Historia

Młody Dmowski: rewolucjonista nie gorszy od Piłsudskiego

Ponieważ do „Zetu” przyjmowano wszystkich chętnych, Dmowski zetknął się nawet z socjalistami. Pytanie o jego ówczesny stosunek do lewicy nie daje jednoznacznej odpowiedzi. Z jednej strony, Dmowskiego napawała wstrętem rusofilia części lewicowców, z drugiej czytał dzieła Marksa, a podczas zjazdu „Zetu” widziano, jak śpiewa rewolucyjny hymn „Czerwony Sztandar”.

Rok 1900, dworzec kolejowy w Sosnowcu (wówczas w zaborze rosyjskim), sala restauracyjna. Pochłonięty posiłkiem Wojciech Korfanty nagle, przez szybę widzi znajomą twarz, skupioną na lekturze rozkładu jazdy. Zostawia talerz, pochodzi bliżej i upewniając się, że to Roman Dmowski, wita go wylewnie. Pan Roman odwraca głowę i cedzi przez zęby, że na terenie Rosji jest osobą poszukiwaną. Na domiar złego Korfanty dostrzega obok tajniaka, oficera niemieckiej policji politycznej, swobodnie gawędzącego z rosyjskimi żandarmami. Scena jak z dobrego thrillera – redaktor nielegalnego „Przeglądu Wszechpolskiego” (Dmowski) i jego kolporter (Korfanty) kontra zaborcze służby.

Cała historia zakończyła się, jak wiemy ze wspomnień Korfantego, dobrze dzięki niemieckiemu policjantowi. Bo choć rozpoznał obu konspiratorów, nie zareagował, a gdy po raz kolejny spotkał się z Korfantym – z Sosnowca do Katowic wracali jednym pociągiem – powiedział, że „nie okazał się dziś stuprocentowym łajdakiem”.

Co groziłoby późniejszymi dyktatorowi powstania śląskiego, gdyby został zdemaskowany? Pewnie areszt. O wiele poważniejsze konsekwencje dekonspiracja przyniosłaby jednak Dmowskiemu. Jako carski skazaniec, który umknął rosyjskiemu aparatowi represji, być może musiałby się liczyć z poznaniem wątpliwych uroków Irkucka czy Tobolska.

Szkolny konspirator

Ale nim opiszemy, w jakich okolicznościach Pan Roman zalazł za skórę caratowi, cofnijmy się do lat 80. XIX wieku, gdy młody Dmowski dopiero stawiał pierwsze, konspiracyjne kroki. Kroki, dodajmy, dzielone ze szkolnymi kolegami z kółka samokształceniowego „Strażnica”. Uczniowie warszawskiego Gimnazjum III potajemnie zgłębiali tu polską literaturę, geografię i historię, nieprzypadkowo przede wszystkim porozbiorową.

Nie byli w tym odosobnieni – w Kielcach z konspiracją uczniowską zetknął się nastoletni Stefan Żeromski, a w wileńskim gimnazjum Józef Piłsudski rozwijał „Spójnię”. W taki właśnie sposób dusznej i rusyfikacyjnej atmosferze szkoły przeciwstawiali się przedstawiciele generacji, która przeszła do historii jako pokolenie „niepokornych”.

Po śmierci ojca i starszej siostry młody Dmowski musiał na dodatek podjąć pracę. Został korepetytorem. Z podopiecznymi spędzał po 4 godziny dziennie, do tego dalej się uczył w gimnazjum i pomagał w czytelni Warszawskiego Towarzystwa Dobroczynności – czasu jak na lekarstwo.
Roman Dmowski już jako dojrzały polityk, członek Komitetu Narodowego Polskiego w Paryżu 1918. Siedzą od lewej: Maurycy Zamoyski, Roman Dmowski, Erazm Piltz, stoją Stanisław Kozicki, Jan Emanuel Rozwadowski, Konstanty Skirmunt, Franciszek Fronczak, Władysław Sobański, Marian Seyda, Józef Wielowieyski. Fot. Wikimedia
Przyszły lider polskiej prawicy poradził sobie jednak i w 1886 roku wstąpił w mury Uniwersytetu Warszawskiego. Kierunek – biologia. Jako student nie ograniczał się do lektury książek o wymoczkach włoskowatych (temat jego pracy dyplomowej). Zaczął działać w tajnych organizacjach – Związku Młodzieży Polskiej („Zet”) i Lidze Polskiej.

Precz z ugodą!

Liga powstała w 1887 roku w Szwajcarii jako emigracyjna inicjatywa, nastawiona na walkę o niepodległość Polski. Jej twórca Zygmunt Miłkowski (Teodor Tomasz Jeż), szybko nawiązał kontakt z Zygmuntem Balickim, który w Warszawie założył Związek Młodzieży Polskiej, grupujący konspiratorów młodego pokolenia.

W organizacji „Zet” istniało kilka stopni wtajemniczenia, a członkowie najwyższego szczebla – „bracia” – zyskiwali prawo członkostwa w Lidze Polskiej. Na czym polegała działalność Dmowskiego w „Zecie”? Roman wygłaszał odczyty, udzielał się w debatach, zajął się też przygotowaniem popularnego opracowania historii Polski.

Ponieważ do „Zetu” przyjmowano wszystkich chętnych, nasz bohater zetknął się nawet z socjalistami. Pytanie o jego ówczesny stosunek do lewicy nie daje jednoznacznej odpowiedzi. Z jednej strony, Dmowskiego napawała wstrętem rusofilia części lewicowców, z drugiej czytał dzieła Marksa, a podczas zjazdu „Zetu” widziano, jak śpiewa rewolucyjny hymn „Czerwony Sztandar”.

Paradoks? Niekoniecznie. Młody Dmowski nie był pozbawiony wrażliwości społecznej (o czym później), a ostrze krytyki kierował przeciw socjalistom-rusofilom i kosmopolitom oraz ugodowcom – po Warszawie krążył jego satyryczny wiersz, porównujący arystokratyczne wesele z udziałem Polaków i Rosjan do relacji międzyludzkich w... domu publicznym.

Roman Dmowski, ideolog polskiej lewicy. Z jego opiniami zgadzał się nawet Adam Michnik

Przeciwnicy prawicy straszą Polaków widmem endecji. A równocześnie sami formułują myśli bliźniaczo podobne do poglądów lidera Narodowej Demokracji.

zobacz więcej
Jako członek „Zetu” Dmowski organizował manifestacje narodowe, w tym pochód z okazji 3 Maja, podczas którego o mało nie wpadł w ręce policji. Zdając sobie sprawę ze swojego niebywałego szczęścia, postanowił nie marnować czasu – ukończył uczelnię z tytułem „kandydata nauk przyrodniczych” (odpowiednik doktora), a przy okazji zagrał na nosie Rosjanom: napisaną po rosyjsku pracę o wymoczkach nasycił szeregiem polonizmów.

Wtedy pojawił się dylemat: co dalej? Dmowski wprawdzie rozsmakował się w pracy w podziemiu, ale kusiła go również wizja kariery akademickiej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Ostatecznie, „dla osobistego kształcenia się” w 1891 roku wyjechał do Paryża, ale to nie był koniec jego przygody z konspiracją.

Socjalistyczny publicysta

Pobyt we Francji to udział w wykładach i zwiedzanie muzeów (w tym Luwru), również artykuł „Polskie partie robotnicze a sprawa narodowa”, który napisał we współpracy z działaczami lewicy: Bolesławem Motzem i Kazimierzem Dłuskim (nota bene szwagrem Marii Curie-Skłodowskiej). Co więcej, tekst jako programowy został opublikowany na łamach „Przeglądu Socjalistycznego”, zaś Bolesław Limanowski, nestor polskiego socjalizmu twierdził wręcz, że Dmowski przyjechał do Paryża, aby utworzyć socjalistyczny miesięcznik!

Do wynurzeń Limanowskiego należy co prawda podchodzić sceptycznie, ale jak wytłumaczyć postawę polityka, który w powszechnej świadomości kojarzy się ze wszystkim, tylko nie z lewicą? Wbrew pozorom, wyjaśnienie jest dosyć oczywiste – o ile Dmowski nie miał jeszcze sprecyzowanych poglądów, o tyle był patriotą marzącym o niepodległej Polsce i z obrzydzeniem patrzącym na umizgi części polskiej elity wobec caratu.


Nic więc dziwnego, że mógł znaleźć nić porozumienia z polskimi lewicowcami podzielającymi jego sny o wolnym kraju. Dmowski odrzucał tych socjalistów, którzy nad sprawę polską przedkładali międzynarodową rewolucję – niebawem stworzą oni SDKPiL, a w przyszłości KPP. Z Limanowskim tymczasem utrzymywał kontakt listowny, także po powrocie do Polski.

W drodze do kraju, latem 1892 roku Dmowski jeszcze raz (wcześniej widzieli się w drodze do Paryża) spotkał się z Balickim, a efektem spotkania stał się skonkretyzowany plan reformy Ligi. Na wszelki wypadek Balicki spisał go atramentem chemicznym na odwrocie albumu o Wersalu, ale Roman nie dotarł z nim do Warszawy. Aresztowany na granicy Królestwa Polskiego, za czyny z lat studiów (organizację obchodów święta 3 Maja) spędził 5 miesięcy za kratkami Cytadeli Warszawskiej.
Wszyscy wszystkich znali. Stoją od lewej: Aleksandra Szczerbińska, doktor Kazimierz Dłuski (z którym Dmowski napisał słynny tekst), brygadier Józef Piłsudski, Maria Michalewska oraz jej brat porucznik Bolesław Wieniawa-Długoszowski. Fot. NAC
Mogłoby się wydawać, że odstraszy go to od działalności podziemnej. Nic z tego – „reorganizacyjny” album co prawda przepadł, ale Dmowski po wyjściu na wolność przystąpił do reformy Ligi, która z Ligi Polskiej przekształciła się w Ligę Narodową – niewielką liczebnie (w momencie utworzenia kilkudziesięciu członków), ale starającą się wpływać na liczne, legalne organizacje społeczne. Wkrótce za sprawą broszury „Nasz patriotyzm”, opublikowanej anonimowo w 1893 roku, Dmowski nada jej ideowe oblicze.

Chłop potęgą jest i basta!

Czy prawicowe? Poniekąd tak – w międzyczasie Dmowski skrystalizował swoje poglądy, a na pierwszy plan wysunęła się u niego idea solidaryzmu narodowego. W kontrze do socjalistów (również tych z PPS) akcentujących przede wszystkim znaczenie robotników i ich konflikt z przemysłowcami, Dmowski postawił na dbałość o rozwój wszystkich warstw społeczeństwa polskiego: od chłopów do burżuazji.

Szczególną rolę przypisywał włościanom, dominującym co prawda w społeczeństwie, ale nie zawsze posiadającym świadomość narodową. Aby uczynić z „tutejszych” chłopów Polaków, Dmowski postulował zapewnienie im lepszego bytu poprzez wsparcie „ruchu chłopskiego, dążącego do zdobycia kawałka ziemi lub obniżenia stopy podatkowej, czy najemników rolnych, wołających o lepsze wynagrodzenie”.

Do tego inspirował działania, których celem było upowszechnienie wśród mieszkańców wsi polskiej kultury, historii itd. oraz... utrudnianie życia rosyjskiemu zaborcy. W jaki sposób? W katalogu środków Dmowski pomieścił działania legalne i nielegalne, m.in. manifestacje, strajki, odmowy płacenia podatków, a nawet zamachy na „gorliwszych agentów władzy lub zdrajców sprawy narodowej”.
Dmowski. Polak nowoczesny
Listopad 1893 przyniósł Dmowskiemu wyrok – choć polityk opuścił cytadelę, proces go nie ominął i został skazany na 5 lat pobytu poza ziemiami polskimi znajdującymi się pod zaborem rosyjskim, w tym 3 lata pod dozorem policyjnym. Dozór nie był szczególnie dotkliwy, bo choć Dmowski zamieszkał na Łotwie, regularnie odwiedzał Wilno, gdzie poznał m.in. Piłsudskiego.

Pod koniec 1894 roku zaproponował współpracownikom przeniesienie się do Galicji i zorganizowanie tam pisma narodowego. Odpowiedziało mu entuzjastyczne „tak”, toteż Dmowski poprosił władze rosyjskie o zgodę na odwiedzenie Warszawy, a stamtąd zbiegł do Galicji.

Granicę przekraczał pod Sandomierzem, nie bez przygód zresztą: polityk dysponował przepustką na nazwisko przewożącego go stangreta i gdy pogranicznik przeczytał dane, „stangret zerwał się i tylko przytomność umysłu Dmowskiego, który w porę chwycił go za płaszcz i przytrzymał, zapobiegła wpadce”.

Redaktor i przemytnik bibuły

Galicja postawiła przed Panem Romanem nowe wyzwania – choć dzielnica ta cieszyła się autonomią, Polaków, a zwłaszcza elity, cechował „patriotyzm austriacki”, czyli w największym skrócie: utożsamianie się z racją stanu c.k. monarchii. Postawa ta doczekała się niejednego prześmiewczego wierszyka, by wspomnieć dziełko Włodzimierza Zagórskiego:

Miałem sen straszny, okropny
Zbrodniczy, grzeszny, fatalny
Śniłem, że jestem Polakiem
Ja – Galilejczyk lojalny.


Po przejęciu przez Ligę Narodową „Przeglądu Emigracyjnego” (1895) Dmowski objął funkcję redaktora naczelnego pisma, znanego już jako „Przegląd Wszechpolski”. Przez kolejne 10 lat wypełniał łamy „Przeglądu” swoimi tekstami (pisanymi pod różnymi pseudonimami), redagował go, a gdy trzeba było, brał się za organizację przemytu egzemplarzy do Królestwa, a nawet sam – z fałszywym paszportem – przemycał nielegalne druki za kordon.

Przebywając w Królestwie, Dmowski zabiegał też o wsparcie finansowe dla „Przeglądu”, spotykając się z arystokratami, fabrykantami itd. Można rzec – zawodowy rewolucjonista, nie gorszy od Piłsudskiego, który w tym samym czasie redagował w Wilnie „Robotnika” i przemierzał Rosję w poszukiwaniu funduszy na rzecz pisma.

Piłsudski vs. Dmowski: Ciągła rywalizacja, nie ciągła wrogość

Dla Piłsudskiego państwo było ważniejsze niż demokracja. Dla Dmowskiego od demokracji ważniejszy był naród – mówi historyk Mariusz Wołos.

zobacz więcej
Zresztą koniec XIX wieku to jeszcze czas okazjonalnej współpracy między Ligą i PPS – choć różnice poglądów były już coraz bardziej widoczne, nie raz zdarzało się, że emisariusz Ligi przemycał bibułę PPS-u do Kongresówki i odwrotnie. Ponadto, narodowcy kierowali swój przekaz głównie do chłopów również po to, aby uniknąć konkurowania z partią Piłsudskiego.

Równolegle Liga starała się pozyskiwać zwolenników legalnie – w tym celu w 1897 roku w zaborze rosyjskim powstało Stronnictwo Narodowo-Demokratyczne. Rodząca się endecja nie zrezygnowała z wpływu na organizacje społeczne – przykładem koło lwowskie Towarzystwa Szkoły Ludowej, przejęte w 1900 roku. U progu XX wieku Liga mogła się pochwalić kilkudziesięcioma tysiącami sympatyków. Nieżyczliwy prawicy literat Wilhelm Feldman pisał, że „ligowcy” regularnie kolportują po wsiach 8000 egzemplarzy „Polaka” (kolejne z pism Ligi), a z konspiracją narodową związało się około 20 tysięcy osób.

Rozmowa przez kule

A Dmowski? Lata 1898-1900 był w rozjazdach. Odwiedził m.in. Francję, Anglię i Brazylię. Na nudę nie mógł narzekać – kilka dni spędził nawet w brazylijskiej dżungli. „Żaden transport “bibuły” przez kordon nie dostarczał tylu wrażeń” – ocenia biograf Dmowskiego, profesor Krzysztof Kawalec. Pobyt na obczyźnie pozwolił też Dmowskiemu wyszlifować języki obce – po latach znajomość francuskiego, angielskiego, portugalskiego, hiszpańskiego czy włoskiego (nie wspominając o niemieckim i rosyjskim) przyda mu się na konferencji paryskiej.

Zagraniczne wrażenia lider – właściwie już ukształtowanej – endecji przelał częściowo na karty jednego ze swoich najsłynniejszych dzieł „Myśli nowoczesnego Polaka” (1903). Książka zdobyła ogromną popularność i przyczyniła się do wzrostu zwolenników prawicy. Równocześnie zaczął narastać konflikt endeków z PPS. Towarzyszyło temu wyciszanie przez środowisko Dmowskiego postulatów reform społecznych.
Praca Witolda Wojtkiewicza „Manifestacja uliczna 1905”. Fot. Wikimedia
Aż w końcu Pan Roman opublikował złośliwy artykuł o socjalizmie, pisząc m.in. że „spośród obozów politycznych socjalistyczny w zwalczaniu przeciwników dopuszcza się największych nikczemności, […] najbrudniejszych oszczerstw, insynuacji […] fałszowania faktów i dokumentów”. Zarazem doceniał patriotyzm niektórych PPS-owców, zwłaszcza Piłsudskiego, pytając: „Jak człowiek będący tak dobrym, szczerym Polakiem może tkwić w ruchu, który faktycznie dąży do zdezorganizowania polskości”?

O ile przepaść między Dmowskim a socjalistami nurtu międzynarodowego była naturalna, o tyle rosnący dystans na linii Liga-PPS domaga się komentarza. Z jednej strony, rolę odegrała tu zaostrzającą się rywalizacja między obozami, z drugiej nie bez wpływu pozostało zdobycie przewagi w PPS przez „międzynarodowców”, którzy odstawili na boczny tor Piłsudskiego i jego zwolenników. Do tego doszła słabnąca wrażliwość społeczna endecji i samego Dmowskiego.

Drogi Ligi i PPS rozeszły się na dobre po 1905 roku, gdy w czasie rewolucji rosyjskiej narodowcy i socjaliści zaczęli ze sobą rozmawiać za pomocą kul – tylko jesienią 1906 roku i tylko w Łodzi w bratobójczych strzelaninach zginęło około 300 osób (nie tylko PPS-owcy i endecy, ale również członkowie SDKPiL). Dmowski stwierdził wówczas, że „socjalizm jako ruch polski przestał już właściwie istnieć”, a w 1907 roku został posłem do rosyjskiej Dumy. I tak konspiracja ustąpiła miejsca politycznym salonom.

– Tomasz Czapla

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Cytaty w tekście pochodzą z publikacji „Roman Dmowski 1864-1939" Krzysztofa Kawalca, „Marzyciele. Oni wyśnili Niepodległą” Piotra Legutki, Pawła F. Nowakowskiego i Sylwestra Szefera oraz „Roman Dmowski” Romana Wapińskiego.
Zdjęcie główne: 22 września 2012 r. Marsz Narodowych Sił Zbrojnych organizowany przez Stowarzyszenie Marsz Niepodległości przed pomnikiem Romana Dmowskiego w Warszawie. Fot. PAP/Paweł Supernak
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Tylko tu nauczycielki obowiązywał celibat. Śląska autonomia
W niemieckiej części regionu nie miały zastosowania przepisy antyżydowskie III Rzeszy.
Historia Poprzednie wydanie
Prawosławny król. Koronowany przez katolickiego papieża
Gdyby Amerykanie nakręcili o tym film, zdobyłby dwa Oscary i miliard dolarów wpływów.
Historia Poprzednie wydanie
Atmosfera nagonki, oskarżeń i dyskryminacji. Co się stało z...
W niewoli generałowie „Bór” i „Monter” przestali się do siebie odzywać.
Historia Poprzednie wydanie
Kanibalizm pozostał tematem sensacyjnych plotek. Jedzenie i...
O głodzie wspominało się w PRL w sposób zakamuflowany.
Historia wydanie 29.04.2022 – 6.05.2022
Jak Solidarność przejęła od komunistów święto pracy
1 maja skandowano: „chodźcie z nami, dziś nie biją”.