Cywilizacja

Pies, koń i Biały Dom zdobyty trzy razy

W stolicy stanął pomnik psa ałabaja. Robi wrażenie, bo jest piętnastometrowej wysokości. Ogromny, sześciometrowy, złoty pies stoi na cokole, na którym na specjalnym, okrągłym ekranie wyświetlane są sceny z życia zwierzęcia.

Pomnik w stołecznym Aszchabadzie odsłonił sam prezydent Turkmenistanu Gurbanguły Berdymuchamedow. Brzmi to absurdalnie, ale sprawa jest poważna.

Państwowa gazeta „Turkmenistan Siegodnia” pisała o uroczystościach z okazji otwarcia „dużego kompleksu obiektów socjalno-kulturalnych powstałych w ramach szesnastej fazy rozwoju głównego miasta kraju. Tutaj, w zachodniej części Aszchabadu, zgodnie z postanowieniem przywódcy narodu, wyrósł starannie zagospodarowany teren ze wspaniałymi wieżowcami mieszkalnymi, stworzono niezbędną infrastrukturę drogową i komunikacyjną, a środek ronda ozdobiono oryginalnym pomnikiem »Turkmeńskiego Ałabaja«. W tej samej części miasta powstało centrum handlowo-rozrywkowe »Gül zemin«, które spełnia wszystkie nowoczesne wymagania dotyczące usług i obiektów rekreacyjnych”.

W 2020 r. odnotowuje się „chwalebną dla Turkmenistanu datę” – czytamy dalej – 25-lecie uzyskania „statusu trwałej neutralności”. I właśnie w przeddzień rocznicy ponad tysiąc rodzin pracowników ministerstw i innych urzędów otrzymało wygodne, nowoczesne mieszkania.

Prezydent rozdaje szczeniaki i pisze książki

Tak naprawdę chodzi więc o podwójny symbol. Aszchabad się rozrasta, staje się nowoczesnym miastem, ale jego mieszkańcy, cieszący się z nowych, pięknych domów i centrów handlowych, muszą pamiętać o tradycji. A tradycję uosabia właśnie ałabaj, czyli mówiąc po polsku – owczarek środkowoazjatycki.

Berdymuchamedow przywiązuje duże znaczenie do tego właśnie psa. W 2017 r. podarował pięknego szczeniaka prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi, a w 2019 r. także innemu rosyjskiemu politykowi, Dmitrijowi Miedwiediewowi. W zeszłym roku turkmeński przywódca wydał książkę o ałabajach, prezentował też przez siebie napisaną, poświęconą mu pieśń.
Koń, nieodzowny uczestnik świąt narodowych. 27 września Dzień Niepodległości w Aszchabadzie. Fot. REUTERS/Vyacheslav Sarkisyan
Ale nie tylko psy interesują turkmeńskiego prezydenta. Jego autorstwa jest też książka „Koń – symbol wierności i szczęścia”. Poświęcony jest koniowi achał-tekińskiemu, wywodzącemu się z prastarej rasy koni turkmeńskich. Prawdopodobnie to właśnie one służyły około 500 r. p. n.e. w armii perskiej. Znane też były w starożytnych Chinach.

Berdymuchamedow jest też znawcą roślin i o nich również napisał książkę. Co prawda oficjalnie w Turkmenistanie koronawirusa nie ma (tak naprawdę, użycie słowa „koronawirus” zostało tam zakazane przez władze), ale służby sanitarne skorzystały ze wskazówek prezydenckich i dla pewności okadzają miejsca publiczne dymem z poganka rutowatego, zaliczanego w świecie do niebezpiecznych środków odurzających.

Według wskaźnika wolności w świecie autorstwa amerykańskiej organizacji Freedom House, Turkmenistan ma 2 punkty na maksymalne 100 i na liście znajduje się na miejscu czwartym od końca, natomiast według Democracy Index publikowanego w brytyjskim tygodniku „Economist” jest szósty od końca.

Viktor Orbán ogląda bezgłowe zwłoki kozła

Premier na tropie pokrewieństwa Węgrów z koczowniczymi ludami Azji Środkowej.

zobacz więcej
– Turkmenistan ma silną, jeśli nie absolutną, władzę – tłumaczy Tygodnikowi TVP Elmira Nogoibajewa, ekspertka z Centrum Analitycznego „Polis Azija” w Kirgistanie. – Ta władza musi być stale legitymizowana. Można to skutecznie robić przy pomocy symboli, które są znane i popularne wśród ludzi. To właśnie koń achał-tekiński, będący szlachetną rasą konia gorącokrwistego, pochodzącego z Turkiestanu. To ałabaj, owczarek środkowoazjatycki, jedna z najstarszych ras psów na świecie. To wreszcie sam, wspaniały przywódca Turkmenistanu. W kraju, w którym ludzie praktycznie niewiele wiedzą o tym, co dzieje się na świecie, wszystko koncentruje się wokół historycznie spójnych symboli narodowych – podkreśla Nogoibajewa.

Tyle że przyglądając się obecnemu turkmeńskiemu prezydentowi, mimo wszystko trzeba pamiętać o jego poprzedniku, Saparmuracie Nijazowie. Obecna głowa państwa na tym porównaniu tylko zyskuje. Saparmurat Nijazow został I sekretarzem Komunistycznej Partii Turkmeńskiej SRR w 1985 r. Od tego czasu sprawował władzę przez ponad dwadzieścia lat. Prezydentem został w 1992 r. Uzyskał 99,5 proc. głosów. W 1999 r. parlament ogłosił go dożywotnim szefem państwa. Nijazow przyjął tytuł Turkmenbaszy, „ojca wszystkich Turkmenów”, a specjalna komisja ustaliła, że jest potomkiem Aleksandra Wielkiego. W kraju pojawiły się dziesiątki jego pomników.

System komunistyczny zastąpił własnym, w którym dwiema, najważniejszymi książkami w kraju były Koran i jego „Ruhnama” („Księga ducha”).

Berdymuchamedow przejął po nim urząd dość niespodziewanie (wcześniej był ministrem zdrowia i wicepremierem) i oczywiście nie w drodze demokratycznych wyborów, a wewnętrznych przetasowań w obozie władzy. Po śmierci Nijazowa sytuacja w kraju nieco się poprawiła – Berdymuchamedow nie jest czczony jak Bóg. Ale władzę ma absolutną.

Rewolucje w kraju niemal demokratycznym

Może więc zdumiewać, że w tym samym regionie Azji Centralnej znajduje się Kirgistan mający 38 punktów na liście Freedom House i znajdujący się na 101 miejscu spośród 167 krajów na Democracy Index – znacznie wyżej niż Kazachstan, Uzbekistan i Tadżykistan, nie mówiąc o Turkmenistanie.
Początek października, powyborcze protesty w Biszkeku przed siedzibą rządu. Fot. REUTERS/Vladimir Pirogov
O Kirgistanie zrobiło się głośno w październiku, bo wtedy doszło tam do rewolucji. Kolejnej. Po 1991 r. wytworzył się tam bowiem oryginalny system polityczny gwarantujący pluralizm, choć funkcjonujący przy słabych instytucjach państwowych. Wiece, demonstracje i strajki powtarzają się tam cyklicznie. Właściwie trudno się dziwić – w kraju jest ponad dwieście partii politycznych, a wiele z nich działa w oparciu o kluczowe klany i jedynie w określonych regionach kraju. Z takich ugrupowań politycznych bardzo trudno stworzyć stabilny rząd.

Na początku października odbyły się więc wybory parlamentarne. Wygrały je dwie partie proprezydenckie, mające elektorat głównie na południu kraju: Birimdik (Jedność, 25 proc. głosów; kierowana jest przez brata ówczesnego prezydenta) i Mekenim Kyrgyzstan (Moja Ojczyzna Kirgistan, też prawie 25 proc. głosów; kontroluje ją wpływowy klan Matraimowów).

Następnego dnia na placu Ała-Too w Biszkeku zebrał się ogromny tłum ludzi, domagających się unieważnienia wyborów do parlamentu, nazywanego tu Żogorku Kenesz. Przeciw nim wystąpili inni, domagając się, by demonstrację zakończyć. Doszło do przepychanek i starć. Potem pojawiła się milicja, uzbrojona w pałki i tarcze, a starcia przybrały na sile.

W siedzibach merostwa Biszkeku i kilku ministerstwach pojawili się nowi, „ludowi” szefowie, wysłani przez opozycję, by przejąć władzę. W jednym z hoteli opozycja usiłowała zebrać parlament, który miał formalnie powołać nowy rząd.

Protest zorganizowało dwanaście partii opozycyjnych, które nie przekroczyły progu 7 proc. głosów. Cała akcja była bardzo skuteczna, a jej efekt do przewidzenia – po raz trzeci w ciągu ostatnich piętnastu lat zdobyty został „Biały Dom”, czyli siedziba prezydenta; ostatecznie, jego gospodarz Sooronbaj Żeenbekow podał się do dymisji.

Warto jednak zauważyć, że zanim to uczynił, przyznał nagrody 25 swoim współpracownikom, m.in. szefowi prezydenckiej administracji.
Protestujący szturmują siedzibę władz w Biszkeku. Fot. REUTERS/Vladimir Pirogov
Podczas starć rannych zostało blisko sześćset osób, jedna zmarła. Demonstranci zajęli m.in. areszt śledczy Państwowego Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego, uwolnieni zostali czołowi opozycyjni politycy z północnego Kirgistanu, w tym były prezydent Ałmazbek Atambajew. Do więzień trafili oni przeważnie po skazaniu ich za rzeczywistą lub wyimaginowaną korupcję.

Atambajew pochodzi z północy, Żeenbekow z południa. Jednym z prawdziwych powodów kolejnej, kirgiskiej rewolucji, stało się to, że prezydent Żeenbekow spróbował pozbawić północ jakiegokolwiek wpływu na władzę. Stąd np. odmowa rejestracji list wyborczych socjaldemokratów, będących stronnikami Atambajewa.

Sęk w tym, że w strukturach siłowych Kirgistanu ważne miejsca wciąż zajmowali ludzie północy. I dlatego być może milicja niespecjalnie entuzjastycznie przeciwstawiła się protestującym.

Kazachstan – czyli mała Rosja. Czy Putin pójdzie drogą Nazarbajewa?

Ten kraj jest militarnym sojusznikiem Moskwy. Ale przez trzy miesiące prowadził wraz z USA ćwiczenia wojskowe, podczas których w jego oddziałach wdrażano standardy NATO.

zobacz więcej
Ostatecznie, Żeenbekow przegrał. Kolejne wybory prezydenckie odbędą się w 2021 r., a na razie władzę państwa sprawują kolejni pełniący urząd prezydenta.

– Można powiedzieć, że Kirgistan jest podobny do Polski, tyle że u nas nie ma Solidarności i nie ma zdecydowanego dążenia do reform. Po każdym przewrocie dzieje się to samo, a takie chodzenie w koło jest bezcelowe – mówi Elmira Nogoibajewa. – Trzeba pamiętać, że nasze społeczeństwo z natury nie jest hierarchiczne. Nawet za czasów ZSRR istniejące wówczas struktury były raczej formalne i nie zostały przez nas przyswojone. Gdybyśmy mieli ropę czy inne surowce, pewnie sytuacja byłaby inna, z pewnością dużo bardziej skomplikowana – dodaje.

Podobnie rzecz widzi Danial Saari z Almaty Management University w Kazachstanie. – Kirgistan znacznie różni się od wszystkich republik środkowoazjatyckich ustrojem i udziałem społeczeństwa w reformach politycznych – mówi Tygodnikowi TVP. – W znaczniej mierze jest to kraj demokratyczny, w którym aktywnie działają organizacje społeczeństwa obywatelskiego. Warto jednak zauważyć, że wszystkie zamachy stanu w Kirgistanie, związane ze zmianą władzy państwowej, tak naprawdę nie są rewolucjami. W istocie bowiem nie przynoszą żadnych, poważnych zmian i nie prowadzą do jakichkolwiek przemian ustrojowych. Praktycznie żaden z tych przewrotów nie zmienił sytuacji politycznej w kraju. Niestety, jedna grupa skorumpowanych urzędników zostaje zazwyczaj zastąpiona nową, bez jasnej wizji rozwoju społeczno-gospodarczego państwa. Kirgistan jest niezwykle uzależniony od wsparcia finansowego ze strony podmiotów zewnętrznych: Stanów Zjednoczonych, Chin czy Rosji – podkreśla Danial Saari.

Między Chinami a Rosją

Z Europy zwykle nie widzimy tego, co dzieje się w środkowoazjatyckich republikach. Może oprócz Kazachstanu, są one dla nas nie tylko odległe, ale też stosunkowo mało znaczące. Ale nawet Kazachstan, ważny choćby ze względu na kilkadziesiąt tysięcy żyjących tam Polaków, jest słabo rozumiany.
Azja Środkowa. Fot. By derivative work: Themightyquill (talk)Central_Asia_-_political_map_-_2000. CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=5169123
A ten kraj przeszedł niedawno bardzo spokojną zmianę władzy. Prezydent Nursułtan Nazarbajew ustąpił, a zastąpił go starannie przez niego wybrany Kasym-Żomart Tokajew. Nazarbajew okazał się znakomitym politykiem; skutecznie rozegrał całą operację, pozbawiając szans na zdobycie wpływów przez niechętne mu klany. Bo w Kazachstanie opozycja też istnieje, choć z zewnątrz jest niewidoczna. Jednak walki wewnętrzne rozgrywane są tu w zupełnie inny sposób niż w krajach demokratycznych.

Wszystkie te trzy kraje znajdują się w strategicznie ważnym regionie, między Chinami i Rosją, które usiłują na nie wpływać. Są islamskie, choć to islam łagodny – ale próbują go radykalizować przybysze z zewnątrz, choćby z Arabii Saudyjskiej. Poza Kazachstanem wszystkie „stany” są raczej biedne – i nie widać większych szans na reformy, które pozwoliłyby im na rozwój. Z wyjątkiem Kirgistanu, władza jest tu mniej lub bardziej autorytarna. A to spuścizna wielowiekowej tradycji poszczególnych narodów oraz znacznie krótszej, ale bardzo istotnej tradycji sowieckiej. Wszystkie idą swoją drogą, w bardzo różnych kierunkach - od twardej dyktatury, poprzez autorytaryzm, do wstrząsanej ciągłymi rewolucjami demokracji. I bardzo trudno przewidzieć, czy te kierunki utrzymają.

– Piotr Kościński

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy



Autor jest dziennikarzem tygodnika „Idziemy” i wykładowcą na AFiB Vistula
Zdjęcie główne: Symbol Turkmenistanu. Pomnik został odsłonięty kilka dni temu w Aszchabadzie. Fot. REUTERS/Vyacheslav Sarkisyan
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Lew, Archanioł i odwieczny tryzub. Ukraina szuka herbu
Na obrazoburczym rysunku anioł stoi w dresach i z butelką piwa pod tarczą z napisem „Obmin waljut”.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Geniusz, demon i „Ręka Boga”, którą Diego Maradona upokorzył sam...
Czy Diego stał się ikoną właśnie przez swoją pogruchotaną, ludzką naturę? Czy jest ikoną przez to, że tyle w nim było zła, głupoty, które przenikały się z talentem?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Ubrali nas w bezkształtne namioty. Rewolucja japońskiej gwardii
Długo przed nimi w Europie pojawiło się kimono.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Handel dziećmi, bronią i prochami. Ciemna strona sieci
Przestępcy i terroryści od dawna komunikują się via Dark Web.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Eksplozja popularności konserwatywnego Twittera
Na Parlerze konta mają dzieci Trumpa: Ivanka (dołączyła 12 listopada, obecnie 452 tys. śledzących) oraz Donald junior (104 tys.).