Felietony

Wszystkie słowa na „wy...”

W słownikach języka polskiego nie ma słów „wypłaszczać” ani „wyszczepiać”. Trudno dociec, czemu krzywa zachorowań nie może się, jak dawniej, spłaszczać i czemu każdego z nas nie można po prostu zaszczepić. Ale można się zadumać nad twórczymi aspektami koronawirusa, któremu raźnie towarzyszy bakcyl słowotwórstwa.

Zdziwiłam się. Przynajmniej w pierwszej chwili. A zatem wspaniałe słowo na „wy...” nie zostało słowem roku? Przecież było ostatnio w powszechnym, do tego ponad miarę hałaśliwym użyciu, czy jest zatem możliwe, by ci, którzy decydują o wynikach konkursu zlekceważyli tak wymowny sygnał? W dodatku „wy....” miało przemożny wpływ na rzeczywistość – mobilizując jednych, odpychając innych. Kryło więc w sobie magiczną moc.

Od końca października „wy...” niosło się nad ulicznymi manifestacjami jak Polska długa i szeroka, pojawiało się na transparentach, a nawet w druku, bo bez niego, niestety, trudno było wszystkie te zgromadzenia opisać. Cóż z tego, że nie zawsze występowało w pełnej krasie? Każdy doskonale wiedział, o co chodzi. Zresztą, o ile dobrze się orientuję, nawet ci uczestnicy demonstracji, którzy na co dzień raczej nie sięgają po „wy...” i rozliczne tego słowa odmiany, przyswoili je sobie na użytek obywatelskiego zaangażowania na forum publicznym.
Słowo na „wy...” miało przemożny wpływ na rzeczywistość, ale nie zostało słowem roku. Kapituła konkursu językowego i internauci byli zgodni, że jest nim „koronawirus”. Na zdjęciu demonstracja Strajku Kobiet w Warszawie 28 listopada 2020 r. Fot. PAP/Radek Pietruszka
Ale to nie wszystko. W minionym roku przedrostek „wy-” zaczął dziwnie poszerzać swe miejsce w języku. Zagościł w innych słowach, nie wulgarnych wprawdzie, ale brzmiących sztucznie i nie bardzo potrzebnych. Chodzi o „wypłaszczanie” krzywej zakażeń i „wszczepianie” ludności. Trudno dociec, czemu krzywa nie może się, jak dawniej, spłaszczać i czemu każdego z nas nie można po prostu zaszczepić.

Zabawa całkiem niebłaha

Ale żarty na bok. Kapituła konkursu językowego i internauci wybrali właśnie Słowo Roku. Byli całkowicie zgodni: jest nim „koronawirus”. Drugie miejsce także obsadzili identycznie: językoznawcy wybrali słowo „kobiety”, internauci – „kobieta”. Dopiero trzecie miejsce ujawniło różnice, w dodatku fundamentalne. Dla językoznawców trzecim słowem roku jest „pandemia”, dla internautów „apostazja”.

To ostatnie okazuje się – smutną i niepokojącą – polską specyfiką. Nie pojawiło się w żadnym rankingu słów roku w żadnym kraju, w których tego rodzaju zabawy językowe są praktykowane. Zabawy, dodajmy, niebłahe - bo chociaż ranking słów ma w sobie oczywisty aspekt rozrywkowy, jest to jednak zabawa pouczająca, wiele mówiąca o kraju, o czasie, o społeczeństwie, o ludziach, o nastrojach i o życiu. A skoro tak, wysokie miejsce „apostazji” powinno być jak zimny prysznic. Jej umieszczenie w rankingu poparło wprawdzie tylko 1444 internautów (dla porównania: za „koronawirusem” były 1753 osoby), ale nie o liczby tu chodzi, lecz o sam fakt.

Czy pandemia się skończy do jesieni 2021? Czy wróci w 2022 roku? I czy może być zbawienna?

Covidowe wróżenie z fusów na nowy rok, czyli jak wirus nam uporządkuje życie.

zobacz więcej
Językoznawcy dostrzegają ów rzeczowy aspekt rankingu. „Język stanowi odbicie otaczającego nas świata, a w roku 2020 świat zdominowała pandemia” – wyjaśnia w BBC Helen Newstead, konsultantka od spraw języka w redakcji słowników Collinsa. „Lockdown wpływa na to, jak pracujemy, uczymy się, robimy zakupy i kontaktujemy z ludźmi. Teraz, gdy wiele krajów ponownie wkracza w fazę lockdownu, nie jest to słowo roku, które należałoby celebrować. Ale to właśnie ono być może najlepiej oddaje ten rok – taki, jaki był dla większości świata” – dodaje.

Tymi słowy pani Newstead podsumowała wybór dokonany przez zespół redakcyjny Collinsa: słowem roku został „lockdown”. Językoznawcy z Collinsa na 10-punktowej liście słów definiujących miniony rok umieścili także „samoizolację”, „dystans” i oczywiście „koronawirus”.

BC, czyli przed Covidem

W Wielkiej Brytanii są aż trzy rankingi słów roku i wszystkie one koncentrują się wokół epidemii COVID-19. Redakcja słownika uniwersytetu Cambridge za słowo roku uznała „quarantine” – kwarantannę. W ten sposób zwrócono także uwagę na fakt, że od wybuchu pandemii zupełnie straciło ono swe pierwotne znaczenie, stając się właściwie synonimem lockdownu. Dzisiaj oznacza zamknięcie i izolację, narzucone po to, by ludzie nie zarazili się chorobą, a nie, jak dawniej, prewencyjne odseparowanie tych, którzy mogliby stanowić zagrożenie dla innych.

„Quarantine” zajęło trzecie miejsce wśród angielskich słów najczęściej wyszukiwanych w słownikach internetowych (po „hello” i „dictionary”), a to, według Wendalyna Nicholsa, szefa wydawnictw Cambridge, jest znamienne samo w sobie. Takie poszukiwania oddają bowiem nie tyle stan świata, co stan ducha ludzi, którzy chcą się dowiedzieć, co dla nich samych wynika ze zmian dokonujących się wokół nich.

Autorzy trzeciego brytyjskiego rankingu, sporządzonego przez zespół opracowujący słowniki oksfordzkie, poszli w innym kierunku: zamiast wybierać jedno słowo, sporządzili raport „Words of an Unprecedented Year” – „Słowa bezprecedensowego roku”. Zawiera on, według redakcji, słowa, które „oddają etos, nastroje i niepokoje roku”, głównie związane z pandemią, choć nie tylko.
Na brytyjskiej liście słów roku 2020 umieszczono sformułowania związane z COVID-19, w tym „lockdown”, „reopening” (ponowne otwarcie), „remote” (zdalny). Na zdjęciu: napisy dotyczące walki w pandemią w centrum Manchesteru, 11 stycznia 2021. Fot. Charlotte Tattersall / Getty Images
Na liście naturalnie figurują określenia takie jak „lockdown”, „face masks” (maseczki), „reopening” (ponowne otwarcie), „remote” (zdalny) i „staycation” (wakacje w domu lub we własnym kraju), ale także bardziej wymyślne, specyficznie angielskie terminy, na przykład „support bubble” („bańka wsparcia” – grupa osób, na ogół z dwóch gospodarstw domowych, którym wolno się spotykać). Natomiast „BC” – „before Covid”, czyli przed Covidem – to żartobliwe nawiązanie do słów „before Christ” – przed Chrystusem, czyli oznaczania czasu przed naszą erą. Nie mogło też zabraknąć miejsca dla „Black Lives Matter” (Życie czarnych jest ważne), hasła protestów i zamieszek sprzed paru miesięcy, czy dla „Megxitu”, jak określa się rozstanie księcia Harry’ego i Meghan Markle z dworem królewskim.

Inne kraje idą tą samą drogą. W USA, według redakcji słownika Merriama-Webstera, słowem roku jest „pandemic”. W Austrii – „Corona” i „Babyelefant” – słoniątko, obrazowe uzmysłowienie prawidłowego dystansu. W Holandii podobnie, lecz bardziej precyzyjnie – „Anderhalvemetersamenleving”, czyli zachowywanie odstępu półtorametrowego. W Niemczech – po prostu „Corona Pandemie”. W Hiszpanii – „confinamiento”, czyli odosobnienie.

W Danii słowem roku zostało „samfundssind”, co Rada Języka Duńskiego tłumaczy jako „przedkładanie względów społecznych ponad własne interesy” – słowem, duch wspólnoty. Wbrew pozorom to także ma ścisły związek z pandemią, bo jedno lapidarne określenie ujmuje razem związane z nią wymogi i oczekiwania. O kierowanie się duchem wspólnoty apelowała premier Mette Frederiksen, gdy wzywała Duńczyków, by we wspólnym interesie dbali o dystans. Słowo roku językoznawcy zaczerpnęli właśnie z jej wystąpienia.

Wykreślić ze słownika

Różne kraje mają w tej zabawie własne zasady. Różne gremia dokonują wyboru, różne są dodatkowe podkategorie, takie jak na przykład wybierane w wielu krajach młodzieżowe słowo roku. Ale tylko w Niemczech wybiera się „Unwort” – słowo niestosowne, niewłaściwe czy niepożądane. To słowo, którego, z różnych zresztą powodów, nie należy używać, a najlepiej byłoby raz na zawsze wykreślić je ze słownika.
Jednym, z najpopularniejszych słów było „face masks”. Napis na maseczce kobiety ze zdjęcia przypomina też dowcipnie o zachowaniu dystansu: „Jeśli możesz to odczytać, odsuń się”, 21 października 2020 r. w Anglii. Fot. Peter Dazeley / Getty Images
Unwortu roku 2020 jak dotąd nie podano (powinno nastąpić to wkrótce, bo decyzja jest zazwyczaj ogłaszana w styczniu następnego roku), ale próbkę tego, o co chodzi, daje parę słów z ubiegłych lat. Unwortem roku 2013 był na przykład „Sozialtourismus” (turystyka socjalna, czyli napływ imigrantów zwabionych świadczeniami socjalnymi), a roku 2019 – „Klimahysterie” (histeria na punkcie klimatu). Unworty wskazują więc nie tylko to, czego w wypowiedziach powinno się unikać, ale także słuszny kierunek mówienia i myślenia. W Polsce ranking Unwortów bardzo by się przydał, choć niekoniecznie z uwagi na poprawność polityczną. Jak brzmiałoby zwycięskie niewłaściwe słowo roku 2020, nikomu chyba nie trzeba tłumaczyć. Poza tymi oczywiście, którzy z przekonaniem je wykrzykują, bo dla nich jest to słowo właściwe.

Wróćmy jednak do nowych słów na „wy-”. Nie do prostackiego kontekstu manifestacji, lecz rzeczowej otoczki pandemii, o której już wspomniałam. A zatem: wiosną dowiedzieliśmy się, że krzywa zakażeń powinna się „wypłaszczać”, a jesienią – że populacja ma być „wyszczepiona”. Szczególnie „wyszczepianie” brzmi niedobrze, ale może nie należy się czepiać, przepraszam – wyczepiać?


Sięgnęłam więc do paru słowników języka polskiego. Po słowie „wypłaszać” następuje w nich słowo „wypławić”; dla „wypłaszczania” miejsca nie ma. To samo z „wyszczepianiem” – po słowie „wyszczekany” idzie wyraz „wyszczerbić”. Może jednak takich słów dawniej nie było, a teraz już są, bo język żyje i się zmienia? Szober, Skorupka czy Doroszewski to przecież niemalże językowa prehistoria.

Zaglądam więc do internetowego Słownika Języka Polskiego PWN, który, jako internetowy, nie może nie być aktualny. I co? Okazuje się, że w alfabetycznym spisie haseł nie figuruje żadne z owych dwóch słów na „wy-”. Hasło „wypłaszczać” pojawia się tylko w Korpusie Języka Polskiego PWN jako przykład użycia, choć w kontekście łagodnego wypłaszczania stromej drogi, a nie ostro rosnącej krzywej zakażeń. „Wyszczepiania” nie ma nigdzie.

Nagłe rozpowszechnienie „wy-” nie ma pewnie związku z owym „wy...”, z którym ostatnio wszyscy musieliśmy się osłuchać. Jedyne więc, co można powiedzieć, to niewesoła konstatacja, że również w języku gorsze też może czasem wypierać lepsze. Ale można również zadumać się nad twórczymi aspektami koronawirusa, któremu raźnie towarzyszy bakcyl słowotwórstwa.

– Teresa Stylińska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Wiosną dowiedzieliśmy się, że krzywa zakażeń powinna się „wypłaszczać”, a jesienią – że populacja ma być „wyszczepiona”. Na zdjęciu szczepienie pracowników Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA przy ul. Wołoskiej w Warszawie, 28 grudnia 2020 r. Fot. PAP/Leszek Szymański
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Bitwa na memy i fake newsy
Czy na Twitterze króluje „śmiechtywizm”?
Felietony Najnowsze wydanie
Małe białe postaci na ulicach polskich miast
Dla większego bezpieczeństwa duchowego.
Felietony Najnowsze wydanie
9 laurów dla Tygodnika TVP! Nasi autorzy obsypani nagrodami SDP
Laudacje dla autorów naszego portalu.
Felietony Najnowsze wydanie
Szarzy zjadacze mięsa
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Praca. Komentarz Piotra Młodożeńca w Tygodniku
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.