Historia

Wystąpił przeciw papieżowi, stał się ideologiem niemieckiego nacjonalizmu

Nowoczesność, która zaczyna się w 1517 roku od wystąpienia Marcina Lutra, można streścić hasłem separacji Kościoła nie tylko od państwa, ale i od życia publicznego. W praktyce likwidowane jest znaczenie Kościoła jako przeciwwagi dla władzy świeckiej, jako swego rodzaju jej kontrolera i gwaranta wolności w przypadku, gdy władza świecka przekracza swoje przyrodzone ramy. To zbliża poniekąd świat protestancki do tego systemu, który rozwijał się w prawosławnej cywilizacji.

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Biały Kruk publikujemy fragment książki Andrzeja Nowaka „Między nieładem a niewolą. Krótka historia myśli politycznej”.

Setna rocznica przewrotu bolszewickiego, która minęła w roku 2017, zbiegła się z pięćsetleciem innego ważnego przełomu: wystąpienia Lutra przeciw papieżowi, które zapoczątkowało reformację. Bliższy nam w czasie przewrót, który rozpoczął realizację komunistycznego „raju na ziemi”, naszą część świata przemienił, wedle trafnej metafory Timothy Snydera, w skrwawione ziemie.

Świeża pamięć (i jeszcze świeższa, narzucana nam znowu niepamięć) skutków tej tragedii skłania do zastanowienia się nad jej źródłem. Sięgamy też wtedy do wydarzeń wcześniejszych. Naturalnie przychodzi na myśl rewolucja francuska.

Sabaudzki dyplomata i filozof konserwatywny Joseph de Maistre stwierdził już w momencie jej wybuchu w 1789 r., że nie można interpretować tak wielkiego zjawiska w kategoriach zwyczajnych przypadków, wydarzeń czy faktów, które na co dzień odnotowują kroniki poszczególnych krajów. To była fundamentalna przemiana stosunków politycznych. De Maistre zastanawiając się już wówczas, „na gorąco”, gdzie jest źródło rewolucji, odsyłał jeszcze głębiej – do podziału, od którego wzięły się wszystkie następne: do rozłamu w samym chrześcijaństwie.

Ultrakatolicki myśliciel wskazywał w reformacji pierwszy rewolucyjny krok w historii destrukcji tego, co uważał za ład duchowy chrześcijańskiej Europy. Niezależnie od tego, czy Josephowi de Maistre, apologecie kata jako podstawy porządku, przyznamy rację, czy też zostawimy na później dyskusję z jego wizją, przywołując go chciałem zasygnalizować znaczenie przemian w świecie religii, w świecie wierzeń najgłębiej przenikających tożsamość człowieka. Ludzie niemal od zawsze w coś wierzyli, w tym w jakieś formy życia wiecznego, pozagrobowego, które miały istotny wpływ na postępowanie w życiu ziemskim.

Egzekucja króla Francji Ludwika XVI na Placu Rewolucji w Paryżu, 21 stycznia 1793 roku. Joseph de Maistre zastanawiając się nad źródłem rewolucji francuskiej, wskazywał podział w łonie chrześcijaństwa. Ilustracja ze zbiorów Musée Carnavalet. Fot. Fine Art Images/Heritage Images/Getty Images
Odrzucona moralność

Z tego też względu przełom czy kryzys w chrześcijaństwie, które organizowało życie duchowe, intelektualne, ale także porządek polityczny Europy do końca XV wieku, miał ogromny wpływ i znaczenie dla tego, co działo się przez następne 500 lat, i co dokonuje się w kolejnych etapach na naszych oczach w wieku XXI.

Mówiliśmy o Machiavellim, który na progu XVI stulecia w swoim Księciu ukazał rewolucyjny w sensie duchowym obraz relacji między etyką a polityką, w którym moralność została odrzucona, a wpływ chrześcijaństwa uznany za radykalnie szkodliwy dla politycznego porządku. Intelektualna rewolucja Machiavellego dokonała się w momencie, kiedy chrześcijaństwo nie było jeszcze podzielone; tuż przed reformacją. Pamiętajmy, że prawosławie żyło swoim odrębnym rytmem i przypomnijmy, że chrześcijaństwo łacińskiej Europy znajdowało się jednak w poważnym kryzysie przynajmniej od wieku XIV, od „niewoli awiniońskiej”.

Podział w obrębie instytucji samego papiestwa pogłębiał się: na początku następnego wieku jest trzech papieży jednocześnie. Próbowała temu zaradzić reforma wewnątrzkościelna, ruch koncyliarystyczny, czyli soborowy. Ta jakby zbiorowa reprezentacja wszystkich stanów chrześcijańskiej Europy miała pomóc wyjść z owego głębokiego kryzysu Kościoła. Nie w pełni się to udało. Kryzys tlił się nadal – i prowadził do kryzysu politycznego w Europie. Był to bowiem dla większości jej ówczesnych mieszkańców kryzys instytucji uznawanej za podstawę porządku: duchowego i moralnego. Bez tej instytucji trudno było wyobrazić sobie edukację, wychowanie, a przede wszystkim prowadzenie i podnoszenie mieszkańców chrześcijańskiej Europy na drodze do zbawienia.

Ferment wewnętrzny w Kościele, którego pierwszą potężną eksplozją była rewolucja husycka, wychodząca z Czech, przeniósł się szybko do germańskiego centrum Europy, gdzie nakładał się na etnokulturową niechęć czy kompleks części elit krajów Rzeszy wobec Italii i Rzymu w szczególności, skąd na Niemców spoglądano, jak wiemy, jak na barbarzyńców.

Grona gniewu zebrał skrzętnie Marcin Luter, żyjący w latach 1483–1546. Ten augustianin już przez sam wybór zakonu, do którego wstąpił, wskazał kierunek swoich duchowych poszukiwań. Fascynowała go siła łaski, która może unieważnić naturę. Najważniejsze jest to, co zrobi z nami łaska Boża – i odpowiedź naszej wiary na tę łaskę. Nasze uczynki mają mniejsze znaczenie.

Klęska katolicyzmu w wersji light

W miejscach, gdzie katolicyzm „lekkostrawny” zakaził Kościoły lokalne, słabnie zarówno zapał ewangeliczny, jak i zdolność wiary do kształtowania społeczeństw.

zobacz więcej
Reagując na moralny i instytucjonalny kryzys instytucji papiestwa, Luter przedstawił w 1517 r. swoje propozycje buntu i reformy jednocześnie. Padły one w krajach niemieckich na bardzo podatną glebę, gdyż tworzyły szansę umocnienia się władzy świeckiej przeciwko sile materialnej Kościoła i autorytetowi Rzymu, który wtedy odbudowywany był, w zewnętrznej warstwie, przez bardzo błyskotliwie rozwijającą się władzę ówczesnych papieży: Juliusza II i Leona X.

Wezwanie do rewolucji

To był czas największego rozkwitu renesansowego Rzymu, ale też ogromnego nacisku, jaki władze kościelne kładły na ściąganie od wiernych rozmaitych opłat na rzecz Stolicy św. Piotra. Władcy świeccy, rzecz jasna, nie chcieli dzielić się z papieżem ani swoimi dochodami, ani pełną kontrolą nad swoimi poddanymi. To czyniło z nich potencjalnie wdzięcznych odbiorców idei rzuconych przez Lutra.

W swoim „Apelu do szlachty niemieckiej” – jedno z jego pism taki właśnie nosi tytuł – zbuntowany augustianin w duchu swoistego patriotyzmu niemieckiego wezwał możnych tego królestwa, by zdecydowali się stanąć przeciw Rzymowi w obronie nowego porządku, jaki stopniowo zaczął się wyłaniać z jego pism.

Był to porządek rewolucyjny z perspektywy tego, jak wcześniej układały się relacje Kościół – państwo świeckie. Jego najprostszymi hasłami były sola fide oraz sola scriptura: sama wiara i samo Pismo [Święte]. Skoro człowiek w swej indywidualnej relacji z Bogiem może spotkać łaskę potrzebną mu do zbawienia przede wszystkim poprzez kontakt z Pismem Świętym i tak też ożywiać swoją wiarę, to podważenie instytucji Kościoła, widzianej przez pryzmat sprzedajności odpustów, ówczesnej korupcji na szczytach władzy kościelnej, okazywało się prostą konsekwencją. Tak rodziło się wezwanie do wypowiedzenia posłuszeństwa.

Pierwszym, niejako naturalnym kandydatem do buntu przeciw zwierzchności papieskiej mógł się wydawać, tak jak przez dużą część średniowiecza, cesarz. Ale akurat młodziutki wtedy Karol V z dynastii Habsburgów czuł się na tronie jeszcze niepewnie, toteż wolał uzyskać raczej poparcie silnego wtedy papieża aniżeli podjąć z nim walkę, do czego zachęcał Luter (zapewne nie mniej ważna była po prostu głęboka katolicka formacja duchowa Habsburga). W tej sytuacji zakonnik sięgnął po poparcie nie uniwersalnego cesarza, związanego bardziej ze swym panowaniem nad Hiszpanią niż z samą Rzeszą tylko, ale – książąt niemieckich, którzy od dawna starali się rozluźnić więzy także nadrzędnej władzy cesarskiej, krępujące ich wyłączne panowanie w księstwach.
Marcin Luter jako symbol niemieckości stał się ważnym punktem odniesienia współczesnej polityki historycznej w Niemczech. Fot. Time Life Pictures/Mansell/The LIFE Picture Collection via Getty Images
Stał się Luter w tym sensie, również jako skuteczny promotor rozwoju języka narodowego, na który przełożył i wydał wspaniale Pismo Święte, jednym z najważniejszych symboli rodzącego się nacjonalizmu niemieckiego (oczywiście w kategoriach XVI-wiecznych, a nie czasów Bismarcka czy tym bardziej Hitlera).

Luter świadomie odwołuje się do dumy niemieckiej: mamy swoją kulturę, swój język, i nie powinniśmy być poddanymi żadnej zewnętrznej władzy – ani papieża rezydującego w Rzymie, ani cesarza mającego swój dwór w kastylijskim Valladolid. Oczywiście Luter tej narodowej „nuty”, rozbijającej wspólnotę średniowiecznej chrześcijańskiej Europy, nie wymyślił. Jego wystąpienie było tylko dopełnieniem procesów, które trwały od kilku przynajmniej wieków.

Warto jednak zwrócić uwagę, że twórca reformacji stał się symbolem niemieckości, a także ważnym elementem współczesnej polityki historycznej w Niemczech. Powstają o nim filmy fabularne, mające spopularyzować jego postać jako symbol niemieckiej odwagi w mierzeniu się ze sprawami najważniejszymi, brania przez energicznych Niemców odpowiedzialności za sprawy powszechne i śmiałego emancypowania reszty Europy z mroku rozmaitych przesądów. Pod niemieckim przewodem... To hasło zaczęło się urzeczywistniać w roku 1517.

Luter zakwestionował władzę Kościoła rzymskiego i oddał pole świeckim książętom. Skoro Kościół jest skorumpowany, pełną odpowiedzialność za organizację życia doczesnego ludzi powinno przejąć państwo. Kościół nie ma tu nic do powiedzenia, bo okazał się nieodpowiednim narzędziem nawet do regulowania życia duchowego ludzi. Teraz to książęta świeccy mieli przejąć pełną kontrolę nad regulowaniem życia ludzi na tym świecie. Kościół natomiast, już zreformowany, luterański, powinien zajmować się wyłącznie prowadzeniem dusz ku zbawieniu. Jednak inaczej niż czynił to wcześniej Kościół rzymski.

Bez miłosierdzia dla buntowników

Nacisk miał zostać położony na indywidualne poszukiwanie przez wiernych kontaktu z Bogiem – poprzez Pismo. Zasada separacji wiary – niejako sprywatyzowanej, zamkniętej we wnętrzu człowieka – od życia publicznego, które zostaje całkowicie oddane państwu, książętom świeckim, stała się niezwykle ważną przesłanką nowoczesności, a w każdym razie tego jej rozumienia, w którego centrum jest sekularyzacja.

Religia mojżeszowa to dla nich źródło fanatyzmu i przesądów. Antyjudaizm liberałów

Kiedy Sabaudię zajęły w 1792 roku francuskie wojska rewolucyjne, Joseph de Maistre zobaczył bestialstwa okupantów niosących na sztandarach hasło „Wolność, Równość, Braterstwo”.

zobacz więcej
Ową nowoczesność, która zaczyna się w 1517 r. od wystąpienia Lutra, można streścić hasłem separacji Kościoła od nie tylko państwa, ale i od życia publicznego. Zostawić civitas terrena jej świeckim panom, sprawującym wszak – zgodnie już z interpretacją św. Pawła – swą władzę z woli Bożej. W praktyce likwidowane jest znaczenie Kościoła jako przeciwwagi dla władzy świeckiej, jako swego rodzaju jej kontrolera i gwaranta wolności w przypadku, gdy władza świecka przekracza swoje przyrodzone ramy. To zbliża poniekąd świat protestancki do tego systemu, który rozwijał się w prawosławnej cywilizacji.

W jedynym już wtedy jej suwerennym państwie, carstwie moskiewskim, przewaga państwa nad Kościołem utwierdza się po reformach dokonanych w czasach Iwana Groźnego, podporządkowując ostatecznie Cerkiew państwu. Różnica, i to bardzo istotna, polegała jednak na tym, że u Lutra naprzeciwko absolutnego państwa stawała zabsolutyzowana jednostka; w systemie carskiego samodzierżawia jest car i ludzkie stado, które trzeba stale strzyc i trzebić...

Luter uwydatnił jeszcze znaczenie zreformowanego Kościoła jako wsparcia świeckiej władzy książąt, kiedy w ślad za jego wystąpieniem przeciwko sile świeckiej Kościoła wybuchła w dużej części Niemiec wielka rewolta chłopska pod przywództwem Thomasa Müntzera. Nie ograniczała się ona do walki z przywilejami Kościoła katolickiego, ale z przywilejami społecznymi w ogólności, pod hasłem równości dzieci Bożych. Luter zareagował na to dosztukowaniem do swojej teologii dodatku, który miał wyjaśnić, jak postępować w życiu praktycznym, świeckim, w sytuacji, kiedy z teologii wyniknąć mogą niebezpieczne dla hierarchicznego ładu społecznego, rewolucyjne wnioski.

Namiętny tekst Lutra „Przeciwko rabującym, morderczym hordom chłopskim” nie tylko uzasadnił wobec szlachty i książąt niemieckich ich prawo do zdławienia buntu chłopskiego w imię porządku, który w świecie ludzi, w świeckim życiu musi zostać zachowany. Nie tylko dowodził, że za ten porządek odpowiadają wyłącznie władze świeckie, książęta i szlachta, ale usprawiedliwił najbardziej bezwzględne represje. Nie należy okazywać wobec tych zbłąkanych braci-chrześcijan żadnego miłosierdzia! Sami ściągają na siebie okrutne kary. Władza świecka ma pełne prawo, a nawet obowiązek je nakładać – w imię utrzymania ziemskiego porządku.
Andrzej Nowak „Między nieładem a niewolą. Krótka historia myśli politycznej”, Biały Kruk, Kraków 2020
Czy głosząc taką twardą naukę Luter stał się tym samym prekursorem totalitaryzmu? Nie, na pewno nie. Ale mościł drogę do uwielbienia państwa w niemieckiej tradycji.

Paradoksalnie, jednocześnie przecierał szlak przyszłemu liberalizmowi, w myśl którego każdy człowiek ma prawo dochodzić swoją drogą do tego, co najważniejsze (czyli – dla Lutra – zbawienia, dla dzisiejszych liberałów – „zbawienia” ziemskiego). Indywidualizm w zaspokajaniu potrzeb duchowych łączy się tu z siłą świeckiego państwa, która ma być gwarantem ładu.

– Andrzej Nowak

Śródtytuły pochodzą od redakcji


TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Marcin Luter w sporze biskupami katolickimi podczas sejmu Rzeszy w Wormacji (1521). Ilustracja z książki „Cassell's Illustrated Universal History, Vol. IV – Modern History” Edmunda Olliera. Fot. The Print Collector via Getty Images
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Jak pomogliśmy wygrać II wojnę światową. Polscy geniusze techniki
Polski wynalazca wygrał proces i wywalczył ogromne odszkodowanie za bezprawne wykorzystanie opatentowanego przez niego peryskopu.
Historia Najnowsze wydanie
Francja rozbita. Wielka ewakuacja polskich żołnierzy
Sikorski wierzył we Francję ślepo i bezgranicznie.
Historia Najnowsze wydanie
PRL miał być drugim Kuwejtem. Ropa w Karlinie
To był największy pożar szybu naftowego w Europie.
Historia Poprzednie wydanie
Zieloni powstańcy, zielony gaz
Tuchaczewski pokonał „bandytów” bronią chemiczną, egzekucjami, głodem, obozami koncentracyjnymi dla dzieci (matki wyły, by dopuszczono je do trzylatków).
Historia Poprzednie wydanie
Brytyjczycy uważali ich za psychopatów. Rozprawa była bezwzględna
Żadna rewolta nie budziła takiego przerażenia jak Mau Mau.