Rozmowy

Dzikie zwierzęta otoczyły nas w tajdze syberyjskiej. A gdy w Iranie zabrano nam paszporty, zapanował strach

Polacy, gdziekolwiek się znaleźli, najpierw stawiali krzyż i budowali kościół – mówi Ida Nowakowska, dziennikarka prowadząca „Szlak nadziei", historyczno-survivalową serię TVP, w której sześciu uczestników pokonuje trasę przebytą w trakcie II wojny światowej przez żołnierzy armii generała Władysława Andersa.

„Szlak nadziei" jest emitowany w każdą sobotę od 2 stycznia 2020 o godz. 20:00 w TVP Historia. Kolejne odcinki dostępne są też w internecie na VOD TVP.

TYGODNIK TVP: Jakie jest pani pierwsze wspomnienie związane ze „Szlakiem nadziei”?

IDA NOWAKOWSKA:
Przygotowując się do podróży wiedziałam, że będę brała udział w czymś niezwykle ważnym i unikatowym. Czułam szacunek do twórców projektu bo przecież to genialny pomysł. Potem poczułam ogromne szczęście, że to właśnie ja zostałam wybrana jako prowadząca, a zarazem ogromne poczucie odpowiedzialności…

Czy godnie wypadnę…? Bo to przecież forma spłacania długu wobec tych heroicznych, bohaterskich ludzi. Przypomnienie historii Polski, o tych najważniejszych wartościach, które budują naszą narodowa tożsamość. Potem poczułam tą adrenalinę, że to przygoda mojego życia, a wreszcie strach. Czy podołam? Mówiłam sobie wtedy: „muszę podołać.”

Jaka była ta edycja?

To jest pierwszy program survivalowo-historyczny. Wymagał od nas dużego poświęcenia. Nauczył pokory i mam nadzieję, że tak jak zaszczepił we mnie, tak też zaszczepi w widzach, bakcyla podróży edukacyjnej z dziedziny historii, sztuki i kultury, a zwłaszcza tej naszej polskiej. I aby, patrząc wstecz, szanować i budować wolność, którą otrzymaliśmy dzięki poświęceniu poprzednich pokoleń. Przemierzyliśmy tysiące kilometrów szlakiem tych niezwykłych ludzi. Oni szli po to aby walczyć o wolność, my już z radością z tej wolności.

Proszę opowiedzieć o uczestnikach tego programu. Czymś panią zaskoczyli, wzruszyli?

To byli różni ludzie z różnych zakątków Polski. Zupełnie różni, ale wszyscy czuli tą samą misję. Zaimponowali mi od początku chęcią wzajemnej pomocy, która pozwoliła przetrwać dawnym bohaterom, i tym, którzy teraz szli ich śladem. Bardzo szybko się zżyli, wspierali się, połączyły ich wspólne przeżycia na szlaku. To że mieli inne życiowe doświadczenia bardzo się przydawało. Wszyscy zdali ten egzamin na piątkę.
odc. 1
Najtrudniejszy i najbardziej wzruszający moment tej przygody?

Najtrudniejsze były początki w tajdze syberyjskiej. Tam naprawdę było niebezpiecznie. Dzikie zwierzęta wokół. GPS nie działał, a dookoła nas w obrębie kilkudziesięciu kilometrów nie było żywej duszy.

W Iranie zabrano nam paszporty i długo czekaliśmy na lotnisku, zapanował strach, czy nas wpuszczą. To naprawdę była trudna wyprawa. A wzruszające niezwykle były spotkania z ludźmi, którzy, gdzieś tam daleko, na tej „nieludzkiej ziemi” pielęgnują i przypominają polską historię.

A momenty zwątpienia w to, że dacie radę, że pokonacie te kilometry?

Wielokrotnie były takie momenty, ale to, że ludzie w czasie wojny, w tak trudnych warunkach, musieli je pokonać, dawało nam nową siłę.

Czuliście oddech historii na plecach?

Tak, cały czas nam towarzyszyła historia. To dzięki historykom, ich książkom, dzięki wspomnieniom naocznych świadków, ludzi, którzy to przeżyli, mogliśmy zrozumieć ich trudy. To co przeżywali, na co byli narażeni. Zrozumieliśmy, jak wielka to była determinacja i że bez tego ducha walki o wolność Polski i bez wiary w Boga nie zdołaliby tego zrobić.

Co najbardziej zostało pani w sercu i pamięci, po przejściu „Szlaku” i realizacji tego programu?

Cudowne pejzaże i ludzie, często bardzo biedni, ale niezwykle serdeczni. Bardzo bym chciała pojechać kiedyś do tych miejsc jeszcze raz i stworzyć miejsca pamięci w miejscach, w których praktycznie zatarte są wszystkie ślady naszej historii, żeby móc pomóc ludziom, którzy tę pamięć pielęgnują.

Podróż uświadomiła mi też, jak cenne jest to co mamy teraz w Polsce, że musimy to pielęgnować i uczyć przyszłe pokolenia szacunku do najwyższych wartości i do wolności.

Czy musiała się pani jakoś specjalnie do tej wędrówki przygotować? Fizycznie, mentalnie?

Może nie fizycznie, bo tu lata ćwiczeń i wyrzeczeń bardzo mi pomogły, ale mentalnie tak. Starałam się zdobyć i przeczytać wszystkie książki na ten temat, poznać historię i wspomnienia tych ludzi.

Dużo czasu także zajęło mi kupienie ubrania, sprzętu, musiał być bardzo lekki i odporny na różne temperatury. Od minus 30, aż po ubranie na pustynię i upał. A wszystko musiało zmieścić się w jednym plecaku. Cały czas myślałam o tym, że przecież oni tych ubrań i butów nie mieli. Ale mieli tego ducha, który ich prowadził.

Co dla pani jest w życiu najważniejsze? Jakie wartości?

Powierzam swoje życie Panu Bogu i Jego decyzjom. Bardzo ważna dla mnie jest rodzina, a tak naprawdę to każdy człowiek. Wartość tego człowieka obok. Zawsze podkreślam, że rodzice nauczyli mnie szacunku do ludzi bez względu na ich wyznanie, kolor skóry czy wiarę.

Wyrywali kotom zęby obcęgami, katowali ludzi na ulicach. Sprzeciw wobec zła. O Marku Nowakowskim pięć lat po jego śmierci

Opisywał przestępczy świat pełen ludzi brutalnych i sponiewieranych, upadłych kobiet i przestępców, którzy w panującym powszechnie bezhołowiu próbowali kierować się jednak jakimś kodeksem postępowania.

zobacz więcej
Miałam szczęście urodzić się w rodzinie ludzi mądrych i twórczych, dla której wyższe wartości były sensem życia. Ich życie nie było łatwe, ale miało sens. Nie wszyscy mieli szansę urodzić się w takiej rodzinie. Zawsze biorę to pod uwagę. Myślę, że kreatywny dialog jest wyrazem demokracji. Przerażają mnie wszelkie wulgaryzmy, pogarda i poczucie wyższości. Takie cechy zawsze kreują zło.

No właśnie, nie ukrywa pani, wręcz bardzo otwarcie mówi pani o tym, że jest osobą wierzącą. Co daje pani wiara? Czy pani zdaniem młodzi ludzie, ludzie w pani wieku, odnajdują się w dzisiejszym Kościele, podążają za Bogiem? A może się od niego coraz bardziej oddalają?

Myślę, że nie jest tak źle, ja mam dużo znajomych, którzy chodzą do kościoła, a nawet jak nie wierzą, to kościół szanują, wiedzą, że cała kultura europejska jest zbudowana na kulturze chrześcijańskiej. Dlatego poznanie Pisma Świętego i religii w szkole jest tak ważne. Aby się o coś spierać, trzeba mieć wiedzę i szacunek do siebie nawzajem.

Odbywając te podróże zrozumiałam, że Polacy, którzy walczyli o polską tożsamość, gdziekolwiek się znaleźli, najpierw stawiali krzyż i budowali kościół, a jeśli nie mogli, to modlili się po domach. Wiara katolicka jest częścią naszej kultury i tożsamości. Tak, młodzi ludzie odnajdują się w kościele.

Wspaniali są też młodzi księża, niezwykle mądrzy, pasjonaci zgłębiania i przekazywania wiedzy dotyczącej tych rzeczy najważniejszych, dotyczących naszych uczuć, naszej duszy. To oni dają mi odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Mam wielu przyjaciół, księży.

Zresztą kościół w Ameryce jest bardzo silny. Tam czuje się szacunek do Boga, do wiary. Mam też znajomych, którzy mówią, że nie wierzą, ale szanujemy się nawzajem i wiedzą, że dla nich i moje serce i kościół są zawsze otwarte. To etap ich drogi. Poszukiwanie jest bardzo kreatywne, cenne i twórcze.

Chyba najtrudniej jest mi rozmawiać z ludźmi wulgarnymi i negującymi wszystko lub pogardzającymi innymi za wiarę, lub jej brak, z ludźmi, którym wydaje się, że mają tą totalną rację i chcą zmusić innych do tej racji siłą. Tacy ludzie kreują państwa totalitarne i są bardzo niebezpieczni.

Pani tata Marek Nowakowski był znanym pisarzem. Jaki był jako ojciec? Czego panią nauczył, co przekazał?

Nauczył mnie przede wszystkim miłości i otwartości na innego człowieka… Miłości do książek i literatury i historii.

Podpatrywała pani jego warsztat? Chciała pani podobnie, jak on pisać? Czy nigdy panią do tego nie ciągnęło?

Tata często czytał mamie i mnie to co napisał, albo opowiadał co przeczytał. Podsuwał mi książki, a często też pisaliśmy coś razem. Ja wiedziałam zawsze, że pisanie jest dla taty bardzo ważne, a chciałam, żeby był ze mnie dumny. A sama… od dziecka piszę pamiętnik.

Wraca pani do jego twórczości? Którą z jego książek ceni pani najbardziej?
odc. 2
To jest niezwykłe w twórczości mojego taty, że będąc wnikliwym obserwatorem czasów w których żył, stał się ich kronikarzem, ale tak naprawdę to mój tata był mistrzem słowa, języka. Kochał czytać książki. Literatura fascynowała go ze względu na słowo, na kunszt literacki. Wiedziałam, że najważniejsze dla niego jest pisanie i czytanie. Zawsze przy łóżku miał dwie albo trzy książki, które czytał równolegle.

O literaturze wiedział wszystko i czytał tak jak największy kompozytor słucha muzyki. Myślę, że tak zostanie odkryty na nowo… Moje ulubione opowiadania zbieram w jeden tom, taki mój. Ostatnio zafascynował mnie „Zakon kawalerów mazowieckich” i „Trzy teksty o Czeczenii” - niezwykła książka. A ostatnia rocznica stanu wojennego przypomniała mi opowiadania z tamtego okresu, które wydał z ilustracjami Jana Lebensteina.

Czy jest jakieś zdanie, słowa, a może powiedzenie, którego tata używał, a które pani zapamięta na zawsze?

Jego naczelnym mottem było powiedzenie Józefa Mackiewicza: „Tylko prawda jest ciekawa'', ale wiem, że bardzo ważne dla taty było, było to, że pisanie Mackiewicza jest ostrzejsze niż miecz.

Jest jakiś przedmiot po pani tacie, który jest talizmanem, czymś co przynosi pani szczęście? Czego nigdy się pani nie pozbędzie?

Każda rzecz mojego taty, która po nim została jest dla mnie święta. Nie pozbyłam się, żadnej jego rzeczy, nawet najmniejszego skrawka papieru. Bardzo jest mi jeszcze trudno, gdy patrzę na pamiątki po nim.

Czas leczy rany? Czy nie tak łatwo jest pogodzić się ze śmiercią bliskiej osoby?

Kiedy umarł tata zawalił się mój świat. Doświadczyłam bardzo dużo w swoim życiu cierpienia z powodu odejścia najbliższych, bo byliśmy małą kochającą się rodziną. To wielka odpowiedzialność zachować o nich pamięć. To jest jednym z moich zadań życiowych, zachować pamięć o nich dla przyszłych pokoleń.

W tym roku jest pani nominowana do Telekamer 2021 w kategorii osobowość roku. Jaki ma pani pomysł na siebie? Na dalszą karierę?

Już sama nominacja jest dla mnie satysfakcją i bodźcem. „Pytanie na Śniadanie” stało się moim drugim domem. Tu rozwijam się za każdym razem. To taka moja przystań. Ale ten ostatni rok był pełen nowych niezwykle fascynujących wyzwań. Wiem, że jeśli będę pasowała do jakiegoś nowego projektu, to zadzwoni telefon z nową propozycją. Jak przestanie dzwonić, to mam kilka autorskich pomysłów, które czekają na realizację.

Czuje się pani osobowością? Ma pani swoich mistrzów w tej dziedzinie, których podpatruje pani, z których czerpie?

Cały czas się uczę, podpatruję, słucham. Zawsze patrzę na najlepszych…i zawsze pracuję nad sobą. Chcę być w tym co robię coraz lepsza. Wierzę, że trzeba się uczyć i zawsze będę się uczyć .

A jeśli nie telewizja, to jest jakiś plan B na życie w pani wydaniu?

Pablopavo: Ja przez to miasto dostanę zawału

Antysłoikowy hejt mnie śmieszy, zresztą sam od lat przywożę słoiki od teściowej, która od wielu pokoleń mieszka pod Warszawą – mówi piosenkopisarz i wokalista

zobacz więcej
Myślę, że to co kształtuje w sobie cały czas, a to co jest niezmiernie trudne, to cieszenie się z każdego dnia tu i teraz. Każde nasze działanie, w każdej chwili może mieć sens jeśli my go mu nadamy.

Zrozumiałam to poznając ludzi, naszych gości w „Pytaniu na Śniadanie”. Starają się być najlepsi jako rodzice, w pracy, są specjalistami w bardzo wąskich dziedzinach i dzięki temu, że są najlepsi inni ludzie chcą się od nich uczyć, słuchać ich porad.

Cokolwiek przyniesie mi życie, to chcę czerpać z tego radość, z pracy, spaceru, rodziny, gotowania, miłości, zmieniania pieluszek… Dostrzegać sens w każdej chwili i przekazywać tą radość i miłość, które rozwijam w swoim sercu każdego dnia. Wiem, że w życiu, które jest nam dane tkwi specjalny sens, ale to dzisiaj teraz ma sens, a nie czekanie na to co ma się wydarzyć…

Robi pani postanowienia noworoczne? Czy żyje pani chwilą?

W mojej miniaturowej rodzince zawsze cieszymy się z dzisiejszego dnia. Mamy zwyczaj wysyłać sobie sms: „Dzień dobry nowy dniu” i dziękować za nasz dzień. Nawet kiedy coś nie idzie po naszej myśli. Na przykład mój mąż odnawia nasze małe mieszkanko krok po kroku… i cieszymy się z miejsca, które jest już wykończone, zamiast martwić, że są miejsca, które trzeba jeszcze naprawić.

Po prostu nie wszystko jest od razu takie jak byśmy chcieli. Wszystko wymaga czasu, wysiłku. Moja babcia zawsze mówiła, że to trudności nadają naszemu życiu sens i ich pokonywanie. Właśnie „Szlak Nadziei” mi to uzmysłowił.

Czego należy pani życzyć? Na ten nowy rok i w ogóle?

Czystości serca, i wiary w zwycięstwo dobra i mądrości.

– rozmawiała Marta Kawczyńska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


„Szlak nadziei" jest emitowany w każdą sobotę od 2 stycznia 2020 o godz. 20:00 w TVP Historia. Kolejne odcinki dostępne są też w internecie na VOD TVP. Bohaterowie programu podróżują bez wsparcia realizatorów. Dysponując jedynie niewielkimi środkami finansowymi, są zmuszeni poradzić sobie na nieznanym terenie, bez wykupionych noclegów, jedzenia, czy transportu. „Szlak nadziei" ma być „hołdem dla wszystkich tych, którzy z tułaczy stali się żołnierzami, a później bohaterami". Ida Nowakowska-Hendon jest córką pisarza Marka Nowakowskiego. Ukończyła Ogólnokształcącą Szkolę Baletową im. Romana Turczynowicza w Warszawie oraz kierunek aktorstwa na Wydziale Teatru, Filmu i Telewizji na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles. Równolegle studiowała też na uczelnianym Wydziale Nauk Politycznych ze specjalizacją w relacjach międzynarodowych.

Była solistką Teatru Muzycznego Roma w Warszawie, w którym występowała w musicalach: „Piotruś Pan", „Taniec wampirów", „Koty" i „Upiór w operze". Była aktorką i tancerką stołecznego teatru Janusza Józefowicza Studio Buffo. Brała udział w musicalach „Metro" i „Romeo i Julia". Tańczyła w Nowym Jorku w Metropolitan Opera w „La Bayadere" i w Lincoln Center główną rolę w musicalu „Reel to Real". Zagrała główną rolę w filmie „Out of Reach" u boku Stevena Seagala.
Ida Nowakowska jako jurorka w programie "Dance, dance, dance" w lutym 2019 roku. Fot. TVP/ Waldemar Kompała
W 2018 nawiązała współpracę z Telewizją Polską, współprowadząc program „Bake Off Junior". Od 2019 współprowadzi poranny program TVP2 „Pytanie na śniadanie" oraz talent show „The Voice Kids". Jest też jurorką programu TVP2 „Dance Dance Dance". W listopadzie 2019 i 2020 współprowadziła finał 17. i 18. „Konkursu Piosenki Eurowizji dla Dzieci", organizowanego kolejno w Gliwicach i Warszawie. Również w 2019 i 2020 współprowadziła wakacyjną trasę koncertową TVP2 „Lato, Muzyka, Zabawa". W 2020 została prowadzącą programy „Ameryka da się lubić" oraz „Wirtuozi V4+. Międzynarodowy talent show".
Zdjęcie główne: Uczestnicy serii "Szlak nadziei". Na zdjęciu od lewej Sławomir Hryniewicz, Jan Kuźminski, Katarzyna Dereń, Malgorzata Pasternak, Jacek Jaraszek i, Rafal Spychalski. Fot. TVP/ Arsen Petrovych
Zobacz więcej
Rozmowy Najnowsze wydanie
Półkopek był srebrny, tymf mało warty, a złotym płacimy od 1924
Bank Polski powstał jako instytucja prywatna, niezależna od administracji państwowej. Historia pieniądza i bankowości.
Rozmowy Najnowsze wydanie
U nas inwencja reżysera sprowadza się do wywołania skandalu
Antoni Libera: Wielka literatura nie polega na choćby najcelniejszej myśli czy prognozie. Polega na pięknie.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Alergie wypełniły niszę zwolnioną przez choroby zakaźne
To cena płacona za „westernizację” modelu życia. Nie mamy gdzie nauczyć się, „kto swój, a kto wróg”.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Czym cap odstraszał zarazę?
Wszystko leczyło laudanum, czyli opium zmieszane z winem w wersji dla kobiet, lub z wódką – dla panów.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Modlą się ze mną łąki. W góralskiej gwarze
Co jest najlepsze na uroki? I czym jest pijowecka, madziar, albo śtajerek?