Felietony

COVID-19 woli Murzynów. Czy powinno się ich zaszczepić wcześniej niż białych?

Lewica twierdzi, że pandemia COVID-19 obnażyła „rasizm strukturalny” obecny zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i USA.

Jakiś czas temu świat obiegła wieść, że burmistrz Londynu Sadiq Khan oznajmił, iż grupami, które powinny być w stolicy Wielkiej Brytanii jako pierwsze zaszczepione przeciw COVID-19, są BAME. Tym skrótem na Wyspach określa się zbiorczo przybyszów spoza Europy i ich potomków, a więc „Czarnych, Azjatów Mniejszości Etniczne” (Black, Asian, Minority Ethnic).

Khan w rozmowie z Radiem BBC London stwierdził, że grupy te zostały dotknięte pandemią w stopniu nieproporcjonalnie większym od rdzennych Brytyjczyków.

Polityk przyznał, że wprawdzie czynnikiem decydującym jeśli chodzi o kolejność szczepień będzie wiek osoby (wiadomo, że im człowiek starszy, tym ryzyko ciężkiego przebiegu choroby wzrasta), to jednak dodał, że należy też wziąć pod uwagę inne wskaźniki. Powołał się na dane z tegorocznej wiosny, z których, jego zdaniem, wynika, że – pod względem liczby zgonów na COVID-19 – BAME ucierpiały szczególnie.
Strażacy dostarczają czarnoskórego pacjenta do Szpitala Episkopalnego Św. Jana w Nowym Jorku 20 maja 2020. Fot. REUTERS/Brendan McDermid
Ktoś może się do Khana przyczepić, że jego wypowiedzi trącą polityczną poprawnością. Bo przecież rodzi się podejrzenie, iż w zamierzeniu gospodarza Londynu grupy, które w lewicowych narracjach uchodzą za obiekty dyskryminacji ze strony białej większości, mają być po prostu faworyzowane.

A w tym kontekście nie da się też pominąć faktu, że sam Khan jest politykiem Partii Pracy (ugrupowania bądź co bądź socjaldemokratycznego) i wywodzi się ze społeczności muzułmańskiej rodem z Pakistanu.

Czy zatem laburzystowski samorządowiec używa statystyki, aby utrwalić poparcie wśród grup, które w krajach zachodnich zawsze były i wciąż są dla lewicy bardzo ważne? Dlatego, że na ich poczuciu wykluczenia zbijała ona i zbija kapitał polityczny. Na razie tę kwestię zostawmy.

Zauważmy natomiast, że COVID-19 dał się mocno we znaki kolorowej ludności nie tylko w Wielkiej Brytanii. Kiedy w USA pandemia zaczęła zbierać ponure żniwo, politycy Partii Demokratycznej podnieśli temat „strukturalnego rasizmu”. Wysunęli oni postulat, żeby przypadki zakażeń COVID-19 oraz zgonów na tę chorobę ewidencjonowano z podziałem na rasy. Taka procedura miałaby ujawnić istotny problem społeczny do rozwiązania dla władz amerykańskich w walce z pandemią.

Pół roku temu można się było dowiedzieć – na podstawie szacunków federalnych Ośrodków Kontroli i Zapobiegania Chorobom (Centers for Disease Control and Prevention – CDC) – że w USA jedna trzecia zakażonych osób to Afroamerykanie, choć stanowią oni zaledwie 13 procent ludności tego państwa. Jako przyczyny takiej sytuacji wymieniano: złe warunki mieszkaniowe, niezdrowe odżywianie się, ograniczony dostęp do opieki medycznej (spowodowany głównie brakiem ubezpieczenia na jej usługi). Poza tym wśród Murzynów dużo częściej niż wśród białych występują choroby serca, cukrzyca, otyłość – a więc istotne czynniki ryzyka jeśli chodzi o ciężki przebieg COVID-19.

Ponadto spora część Afroamerykanów narażona jest na codzienne kontakty z mnóstwem osób. Stanowią oni bowiem grupę przeważającą w zawodach, których nie da się wykonywać zdalnie (między innymi w transporcie publicznym czy sprzedaży bezpośredniej). A więc w przypadku tych osób prawdopodobieństwo zakażenia jest większe niż u białych.

Może jednak zarówno Sadiq Khan, jak i bliscy mu ideowo amerykańscy Demokraci mają rację. Jeśli tak, to pandemia COVID-19 rzeczywiście obnażyła „rasizm strukturalny” obecny zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i USA.

Tyle że to jest wygodne uproszczenie sprawy polegające na obarczaniu winą za zaistniały stan rzeczy elit tych państw. To prawda, biali na przestrzeni dziejów – zwłaszcza w okresie podbojów kolonialnych – wyrządzili ogrom krzywd Murzynom, lecz to nie wyjaśnia wszystkiego.

Walka z rasizmem na Starym Kontynencie i za oceanem ma już swoją bardzo długą historię. Można ją liczyć w setkach lat. Niemniej twarda instytucjonalizacja antyrasizmu nastąpiła w XX wieku.

Można tu zwłaszcza wymienić podjętą w Ameryce w latach 60. akcję afirmatywną. Były to programy wyrównywania przez państwo szans czarnej ludności w edukacji i zawodowej karierze. Stosowanie rasowych parytetów podyktowane było słusznym przeciwdziałaniem wszelkiej dyskryminacji.

Murzyn, który chciał wstąpić do Wehrmachtu

– Niemcy nigdy nie będą w takiej potrzebie, żeby musiały wygrywać wojnę przy pomocy takich jak wy – usłyszał we wrześniu 1939 roku Hans-Jürgen w punkcie werbunkowym w Hamburgu.

zobacz więcej
W praktyce jednak dochodziło do tego, że mechanizm ten Murzynów po prostu uprzywilejowywał. I zamiast osłabiać postawy rasistowskie wśród białych, jeszcze bardziej je wzmagał, bo w takich przypadkach to oni się czuli dyskryminowani. Warto się zastanowić, czy pomysł Sadiqa Khana dotyczący kolejności szczepień przeciw COVID-19 nie przyniesie podobnych efektów.

A swoją drogą nie można też przemilczeć oczywistego faktu, iż istnieje również rasizm czarnych skierowany przeciw białym. Rzecz jasna stanowi on w dużej mierze wyraz resentymentu, jaki żywi pokrzywdzona grupa wobec swoich ciemiężców. Niemniej jest to zjawisko, które w gettach murzyńskich Europy i USA przybiera kryminalny charakter i występuje na masową skalę.

Czy jednak chodzi tylko o resentyment? A może sedno tkwi w poczuciu odrębności, które cechuje nie tylko czarnych, ale i inne grupy, określane w Wielkiej Brytanii jako BAME.

I tu pojawia się kolejny wątek. Dotyczy on różnic kulturowych. One mogą obejmować nie tylko moralność czy religię, ale również to, co należy do szeroko pojętej obyczajowości, czyli nawet kulinaria i higienę, które bądź co bądź mają wpływ na kondycję zdrowotną społeczności.

Tyle że ktoś, kto wskazuje tego rodzaju różnice, łatwo może zostać posądzony o rasizm. Przecież stwierdzenie, że w kulturze jakiejś afrykańskiej czy azjatyckiej grupy etnicznej normami są niedostatek dyscypliny oraz – mówiąc kolokwialnie – „życie na kupie” (co skutkuje brakiem dystansu społecznego), zakrawa na łamiący reguły politycznej poprawności stereotyp. Tyle że taka opinia współbrzmi ze statystykami – według których – pandemia COVID-19 okazała się szczególnie dotkliwa dla BAME.

A tak na marginesie warto zauważyć, że kiedy w latach 80. XX wieku w krajach rozwiniętych ludzie zaczęli umierać na AIDS, odezwały się głosy, iż ofiarami tej choroby są homoseksualiści i narkomani. Choć za tą opinią przemawiały dane, to jednak z upływem czasu podniósł się krzyk, że stanowi ona homofobiczny stereotyp.

Wracając jednak do teraźniejszości, cóż, Sadiq Khan oraz politycy amerykańskiej Partii Demokratycznej powołując się na rozmaite statystyki, podrzucają argumenty ludziom uchodzącym w ich oczach za rasistów. Sprzyjające zakażeniom warunki, w jakich żyje wielu czarnych, mogą być bowiem rezultatem nie tylko „strukturalnego rasizmu”, lecz i kulturowej specyfiki gett.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Burmistrz Londynu Sadiq Khan (drugi z lewej) z wizytą w Riverside Academy w Hackney w lipcu 2020. Fot. Stefan Rousseau/PA Images via Getty Images
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Koguty
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Debata
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Kapłan to nie kawaler na wydaniu
Gdy porzuci powołanie dla kobiety, popkultura przedstawia go jako romantycznego bohatera. Męża porzucającego żonę też?
Felietony Poprzednie wydanie
Oblicza politycznej niepoprawności
Wystawa bez cenzury.
Felietony Poprzednie wydanie
Koniec lata
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.