Cywilizacja

Wakacyjny deser: magnetyczna Toskania

Toskania jak talizman na szczęście. Każdy odnajdzie tu coś dla siebie. Słońce, piękne krajobrazy, nieprzebrane bogactwo historyczne i artystyczne, świetne jedzenie. A jeśli chce się odnieść sukces literacki, to trzeba napisać książkę i w jej tytule umieścić to magiczne słowo: Toskania.

Zachwycano się nią już w dawnych wiekach. Pisali o niej m.in. Michał Montaigne, Johann Wolfgang Goethe w „Podróży włoskiej” i Stendhal. A hrabia w „Panu Tadeuszu” Mickiewicza tęsknił za włoskim światłem i strzelistymi sylwetkami cyprysów.

Toskania została gwiazdą pop kultury w latach 90. Istny szturm przypuścili na nią Amerykanie, a właściwie Amerykanki. Jechały tam, by na krętych drogach wśród winnic i cyprysów wyprostować swoje życiowe ścieżki. Tak zrobiła Frances Mayes, która w 1996 r. wydała książkę „Pod słońcem Toskanii”. Opisała w niej, jak po bolesnym rozwodzie odnalazła szczęście w dalekim kraju.

Podczas wycieczki do Toskanii, którą zafundowały jej przyjaciółki (po to, by się odstresowała), zakochała się w starym, trochę zrujnowanym domu, położonym na prowincji niedaleko Cortony, Bramasole i zamieszkała tam, zostawiając za sobą amerykańskie smutki. Książka jest ciekawym przewodnikiem po toskańskich drogach dla początkujących, pełnym soczystych opisów i przepisów.

Mayes dzieli teraz swój czas między San Francisco i Toskanię, pisze, organizuje, propaguje. Wydała kolejne toskańskie bestsellery: „Bella Toskania” i „Codzienność w Toskanii” . W Cortonie organizuje każdego lata „Festival del Sole” (Festiwal Słońca). W tym roku wystąpił tam Jeremy Irons i zagrał rolę Fryderyka Chopina. – Nigdy nie grałem takiej osobowości jak Chopin – wyznał.

W 2003 r. na podstawie pierwszej powieści Mayes powstał film „Pod słońcem Toskanii” w reż. Audrey Wells z Diane Lane w roli głównej. I tu dwie ciekawostki na temat obsady. Jednego z polskich robotników, którzy remontują Bramasole, zagrał młody amerykański aktor polskiego pochodzenia, Paweł Szajda. Od tego czasu wystąpił u nas m.in. w „Tataraku” Andrzeja Wajdy i otrzymał główną rolę w „Wygranym” Wiesława Saniewskiego.

Bohaterka filmu codziennie ze swojego okna przygląda się staruszkowi, który do kapliczki przynosi świeże kwiaty. Starszego pana zagrał reżyser i scenarzysta Mario Monicelli, mistrz włoskiej komedii (29 listopada 2010 roku popełnił samobójstwo wyskakując z okna szpitala, miał 95 lat i dość starości).
Florencja (fot. B.Zatońska)
Książkowo i filmowo

Toskańskie krajobrazy kuszą filmowców. Jane Campion nakręciła tu „Fortepian”, Bernardo Bertolucci „Ukryte pragnienia”. W toskańskiej willi pielęgniarka, którą gra Juliette Binoche opiekuje się poparzonym pacjentem (Ralph Fiennes) w „Angielskim pacjencie” Anthony’ego Mingheli. A genialny ludojad, doktor Hannibal Lecter (w tej roli Anthony Hopkins) przemyka ulicami Florencji w filmie „Hannibal” Ridleya Scotta.

Teraz półki w księgarniach są pełne książek z Toskanią w tytule – wiele z nich niestety to popkulturowa papka. Trzeba wybierać z namysłem i rozważnie. Koniecznie trzeba przeczytać „Obrazy Włoch” Pawła Muratowa. Warto zagłębić się w „Drogę do Sieny” Marka Zagańczyka. Godne polecenia są np. „Dziennik toskański” Teresy Capponi-Borawskiej, „Za dużo słońca w Toskanii” Dario Castagno. Warto też poczytać toskańskie zapiski Teresy Matyjaszczyk (w książkach lub na jej stronie internetowej).

Podróż zalecana

Latem Toskanię wypełnia gwar turystów. Oblegają Florencję, Sienę i Lukkę, tłoczą się w miasteczkach regionu Chianti i zadeptują urocze San Gimignano, zwane średniowiecznym Manhattanem. Uroki San Gimignano opisywał Jarosław Iwaszkiewicz w „Podróżach do Włoch”.

Region administracyjny Toskania podzielony jest na dziesięć prowincji, ich stolice to miasta pełne zabytków, w tym wielu należących do klasy zero. To także miejsca narodzin najsłynniejszych Włochów, m. in. Leonarda da Vinci, Rafaela Santi, Michała Anioła, Dante Alighieri, Giovanni Boccacio i Francesco Petrarki.
Piazza Dell Campo w Sienie (fot. B.Zatońska)
O zabytkach toskańskich miast trzeba poczytać w przewodnikach, a najlepiej wybrać się na wycieczkę. Nawet nieprzebrane tłumy turystów nie są w stanie zepsuć wrażeń. Zachwycają kościoły, kamienice, ulice i uliczki. A gdy wyjedziemy poza miasta, naprawdę nietrudno zrobić piękne pocztówkowe zdjęcie z cyprysami i winnicami.

W Toskanii rozkwitł renesans. We Florencji, pod łaskawymi rządami Medyceuszy, pracowali najwięksi artyści, a Marcillio Ficino odkrywał dla nowożytnych filozofię Platona. Nie dziwi więc, że Florencja zgromadziła jedną trzecią włoskich dzieł sztuki.

Stąd pochodzi też m.in. najbardziej znany i trochę zakłamany drewniany pajacyk, czyli Pinokio. Toskańska Lukka to miasto kompozytora Giacomo Pucciniego, autora takich oper jak „Tosca" i „Madame Butterfly".

Michał Anioł mówił, że „Italia to ogród Europy, Toskania – ogród Italii, Florencja – kwiat Toskanii”. Jego zdaniem, została zbudowana z tenerezza, czyli czułości. Niech nas nie zwiedzie jednak rozświetlony krajobraz i płynąca z niego łagodność. Toskańczycy są waleczni i honorowi. W Sienie odbywa się co roku festyn na cześć Matki Boskiej, Palio. Jego kulminacyjnym punktem jest emocjonujący, choć krótki wyścig konny na przypominającym muszlę Piazza Dell Campo. Jeźdźcy reprezentujący 17 sieneńskich dzielnic, contrad, walczą zacięcie o zwycięstwo dwa razy – 2 lipca i 16 sierpnia.
Czarny kogut z Chianti (fot. B.Zatońska)


Waleczni i... podstępni

W średniowieczu Siena i Florencja toczyły spór o to, które z miast jest ważniejsze i bardziej znamienite. Walczyły też o prowincję Chianti, skąd pochodzi słynne wino o tej nazwie. Obecnie symbolem prowincji jest czarny kogut. W 1206 r., po kolejnej wojennej rozprawie, negocjowano traktat pokojowy. Punktem spornym okazały się granice obu republik. Każdy chciał jak najwięcej ziemi. Żeby już nie walczyć, postanowiono, że spór rozstrzygną sposobem. Najlepszy jeździec z każdego miasta miał wyjechać naprzeciw rywala. Miejsce, gdzie się spotkają, miało być nową granicą prowincji sieneńskiej i florenckiej. Moment startu miało wyznaczyć pianie koguta.

Wybrano więc znakomite konie i najlepszych jeźdźców. Sieneńczykom sygnał do startu miał dać biały kogut, zadbany i najedzony. Sprytni mieszkańcy Florencji postawili na fortel. Swego czarnego koguta nie karmili i w noc, poprzedzającą wyścig, przechadzali się koło kurnika z pochodniami. Czarny, wygłodzony kogut zerwał się więc z głośnym pianiem w środku nocy. Wtedy wyruszył z Florencji jeździec. Wyspany biały kogut obudził się w Sienie o świcie, kilka godzin później. I tak region Chianti dostał się pod jurysdykcję Florencji.

Toskania pełna gwiazd

W latach 80. XX w. mieszkańcy Chianti masowo opuszczali swoje domostwa, szukali chleba. Kamienne domy rozsypywały się, winnice zarastały chwastami. Aż pojawili się turyści. Dziś do dobrego tonu należy posiadanie domu w Chianti.

Wielką posiadłość Il Palagio ma tam Sting. Składa się na nią ogromna willa z basenem, las z sześcioma małymi jeziorkami, winnica, ogród oliwny i dawna stodoła przerobiona na studio nagraniowe. Gwiazdor otworzył niedawno sklep Tenuta il Palagio, w którym sprzedaje oliwę, wino, miód akacjowy i wyjątkowe salami z lokalnej rasy świń – wszystko wyprodukowane w Il Palagio.

Jest on kolejnym artystą rockowym z Wielkiej Brytanii, produkującym wino we Włoszech. To samo robią już Mick Hucknall z grupy Simply Red oraz Jim Kerr z Simple Minds.
Toskańskie sery (fot. B.Zatońska)
Letnią rezydencję ma w Toskanii były premier Wielkiej Brytanii, Tony Blair. Niedawno media fascynowały się afrontem, jaki spotkał Blaira w kawiarni, gdzie kelnerka nie chciała mu podać kawy do stolika. Konflikt zażegnano i nastąpiło spektakularne pojednanie polityka i kelnerki.

Uroki toskańskiej prowincji cenią też m.in. George Clooney, Tom Cruise i Katie Holmes, Steven Spielberg oraz Richard Gere, który medytuje w centrum buddyjskim w miasteczku Pomala. Po prostu roi się tam od gwiazd.

W Toskanii nie brakuje „naszych”. Po wina jeździ tam Marek Kondrat. W Toskanii chętnie wypoczywają też m.in. Krystyna Janda, Borys Szyc (odgrażał się, że kupi tam dom) i Jacek Poniedziałek.

O przeprowadzce do Toskanii mówili też Jan i Nelly Rokita – podobno uczą się włoskiego.

W Toskanii nakręcił swój film „Italiani” Łukasz Barczyk. W filmie zagrał m.in. słynny reżyser teatralny Krzysztof Warlikowski (to jego debiut w kinie). Jak mówił Barczyk, film „urodził się w Toskanii z fascynacji miejscem i ludźmi, z którymi się tam znalazłem”.

Ceny nieruchomości w Toskanii są wysokie. Za dużą posiadłość z palazzo należy zapłacić kilkadziesiąt milionów euro. Ale w małym miasteczku można znaleźć mieszkanko z cudnym widokiem za np. 150 tys. euro. Jeśli dołożymy 600 tys. euro do tej sumy, to już stać nas na willę z ogrodem.

Jeśli to za dużo, to można przebierać w bogatej ofercie gospodarstw agroturystycznych. Bardzo popularne na zachodzie Europy są wyjazdy tematyczne do Toskanii – związane z kuchnią i winobraniem. Z tym, że za możliwość pracy przy zbiorze winogron lub oliwek i uczestniczenie w fascynującym procesie produkcji wina czy oliwy trzeba dość słono zapłacić.
Vino Santo i cantucci (fot. B.Zatońska)
Toskania od kuchni

Turyści zmęczeni zwiedzaniem chętnie próbują włoskich specjałów. Zapomnijmy jednak o pizzy. Najlepsza jest w Neapolu. Toskańska kuchni słynie z prostoty. Podstawa to wino, winogrona, chleb (biały, puszysty, z chrupiącą skórką i prawie niesłony), oliwa, fasola, sery, zioła (bazylia, rozmaryn, szałwia i cząber), warzywa (w tym oczywiście pomidory), wołowina i dziczyzna.

Toskańczycy uwielbiają chleb. Jedzą go od rana, maczając w kawie z mlekiem. Potem zaspokajają głód bruschettą – chrupiącą grzanką polaną oliwą z np. pomidorami, pastą z oliwek lub z wątróbki. Przysmakiem jest panzanella – sałata z pomidorów, cebuli, oliwek i bazylii, w której główną rolę gra moczony w wodzie z octem chleb.

Wielka sławą cieszy się befsztyk po florentyńsku. To półkilogramowy kawał najszlachetniejszej wołowiny, który piecze się na ruszcie, posypany solą i pieprzem.

Florentyńczycy jadają też chętnie flaki, przyprawione jednak inaczej niż nasze flaki po warszawsku. We Florencji kroi się je na wąskie paski i gotuje z oliwą, ziołami, pomidorami i bazylią.

Toskania słynie z owczych serów, pecorino i caciotta. Ich skórki, jak pisze w „Sekretach włoskiej kuchni” Elena Kostioukovitch, „przypominają zabarwieniem średniowieczne freski toskańskie”. Uzyskuje się ją, pokrywając wnętrze formy, w której dojrzewają sery, przecierem pomidorowym, liśćmi orzecha lub węglem.

Sławą cieszą się też toskańskie kiełbasy i słonina, która po konserwowaniu przez 6 miesięcy w solance i ziołach, przypomina bloki marmuru.

Do popicia oczywiście czerwone wino chianti – na butelce pyszni się czarny kogut. Produkuje się je z winogron szczepów: Sangiovese (min. 75 proc.), Canaiolo nero, Trebbiano toscano i Malvasia del Chianti.

A na deser białe, słodkie Vino Santo z moczonymi w nim twardymi, migdałowymi ciasteczkami cantucci. I jak tu nie marzyć o Toskanii?...
Zdjęcie główne: Toskański krajobraz (fot. Beata Zatońska)
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
„In vitro” dla par lesbijskich. Liberalizm uderza w rodzinę
Politycy z partii z Emmanuela Macrona mówią wprost: „Nie ma czegoś takiego, jak prawo dziecka do ojca”.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Misterna gra Putina z Łukaszenką. Czy Rosja połknie Białoruś?
Moskwa chce wywołać w Mińsku wybuch niezadowolenia społecznego, trochę na wzór ukraińskiego Majdanu. W jakim celu?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Tu wcześniej wojny nie było. Teraz łopaty prędko latają w...
– To jest dla mnie Trump, zwierzę! – krzyczał Dilo, odcinając najpierw jedno, a potem drugie ucho martwego zwierzęcia. Reportaż Witolda Repetowicza z kurdyjskiej Rożawy w północno-wschodniej Syrii.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
To nie jest taka prosta gra… Sędzia przestaje być „powietrzem”
Cóż to za dziwny sport? Po golu zmiana stron boiska, rzut karny z dowolnego punktu położonego 11 metrów od linii bramkowej, a bramki nie mają poprzeczek.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
„Pełzająca germanizacja” Kaliningradu
Biznes poważnie cierpi na kremlowskiej polityce wobec obwodu: militaryzacji („lotniskowiec Kaliningrad”) zamiast komercjalizacji („bałtycki Hongkong”). Ta druga droga jest dziś uważana za herezję.