Felietony

Posłuszeństwo się opłaca. Jak zdobyć wsparcie Unii Europejskiej

Greckie zadłużenie jest dużo większe niż w roku 2015, ale już nie mówi się o niewypłacalności tego państwa, bo stało się ono politycznie uległe eurokratom.

Program „ Trzeci Punkt Widzenia” poświęcony Grecji w niedzielę 10 stycznia o godz. 11.20 na antenie TVP Kultura.

Polska i Węgry to nie są pierwsze państwa, którym przydarzyły się kłopoty w relacjach z eurokratami. Warto przypomnieć choćby przypadek Grecji z połowy ubiegłej dekady. Jest on o tyle pouczający, że pokazuje, iż wzniosłe słowa o demokracji i europejskiej solidarności bywają wyłącznie fasadą, za którą kryją się przyziemne interesy ekonomiczne oraz chęć politycznej dominacji.

Globalny kryzys finansowy, który wybuchł w roku 2008, dał się mocno we znaki krajom europejskiego Południa. Szczególnie poturbowana została Grecja. Już żeby wstąpić w roku 2001 do strefy euro, jej władze musiały się mocno nagimnastykować uciekając się do metod księgowości kreatywnej. Na przełomie pierwszego i drugiego dziesięciolecia XXI wieku kraj ten stanął w obliczu bankructwa, narastały w nim niepokoje społeczne.

Unia Europejska udzielała więc Grecji pomocy finansowej, ale nie za darmo. Krytyczny moment nastąpił w roku 2015. Na stole leżał przedłożony przez trojkę (organ złożony z Komisji Europejskiej, Europejskiego Banku Centralnego oraz Międzynarodowego Funduszu Walutowego) plan ratowania greckiej gospodarki. Chodziło przede wszystkim o to, żeby w zamian za udzielenie Grecji pożyczek przeprowadziła ona ostre cięcia budżetowe, które umożliwiłyby spłatę jej gigantycznego zadłużenia.

Odrzucenie drakońskiego programu oszczędnościowego groziło Grekom wykluczeniem ze strefy euro (grexitem) i odcięciem od kroplówki. Ale z kolei jego przyjęcie oznaczało dla nich głównie ogrom wyrzeczeń. Obawiali się oni spirali rosnącego uzależnienia od wierzycieli oraz w rezultacie tego, że po prostu nie staną na nogi. Grecja znalazła się zatem między młotem a kowadłem.
Premier Aleksis Tsipras i szef resortu finanasów Janis Warufakis w greckim parlamancie w czerwcu 2015. Fot. Kostas Tsironis/Bloomberg via Getty Images
Jednocześnie w kraju tym doszło do przesilenia politycznego. W styczniu 2015 roku wybory parlamentarne wygrała Syriza. To antyestablishmentowe ugrupowanie antyglobalistycznej radykalnej lewicy utworzyło koalicyjny rząd z konserwatywną formacją – Niezależni Grecy. Wspólną płaszczyzną dla obu partii był uniosceptycyzm.

Na czele nowego gabinetu stanął lider Syrizy Aleksis Tsipras, natomiast stanowisko ministra finansów objął inny jej polityk – charyzmatyczny ekonomista Janis Warufakis.

Nowy grecki rząd poszedł na zwarcie z trojką i stojącymi po jej stronie głównymi graczami UE. Odmówił podpisania umowy wynegocjowanej jeszcze przez swoich poprzedników. Na forum międzynarodowym argumentował to tym, że reprezentuje greckich wyborców, zaś ich większość głosując na Syrizę i Niezależnych Greków wyraziła weto wobec lekarstwa aplikowanego przez eurokratów.

W bojach z trojką istotna rola przypadła Warufakisowi. Wykazywał on nieugiętość. Mając jednak naprzeciw siebie również polityków państw strefy euro trafił na twardego zawodnika, jakim okazał się minister finansów Niemiec Wolfgang Schäuble.

Starcia z nim Warufakis zrelacjonował między innymi w swoich wspomnieniach „Porozmawiajmy jak dorośli. Jak walczyłem z europejskimi elitami” (2017, wydanie polskie 2019). Któregoś razu zapytał on Schäublego, co on by zrobił na jego miejscu. Niemiecki polityk odpowiedział, że jako patriota nie zgodziłby się na warunki trojki, ponieważ nie pozwolą one podnieść się Grekom z kryzysu. I dał do zrozumienia, że tak naprawdę przyciśnięcie Grecji ma posłużyć jako przestroga na przyszłość dla innych krajów strefy euro.

Beneficjentami greckiej zapaści były banki niemieckie. To one pomnażały swój majątek dzięki procentom, które Grecy musieli spłacać od swojego zadłużenia. Interesów niemieckiej finansjery zblatowanej z trojką strzegł właśnie Schäuble. Dla niego zaś było to o tyle ważne, że wzmacniało jego pozycję w relacjach z Angelą Merkel – nie tylko kanclerz Niemiec, ale i liderką ugrupowania (Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej), którego był on także prominentnym politykiem.

Wśród Greków krążyło przekonanie, że ich ojczyzna stała się dla Niemców swojego rodzaju eldorado. To zaś sprzyjało antyniemieckim nastrojom w społeczeństwie greckim. Prawicowy koalicjant Syrizy (Niezależni Grecy) podniósł kwestię niemieckich reparacji za straty poniesione przez Grecję w trakcie drugiej wojny światowej. Natomiast w mediach niemieckich lansowano stereotyp Greków jako narodu niezdyscyplinowanych i rozrzutnych leniuchów.

W zaistniałej patowej sytuacji Tsipras zdecydował się odwołać do woli narodu. W sprawie porozumienia z trojką rozpisał referendum, które odbyło się w lipcu 2015 roku. Zdecydowana większość głosów była przeciw tej umowie, a to przecierało szlak grexitowi.

Święta wojna o reparacje od „monstrum o umyśle dziecka”

Grecy zupełnie nie przejmują się tym, jak ich starania zostaną odebrane w Niemczech i w Europie. Nie mają kompleksów.

zobacz więcej
Ostatecznie jednak – jak wiadomo – Grecja nie opuściła strefy euro. Tsipras uległ naciskom eurokratów i zgodził się na ich restrykcyjne warunki. To zaś doprowadziło do jego politycznego rozstania z Warufakisem i innymi bezkompromisowymi politykami Syrizy.

Czy Grecja na tym skorzystała? Sytuacja w tym kraju zaczęła się stabilizować. Ale trzeba pamiętać, jakie były tego koszty. Tsipras odrzucił demokratyczny werdykt Greków, a ich suwerenność ekonomiczną złożył na ołtarzu pomocy udzielanej przez europejskich banksterów.

Natomiast wnioski dotyczące przejść Grecji z eurokratami dopisała w roku 2020 pandemia COVID-19. Warufakis przedstawił je niedawno na łamach Project Syndicate.

Zdaniem greckiego ekonomisty, kiedy gospodarki członków UE znalazły się w – spowodowanym lockdownami – dramatycznym stanie, okazało się, że zaczęły je w pierwszej kolejności ratować bynajmniej nie ponadnarodowe europejskie instytucje finansowe. To w budżetach poszczególnych państw nagle się znalazły przeznaczone na ten cel gigantyczne środki.

Ale najciekawsze w opinii Warufakisa jest to, co pisze on o Grecji. Dziś jej zadłużenie jest dużo większe niż było w roku 2015, a globalna koniunktura w rezultacie pandemii się bardzo pogorszyła. Niemniej nikt z eurokratów obecnie nie mówi o niewypłacalności Grecji, ponieważ państwo to jest im politycznie posłuszne. I jak długo takie pozostanie, tak długo będzie przez nich finansowo wspierane.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Boje Grecji z europejskimi banksterami będą jednym z tematów rozmowy Dariusza Karłowicza, Dariusza Gawina i Marka A. Cichockiego w kolejnym odcinku programu „Trzeci Punkt Widzenia”, w niedzielę 10 stycznia o godz. 11.20 na antenie TVP Kultura.
Zdjęcie główne: Prorządowa demonstracja przed parlamentem w Atenach w lutym 2015 roku. Na transparencie kanclerz RFN Angela Merkel i grecki minister finansów Janis Warufakis. Fot. NurPhoto/NurPhoto via Getty Images
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Nawalny nie odda Ukrainie Krymu
Poeta Josif Brodski szydził z ukraińskich aspiracji do uniezależnienia się od Rosji.
Felietony Najnowsze wydanie
Aumen
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Piąty jeździec
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Trzystu Arabów i Żydów razem. Napięcia były nieuniknione
Byłem sceptyczny. Jako Izraelczyk odniosłem rany na Bliskim Wschodzie, a nie w Europie.
Felietony Najnowsze wydanie
Pora dla profesora
Polska jest jedynym chyba krajem na świecie, gdzie po tytuł profesora – dożywotni – idzie się do Pałacu Prezydenckiego czy Belwederu.