Kultura

Houellebecq znów ma rację. Po koronawirusie świat będzie taki sam, tylko gorszy

Pisarz w najnowszej książce cytuje anegdotę: w małej wsi w Prowansji finansowano starszyznę, aby „żyła wedle tradycyjnej modły”. Mieli grać w bule i sączyć na tarasach knajpek aperitify. Oraz dostosować się do rozkładu busów przywożących zagranicznych turystów.

„Jest coś intrygującego w Michelu Houellebecqu” – przyznaje w nieautoryzowanej biografii pisarza Denis Demonpion. Dwadzieścia lat temu dziennikarz regularnie spotykał go na paryskich bulwarach w wytartej, skórzanej kurtce, z papierosem wiecznie wkręconym pomiędzy palcem środkowym i serdecznym. Krok leniwy, spojrzenie zawieszone gdzieś daleko, w obłokach – to są znaki rozpoznawcze najpoczytniejszego obecnie pisarza francuskiego.

Był rok 2000. „Cząstki elementarne” przyniosły mu uznanie. Wyglądał tak, jakby jakieś ciemne mary zaprzątały mu głowę. O czym myślał? O świecie, takim jak go postrzegał – nie do przezwyciężenia i bez radości?

Takim widział świat również mistrz filozoficzny Houellebecqa Artur Schopenhauer. W „Świecie jako wola i przedstawienie” wyłożone zostały najgłębsze intuicje filozofa na temat istoty ludzkiego istnienia. Przede wszystkim, dwa fundamentalne hasła: kategoria „lęku” i skrajny pesymizm.

Kasandra

Dla Houellebecqa, jak wcześniej dla Schopenhauera, świat jest zły nie tylko w aktualnym kształcie, lecz z samej swojej istoty. Pod tym względem czas jest wobec niego bezsilny: lepszym nigdy nie był i nie będzie. A wina świata polega na samym istnieniu. Istnienie zaś jest synonimem cierpienia.
Michel Houellebecq na rękach reżysera Guillaume'a Nicloux, w którego filmie "Thalasso" pisarz wystąpił. Zdjęcie z 67. festiwalu San Sebastian we wrześniu 2019. Fot. Carlos R. Alvarez/WireImage
Być może patrząc na leniwy nurt Sekwany, Houellebecq zastanawiał się nad wysokością swojej gaży? Pół Paryża plotkowało w drugiej połowie lat 90. o bajońskich sumach wydawniczego „transferu” do Flammariona.

A może pisarz dumał po prostu o własnym przetrwaniu? Z każdym rokiem wygląda coraz mizerniej, jak świat Zachodu, który opisuje. Podśmiechiwał się z niego satyryczny „Charlie Hebdo” w przededniu masakry, która w roku 2015 kosztowała życie połowę redakcji, rysując go w szatach wiedźmy z ogromną cystą na nosie i ze zgryźliwym podpisem: „Przepowiednie maga Houellebecqa”. Ironia losu, że książką „Uległość” wieszczy przeobrażenie Republiki w szariat…

Houellebecq ani magiem, tym bardziej wiedźmą nie jest. Ma natomiast zdolności kasandryczne. Za każdym razem, gdy wydaje powieść, świat zachodni dotyka kataklizm. Przypomnijmy: w 1997 r. „Cząstki elementarne” opisują mechanizmy klonowania krów. Bohater książki, Michel Djerzynski, podejmuje pracę w Szkocji. Tego samego roku w Instytucie Roslin w… Szkocji rodzi się owca Dolly.

W 2001 roku ukazuje się „Platforma”, pod koniec książki miłość bohatera ginie w ataku terrorystycznym. Kilka miesięcy później – atak na bliźniacze wieże World Trade Center i Pentagon. W 2015 r. znowu dziwna koincydencja,

„Uległość” zbiega się z serią straszliwych ataków terrorystycznych na Francję. „Serotoninę”, choć mało urzekającą w porównaniu do poprzednich powieści, nadal cechuje wyostrzone „socjologiczne ucho” autora, historia przewiduje bowiem – w jakieś mierze, rzecz jasna – kryzys „żółtych kamizelek”. Znajdują się tam choćby portrety rolników, którzy nie potrafiąc poradzić sobie z konkurencją globalnych graczy, szykują strajk, a nawet popełniają samobójstwa. Ale to protesty pełne rezygnacji, pozbawione wiary, że świat można uchować od logiki bezdusznej liberalizacji.

Aktorzy turystyki

W 2020 roku Houellebecq wydaje po raz trzeci zbiór tekstów publicystycznych, przedmów, felietonów pod tytułem „Interwencje 2020”. Są tam wcześniej już przybliżane polskiemu czytelnikowi teksty o Jacques'u Prevercie, Philippie Muray czy Auguście Comcie.

Po odłożeniu najnowszego tomu „Interwencji” czytelnik może łatwo założyć, że Houellebecq jest przeciwny eutanazji, supermarketom oraz Traktatowi z Maastricht. We wznowieniu jest jednak szereg nowych, całkiem udanych „antycypacji” polityczno-społecznych.

Zasługujący na miano migawki przed pandemią tekst pt. „Odtrutka na zmęczenie jestestwa” nabiera dziś zupełnie innego wymiaru. Houellebecq zachwala zdjęcia Marca Lathuilliere’a, który fotografował Francuzów w… maskach. Maski te miały przedstawiać stereotypowych mieszkańców heksagonu, np. w charakterystycznych biretach podczas gry w bule.

Według Houellebecqa twórczość Lathuilliere’a wpisuje się w inscenizację autentyczności cechującą współczesną turystykę: „Naszych dziadków z Prowansji, pisze Houellebecq, upodobnia się do kobiet-żyraf z północnej Tajlandii albo Navajos z Nowego Meksyku, którym każe się odprawiać «na zawołanie» taniec deszczu”. Komentarz pisarza jest bezbłędny: „Francja odmawia postępu, postanowiła stanąć w miejscu, jak na fotografii, staliśmy się wszyscy nie tylko turystami we własnym kraju, ale również aktorami turystyki, Francuzi zgodzili się odgrywać rolę Francuzów ku uciesze światowej turystyki”.

Tylko kobiety mogą uratować ludzkość... Houellebecq dla wielbicieli erotyki i kryminałów

Autor „Serotoniny”, niestety, Nobla chyba nigdy nie dostanie. Z tych samych powodów, z których nie dostali go inni: Nabokov, Borges czy Herbert. Jest zbyt prawicowy i tego nie ukrywa.

zobacz więcej
Przy tej okazji Houellebecq opowiada anegdotę, którą przekazał mu przyjaciel, socjolog Rachid Amirou. W małej wsi, gdzieś w Prowansji, władze sołectwa finansowały starszyznę, aby „żyła wedle tradycyjnej modły” znanej z książek Marcela Pagnola: mieli grać w bule, sączyć na tarasach knajpek tradycyjne aperitify… Małymi niedogodnościami dla emerytów miało być dostosowanie swoich przyzwyczajeń do przyjazdów busów wypełnionych zagranicznymi turystami oraz umożliwienie im sfotografowania swojej codzienności.

Wystarczy przeczytać pierwszą powieść Houellebecqa, „Poszerzenie pola walki”; reszta okazuje się wariacją na ten sam temat. „Cząstki elementarne” grzebią córki i synów francuskiego „maja ‘68”, Możliwość wyspy zapowiada nastanie transhumanizmu (wielu uważa, że epidemia COVID-19 tylko przyśpieszy proces), a „Uległość”, jak wspomniano wyżej, wieszczyła nastanie francuskiego szariatu w wersji, by tak rzec, łagodnej.

Nic za darmo

Twórczość Houellebecqa ma, grosso modo, dwa powtarzające się często motywy: stopniowe oddawanie wolności przez człowieka Zachodu oraz przeobrażenie społeczeństwa w coraz bardziej bezduszną machinę. Za murem współczesnej cywilizacji zachodniej, upaćkanej tuszem do rzęs i odżywionej odżywką, nie kryje się nic – nic oprócz goryczy, uważa autor „Cząstek elementarnych”. Życie zgodnie ze „standardami Zachodu”, według Houellebecqa, zaczęło przypominać stosowanie się do procedur, z którymi należy się zgadzać pod rygorem wykluczenia ze stowarzyszenia.

Nieprzypadkowo mowa tu o stowarzyszeniu. Houellebecq, jak mało kto, ilustruje przejście od wspólnoty do stowarzyszenia. Autorem rozróżnienia jest niemiecki socjolog przełomu XIX i XX wieku – Ferdinand Tönnies. Według niego, społeczeństwo tradycyjne cechowała tzw. „wola organiczna” (Wesewille): spontaniczność, bliskość, autentyczność relacji. Wspólnota posiadała nieprzebrane złoża witalności. Więzy krwi w obrębie rodziny były dla jej członków najważniejsze, na kolejnym miejscu stały natomiast więzy przyjacielskie w obrębie grupy sąsiedzkiej.

Społeczeństwo rozwinięte przemysłowo stopniowo przeobraża wspólnotę w stowarzyszenie, gdzie zasadą współistnienia jest tzw. „wola arbitralna” (Kürwille): kalkulacja, racjonalizacja, opłacalność, skuteczność decyzji. W stowarzyszeniu nie może być mowy o spontanicznych kontaktach z sąsiadami z naprzeciwka! Relacje z bliskim muszą się w stowarzyszeniu opłacać. We współczesności nie ma nic za darmo…

Tönnies wskazuje na postępującą izolację jednostek należących do stowarzyszenia. Współczesna technologia będzie ten proces izolacji pogłębiać coraz mocniej wraz z indywidualizacją. Podmioty społeczne będą nastawione na działanie, z którym wiąże się sukces. Niezależnie od tego, jakie konsekwencje może za sobą nieść działanie celowo-racjonalne, jednostka nastawiona będzie na otrzymanie zadośćuczynienia za swoje racjonalne przedsięwzięcie.
„Interventions 2020”, Michel Houellebecq, Wyd. Flammarion 2020
W „Cząstkach elementarnych” Michel Houellebecq zauważa pod impulsem wejścia jednostki w tryby liberalnego rynku, fundamentalną zmianę relacji między jednostkami. Więzy emocjonalne zmieniają się w więzy intelektualne. W kalkulacjach zysków i strat poważniejsza nauka – czyli odnajdywanie przyczyn otaczających nas fenomenów – po prostu się nie opłaca.

Człowiek zostaje oderwany od poznania świata; świat jest rzeczą zastaną, domeną nie poddającą się poznaniu (bo jest ono niemożliwe), jest raczej domeną do przeżycia. Zaś suchy opis prawidłowości tego świata, jaki proponuje Houellebecq za Augustem Comtem, oddala podmiot od poznania istoty świata. Należy w świecie po prostu żyć i godzić się z jego regułami.

Dyskretna śmierć

Życie oderwane od wiary w metafizykę i eschatologię staje się nużąco administracyjne i jest ciągłą szarością. Życia zbadać się nie da, oto konkluzja, która rozbrzmiewa na stronach książek francuskiego pisarza.

Nie ma dobra, nie ma żadnej racji, aby być raczej dobrym aniżeli złym, bo słowa te nie oznaczają już niczego. Irracjonalne, a nawet pozaracjonalne odniesienia wartości nie mają żadnego uzasadnienia i użyteczności; kryją dla Houellebecqowskich bohaterów nieuzasadnioną tęsknotę za wyimaginowanym Absolutem, a więc kryją obłudę, chęć oszukania pustki, która nas otacza i pogrąża. Ponadto nie działają w oparciu o system zysków i strat.

Owszem bywają regulatorem działań ludzkich, ale często już „to nie wystarcza”. Jednostka redukuje swój świat do wrażeń. Nie tylko w sprawach konsumenckich, ale także w warstwie etyczno-moralnej; wygrywa „hedonizm”. Otóż z tego właśnie, z chęci zastąpienia wyższych wartości etycznych niższymi, bierze się zniewolenie i unicestwienie: „Stopniowe zanikanie wartości moralnych w latach sześćdziesiątych, siedemdziesiątych, osiemdziesiątych i pod koniec dziewięćdziesiątych stanowiło proces nieunikniony. „Było rzeczą normalną, że po wyczerpaniu rozkoszy seksualnych, jednostki uwolnione od zwykłych ograniczeń moralnych kierowały się w stronę rozkoszy bardziej perwersyjnej, rozkoszy okrucieństwa” – pisze Houellebecq w „Cząstkach elementarnych”.

Zapytany przez brać pisarską, m.in. Frédérica Beigbedera, o skutki epidemii, Houellebecq dał lapidarną – w swoim stylu – odpowiedź w formie listu przesłanego do radia publicznego. Wirus, według pisarza, jedynie przyśpieszy procesy społeczne, które zostały zainicjowane pod koniec lat sześćdziesiątych: separowanie fizyczne człowieka od drugiego człowieka, higienizacja (Houellebecq zwraca uwagę jak „dyskretna” stała się śmierć podczas epidemii), zwycięstwo liberalnego rynku (vide Amazon).

Jaki będzie zatem świat po epidemii? Taki sam, tylko gorszy.

– Marcin Darmas

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


„Interventions 2020”, Michel Houellebecq, Wyd. Flammarion 2020
Michel Houellebecq
Zdjęcie główne: "Starszyzna" wioski Le Lavandou na Lazurowym Wybrzeżu podczas gry w bule. Fot. Ulrich Baumgarten via Getty Images
Zobacz więcej
Kultura Najnowsze wydanie
Po co żyjemy i dlaczego cierpimy? Kłębowisko emocji w Narodowym
Tak, łzy mi pociekły w finale „Trzech sióstr”.
Kultura Najnowsze wydanie
W tym roku mija 40 lat od karnawału Solidarności w Jugosławii.
Zachód był dla nich otwarty. Brytyjscy dziennikarze z uznaniem pisali o ich scenie rockowej.
Kultura Poprzednie wydanie
Spektakle oglądane „przez szybkę”
Czy teatry tak jak inne instytucje będą skazane na hybrydowość? Ledwie odmrożono sceny, a mówi się o ich ponownym zamrożeniu.
Kultura Poprzednie wydanie
W PRL nie istniał James Bond ani „Łowca jeleni”
Filmy, o których wszyscy słyszeli, a nie mogli zobaczyć przed 1989 rokiem.
Kultura wydanie 19.02.2021 – 26.02.2021
Zaniechała obserwacji bliźnich. Może to efekt podróży do Japonii?
Zwróciła się ku przedmiotom. Im starsze i zużyte, tym bardziej „uczłowieczone”.