Felietony

Manipulacje krakowskiego wydawnictwa

Kiedy toczą się wielkie dyskusje o definicji małżeństwa i naszej cywilizacji, kiedy po obu stronach okrzyki tłumów wzbierają na sile, po cichu na tylnej okładce pojawia się jednoznaczny anons: jesteśmy comme il faut .

Nie do końca wierzyłam własnym oczom, więc przeczytałam jeszcze raz. I jeszcze raz, bo choć to już czwarty kryminał tej autorskiej pary, to jednak wydawnictwo zdecydowało się na zupełnie nową jej prezentację. Chodzi o Marylę Szymiczkową powołaną do życia przez – i tu już spisuję z okładki – „małżeństwo literatów”, jakie tworzą Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński.

Ich książki, tak zwane retrokryminały erudycyjnie osadzone w Krakowie sprzed stu lat, wydaje Instytut Wydawniczy ZNAK w jednej ze swoich spółek wydawniczych.

W wyszczególnionym sformułowaniu zasadnicze znaczenie mają znaki interpunkcyjne: nie chodzi o „małżeństwo” literatów i nie chodzi o „literackie małżeństwo”. Chodzi o małżeństwo, o którego definicję trwa od pewnego czasu już nie walka, ale bitwa, a nawet wojna. I to właśnie wojna światów, wojna cywilizacji.


W Konstytucji RP mamy wprawdzie art. 18., który stanowi, że „małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”. Tyle że pojawiły się już interpretacje, według których artykuł ów określa „tylko”, iż jedynie małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny ma prawo do opieki i ochrony państwa, nie określa natomiast, kto ma prawo do zawarcia takiego związku. Zostawię jednak na boku rozważania prawne, bo zajmują się nimi prawnicy i mają z tym sporo pracy. Mnie frapuje co innego.
Jacek Dehnel jeden z kreatorów Maryli Szymiczkowej na zdjęciu z 2012 roku. Fot. PAP/Andrzej Hrechorowicz
To, że dwóch panów żyje sobie jak chce, to ich sprawa, choć jeden z nich znany jest z publicznie prezentowanych niewybrednych, negatywnych opinii wobec religii i Kościoła, co być może powinno mieć znaczenie dla wydawnictwa, które przyznaje się do katolickiej proweniencji. Ale że to właśnie poważne wydawnictwo decyduje się na taką prezentację, to już zupełnie inna kategoria.

Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK powstał w 1959 roku, a – przepisuję za Wikipedią – „inicjatorem powstania Instytutu i jego pierwszym dyrektorem był Jacek Woźniakowski. Początkowo siedziba Znaku mieściła się w małym pokoju przy ulicy Wiślnej 12 w Krakowie nad redakcją „Tygodnika Powszechnego”. Wokół redakcyjnego stołu zasiadali m.in.: Jerzy Turowicz, Stanisław Stomma, Hanna Malewska, ksiądz Józef Tischner. W czasach PRL-u wydawnictwo publikowało głównie literaturę katolicką i filozoficzną (pierwszą wydaną książką była nieodpłatnie przekazana „Droga krzyżowa” kard. Stefana Wyszyńskiego) oraz sporadycznie poezje, eseje i prozę. Był to czas, gdy cenzura skutecznie utrudniała pracę i rozwój wydawnictwa. Jednak na książki Antoniego Gołubiewa, Karola Wojtyły, Władysława Bartoszewskiego, a później Czesława Miłosza, Gustawa Herlinga Grudzińskiego czy Leszka Kołakowskiego i innych autorów Znaku w księgarniach prowadzono zapisy.” Gdyby ktoś nie zauważył wszystkich nazwisk, z naciskiem powtórzę jedno: Karola Wojtyły.

Tęcza symbolizuje seksualną czystość. I potępienie homoseksualizmu

Emblemat LGBT ma tylko sześć kolorów. Jest ewidentnie wybrakowany.

zobacz więcej
Mamy w tej chwili czas strasznego – i smutnego – zamętu. Karol Wojtyła – Jan Paweł II – był naszym obrońcą i naszym przywódcą. Mówił za nas i domagał się wolności dla naszych praw. Jest obecny w naszych domach, stowarzyszeniach, szkołach i instytucjach. Jest naszym dobrem narodowym.

Ale nagle w medialnych i publicznych sporach okazuje się, że Jana Pawła II jest za dużo, że trzeba odbrązawiać, odbłyszczać, rewidować podejście, że na krakowskich Błoniach już nie słychać echa jego słów, że nikt jakoby nie woła za nim o Ducha, który miałby zstąpić i odnowić oblicze tej ziemi. Jak się nie poddać takim miazmatom? Jak zatrzymać imię Jana Pawła II na tablicach i ulicach, a przede wszystkim w głowie i – nie bójmy się tego słowa – w sercu, choć nie o emocje tu chodzi.

Co robić, skoro nawet takie związane z nim w przeszłości tuzy jak ks. Adam Boniecki – przez wiele lat redaktor naczelny polskiego wydania „L’Osservatore Romano” – oznajmiają: „nie podpiszę listu w obronie JP2 i nie będę walczył o nazwy ulic, co zaś do pomników, to ich niegdysiejszy wysyp musiał się źle skończyć. Janowi Pawłowi II teraz nie obrona jest potrzebna, ale pełna prawda. Mitowi może ona nie dorówna, ale już nie będzie trzeba papieża bronić”.

Na pewno? Skoro w tym samym czasie SIW ZNAK – a ks. Adam Boniecki jest jego prominentnym nazwiskiem – wchodzi na salony z swoją deklaracją, że nauczanie tegoż Jana Pawła II w sprawie małżeństwa nie jest już ważne?
Najciekawsze informacje można znaleźć na tylnej okładce. Fot. Barbara Sułek-Kowalska
Tylne drzwi zawsze odgrywały wielką rolę w życiu, choć dzisiaj może nie być łatwo o takie doświadczenie w praktyce: od frontu wchodzą oficjalni goście z atrakcyjnym bukietem, od tyłu puka dostawca z towarem, który trzeba jakoś wnieść i zręcznie wprowadzić na owe salony. Od czegóż małe zamieszanie, może odgłos otwieranych butelek, gra słówek i już wszyscy bawią się razem.

Tylne drzwi i – jak widać – tylne okładki. Kiedy toczą się wielkie dyskusje o definicji małżeństwa i naszej cywilizacji, kiedy po obu stronach okrzyki tłumów wzbierają na sile, po cichu na tylnej okładce pojawia się jednoznaczny anons: jesteśmy comme il faut. Bo to my przecież mówimy, co jest – a co nie jest – właściwe.

Zapewne nikogo ten – doprawdy nie całkiem dyskretny – anons nie powstrzyma od kupowania książek tego wydawnictwa i co więcej, od publikowania tam swoich książek, bo przecież to „taaakie dobre wydawnictwo”. Niejeden autor westchnie „taki klimat” albo może „takie czasy”. A ZNAK dalej będzie powoływać się na swoje związki z Karolem Wojtyłą i inne katolickie nazwiska, dokonując co najmniej podwójnej manipulacji – na nazwiskach zmarłych, którzy już się odezwać nie mogą i na nieszczęsnych czytelnikach. Choć przecież i jedni, i drudzy mają prawo wyboru.

– Barbara Sułek-Kowalska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Maj 2000 roku. VI Targi Wydawców Katolickich w Warszawie. Redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”, ks. Adam Boniecki prezentuje „Kalendarium życia Karola Wojtyły”, wydane przez ZNAK. Fot. PAP/Tomasz Gzell
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Koguty
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Debata
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Kapłan to nie kawaler na wydaniu
Gdy porzuci powołanie dla kobiety, popkultura przedstawia go jako romantycznego bohatera. Męża porzucającego żonę też?
Felietony Poprzednie wydanie
Oblicza politycznej niepoprawności
Wystawa bez cenzury.
Felietony Poprzednie wydanie
Koniec lata
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.