tym szczególnie przejęty. W tamtym czasie wciąż budował swoją legendę. Ale inne jego wybryki są jak najbardziej prawdziwe. Np. odwoływanie do symboli satanistycznych, włącznie z inscenizowaniem krzyżowania zwierząt. A do tego wymachiwanie pistoletem maszynowym na scenie, z lufą zwróconą w stronę publiczności. Na tym tle darcie Biblii, podpalenie krucyfiksu, obnażanie, masturbacja i defekowanie na scenie to w sumie drobiazgi.
Michael Jackson i jego żona Lisa Marie Presley na ranczu muzyka Neverland Valley w Kaliforni w 1995 roku. Fot. Kim Kulish/Sygma via Getty Images
Wydawało się, że komuś takiemu jak Marilyn Manson nic nie jest w stanie zaszkodzić, aż przyszło #metoo i instagramowy wpis aktorki Evan Rachel Wood. Była partnerka oskarżyła muzyka o przemoc i molestowanie. Kilkanaście godzin później było po wszystkim. Ashley Walters, Sara McNeilly, Ashley Lindsay Morgan, Gabriella – kolejne gwiazdki i modelki opisywały muzyka w mediach społecznościowych jako swojego oprawcę.

W ciągu kilku godzin wytwórnia płytowa odmówiła dystrybucji nowej płyty Mansona, agencja koncertowa wypowiedziała mu umowę, podziękowano mu też za udział w dwóch projektach filmowych (w tym ekranizacji „Amerykańskich bogów” Neila Gaimana).

Nie można wykluczyć, że Manson naprawdę jest winien, że naprawdę krzywdził kobiety. Wypowiedzi jego dawnych współpracowników wskazują, że jest do tego zdolny. Narkotyki i problemy psychiczne to jego codzienność. Nie w tym jednak rzecz. Na tym przykładzie widać jak na dłoni hipokryzję show-biznesu. Wszystko co wcześniej wyprawiał Brian Hugh Warner nikogo nie interesowało. Mimo że z pewnością nie mieści się w ramach ekspresji artystycznej, uznawanych za akceptowalne w naszej kulturze. Bluźnierstwo nie było problemem, bo przyzwolenie do obrażania chrześcijan istnieje od dawna. Inscenizowanie przemocy? To tylko konwencja. Usprawiedliwianie mordercy? Prowokacja artysty. Itd. Itp.

Dopiero oskarżenia o molestowanie, nie poparte dowodami, zakończyły jego karierę, bo naruszyły prawdziwe tabu współczesnego show-biznesu. Drugim jest homofobia. Artyści oskarżeni o to, są dziś skończeni, przynajmniej w Ameryce. Żadna korporacja nie będzie ryzykować współpracy z nimi.

Co się zmieniło? Oczywiście, jeśli nie wiadomo o co chodzi, to zwykle chodzi o pieniądze. Dziś bojkot firmy współpracującej z „oprawcami” i „drapieżnikami” oraz „homofobami” jest dla niej tak groźny, że nikt czegoś takiego nie zaryzykuje.

Warto przy okazji zwrócić uwagę, że, tak jak w przypadku Michaela Jacksona, sygnały o bardzo niepokojących zachowaniach muzyka pojawiały się dużo wcześniej. Ale wtedy miliony dolarów wpływały na konta, a współczesne polowanie na czarownice, czyli #metoo jeszcze się nie rozkręciło.

Co wolno Polańskiemu

Czy sam talent wystarczy, żeby zrekompensować potworne skutki zbrodni?

zobacz więcej
Żebyśmy się dobrze zrozumieli. Przemoc i molestowanie w show-biznesie się zdarzają. I ludzi takich jak Weinstein spotkała słuszna kara. Ale wielu zostało skazanych przez media i branżę na podstawie słabych poszlak, że wymienię choćby Johny’ego Deppa czy komika Louisa CK.

Pozostaje jeszcze kwestia bodaj najważniejsza. W końcu mówimy o artystach. W niektórych wypadkach wybitnych. Jak traktować dzieła twórcy oskarżanego o poważne przestępstwa albo takiego któremu coś udowodniono? Kiedy światło dzienne ujrzał dokument „Leaving Neverland” dowodzący pedofili Michaela Jacksona, wiele stacji radiowych zaprzestało grania jego utworów.

Czy słusznie? Mam wątpliwości. Widzę w tym raczej chęć wykazania się „czujnością rewolucyjną” przed opinią publiczną. Ale były przecież próby bojkotu dzieł podjęte ze znacznie bardziej wątpliwych powodów. Choćby w przypadku filmu Romana Polańskiego „Oficer czy szpieg” (nieudokumentowane przypadki molestowania we Francji) czy ostatniego obrazu i autobiografii Woody’ego Allena (w tym wypadku reżyser wszystkie procesy wygrał i oczyścił się z zarzutów).

Cóż piosenki Jacksona są tak samo dobre jak kiedyś, mimo że ich autor okazał się potworem. Podobnie jest z filmami ludzi oskarżonych o rozmaite przewinienia. Dobrze byłoby oddzielać artystę od jego twórczości, ale czy w czasach nieustannych uproszczeń i medialnych polowań jeszcze ktoś to potrafi? Nie sądzę.

– Mariusz Cieślik

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Więcej na ten temat w programie „Tego się nie wytnie” w TVP Kultura. Premiera 11 lutego o godz. 20:30. W programie przegląd najważniejszych wydarzeń tygodnia i rozmowy z gośćmi, którymi będą Karolina Piechota, odtwórczyni roli Maryli Rodowicz w serialu „Osiecka” oraz piosenkarz Krzysztof Kiljański.
Zdjęcie główne: Marilyn Manson na koncercie w San Antonio w 2007 roku. Fot. Gary Miller/FilmMagic
Zobacz więcej
Felietony Poprzednie wydanie
Kwaśnych nie pijemy! Kiedy powinniśmy jednak za flaszkę zapłacić?
Kiedy i czy w ogóle dyskutujemy z sommelierem.
Felietony Poprzednie wydanie
100 tysięcy
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
Podzamcze
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
Żyd w służbie „faszystów”. Jak Miedwiediew pogardza Zełenskim
Zdaniem byłego prezydenta Rosji, Zachód traktuje Ukrainę gorzej niż Związek Sowiecki swoich satelitów z Układu Warszawskiego.
Felietony wydanie 8.10.2021 – 15.10.2021
Wygodny kostium Niemców
Nie zrezygnowali ze swojego egoizmu narodowego.