Felietony

Czyń dobro. O charakterze i ograniczeniach prawa naturalnego

Honor, prawa kobiet, jednostronny nacisk na zemstę mogą, jeśli są głęboko zakorzenione w jakiejś kulturze, religii czy cywilizacji, uniemożliwić poprawne odczytanie reguł prawa naturalnego.

„Św. Tomasza z Akwinu koncepcja prawa naturalnego i jej późniejsze interpretacje” – to tytuł seminarium zorganizowanego przez Instytut Kultury Prawnej „Ordo Iuris” w piątek 5 lutego 2021 w godz. 12:30-15:30. Transmisja na kanale Ordo Iuris na YouTubie. Relacja z konferencji w TVP Kultura w Informacjach Kulturalnych o godz. 18:30.

Świat jest racjonalny, przeniknięty językiem matematyki i poddający się zespołowi fizycznych i matematycznych praw. To założenia, które leżą u podstaw współczesnych nauk. Czy tak samo jest z człowiekiem? Czy istnieje prawo naturalne, które leży u podstaw naszego działania?

To pytanie jest kluczowe (choć ogromna część współczesnych etyków zdecydowanie i jednoznacznie odrzuca odpowiedź twierdzącą na to pytanie) dla debaty nie tylko moralnej, ale i politycznej. Albo jest tak, że prawo naturalne w żadnej formie nie istnieje, co oznacza, że mamy do czynienia tylko z relatywnymi, wzajemnie sprzecznymi, a niekiedy komplementarnymi systemami moralnymi, albo jest jednak jakiś wspólny – wyrastający z rozumienia natury ludzkiej i struktury świata – element, który pozwala odczytywać, niekiedy mozolnie i z trudem, wspólne wszystkim ludziom zasady działania.

Ewolucja pod nadzorem

Idąc głębiej – i wchodząc w strukturalną analizę interpretacji filozoficznych teorii ewolucji – albo jest tak, że choć ona sama przebiegała chaotycznie, bez wewnętrznego jej celu i kierunku, to jednak można powiedzieć, że dokonywała się pod opatrznościowym „nadzorem”, „kontrolą” lub przynajmniej „towarzyszeniem” Stwórcy/Absolutu (tu trzeba wybrać odpowiedni termin w zależności od tego, jakiego rodzaju zwolennikami teizmu i kreacjonizmu – klasycznego, otwartego czy procesualistycznego – jesteśmy) i miała jakiś ostateczny kierunek i cel, jakim jest człowiek; albo jest ona pozbawiona zupełnie celu, kierunku, jest czymś absolutnie przypadkowym, a ostatecznie jedyną rozumnością, jaka kryje się w tym procesie, jest „interes” genów, struktur biologicznych i ich przetrwanie.
Arystoteles na rycinie z księgi "Liber chronicarum mundi" Hartmanna Schedela z 1493 roku. Fot. Photo12/Universal Images Group via Getty Images
W zależności od tego, jaką odpowiedź damy na to pytanie, zbudujemy – po przyjęciu całego zestawu założeń – odmienną antropologię. Będzie ona albo opierać się na tezie, że człowiek jest ostatecznie „tylko” zwierzęciem, różniącym się od innych zwierząt jedynie ilościowo, a nie jakościowo, albo przyjmie ona, że różnica jakościowa istnieje, mimo iż jesteśmy „także” zwierzętami, a nasza zwierzęca natura, choć przeżywana odmiennie, oddziałuje na nasze działania i decyzje. Odmienna – przy obu tych założeniach – będzie, idąc dalej, także szczegółowa etyka i jej uzasadnienie, a także wynikające z nich wnioski polityczne.

Od tej debaty, dyskusji, od tego problemu nie da się już uciec. Nic nie wskazuje na to, byśmy w najbliższej przyszłości mogli powrócić do jednolitego systemu myślenia, do wspólnoty założeń i wartości, jaka charakteryzowała niegdyś choćby średniowieczną Christianitas, ale także czasy nowożytne. Wiele wskazuje na to, że żyjemy w epoce nieuchronnie aksjologicznie i metafizycznie pluralistycznej i nie ma już powrotu do wspólnoty założeń.

Szczęście czyli dobro

W niczym nie obniża to jednak znaczenia i wagi teorii prawa naturalnego wyrastającej z arystotelesowskiego, a później tomistycznego postrzegania rozumności świata. Obaj autorzy – niezależnie od tego, że ich fizyka została sfalsyfikowana przez odkrycia współczesnych nauk – są niezwykle mocnym przykładem racjonalnej, rozumnej analizy rzeczywistości, a wiele z ich analiz – szczególnie dotyczących natury ludzkiej, o polityce czy moralności nie wspominając, pozostaje aktualna.

Tak jest także, jak się zdaje, również z rozumowaniem dotyczącym prawa naturalnego. Wyrasta ono z analizy struktury ludzkiego działania, a konkretniej z rozumienia jego celu (a nie biologicznej czy psychologicznej struktury). Myślenie w kategoriach celowości charakteryzuje zresztą całą myśl arystotelesowsko-tomistyczną. Można powiedzieć, że jednym z jej fundamentów pozostaje twierdzenie, że „natura (…) nie czyni nic bez celu” (Polityka, 1253 a), a zatem ludzkie działanie, postępowanie także powinno mieć cel.

Czy już nadciągają ludzkie chimery?

Francuska ustawa ma pozwolić na późną aborcję, zapłodnienie in vitro dla par lesbijskich, ale też na genetyczne modyfikowanie ludzkich embrionów.

zobacz więcej
Oczywiście część z tych celów osiąganych jest niezależnie od naszej woli, można powiedzieć z natury działania naszej cielesności, ale część – i to jest już cecha natury ludzkiej – zależna jest od naszego wyboru, od naszej decyzji. Także w tym przypadku istnieją cele, którym powinniśmy być – ale już nie z samego działania naszego ciała, ale z rozumnego wyboru – wierni, ale możemy od nich odejść, porzucić je, wybrać niezgodnie z rozumnym ukierunkowaniem naszego bycia.

Jaki jest cel naszego życia? I Arystoteles, i św. Tomasz – choć oczywiście ich rozumienie tego terminu będzie nieco odmienne – zgodzą się, że celem ludzkiego życia, celem człowieka w ogóle, a także celem każdego działania jest szczęście. Człowiek z natury do niego dąży, a drogą do jego osiągnięcia jest posłuszeństwo prawu naturalnemu, które – zarówno u Tomasza, jak i u Arystotelesa – jest sformułowane bardzo ogólnie: „czyń dobro”, względnie „czyń dobro, unikaj zła”.

Rozpoznanie przez rozum

Skąd takie sformułowanie? Odpowiedź wyrasta z rozumienia natury człowieka. Każdy z nas jest bytem przygodnym, przypadkowym, niesamowystarczalnym, a to oznacza, że potrzebuje rozmaitych dóbr, by trwać dalej. Bez zdobywania i okazywania dobra nie możemy przetrwać. Musimy zdobywać dobro, jakim jest pożywienie, musimy pielęgnować dobre relacje przyjaźni z innymi, musimy szukać prawdy o świecie i o nas samych, bo inaczej dezintegracji ulegnie nie tylko nasza własna istota, ale i świat, który nas otacza.

Tyle można powiedzieć o filozoficznych korzeniach myślenia o prawie naturalnym, ale św. Tomasz uzasadnia jego istnienie także teologicznie. Chrześcijaństwo uznaje, że całe stworzenie podlega Boskiej Opatrzności, jest „rządzone” przez odwieczne prawo Boże.

„Spośród zaś wszystkich rzeczy, w jakiś wyższy sposób opatrzności Boskiej podlega stworzenie rozumne. Ma bowiem udział w tejże opatrzności przez to, że samo siebie opatruje, a także i innych. Stąd tez i ono ma w sobie udziałów prawo wieczne. Dzięki niemu jest w nim skłonność do należytego działania i do celu. I właśnie to udziałów istniejące w stworzeniu rozumnym prawo wieczne zwie się prawem naturalnym” (kwestia 91, art. 2) – wskazywał św. Tomasz w „Sumie teologicznej”.
Stronica z "Summy Teologicznej" św. Tomasza z Akwinu. Fot. Prisma/UIG/Getty Images
Tłumacząc rzecz na nieco prostszy język, można powiedzieć, że w człowieka przez Bożą Opatrzność wpisane jest dążenie do Dobra, a także zdolność do jego rozpoznawania przez rozum.

To bardzo ogólne sformułowanie – w myśleniu i analizie filozofii klasycznej, arystotelesowsko-tomistycznej – znajduje rozwinięcie w trzech zasadniczych sferach działania człowieka, które krótko i jednoznacznie sformułował Kodeks Justyniana. Uszczegółowione nieco – już przez stoików – zasady prawa naturalnego będą więc dotyczyć: po pierwsze, obrony własnego życia, po drugie – obrony zasad przekazywania życia, a po trzecie – możliwości rozwoju życia osobistego.

Różne kultury, różne odczytania

Pierwsza zasada jest oczywista. Instynkt samozachowawczy – przeżywany po ludzku – jest jednym z najbardziej podstawowych w naszym życiu, a jego rozszerzenie na innych – gdy ma się świadomość fundamentalnego znaczenia zasady „raczej być niż nie być” jest dość oczywisty. Zasada ta ma zresztą wymiar bardzo szeroki – bo dotyczy ona nie tylko – oczywistego zakazu zabójstwa, eutanazji, aborcji, ale także ochrony środowiska (o czym wspomina nie tylko papież Franciszek, ale także i to przed wielu laty pisał o. prof. Mieczysław A. Krąpiec OP). Drugi element jest także dość oczywisty. Jeśli chronimy życie, powinniśmy także chronić jego proces przekazywania i wspólnotę, w której się ono dokonuje. Zasady moralne dotyczące ludzkiej seksualności, ale także sztucznej prokreacji czy małżeństwa wyrastają z tego właśnie wymiaru prawa naturalnego.

I wreszcie kwestia trzecia, czyli prawo umożliwiające rozwój osobisty, dotyczy nie tylko bezpieczeństwa, ale także możliwości formacji, rozwoju, wolności sumienia i wyznania, ale także działania.

Zasady te i normy ujawnione mogą być – w co głęboko wierzyli i św. Tomasz, i Arystoteles, i stoicy – przez ludzki rozum, ale trzeba mieć świadomość – a tę przynosi nam filozofia nowożytna, a także wiedza o świecie, której oni nie mieli – odkrywanie to dokonuje się nie tylko wewnątrz pewnej kultury i cywilizacji, ale także wewnątrz pewnego systemu filozoficznego. I to właśnie dlatego mimo iż prawo natury ma być wspólne wszystkim ludziom, to nie we wszystkim kulturach dokonuje się identyczne jego odczytanie.

Ordo Iuris będzie trwał dłużej niż jakakolwiek polityczna siła

Szef organizacji deklaruje: Nie potrzebujemy autoryzacji biskupów i o nią się nie ubiegamy.

zobacz więcej
Rzeczy zmienne i niezmienne

Honor, prawa kobiet, jednostronny nacisk na zemstę – mogą, jeśli są głęboko zakorzenione w jakiejś kulturze, religii czy cywilizacji, uniemożliwić poprawne odczytanie reguł prawa naturalnego. Nie inaczej jest z myśleniem o małżeństwie czy zasadach dotyczących prokreacji, które są przecież kulturowo bardzo odmienne. Islam czy szintoizm spoglądają na małżeństwo zupełnie inaczej niż kultura zachodnia, a to, co jeszcze kilkadziesiąt lat temu było oczywiste na Zachodzie, wcale już takie nie jest.

Człowiek, choć jest istotą rozumną, podlega uwarunkowaniom społecznym i kulturowym, a nasz rozum ograniczony jest przez otoczenie cywilizacyjne, którego niekiedy nie jesteśmy w stanie przekroczyć. To właśnie to sprawia, że choć – co do tego nie mam wątpliwości – istnieje prawo naturalne wpisane w naszą strukturę bytową – to tak trudno przychodzi nam niekiedy ustalenie, co jest jego realnym wyrazem, a także co powoduje, że historycznie zmienia się także chrześcijańskie podejście do niektórych z jego zasad i norm.

Niestety nie oznacza to zawsze postępu moralnego. Człowiek jest istotą złożoną, a kultury i cywilizacje zawsze są „przygodne”, zależne, niedoskonałe. W pewnych epokach czy kulturach więc lepiej czy głębiej rozumiemy jedne problemy czy wymiary prawa naturalnego, a w innych inne. W pewnych czasach jesteśmy ślepi na jedne wartości, a w innych na inne.

Warto o tym pamiętać, żeby nie utożsamiać prawa naturalnego z tym, co teraz (albo kiedyś) o nim myślano. Ono, jak każde odkrywanie rzeczywistości, jest także procesem, w którym są rzeczy niezmienne, ale także takie, które będą się zmieniać pod wpływem głębszej analizy człowieka i rzeczywistości, która go otocza.

– Tomasz P. Terlikowski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


„Św. Tomasza z Akwinu koncepcja prawa naturalnego i jej późniejsze interpretacje” – to tytuł seminarium zorganizowanego przez Instytut Kultury Prawnej „Ordo Iuris” w piątek 5 lutego 2021 w godz. 12:30-15:30. Panelistami będą wybitni eksperci w dziedzinie filozofii tomistycznej - prof. dr hab. Artur Andrzejuk (UKSW), ks. dr hab. Rafał Charzyński, prof. KUL oraz ks. dr hab. Piotr Roszak, prof. UMK. Spotkanie będzie połączone z promocją najnowszego numeru czasopisma „Kultura Prawna” dedykowanego pamięci prof. Czesława Martyniaka, międzywojennego znawcy koncepcji prawa naturalnego Akwinaty. Transmisja na kanale Ordo Iuris na YouTubie. Relacja z konferencji w TVP Kultura w Informacjach Kulturalnych o godz. 18:30.
Osoba i czyn, odc. 2
Zdjęcie główne: Św. Tomasz z Akwinu na ręcznie kolorowanej rycinie z księgi "Liber chronicarum mundi" Hartmanna Schedela z 1493 roku. Fot. Photo12/Universal Images Group via Getty Images
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Koguty
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Debata
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Kapłan to nie kawaler na wydaniu
Gdy porzuci powołanie dla kobiety, popkultura przedstawia go jako romantycznego bohatera. Męża porzucającego żonę też?
Felietony Poprzednie wydanie
Oblicza politycznej niepoprawności
Wystawa bez cenzury.
Felietony Poprzednie wydanie
Koniec lata
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.