Cywilizacja

Szyfr złamany, Zodiak wciąż nieznany. Historia słynnego seryjnego mordercy

Do gazet wysłał listy z podzielonym na trzy części kryptogramem z 408 symbolami graficznymi i geometrycznymi, odwróconymi literami, ułożonymi w kolumnach i rzędach.

Lake Herman Road w mieście Benicia koło San Francisco. Niegdyś ulubione miejsce schadzek miejscowej młodzieży, dzisiaj robi smutne wrażenie: żwirowa zatoczka na odludziu, lokalna droga prowadząca do policyjnej strzelnicy; tablica zakazująca wyrzucania gabarytów pod groźbą kary została przestrzelona; na znaku zakazu wjazdu i przejścia przez teren ktoś farbą namalował symbol Zodiaka: krzyż w okręgu jak celownik. Nie ma tablicy ku pamięci, choć to miejsce pierwszego ataku mordercy. 20 grudnia 1968 roku dwoje licealistów, Betty Jensen i David Faraday, zamiast bożonarodzeniowego koncertu w Hogan High School, wybrali wspólną randkę na poboczu. Około 22:15 David zaparkował tam ramblera swojej matki, chwilę po godzinie 23 ciała martwych kochanków znalazła kobieta mieszkająca w pobliżu. Śledczy uznali, że morderca zatrzymał się obok nich i zaczął strzelać: chłopaka trafił w głowę i zginął na miejscu; Betty dostała pięć kul w plecy, jej ciało leżało przy aucie. Nie znaleziono żadnych innych śladów.
Portret pamięciowy Zodiaka przgotowany przez policję w San Francisco. Fot. Getty Images / Bettman / Contributor
Sześć kilometrów dalej i sześć miesięcy później, w amerykański Dzień Niepodległości, Darlene Ferrin i Michael Mageau przyjechali na parking przy parku Blue Rock Springs w Vallejo, aby poflirtować. Siedzieli w samochodzie, gdy obok zatrzymał się falcon 1958 lub 1959, natychmiast odjechał i wrócił po dziesięciu minutach. Kierowca wysiadł z latarką i pistoletem kalibru 9 mm: kilka kul przeszło przez Michaela i trafił w Darlene. Słysząc jęki chłopaka, morderca strzelił do każdej z ofiar jeszcze dwa razy i odjechał. Dziewczyna zmarła w szpitalu, chłopak przeżył mimo postrzału w twarz, szyję i klatkę piersiową. Opisał napastnika: biały mężczyzna w wieku około 30 lat, włosy jasnobrązowe i kręcone, ponad 170 cm wzrostu i 90 kg wagi – jako jedyny widział Zodiaka z bliska i bez maski. Cierpiał przez całe życie z powodu odniesionych ran, jeździł na wózku inwalidzkim. W październiku skończył 71 lat.

Zabawniejsze niż zabijanie dzikiej zwierzyny

Dzień po drugim mordzie, Zodiak zaczął grę o atencję: zadzwonił na policję, aby przyznać się do winy; przypisał sobie również zabójstwo Betty i Davida – namierzono połączenie z budki telefonicznej przy stacji benzynowej w okolicy, nikogo nie zatrzymano. 1 sierpnia do redakcji „San Francisco Chronicle”, „The San Francisco Examiner” i „Vallejo Times Herald” przyszły listy z podzielonym na trzy części kryptogramem z 408 symbolami graficznymi i geometrycznymi, odwróconymi literami, ułożonymi w kolumnach i rzędach. Nadawca żądał, aby całość wydrukowano na pierwszych stronach, w przeciwnym razie miał „w weekend zabijać samotnych ludzi w nocy, aż skończy z tuzinem ofiar”. Szyfr opublikowano niezgodnie z zaleceniami, nic złego się jednak nie wydarzyło. Do druku podano słowa szefa policji w Vallejo, który prosił zabójcę o więcej faktów, aby potwierdzić jego tożsamość. W odpowiedzi ten przedstawił się w liście: „Tu mówi Zodiak” („This is the Zodiac speaking”) i przesłał szczegóły morderstw. Napisał, że policja złapie go po złamaniu kodu. Zaledwie dzień po publikacji Szyfru 408 cudu dokonał nauczyciel matematyki Donald Gene Harden z North Salinas High School w Kalifornii. Zadzwonił z wieściami do gazety i trafił na pierwszą stronę wraz z żoną Bettye June. Ich tłumaczenie Zodiaka: „Lubię zabijać ludzi, ponieważ jest to bardzo zabawne i zabawniejsze niż zabijanie dzikiej zwierzyny w lesie. Człowiek jest najbardziej niebezpiecznym zwierzęciem ze wszystkich. Zabijanie daje mi najbardziej ekscytujące doświadczenie, nawet lepsze niż spuszczanie się w dziewczynie. Najlepsze jest to, że kiedy umrę, odrodzę się w raju, a zabici przeze mnie staną się moimi niewolnikami. Nie podam wam mojego imienia, ponieważ będziecie próbowali spowolnić moją kolekcję niewolników do życia pozagrobowego ebeorietemethhpiti” – ostatnich osiemnastu liter małżeństwo Harden nie zdołało odczytać. Wytknęli, że autor popełnił błędy: napisał dangeroue anamal zamiast dangerous animal, paradice – paradise, atop – stop.

Mordował kobiety „rozwiązłe”. Ogłuszał siekierą, wbijał w ciało noże, dłuta, gwoździe

Ma na koncie co najmniej 81 ofiar. Największy seryjny zabójca w kraju.

zobacz więcej
Śledczy sprawdzali, czy Donald Gene Harden nie jest aby Zodiakiem, bo nikt nie mógł tak szybko złamać kodu poza nim samym. Zauważono, że w listach roiło się nie tylko od literówek, ale błędów typograficznych – zbyt dużych odstępów między literami, nietypowego umieszczania kropek i przecinków, używania wielkie litery zamiast małych – Harden pisał tak samo! Odkryto inne matematyczne zależności: „szyfr 408” to inaczej 4 = D, 0 = odstęp, 8 = H; 54 użyte symbole odpowiadały numerowi mieszkania państwa Harden; inicjały DH są ukryte w schemacie bomby autobusowej; podejrzana była nawet kartka ze smokiem, bo Harden urodził się w chińskim roku smoka. Do 13 symboli wskazujących na imię i nazwisko Zodiaka – z kolejnego szyfru – pasowało Gene Harden i Donald G. Harden. Hipoteza nie została potwierdzona, choć Harden – po przejściu na emeryturę pracował w nieruchomościach – był przesłuchiwany także w 2007 roku, gdy kolejny raz wznawiano śledztwo po filmie „Zodiak” Davida Finchera, który drobiazgowo relacjonuje dochodzenie. Harden zmarł pięć lat później.

Peek-a-boo, jesteś skazany

27 września 1969 roku Cecelia Shepard i Bryan Hartnell piknikowali nad jeziorem Berryessa, gdy podszedł do nich mężczyzna w kapturze, okularach przeciwsłonecznych i krzyżem na piersi. Opowiadał, że uciekł z więzienia w Montanie, gdzie zabił strażnika, więc potrzebuje auta i pieniędzy, aby pojechać do Meksyku. Kawałkiem sznurka do bielizny kazał Cecylii zawiązać Bryana, po chwili dźgnął go nożem sześć razy, ją – dziesięć. Po usłyszeniu krzyków rybacy z niedalekiej zatoczki wezwali pomoc: Shepard była przytomna i zdążyła opisać napastnika, w drodze do szpitala zapadła w śpiączkę i zmarła. Bryan przeżył i po latach pojawił się w filmie „Zodiak” Finchera, by zagrać w scenie w komisariacie policji. Tymczasem tuż po morderstwie Zodiak poszedł na parking, by czarnym pisakiem narysować na drzwiach samochodu ofiar swój symbol i daty ataków: „Vallejo/12-20-68/7-4-69/Sept 27-69 6:30/by knife”. Zadzwonił też do biura szeryfa, aby zgłosić „morderstwo – nie, podwójne morderstwo”; bo nie wiedział, że Bryan przeżył. Miejsce rozmowy namierzono w myjni samochodowej, udało się jedynie zdjąć mokry odcisk palca ze słuchawki, którego nigdy nie dopasowano do żadnego z podejrzanych.

Ostatnie morderstwo Zodiaka wydarzyło się w sercu San Francisco: 11 października wieczorem wsiadł do taksówki Paula Stine’a i przed dojechaniem do celu strzelił mu w głowę. Zabrał portfel, kluczyki, strzęp ubrania, co widziało to trzech nastolatków po drugiej stronie ulicy i wezwało policję. Dyspozytor instruował przez radio, aby szukano czarnego napastnika, dlatego zatrzymany przypadkiem Zodiak został wypytany i wypuszczony. Dwa dni później do „San Francisco Chronicle” dotarł list z kawałkiem zakrwawionej koszuli Stine’a i groźbami zabicia uczniów w szkolnym busie. Potem kartka z kryptogramem z 340 znakami i siedmiostronicowy list z przechwałkami o własnej nieomylności.
Kryptogram Zodiaka przesłany do redakcji "San Francisco Chronicle". Fot. Bettmann Archive/ Getty Images
20 grudnia 1969 roku, rok po pierwszym morderstwie, Zodiak wysłał kolejny fragment koszuli zabitego taksówkarza do prawnika Melvina Belli, którego poprosił pomoc. Ten zaproponował spotkanie, na które nikt nie przyszedł. W kwietniu wysłał list „Nazywam się…” i 13 znaków mających skrywać jego tożsamość. Tydzień później zagroził użyciem bomby autobusowej, chyba że gazeta opublikuje jego kolejne wynurzenia. Wkrótce denerwował się, że nie widzi ludzi noszących guziki Zodiaka, o co prosił. Wysłał również 32-znakowy szyfr do schowanego ładunku – nie został odczytany, bomby nie odnaleziono.

Zodiak wyraźnie polubił epistolografię, mnożył groźby i przechwałki. „Zastrzeliłem mężczyznę siedzącego w zaparkowanym samochodzie z .38.” – pisał, co mogło oznaczać sierżanta Richarda Radeticha zabitego strzałem w głowę pistoletem kalibru 38, lecz policja w San Francisco wykluczyła Zodiaka i sprawa pozostała nierozwiązana. 22 marca 1971 roku, na pocztówce wysłanej do Paula Avery’ego, reportera „San Francisco Chronicle” zajmującego się sprawą, w kolażu z reklam i wycinków z gazety przypisał sobie zabójstwo pielęgniarki Donny Lass z 6 września 1970 roku (ciała nie znaleziono). Avery otrzymał na Halloween kartkę podpisaną „Z” z krzyżem i ostrzeżeniem „Peek-a-boo, jesteś skazany”.

Wkrótce potem reporter „San Francisco Chronicle” dostał też anonim o podobieństwach między działaniami Zodiaka i morderstwem Cheri Bates w college’u w Riverside pod Los Angeles, która 30 października 1966 roku została brutalnie pobita i zabita. Do policji i gazet dotarło wówczas spisane na maszynie „Wyznanie”, w którym morderca przyznał się do zabójstwa, podał nieznane szczegóły zbrodni i ostrzegł, że „Bates nie jest pierwszą i nie będzie ostatnią”. W bibliotece w college’u w Riverside pod pulpitem ławki odkryto wyryty wiersz „Chory na życia / niechętny do umierania”, język i charakter pisma przypominały Zodiaka, choć podpis brzmiał: rh.

Żadna z tych zbrodni nie została przypisana Zodiakowi, którego oskarżono o pięcioro zabitych i dwóch rannych. On sam w kolejnych przesyłkach – pisanych finezyjnie z użyciem alfabetu z łaciny i greki, alfabetu Morse’a, symboli astrologicznych i wojskowych – pisał o torturach dla swoich „niewolników” i wyliczał kolejnych: na kartce pocztowej wybił trzynaście dziur. Bilans końcowy: „Zodiak = 37, SFPD [San Francisco Police Department] = 0”. W końcu zamilkł na trzy lata, by 29 stycznia 1974 roku… pochwalić film „Egzorcysta” jako „najlepszą komedię satyryczną, jaką kiedykolwiek widziałem”. To jego ostatnia oficjalnie uznana wiadomość. Wiele innych komunikatów, podobnie jak zbrodni, przypominały styl Zodiaka, ale ich autorstwo było dyskusyjne.

To nie ja byłem w programie telewizyjnym

Morderca oswaja zło

Co roku w USA kilkudziesięciu zabójców przebywających w celi śmierci zawiera związek małżeński. Czyny wielokrotnych morderców piętnują media. Jednak wstręt i odraza wobec nich mieszają się z pewną fascynacją, gdy te same zbrodnie oglądamy na kinowym ekranie.

zobacz więcej
Tożsamość Zodiaka pozostaje nieznana, Departament Policji San Francisco przez lata sprawdził 2500 mniej lub bardziej podejrzanych. Może to Richard Gaikowski, który śledził Darlene zabitą w Vallejo, jego głos rozpoznała policyjna dyspozytorka rozmawiająca z Zodiakiem, wybrał się na pogrzeb zastrzelonego taksówkarza? Może Arthur Leigh Allen, który nosił zegarek firmy Zodiac z logo celownika, zdradził koledze swoje mordercze plany, Michael ocalały w Vallejo rozpoznał go podczas konfrontacji? Może Rick Marshall albo Lawrence Kane? Podejrzani mieszkali w pobliżu, mieli wcześniej styczność z ofiarami, ich zeznania pasowały do siebie albo rozsypywały jak domek z kart, bo materiał genetyczny nie pasował do odcisków zdjętych z listów. Nikomu nie postawiono zarzutów, szeryf z hrabstwa Napa Ken Narlow, czy inspektorzy wydziału zabójstw z San Francisco – David Toschi i William Armstrong, poświęcili się sprawie do końca służby.

Od lat Zodiak intryguje również rzesze detektywów-amatorów. Organizowane są ich spotkania na „Szlaku Z”, w miejscach ataków mordercy, przy domach podejrzanych w śledztwie. Imponującą wiedzę zgromadziły strony internetowe zodiackiller.com, zodiackillersite.com, zodiackillerfacts.com – synteza i analiza. Prekursorem domorosłych badaczy okazał się rysownik „San Francisco Chronicle” Robert Graysmith, który pospołu z reporterem Avery’m zmierzył się z Zodiakiem. Pokazał to świetny film „Zodiak” Finchera z Jakem Gyllenhaalem w roli rysownika: detalicznie oddano śledztwo i zaangażowanie człowieka, któremu Zodiak zmienia życia. Filmem zachwycił się Sam Blake, australijski matematyk z Uniwersytetu w Melbourne, zajmujący się steganografią i kryptografią, formami komunikowania ukrytego w treści i w samym fakcie komunikowania.

– Nie miałem okazji poznać Roberta Graysmitha, ale czytałem jego książkę o Zodiaku – mówi. Zaintrygował go zwłaszcza „jeden ze świętych grali w kryptologii”, czyli – nazwany od liczby znaków – Szyfr 340. Zodiak wysłał go 8 listopada 1969 roku do redakcji „San Francisco Chronicle” i podpisał firmowym krzyżykiem. 17 znaków w rzędzie, 20 kolumn. – Najpierw studiowałem kod 408. Był znacznie prostszym szyfrem, najpierw trzeba było odkryć prawidłowy kierunek odczytu (transpozycję) – mówi Blake. Potem zaczął rozpracowywać 340, do czego teraz zmobilizowała go kwarantanna. Blake szukał dalej i zachwycił się „doskonałymi filmami Davida Oranchaka”, amerykańskiego eksperta od łamania kodów, który od lat zajmuje się Zodiakiem: powadzi stronę ZodiacKillerCiphers.com i nagrywa filmy „Let’s Crack Zodiac” na YouTube. Oranchak wita się na blogu jako spec od programowania, który zaprzęga technologię do nauki („evolutionary computing”). Żartuje, że pisze (ostatnio w 2017 roku) o rzeczach, które „mnie interesują i najprawdopodobniej cię nudzą. Komputery. Sztuczna inteligencja. Obliczenia ewolucyjne. Kryptografia. Przestrzeń. Nauka. Matematyka. Okropne rzeczy”.
List Zodiaka przesłany do redakcji „San Francisco Chronicle" wraz z kawałkiem koszuli zamordowanego taksówkarza. Fot. Getyy Images/ Bettmann / Contributor
– Skontaktowałem się z nim w sprawie nowych rozwiązań algorytmicznych i przez rok pracowaliśmy razem po dwóch stronach świata. Przyjrzeliśmy się wszystkim możliwym sposobom odczytania szyfru. Wypróbowaliśmy 650 000 kombinacji, które nic nie dały. To było działanie metodą prób i błędów na ogromną skalę. Uważałem, że jeśli pomylimy się miliony razy, potencjalnie raz możemy mieć szczęście – mówi Blake. Zdalnie uzyskiwał dostęp do superkomputera Spartan Uniwersytetu w Melbourne i działał. Zauważył symetrię w ułożeniu szyfru, co miało związek z badaniami naukowymi. Powiedział Oranchakowi, że statystycznie wygląda to dobrze i może spróbują ponownie? Znów odczytali kilkadziesiąt tysięcy kombinacji, które rokowały. – Jedna zawierała fragmenty rozwiązania: ‘mam nadzieję, że masz’, ‘spróbuj mnie złapać’ i ‘komora gazowa’. Jestem matematykiem, nie ekspertem od Zodiaka, więc musiałem wygooglować, czy komora gazowa była w latach 60. metodą egzekucji w Kalifornii. Kiedy to się potwierdziło, miałem nadzieję na odkrycie, choć Oranchak był zmęczony i sceptyczny, aby ‘znowu nie trafić do króliczej nory’ – mówi Blake. – Kiedy wyskoczyło: ‘to nie ja byłem w programie telewizyjnym’, spadłem z krzesła. Jasna cholera! Wiedziałem, że program telewizyjny, do którego zadzwonił mężczyzna podający się za Zodiaka, pokazano kilka tygodni przed otrzymaniem szyfru. Czułem, że jesteśmy na dobrej drodze – mówi Oranchak.

Przełom nastąpił 5 grudnia. Blake o poranku dostał wiadomość od Oranchaka, że udało się złamać dziewięć linijek. – Gdy znaleźliśmy właściwy sposób odczytania szyfru, tych pierwszych dziewięć wierszy było najłatwiejszą częścią. Kolejne dziewięć to była walka – mówi Blake. Oranchak wezwał do pomocy Jarla van Eycke, programistę z Belgii, zatrudnionego w firmie logistycznej, który stworzył kryptologiczny pogram AZdecrypt i podjął się zadania. – Od lat byłem przekonany, że Zodiak mógł być rozczarowany, że jego pierwszy szyfr został rozwiązany tak szybko, dlatego chciał, aby następny był znacznie trudniejszy do rozwiązania – mówi van Eycke. To on dostrzegł błąd Zodiaka, który nie okazał się nieomylny. – Ogólnie rzecz biorąc, kolejne symbole w szyfrze Zodiak umieszczał przesuwając jedną linię w dół i dwie kolumny w poprzek, co powtarzał. Ale pomylił się i przeszedł tylko jedną kolumnę w poprzek zamiast dwóch, przez co całkowicie złamał symetrię i musieliśmy to odkryć. Ten błąd z pewnością pomógł szyfrowi przetrwać tak długi czas – tłumaczy Blake.

Trują, torturują, zabijają z zimną krwią. Seryjne morderczynie brutalniejsze od mężczyzn

„Czarna wdowa” lub „anioł miłosierdzia” to najczęściej spotykane typy zabójczyń.

zobacz więcej
Australijczyka, Amerykanina i Belga, trzech pasjonatów, ochrzczono mianem „zespołu naukowców”, który złamał Szyfr 340. Pisał Zodiak: „Mam nadzieję, że dobrze się bawicie, próbując mnie złapać. To nie ja byłem w programie telewizyjnym, co daje mi punkt. Nie boję się komory gazowej, bo dzięki temu szybciej trafię do raju. Teraz mam wystarczająco dużo niewolników, którzy dla mnie pracują. Inni nie będą mieli nic, gdy osiągną raj i dlatego boją się śmierci. Ja się nie boję, bo wiem, że moje nowe życie będzie łatwe w raju śmierci”. Paradise znów napisał z błędem: paradice.

Jeszcze świętszy graal

Oranchak wysłał wiadomość do FBI, aby zweryfikować pracę swojej grupy. „Ostatnie kilka godzin to niezły rollercoster. Potwierdzili rozwiązanie. To nie żarty, to dzieje się naprawdę” – pisał Blake. Cameron Polan, rzeczniczka FBI w San Francisco, przesłała oświadczenie do „Chronicle”: „FBI zdaje sobie sprawę, że szyfr przypisywany Zodiakowi został niedawno rozwiązany przez osoby prywatne. Sprawa Zodiaka jest obiektem dochodzenia prowadzonego przez FBI w San Francisco. Terroryzował on ludzi w północnej Kalifornii i choć minęły dziesięciolecia, nadal szukamy sprawiedliwości dla ofiar tych brutalnych zbrodni. Ze względu na trwające śledztwo oraz szacunek dla ofiar i ich rodzin, nie udzielamy dalszych informacji”.

Mówi Blake: – Chcielibyśmy poświęcić naszą pracę, która doprowadziła do rozwiązania, ofiarom Zodiaka, ich rodzinom i potomkom. Mamy nadzieję, że jest to krok w kierunku znalezienia sprawiedliwości dla tych ludzi.

W sieci ktoś napisał, że musi być chyba agentem. Śmieje się z żartu. – Z radością zmieniłbym karierę, by zostać tajnym agentem, gdyby nadarzyła się okazja. Trzymam kciuki za to, że oferta pracy jest tuż za rogiem – żartuje. Serio dodaje: – Chcielibyśmy dalej zajmować się nad tymi szyframi. Mam nadzieję, że moja uczelnia pozwoli mi kontynuować pracę w tej dziedzinie.

Celem jest odkrycie tożsamości Zodiaka, bo Szyfr 340 nie doprowadził do tego. – Przesłanie nie mówi wiele. To te same gadki powtarzane przez Zodiaka. Byliśmy rozczarowani, że nie umieścił w wiadomości żadnych danych umożliwiających jego identyfikację. Nie spodziewaliśmy się tego – przyznał Oranchak.

Z czterech kodów Zodiaka, dwa pozostają nierozwiązane: szyfr o schowanej bombie i potencjalnie ujawniający nazwisko zabójcy, co jawi się jako jeszcze świętszy graal niż Szyfr 340. – Oba szyfry są znacznie krótsze niż Szyfr 340, co utrudnia łamanie. W ‘My name is’ Zodiak wymienił 13 znaków: z kryptograficznego punktu widzenia nie ma tam wystarczających informacji do rozwiązania. Nawet gdyby uruchomić program komputerowy, który wygeneruje miliony propozycji – mówi Blake. Ma jednak nadzieję, że znowu uda się znaleźć stóg siana, w którym potem będzie szukał igły, by przejść przez jej ucho.

– Jakub Kowalski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Domniemane ofiary Zodiaka w San Frnacisco: Betty Lou Jensen, David Faraday, and Darlene Ferrin. Fot. Getty Images/ Bettmann / Contributor
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Jak Francja wykradła dzieci Reunionu. „Mają nie być zbyt czarne”
Niektóre matki traciły córki i synów jedynie dlatego, że paliły papierosy.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Ryzykujemy życie, by stać się nadludźmi
Nie da się wykluczyć, że umysł lodowego szamana Wima Hofa nakazuje mózgowi ignorować zimno.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Uzależnienie od hazardu to śmiertelna choroba
Hazardziście trudniej jest pozostać w abstynencji niż np. alkoholikowi.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Cios w ulubieńca liberalnych elit. Pierwszy dzień prezydenta
Czy Republikanie będą w stanie zapobiec radykalnemu zwrotowi na lewo?
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Straszna szczepionka RNA, której boimy się bardziej niż COVID-19
Jeśli sobie nie poradzi, to będziemy mogli powiedzieć: witajcie w XVII wieku!